Pan prezydent i Wróżka Zębuszka

Turczynowicz-Kieryłło zrezygnowała z funkcji szefowej kampanii Dudy – „Kto panią wygryzł?”

Można iść o zakład, że szefowa kampanii Dudy będzie teraz gryzła trawę, by rozgryźć strategię konkurencji i wygryźć wszystkich, co do jednego, kontrkandydatów Andrzeja Dudy w wyborach prezydenckich.

Miejsce jedno, a kandydatek tuziny. Bo przecież niejedna Beata od Prezesa ostrzyła sobie zęby na tytuł Lwicy Prawicy. Ale niestety, nie pomogły groźne pomruki w Sejmie ani ostrzegawcze porykiwania w Brukseli. Na nic zdało się tapirowanie grzyw i pokazywanie pazurków, ze szczególnym uwzględnieniem purpurowego od krwi liberałów tipsa u trzeciego palca. Teraz został im tylko płacz i zgrzytanie zębów. Lwicą prawicy został ktoś zupełnie inny!

Bo rywalizacja została właśnie rozstrzygnięta, a wszystkie konkurentki skutecznie wygryzła pani mecenas Turczynowicz- Kieryłło, która po licznych sukcesach, ostatnio głównie w ochronie informacji publicznej w KNF i NBP (żeby przypadkiem nie trafiła do wiadomości szerszej publiczności), teraz zajmuje ważne miejsce w kampanii prezydenta Dudy. I jest jej – jak się wyraził pan rzecznik Fogiel – „największym atutem”.

 

Nie da się tego ująć lepiej. Bowiem pani Jolanta jest nie tylko – jak na Lwicę w parze z salonowym Lwem Belwederskim prezydentem Dudą przystało – osobą reprezentacyjną. Ale nawet jeśli pominąć seksistowskie uwagi na temat wyglądu, to za jej wyborem przemawia też wykształcenie i doświadczenie w zawodzie, a także przenikliwy umysł (mistrzyni szachów) i błyskotliwa inteligencja, z jaką odgryza się krytykom, własnym i urzędującego prezydenta. Nie bez znaczenia wydaje się być również piękny płaszcz w kolorze krwi utoczonej lewactwu. Lecz najważniejsze jest chyba lwie serce. Waleczność, znaczy.

Walka o reelekcję dla urzędującego prezydenta to bowiem dla prawnika temat trudny do ugryzienia, zwłaszcza na finiszu „reformy sądownictwa”. Niejeden połamałby na tym zęby. Niejednego zagryzłoby sumienie. Niejeden nie umiałby się wyzbyć poczucia gryzącego wstydu. Tymczasem pani mecenas wyraźnie nie miała zgryzu z przyłączeniem się do ekipy z Dudabusa.

Można też iść o zakład, że będzie teraz gryzła trawę, by rozgryźć strategię konkurencji i wygryźć wszystkich, co do jednego, kontrkandydatów Andrzeja Dudy w wyborach prezydenckich. Już zresztą słychać, jak ze strachu szczękają zębami. I słusznie, że się boją, bo pani mecenas potrafi nieźle dogryźć. I to jak najbardziej dosłownie.

Najlepiej dowiodła tego w Milanówku, gdzie – jak donosi plotkarska i nieplotkarska prasa, oskarżona (czy słusznie, to się dopiero okaże w sądzie) o kolportaż ulotek w czasie ciszy wyborczej, walczyła jak lwica, próbując uniknąć „obywatelskiego zatrzymania”. Okazało się, że gdy trzeba, potrafi pokazać zęby. Są na to liczne dowody, ponieważ ugryziony w przedramię obywatel zrobił obdukcję, a wcześniej zawiadomił Straż Miejską. A wszystko, by dogryźć prawniczce podejrzanej, że chciała cichaczem wygryźć nielubianego kandydata w wyborach samorządowych.

 

Tymczasem zamiast zaszkodzić, tylko pomógł pani mecenas awansować na Lwicę Prawicy i „największy atut” kampanii urzędującego prezydenta. Bo wszak sam pan prezes deklarował w Pułtusku, że „każda ręka, podniesiona na Kościół, to ręka podniesiona na Polskę”, czyli – w zasadzie – na prezesową partię. Toteż będzie ucięta, żeby łatwiej było identyfikować nad Wisłą wszelkich (po amputacji jednorękich) bandytów ideowych.

Dzięki obecności pani Jolanty na pokładzie Dudabusa ta zapowiedź została skonkretyzowana i doprecyzowana. Każda taka ręka zostanie – mianowicie – przykładnie odgryziona.

Bożena Chlabicz-Polak
  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o