Pan Prezes i koty

Pan Prezes i koty

Pan Prezes odwrócił kartkę i z zainteresowaniem spojrzał na kolejną mordkę. „Atlas kotów” był jego ulubioną lekturą, zaraz po „Krótkim kursie historii Wszechzwiązkowej Komunistycznej Partii (bolszewików)”. Z tego ostatniego dzieła czerpał inspirację jako wybitny przywódca polityczny, natomiast obrazy kotów rezonowały w jego wrażliwej duszy nutami dobra i czułości.

Spoglądając na kosmate pyszczki zakończone szpiczastymi uszkami, pan Prezes promieniował ciepłem i blaskiem, który wypełniał salę sejmową, nadając jej bożonarodzeniowy wygląd. Wszystkim wydawało się, że to nie wnętrze państwowego gmachu, gdzie w znoju i intelektualnym napięciu wykuwa się kształt Dobrej Zmiany, lecz przepełniona miłością szopka betlejemska, nad którą unoszą się pręgowane futrzane aniołki. Cały przestwór wypełniały dźwięki anielskiego miauczenia.

Partyjne działaczki dyskretnie zezowały w kierunku pana Prezesa, nie śmiąc mu się narzucać natarczywymi i ostentacyjnymi spojrzeniami, lecz zarazem nie mogły się powstrzymać, by nie zerkać na jego mądrą głowę, wypełnioną patriotycznymi myślami. W niejednej z nich budziła się w tej chwili kocia dusza. Mruczały cichutko i w wyobraźni ocierały się ciałkami o drabinkę, na której zwykł stać ich umiłowany przywódca.

„Miau!” – powiedziała Krystyna Pawłowicz, zwinnie otwierając pazurkiem pudełko z sałatką. Trzeba przyznać, że jako kobieta kot prezentowała się uroczo.

Radosny i odświętny nastrój nie udzielił się tylko panu Antoniemu, który w rządowej ławie przygotowywał się do odparcia szturmu. Już od dłuższego czasu w kraju krążyły plotki o spodziewanej rekonstrukcji rządu, która miałaby doprowadzić do pozbawienia go stanowiska i wydania bezbronnej Polski na łup zaborców. Pan Antoni nie mógł na to pozwolić, więc zawczasu budował umocnienia. Jego obecności można się było tylko domyślić, bo nie było go widać zza piętrzących się worków z piaskiem, które przytaszczył osobiście wiceminister Kownacki. Zza nich wystawały jedynie peryskop i antena radiostacji. Od czasu do czasu z tej umocnionej placówki wylatywał bojowy dron, który okrążał salę, dokonując rozpoznania. Słychać też było szumy i trzaski krótkofalówki oraz głos pana Antoniego: – „Ja Wisła, ja Wisła. Jak mnie słyszysz?”.

Jednak pozostali członkowie rządu nie zwracali większej uwagi na poczynania ministra obrony, skupiając uwagę na panu Prezesie. Mariusz Błaszczak zaglądał mu przez ramię, uważnie przypatrując się kolejnym zdjęciom w atlasie.

„O, to niezła sztuka!” – szepnął zmysłowo i nachylił się do ucha szefa. – „Gdyby pan Prezes miał życzenie zaprosić ją wieczorkiem do domu, to dałoby się to zorganizować. Radiowóz mógłby dyskretnie przywieźć ją do pana Prezesa, a potem odwieźć…”

Pan Prezes westchnął ciężko i oderwał wzrok od atlasu. Spojrzał na Błaszczaka za smutkiem. To dobry i uczynny chłopiec – pomyślał – ale niestety rację mają ci, którzy twierdzą, że jest zbyt skromnie wyposażony w dobra intelektualne…

„Może innym razem, Mariuszku” – powiedział pan Prezes i zamknął atlas. Wstał z ławy sejmowej i powolnym krokiem skierował się ku wyjściu. Szedł lekko przygarbiony, uginając się pod ciężarem odpowiedzialności za umiłowaną ojczyznę, której pracowici mieszkańcy, od morza do Tatr, pilnie krzątali się, pomnażając pod jego światłym przywództwem dorobek Dobrej Zmiany.

Gdy po kwadransie dotarł do domu, w progu przywitała go Fiona.

„Jak się masz!” – ucieszył się pan Prezes. – „Zaraz naleję ci mleczka”.

„Sam sobie nalej! I tej lafiryndzie z atlasu…” – fuknęła w odpowiedzi, obróciła się do niego ogonem i demonstracyjnie oddaliła się do drugiego pokoju, mrucząc pod nosem: – „Morda zdradziecka, kanalia!”.

Wojciech Maziarski

Ćwiczenia

1. Dlaczego możemy powiedzieć, że pan Prezes jest człowiekiem wielkiej wrażliwości i miłosierdzia? Odpowiedź uzasadnij, wskazując na Jego stosunek do:
a. kotów,
b. emerytowanych pracowników PRL-owskiej milicji,
c. uchodźców z Syrii,
d. kornika drukarza,
e. Jacka Kurskiego.

2. Co Krystyna Pawłowicz dodaje do sałatki, którą przynosi na obrady Sejmu?
a. majonez,
b. rybkę,
c. kocimiętkę,
d. walerianę,
e. wątróbkę.

  •  
  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

Dodaj komentarz

1 Komentarz do "Pan Prezes i koty"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Paweł

I co chodzi z tą zbiórką na MK?