Pan Prezes i krótki kurs historii świata

Pan Prezes i krótki kurs historii świata

Brukselskie elity drżą przed naszą potęgą. Wiem to, bo sam z nimi negocjowałem przystąpienie Polski do Unii 20 lat temu – powiedział Mateusz Morawiecki.

Niestety Unia ma też swoich agentów u nas – dodał Stanisław Piotrowicz. – Wiem to, bo sam ich przesłuchiwałem 40 lat temu.

A ja zdobyłem PAST-ę 74 lata temu – pochwalił się Patryk Jaki. – Wziąłem wtedy do niewoli mnóstwo dziadków z Wehrmachtu, czyścicieli kamienic i handlarzy roszczeń.

Zgromadzeni nagrodzili go brawami i entuzjastycznymi okrzykami. Nawet prezydent Andrzej Duda oderwał na chwilę wzrok od ekranu smartfona, na którym prowadził konsultacje z Ruchadłem Leśnym i walczył z potworami wyłażącymi z różnych zakątków stacji kosmicznej. Bezzwłocznie podpisał akt odznaczenia bohaterskiego młodzieńca orderem Virtuti Militari i powrócił do swych codziennych zajęć. To był już drugi order Jakiego – poprzedni otrzymał za męstwo okazane na polu bitwy o Górę Świętej Anny w czasie III powstania śląskiego.

My, kombatanci musimy się trzymać razem – powiedział, podchodząc do niego, Dominik Tarczyński. Dziś nie miał na sobie swej zwykłej kamizelki z kołnierzem z lisa ani koszuli z kryształkami Swarovskiego na mankietach, lecz odświętny mundur żołnierza wyklętego. Kowbojki z krokodylej skóry zamienił na oficerki.

Ten historyczny strój, noszący ślady walk i przyprószony pyłem z pól bitewnych całej Europy, podziurawiony przez kule, pocięty szablami, lecz pieczołowicie połatany i pocerowany czułą ręką Beaty Kempy, sygnalizował, że Dominik Tarczyński jest w nastroju do wspomnień. Podszedł do Jakiego i po bratersku go objął. Po chwili dołączył do nich Marek Suski. We trzech oddalili się w przeciwległy kąt Sali Kolumnowej, by powspominać swoje przewagi w czasie wojen krzyżackich.

A pamiętacie, jak powaliłem z konia Ulricha von Jungingena? – zapytał, śmiejąc się do rozpuku, Patryk Jaki.

Obiło mi się o uszy, ale niestety nie widziałem tego, bo akurat ścigałem Fransa Timmermansa i Angelę Merkel, którzy uciekali przed naszą konnicą – odparł Tarczyński.

– Ponoć Władysław Jagiełło był tego naocznym świadkiem, trzeba by go zapytać – rzekł Suski i zwrócił się do Zbigniewa Ziobry: – Czy mógłby kolega ekshumować Jagiełłę?

Zbigniew Ziobro był z gruntu koleżeński i nigdy nie odmawiał przysługi. Zawsze można było na niego liczyć. Wystarczyło tylko poprosić, a od ręki wystawiał nakaz aresztowania, rewizji albo ekshumacji. Tym razem też się nie ociągał – wyjął z kieszeni plik blankietów, długopis i już po chwili wręczył kolegom papier, o który prosili. Uszczęśliwieni chwycili dokument i pobiegli szukać grabarzy, którzy zgodziliby się na poczekaniu wykopać króla.

W drzwiach minęli się z Krystyną Pawłowicz, która właśnie wracała z baru z plastikowym pudełkiem w dłoni.

Witamy koleżankę! – przywitali się grzecznie i skłonili z szacunkiem. Ze względu na swe historyczne zasługi posłanka cieszyła się powszechnym poważaniem. To ona swego czasu poradziła królowej Bonie, by sprowadziła do Polski włoszczyznę, cukinię i brokuły, co zapewniło narodowi dostęp do codziennej sałatki ze śledzikiem i majonezem.

W obozie Dobrej Zmiany wprost roiło się od osób tak zasłużonych. Pełno tu było talentów, wybitnych wizjonerów i genialnych innowatorów, którzy wycisnęli swe piętno na dziejach narodu i całej ludzkości. To ludzie Dobrej Zmiany wygnali zaborców. Odkryli rad i polon. Wygrali turniej czterech skoczni. Rozbili Krzyżaków pod Grunwaldem, Turków pod Wiedniem i tupolewa pod Smoleńskiem.

A zgromadził ich wszystkich ten najbardziej utalentowany i niepospolity. Wizjoner nad wizjonerami, geniusz przenikliwy, sięgający myślą tam, gdzie wzrok nie sięga. Pan Prezes. To on dostrzegł w surowych nieoszlifowanych głazach zarysy szlachetnych brylantów, które jedynie wydobyć trzeba na powierzchnię, zeskrobując z nich chropawą powłokę. Poddani takiej obróbce i oszlifowani ręką mistrza ujawnili swe wewnętrzne piękno i blask.

Pan Prezes najstarszy był z nich wszystkich i najbardziej doświadczony. W przeszłości był świadkiem i sprawcą wszystkich ważnych wydarzeń w dziejach narodu i całej ludzkości. To on dał ludowi swemu 500 plus, wymyślił miesięcznice smoleńskie i obalił komunizm. To on sprowadził do Polski chrześcijaństwo, podłożył sól do Wieliczki i obdarzył braci Karnowskich talentem.

Gdy już wszystko to było zrobione, dnia siódmego pan Prezes odpoczął. Od tej pory nie brał już udziału w powszedniej krzątaninie. Schowany za obłokiem dymu z kadzidła obserwował ze szczytu drabinki, jak radzą sobie podopieczni i czy przestrzegają jego przykazań. Czasem tylko z wonnej chmury wydobywał się blask najjaśniejszy i głos podobny do gromu słychać było. Albo pod postacią krzaka gorejącego ukazywał się pan Prezes i pouczenia ludowi swemu przekazywał.

Tak właśnie w tej chwili się stało. Grom zagrzmiał w Sali Kolumnowej i na drabince krzak gorejący się pojawił.

Niech stanie się światło! – powiedział głos ze środka płomienia.

Krystyna Pawłowicz odłożyła pudełko z sałatką na parapet i poszła zapalić lampy, bo faktycznie robiło się już ciemno.

 

Ćwiczenia

 

  1. Co robił pan Prezes przez pierwsze sześć dni tygodnia, zanim dnia siódmego odpoczął?
  2. W jaki sposób lud oddaje cześć panu Prezesowi w siódmym dniu tygodnia?
  3. Zakładając biało–czerwone pelerynki z orłem
  4. Wprowadzając zakaz handlu
  5. Stawiając pomniki Lecha Kaczyńskiego
  6. Jedząc sałatkę
  7. Goniąc ciapatych i pedałów

 

 

 

 

  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

2
Dodaj komentarz

avatar
2 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
2 Comment authors
JaninaMarek Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Marek
Marek

Fajnie, ze jeszcze mozna sie posmiac z PISkaczyzmu. Pytanie jak dlugo wodzus bedzie to tolerowal.

Janina
Janina

Zacytuję klasyka : „obśmiałam się jak norka” ! I dodam, choć trochę zmienię,z innego klasyka : „kocham Pana, Panie Maziarski” !