Pan Prezes i rechrystianizacja Europy

Pan Prezes i rechrystianizacja Europy

Pan Prezes rzucił ze szczytu drabinki kolejne winogronko, które potoczyło się po podłodze pokoju, znikając za drzwiami. Fiona tylko na to czekała. Jak wystrzelona z procy skoczyła za zieloną kuleczką. Pan Prezes popatrzył w ślad za nią z czułością w oczach i łagodnym uśmiechem majaczącym w kącikach ust, który nadawał jego twarzy charakterystyczny wygląd Giocondy. Uwielbiał swoją kotkę i uwielbiał się z nią bawić w aportowanie winogronek. Mógł to jednak robić tylko w samotności, bo w obecności partyjnych towarzyszy Fiona była bez szans.

Jako pierwszy z miejsca zrywał się zawsze Marek Suski i biegł za winogronem, przytrzymując lewą dłonią grzywkę. Zazwyczaj szybszy okazywał się jednak Marek Kuchciński, który wyprzedzał go jeszcze przed drzwiami do przedpokoju. Natomiast ostatnio z reguły wygrywał Mariusz Błaszczak – jako szef resortu oddelegował dwóch sprawnych fizycznie funkcjonariuszy, którzy czekali za drzwiami na toczący się owoc. Od razu go podnosili i wręczali szefowi, a on spokojnym krokiem podchodził do drabinki.

„Proszę, panie Prezesie, oto winogronko” – mówił, podając zieloną kuleczkę.

Zabawę psuła tylko Krystyna Pawłowicz, która często, zamiast oddać winogrono panu Prezesowi, zjadała je.

„Ojej, zagapiłam się, przepraszam!” – mówiła potem z zakłopotaniem.

– „No nie, tak nie można!” – oburzali się koledzy. Stanisław Piotrowicz zagroził jej nawet, że skieruje sprawę do komisji etyki poselskiej. Od tej pory Krystyna Pawłowicz starała się bardzo pilnować. Na ogół nie uczestniczyła w partyjnym wyścigu po winogronko. Gdy pan Prezes rzucał je z drabinki, ona odwracała wzrok i wyjmowała z torebki pudełko z sałatką.

Fiona mogła tylko bezradnie patrzeć z kąta – w rywalizacji z Partią nie miała najmniejszych szans. Dziś jednak była sama ze swoim panem, więc radośnie skoczyła do przedpokoju. Pan Prezes czekał, spodziewając się, że za kilka sekund zobaczy kotkę z owocem w pyszczku. Jakież było jego zdziwienie, gdy w drzwiach zamiast niej stanął Mateusz Morawiecki.

„Proszę, panie Prezesie, chyba to panu upadło” – powiedział, podając winogrono.

To cały Morawiecki, cały on! – uśmiechnął się pan Prezes. Nowy premier zawsze zachowywał się tak, jakby chciał powiedzieć: „Ja się z wami w to nie bawię” i całą swą postawą demonstrował dystans. Ale i tak, gdy tylko nadarzała się okazja, aportował winogronko. Właśnie dlatego pan Prezes powołał go na premiera. Tak, to był bardzo dobry wybór – pomyślał, przyglądając się starannie skrojonemu garniturowi swojego pupila.

„Nie słyszałem, jak pan wszedł” – powiedział. – „Co pana sprowadza, panie premierze?”

„Wygląda na to, że Unia szykuje się do zablokowania nam pieniędzy. Przyszedłem się naradzić w tej sprawie”.

– „Mordy zdradzieckie! Kanalie!” – pan Prezes zapłonął słusznym gniewem. Jego gorący patriotyzm nie pozwalał mu godzić się z krzywdami i niesprawiedliwościami, jakie od wieków spotykały Polskę. Rozbiory, zabory, okupacje, Okrągły Stół, sztuczna mgła, trotyl i nitrogliceryna układały się w tragiczny łańcuch cierpienia, pętający ducha wolnej Polski i skazujący go na wieczne męki. A teraz jeszcze to – brukselski okupant chce nas wziąć głodem. Ale my się nie poddamy! W gorejącym spojrzeniu pana Prezesa malowała się taka determinacja, takie męstwo i taka siła woli, że aż pan premier poprawił krawat i przybrał postawę zasadniczą.

„Tak jest, panie Prezesie!” – powiedział. – „Mam pomysł, jak sobie z tym poradzić. W odpowiedzi zrechrystianizujemy i zdekomunizujemy Europę. We Francji i Niemczech przywrócimy wszystkie usunięte krzyże i zlikwidowane kościoły. A nawet umieścimy tam nowe – krzyż na wieży Eiffla będzie wyglądać znakomicie, przypominając o chrześcijańskich korzeniach Europy. I usuniemy komunistycznych patronów ulic i placów w Paryżu czy Berlinie. Przecież oni tam do dziś mają bolszewickie ulice Marksa czy komunardów. Dostaną zamiast nich Marię i Lecha Kaczyńskich”.

