Pan Prezes i gaz

Pan Prezes i gaz

„A któż to do nas idzie?” – zapytała Barbara Bubula, gdy drzwi Sali Kolumnowej nagle się otworzyły.

Stanęła w nich postać okryta łachmanami, z napuchniętą twarzą. Był to mąż słusznej postury, lecz zgarbiony, przygięty do ziemi, z trudem dźwigający na potężnych niegdyś barkach bolesne brzemię cierpienia. W dłoni dzierżył pałkę policyjną.

„Maca nią przed sobą, jakby była noc” – rzekł Marek Suski.

„I ledwie się rusza – dodała Krystyna Pawłowicz. – „Ślepy chyba czy co?”

„Ślepy jest, ślepy! Jako żywo!”

„Pochwalony Jezus Chrystus!” – rzekła Pawłowicz. – „Rozumiecie, dziadku, po chrześcijańsku?”
Ów zaś, usłyszawszy jej słodki głos, drgnął, przez twarz przeleciał mu jakiś dziwny błysk, jakby wzruszenia i rozrzewnienia, i nagle, rzuciwszy pałkę, padł przed nią na kolana z wyciągniętymi w górę ramionami. Nic nie powiedział, tylko dwie łzy spłynęły mu po policzkach, a z ust wyszedł podobny do jęku głos:

„Aa! a!”

– „Na miłosierdzie boskie! Niemowaście czy jak?”

– „Aa! a!”

To wygłosiwszy, jął wodzić dłonią wzdłuż ust i wokół oczu.

– „Chyba coś ci takiego pokazuje, jakby mu język urżnęli i oczy wyłupili” – powiedział Suski.

– „Toż to Joachim ze Szczecina!” – wykrzyknęła nagle Bubula, rozpoznając przybysza. – „Wyście Brudziński, czyż nie?!”

Starzec pokiwał głową. Teraz dopiero do wszystkich dotarło, kto przed nimi stoi.

– „Na przenajświętszą bożą rodzicielkę, któż wam to uczynił?” – zapytała struchlała z grozy Anna Sobecka.

Starzec w łachmanach nic nie odrzekł, jedynie dłonią znak krzyża pokazał.

– „Klementyna Suchanow…” – domyślili się posłowie.

Zza okien dochodziło groźne buczenie jakby roju pszczół czy szerszeni. Żądna krwi gawiedź wciąż jeszcze kłębiła się na ulicy, tylko czekając na okazję, by swe kły na gardle Dobrej Zmiany zacisnąć. Byli tam nienasyceni Obywatele RP, janczarzy Tuska, dyszący żądzą mordu siepacze Temidy, zbrodnicze sotnie aborcjonistek z czarnymi parasolkami. I najgroźniejsza z nich wszystkich, przerażająca Klementyna Suchanow. Zawsze miała przy sobie Gombrowicza i nigdy nie wahała się go użyć.

– „Ona ci to uczyniła… Ona!” – wydyszał Brudziński, który zaczął już odzyskiwać głos. Spod napuchniętych powiek zaczęły się też wyłaniać jego mądre, ciepłe oczy. – „Podeszliśmy do niej przyjaźnie, z miłością i życzliwością, a ona nas gazem…”.

Z dziesiątków ust wyrwał się jęk przerażenia: – „To straszne!”

– „Nie można tak tego zostawić” – rzekł Stanisław Piotrowicz. – „Jeśli nie znajdziemy skutecznych środków obrony, wkrótce nas tu nie będzie. Tłuszcza zajmie parlament i zadepcze wątłe pędy Dobrej Zmiany”.

– „Może odwołam z włoskich plaż naszych towarzyszy z ONR” – zaproponował Dominik Tarczyński. – „To bardzo szlachetne z ich strony, że udzielają bratniej pomocy tamtejszym kobietom opalającym się topless, ale w tej dramatycznej chwili ich słoneczne patrole bardziej potrzebne są tu, na Wiejskiej”.

– „Słusznie, niech kolega ich ściągnie dla ojczyzny ratowania” – przytaknął Piotrowicz.
W tym momencie w sali rozległ się grom, a ściany rozjaśnił nagły blask błyskawicy. Barbara Bubula, która właśnie poprawiała pęk polnych kwiatów przymocowany do Przenajświętszej Drabinki, padła na kolana z okrzykiem: – „Pan Prezes!”.

Rzeczywiście, na szczycie drabinki pod postacią krzaka gorejącego objawił się umiłowany przywódca. Wszystkie oczy skierowały się w tę stronę, wszystkie uszy czujnie łowiły dźwięki dobiegające z trzaskającego płomienia, wszystkie serca wzleciały w górę i radośnie wirowały niczym rój barwnych motyli wokół kryształowego żyrandola. Pan Prezes przybył! Znów jest tu z nami i zaraz udzieli nam światłych wskazówek! Radujmy się i pilnie baczmy, by nie uronić ani słowa.

– „Jeśli ona was gazem, to wy ją też!” – zadudnił podobny do gromu głos dobywający się z krzaka gorejącego.

– „Tak też uczyniliśmy” – odparł Joachim ze Szczecina, z szacunkiem schylając głowę. – „Ale niewiele to dało”.

– „A jakiego gazu użyliście?” – zapytał krzak.

– „Łzawiącego”.

– „Następnym razem rozpylcie sarin” – poradził krzak.

Wojciech Maziarski

Ćwiczenie

1. Napisz esej pt. „Polska Chrystusem narodów. Polacy udzielają bliźnim bratniej pomocy, patrolując Europę”.

2. Kto co patroluje? Powiąż podmioty patrolujące z odpowiednimi obiektami.
Podmioty: Kaja Godek, ONR, Stanisław Pięta, „Gazeta Polska”
Obiekty: włoskie plaże, holenderskie kliniki aborcyjne, fundusze europejskie, agencje modelek

3. W jaki sposób poniższe gazy można zastosować w służbie Dobrej Zmiany?
a. Gaz łzawiący
b. Propan butan
c. Sarin
d. Gaz rozweselający
e. Gaz ziemny

  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o