Ostatnie słowo na niedzielę

Andrzej Duda najpierw nawoływał do nienawiści, a dzisiaj mówi, że chce jednoczyć Polaków i być niezależnym arbitrem

Dzisiaj mój tekst kieruję do tych wszystkich, którzy wciąż wahają się, czy wziąć udział w wyborach prezydenckich, czy w ogóle warto się ruszyć, gdy tyle ciekawszych jest rzeczy wokół i do tzw. niezdecydowanych, co to wciąż nie wiedzą, na kogo postawić.

To już ostatni moment, by zatrzymać się na chwilę, spokojnie, z lekkim dystansem spojrzeć na otaczającą nas, polską rzeczywistość i zastanowić się, w jakiej Polsce chcesz żyć. W jakiej Polsce będą żyły Twoje dzieci i wnuki.

Powiem od razu. Nie zagłosuję na Andrzeja Dudę. Nie dlatego, że wizualnie mi się nie podoba, że brakuje mu charyzmy, osobowością mnie nie zachwyca, a do tego funduje mi Pierwszą Damę, taką bardzo bezpłciową, bez tego pazura, którym uwiodła mnie chociażby Maria Kaczyńska.

Nie zagłosuję na Andrzeja Dudę, bo bacznie obserwowałam go przez minione już prawie 5 lat i nie znalazłam niczego, czym by mnie uwiódł. Zupełnie nie zmieścił się w mojej wizji prezydenta, nawet się do niej nie zbliżył, pozostając przez te lata tylko biernym wykonawcą dyrektyw płynących z Żoliborza i Nowogrodzkiej. Wielokrotnie lekceważony, ignorowany przez ludzi ze swojego środowiska partyjnego, ośmieszany przez prezesa, a jednak twardo stojący na straży interesów partyjnych, które okazały się ważniejsze od Polski.

Nie chciał i nie potrafił zająć stanowiska w sprawach, które okazały się największą bolączką ostatnich lat. Milczał, gdy jego koledzy obrażali dzieci z in vitro, nazywając je upośledzonymi, naznaczonymi jakąś blizną. Nie było go, gdy w Sejmie strajkowały rodziny osób niepełnosprawnych, gdy Służba Zdrowia piętnowała fatalną politykę państwa na tym obszarze, nauczyciele rozpoczęli swoją walkę o godne pensje, godne warunki pracy i autentyczną reformę edukacji. Dołożył swoją rękę do stygmatyzowania dzieci wychowywanych w związkach jednopłciowych. Zlekceważył młodzież, która usiłowała zwrócić jego uwagę na problemy z klimatem i umierającą planetę. Mało tego, nie potrafił nawet zareagować, gdy na jego oczach, starsi ludzie z agresją rzucali się na Młodych, obrzucając niewybrednymi, często wręcz chamskimi epitetami. Udawał ślepego i głuchego, gdy radni z jego partii tworzyli strefy „wolne od LGBT”, łamiąc tym samym prawa i wolności części swoich obywateli.

Unikał jak ognia wszelkiej konfrontacji z objawami społecznego niezadowolenia. Czy to dlatego, że się bał czy też miał to po prostu w nosie, bo jak powiedział, on jest prezydentem tylko tych, którzy go wybrali w 2015 roku, więc reszta niech spada na drzewo? Zamiast tak, jak obiecywał, łączyć Polaków, stawał schowany za murem ochroniarzy i rzucał wyzwiskami, dając jednocześnie swoje przyzwolenie, by nazywano nas „gorszym sortem”, wykształciuchami”, „zdrajcami”, „komuchami” czy godną pożałowania, „elitą”. Nigdy nie znalazł nawet chwili, by wziąć na siebie rolę negocjatora, wysłuchać, porozmawiać. Tak zachowuje się prezydent? Taka jest rola głowy państwa?

Nowe podatki i podwyżki podatków - ustawy podpisane przez Andrzeja Dudę (2015-2020)
źródło: Wiesci24.pl

Pan Duda to też człowiek, który jak żaden przed nim prezydent, skupił się na nienawiści, którą rozbujał do granic możliwości. To jego zasługą jest dzisiaj ta narastająca agresja, aprobowanie takich postaw społecznych, które symbolizowane są przez zaciśnięte pięści i słowa, które ranią. Wraz ze swoimi kolegami partyjnymi, wyszukał narodowi wrogów, wskazał ich i nastawia przeciwko nim swoich wyborców, tylko dlatego, że tak mu pasuje, że to gwarantuje mu wieczne poparcie i podziw, że dzięki temu łatwo, tak osłabiony wewnętrznymi waśniami naród, trzymać w szachu. Jest współautorem ostrej nagonki na imigrantów, ludzi o innym kolorze skóry, innego wyznania, innej orientacji seksualnej.

Przypadki złamania Konstytucji przez PiS i Andrzeja Dudę
źródło: NaTemat

Złamał podstawowe zasady demokracji, takie jak zasada pluralizmu, państwa prawa, zasada konstytucjonalizmu i praworządności, ograniczanie rządów większości z poszanowaniem mniejszości oraz poszanowania praw mniejszości. Wielokrotnie złamał Konstytucję bądź zaaprobował jej złamanie przez swoich. On, doktor prawa!!!

Przez 5 lat swojej prezydentury karmił nas kłamstwami, mamił obietnicami, przeinaczał fakty. Przykład? Ot, chociażby rozgłaszanie wszem i wobec, że dzięki niemu i jego partii nie dowalono nam podatkami. Naprawdę? Koń by się uśmiał.

Ośmieszył nas na arenie międzynarodowej, osłabił naszą pozycję, ignoruje UE, jest pełen pretensji do naszych sąsiadów, z którymi przez lata udało nam się wypracować dobre relacje, a dzisiaj obrażamy ich, stawiamy na własną postawę roszczeniową i traktujemy jak zło konieczne.

Nie chcę takiego prezydenta! Nie chcę na tak ważnym stanowisku człowieka, który nie jest wiarygodny, który dla swojej partii potrafił zapomnieć o tym, co w demokracji najważniejsze, wspierającego wszelkiego rodzaju fobie, dzielącego nas. Człowieka, który kłamstwem i krzykiem buduje nową Polskę. Polskę, za którą można się tylko wstydzić.

Naprawdę, nie pójdziecie na wybory? Naprawdę kogoś takiego wybierzecie na „ojca narodu”?

Tamara Olszewska
  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

2
Dodaj komentarz

avatar
2 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
2 Comment authors
MariolaTomasz Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Tomasz
Tomasz

Pójdziemy i nie szukamy ojca, ale brata. Mam nadzieję że Rafał Trzaskowski otworzy zupełnie nowy rozdział w naszej historii, Przyczyni się by demony i pokraki obecnej polityki zniknęły ze sceny politycznej i powoli przekona dotychczasowych wyznawców PiS-u że nie podział narodu, ale możliwie pełna jedność to jest to co jest możliwe i konieczne dla istnienia naszego narodu.

Mariola
Mariola

Ja też nigdy nie głosowałam i nigdy nie zagłosuję na Dudę. Tyle wstydu i upokorzenia w czasie jego prezydentury . Brr…. Nigdy więcej.