Pan prezydent i kuluary

Pan prezydent i kuluary

A jednak się udało, choć opozycja już się cieszyła na klęskę. Prezydent USA – Joe Biden, dał się ubłagać i zamienił kilka słów z prezydentem Polski – Andrzejem Dudą.

Nie gadali długo. Wszystkiego jakieś cztery minuty. Dialog potoczył się wartko, bowiem spotkanie odbyło się … na korytarzu. Znaczy – w biegu. Najważniejszy polityk Stanów Zjednoczonych spieszył się na spotkanie (zasiadane) w gronie przywódców państw bałtyckich.

Nasz pan prezydent nie został na nie zaproszony. Ale nie, to nie żaden afront ani – tym mniej – zemsta Joe Bidena za spóźnione gratulacje z okazji jego wyboru na prezydenta USA. To po prostu gapiostwo Jankesów. Jak powszechnie wiadomo, znajomość geografii to nie jest najmocniejsza strona naszego zaatlantyckiego sojusznika. Brak krzesła dla naszego prezydenta to dowód, że Amerykanie zwyczajnie nie skojarzyli, że Polska też leży nad Bałtykiem.

O kłopotach ich systemu edukacji w dziedzinie świata poza Ameryką świadczy choćby ostatnia poświęcona Polsce wypowiedź byłego prezydenta USA, Baracka Obamy. Powiedział on – mianowicie – że nad Wisłą brakuje teraz demokracji. No, naprawdę… W tej sytuacji premier Morawiecki zaprosił Obamę z wizytą. Niech sam zobaczy, że demokracja w Polsce ma się doskonale. Podobnie jak nasz milion aut elektrycznych i mieszkań dla młodych.

Wracając zaś do polsko-amerykańskiego dialogu na korytarzu, w okolicach windy, to zwracanie uwagi na takie detale zakrawa na małostkowość. I dowodzi nieznajomości rzeczy.

Bo „marginesy” szczytu NATO, jak określił rangę i miejsce spotkania panów prezydentów komunikat Białego Domu, to świetne miejsce na szybką acz owocną wymianę poglądów. Bo gdzie, jak nie na korytarzach właśnie „dzieje się” wielka polityka.

Najlepsze miejsce, to zawsze to przy drzwiach.

A tak, poza tym, to akurat do czekania w przedpokojach władzy nasz pan prezydent jest – skądinąd – przygotowany znakomicie. Zdaje się, że po całych latach cierpliwego czekania pod drzwiami prezesa, w antyszambrowaniu to Andrzej Duda nie ma sobie równych. Wygląda wręcz na to, że nawet polubił to wystawanie pod gabinetami, bo co chwila przydarza mu się jakiś incydent z gatunku –nazwijmy to – kuluarowych.

Dość przypomnieć, jak bezskutecznie czekał pod salą w gmachu ONZ w Nowym Jorku na spotkanie z premierem Netanjahu. Jak zwykle nawalili Amerykanie – mistrzowie w dziedzinie wpuszczania naszego pana prezydenta w korytarz.

Teraz, po wyborze Joe Bidena, to się na szczęście zmieniło na lepsze.

Całkiem niedawno świat obiegło zdjęcie z podpisywania deklaracji współpracy, na którym Andrzej Duda stoi, zgięty w pół, przy biurku rozpartego na fotelu prezydenta Trumpa. I składa podpis przy krawędzi blatu.

Teraz w relacjach polsko-amerykańskich nastąpiła dawno oczekiwana demokratyzacja i swoista normalizacja, bo nasz prezydent z Bidenem gadał jak równy z równym. Obaj stali. Nie było też zwyczajowego uścisku dłoni. Tym razem (pandemia) prezydenci stuknęli się – znów jak równy z równym– łokciami i w ten sposób pozbawili opozycję okazji do wypominania Andrzejowi Dudzie, czyja dłoń była na wierzchu i dlaczego akurat prezydenta Trumpa.

Tak więc – nasz przywódca odniósł kolejny kuluarowy sukces.

Chyba zresztą w ogóle lubi wszelkie korytarze.

Całkiem niedawno złośliwe media doniosły, że z nart też wracał do Warszawy „korytarzem życia”. Cóż, przyzwyczajenie…

Kuluarowe życie do tego stopnia zdominowało poczynania Andrzeja Dudy, że także wiedzę na najbardziej aktualne tematy też czerpie z korytarzy właśnie. Dopiero co zadeklarował, że być może szczepienia na covid wcale nie są skuteczne. Bo „tak się mówi nieoficjalnie, w kuluarach”. Pandemia natomiast ustępuje sama z siebie, bo wirus już tak ma.

Ratujmy Koduj24.pl - Zrzutka.pl

Tak czasem bywa, jak człowiek się za bardzo przyzwyczaja do ciasnych, wąskich pomieszczeń. Horyzont myślowy błyskawicznie zawęża mu się wtedy do punktu widzenia kolegów z tego samego korytarza. To taka specyficzna odmiana „widzenia tunelowego”, bo każdy przyzna, że korytarz to trochę tunel taki. Labirynt, z którego wyjść trudno. Albo coś, jak okopy. W przypadku pana prezydenta, zwłaszcza po jego ostatnim czołobitnym liście do redemptorysty Rydzyka, można śmiało obstawiać, że są to Okopy Świętej Trójcy.

Bożena Chlabicz-Polak

  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media
Subscribe
Powiadom o
guest
8 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Kundzia
Kundzia
17 czerwca 2021 20:12

Sytuacja działa się w drodze do ubikacji. Duda do Bidena: panu,panu czekaj jeszcze ja chcę sobie zrobić fotkę. Takie to było spotkanie.

Chermes
Chermes
17 czerwca 2021 20:18

Nie ma się czemu dziwić. Prezydent Biden zobaczył stojącego przed windą, służalczo uśmiechniętego, zgiętego w pół, w ukłonie, faceta, którego wziął za windziarza.
Jako człowiek dobrze wychowany, skinął mu głową a nawet trącił się z nim łokciem gdy „windziarz” na to nalegał, ale na zrobienie „selfie” już się nie zgodził.
Następnie prezydent Biden poprosił sługusa, by ten go zawiózł na trzecie piętro, gdzie ma ważne spotkanie z przywódcami Krajów Nadbałtyckich.
Ot i cała tajemnica „kuluarowej dyskusji”. 🙂

toja
toja
26 czerwca 2021 12:53
Reply to  Chermes

ale windziarz nie może być pod „wpływem” a zdjęcie jednak…Chyba że to takie dyżurne aby zawsze o wpływowości cośkolwiek można było zagaić.

Jacek Doliński
Jacek Doliński
18 czerwca 2021 15:06

Najśmieszniejsze i najsmutniejsze było jak Duda w kuluarach biegł za Bidenem, który się od niego dystansował.

Chermes
Chermes
18 czerwca 2021 19:07

I tak miał Duduś szczęście, że go obstawa Bidena nie „wprasowała w glebę” i nie zakajdankowała, podejrzewając o terroryzm gdy tak za prezydentem USA biegał po korytarzach. 🙂

Rafapon
Rafapon
18 czerwca 2021 21:46

Ale na nartach to by go pewnie dogonił.

Marek
Marek
18 czerwca 2021 21:18

Amerykanie doskonale wiedza co i jak z Polska bo jest CIA. Polska PiSowska po prostu sie nie liczy na arenie międzynarodowej. Duda jest zerem.

Kimi
Kimi
24 czerwca 2021 07:00

Ta mina na zdjęciu to cały komentarz do tej prezydentury.