„Świetnie!” – ucieszył się pan Prezes. – „Tylko jak to nam rozwiąże problem braku pieniędzy?”

„Przecież nie będziemy tego robić za darmo” – chytrze uśmiechnął się Morawiecki. – „Opracowałem już specjalny cennik, ile weźmiemy rocznie za każdy krzyż, ile za kościół, a ile za ulicę. Stawki w stolicach będą wyższe niż na prowincji, a w ścisłych centrach i dzielnicach turystycznych policzymy poczwórnie. W sumie powinniśmy z tego wycisnąć więcej niż z funduszy unijnych”.

– „Wspaniale!” – pan Prezes poczochrał premiera po czuprynie. Zuch z tego Morawieckiego! To był strzał w dziesiątkę z powołaniem go na szefa gabinetu. – „Znakomicie pan to wymyślił, to będą europejskie reparacje”.

„Między sobą możemy tak to nazywać” – odparł Morawiecki – „ale sugerowałbym, by na forum międzynarodowym unikać tego sformułowania. Mówmy raczej o opłacie franczyzowej za prawo do używania logotypu. Tak to właśnie zatytułowałem: „Polski cennik franczyzowy” i są tu takie pozycje jak „Opłata za krzyż” czy „Roczna franczyza za ulicę Lecha Kaczyńskiego”.

Premier podał panu Prezesowi kartkę z cennikiem, pożegnał się i ruszył w kierunku drzwi z głośnym mlaskaniem. Zatrzymał się i podniósł nogę, by obejrzeć podeszwę.

„Rozdeptał pan Fionie zabawkę. I wyświnił mi pan podłogę!” – Pan Prezes zmarszczył czoło z widocznym niezadowoleniem.

Morawiecki odlepił z podeszwy skórkę winogrona. – „Niech się pan nie martwi, panie Prezesie, zaraz to rozwiążemy!”

Sięgnął do kieszeni po komórkę. – „Pani Beatko, proszę po posiedzeniu rządu wziąć mopa i przyjechać do pana Prezesa. A po drodze niech pani kupi kilo winogron dla Fiony”.

Schował telefon i uśmiechnął się do pana Prezesa: – „Nie jest już premierem, to akurat ma czas, żeby się takimi rzeczami zająć”.

Wojciech Maziarski

Ćwiczenia

1. Przyporządkuj poniższe płatności do odpowiednich kategorii:
I. Należna Polsce opłata za używanie krzyża i imienia Lecha Kaczyńskiego;
II. Należna Polsce opłata za wycinanie puszczy i spalanie węgla;
III. Należna Polsce opłata za przetrzymywanie wraku Świętego Tupolewa Smoleńskiego;
IV. 1,5 mln złotych, które TVN ma zapłacić za nadawanie programu TVN24:
a. abonament RTV,
b. franczyza,
c. taksa klimatyczna,
d. użytkowanie wieczyste.

2. Uporządkuj sieci franczyzowe w kolejności od największej do najmniejszej:
a. Żabka,
b. McDonald’s,
c. IV RP,
d. Burger King,
e. Starbucks.

3. Wybierz jeden z poniższych obiektów i napisz esej o spojrzeniu pana Prezesa patrzącego na:
a. Fionę,
b. Donalda Tuska,
c. Joachima Brudzińskiego,
d. konstytucję RP,
e. Jadwigę Staniszkis.

  •  
  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

Dodaj komentarz

3 komentarzy do "Pan Prezes i rechrystianizacja Europy"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
hanna

SZACUN PANIE WOJCIECHU. WSPANIAŁY KOMENTARZ DO TEJ CAŁEJ KARUZELI. POZDRAWIAM.

smętek

Tekst, jak większość Pana komentarzy, kapitalny. Teraz już wiadomo jaki jest cel rozbudowy WOT. To będą krzyżowcy, niosący na drewnianych szpadach wiarę w dyktatora i jego kamaryli. Zastanawiam się dlaczego tylko Europę chcą rechrystianizować.

Janek

Premier Morawiecki ma smykałkę do interesów niczym Maślana z „Włatców Móch”. Całkiem sympatyczny urwis kombinator z lekkim deficytem ojcowskiego autorytetu. Na ekranie da się lubić.
Niestety obecny prezydent coraz bardziej przypomina Zajkowskiego i obaj są żałośni!!!