Panie Macierewicz wojsko to nie zabawka.

Panie Macierewicz wojsko to nie zabawka.

Źle się dzieje w naszym wojsku. W ostatnim czasie wzrosła liczba wypadków, w których żołnierze zostali ranni lub ponieśli śmierć. Wprawdzie te informacje są utrzymywane w tajemnicy, jednak mediom udaje się do nich dotrzeć.

Listopad tego roku, ćwiczenia na poligonie w Ustce. Podczas strzelania z granatnika pocisk wybucha zaraz po opuszczeniu lufy. Trzej żołnierze zostali ranni, w tym jeden bardzo ciężko. Przyczyna? Jak mówi jeden z żołnierzy z brygady desantowo – szturmowej – „Używamy amunicji tak złej jakości, że jest dla nas większym zagrożeniem niż hipotetyczny przeciwnik”.

 Wrzesień 2017, manewry marynarki Wojennej „Kormoran – 17”. Ze śmigłowca wypada żołnierz – ratownik. Mimo reanimacji umiera. „To był ratownik szkolony siedem lat. Zawiodły system i sprzęt. Żołnierz nie przypiął się dodatkową liną i odgięła się blaszka zabezpieczająca od wypięcia uchwytu z haka (…) To efekty braku ciągłości szkoleń, fachowej literatury i osobnych ćwiczeń dla wojskowych ratowników morskich.

 Maj 2017, ćwiczenia 21. Brygady Strzelców Podhalańskich w Nowej Dębie. Załoga jednego z czołgów zatruła się spalinami. „Gdyby nie szybka interwencja, mogłoby się skończyć tragicznie. Ewidentna wada sprzętu”

 Sierpień ubiegłego roku, pokaz komandosów z GROM – u na Westerplatte. Nasi żołnierze mieli zachwycić króla Jordanii Abdullaha II, który gościł w Polsce na zaproszenie prezydenta Andrzeja Dudy. Podczas ćwiczeń wejścia ze statku do wiszącego śmigłowca, jeden z żołnierzy zostaje ranny, po upadku na pokład, a drugi wpada między burtę a nadbrzeżem i w wyniku tego zdarzenia, umiera.  Jak tłumaczy wojskowy, który dobrze zna tę sprawę „On w ogóle nie powinien schodzić na pokład od strony nabrzeża, ale pokaz musiał być dobrze widoczny dla VIP-ów”.

 Żołnierze obawiają się, że wypadków będzie coraz więcej. Generał broni Waldemar Skrzypczak, były dowódca wojsk lądowych i wiceminister odpowiadający niegdyś za modernizację armii, mówi krótko – „Część wypadków wynika z braków sprzętowych. Stan amunicji jest katastrofalny. Produkuje się ją po staremu i niechlujnie, nie wprowadza się najnowszych technologii”,

 Generał Mirosław Różański, były dowódca generalny, obecnie prezes Fundacji Bezpieczeństwa i Rozwoju „Stratpoints” wyraźnie podkreśla, że „w większości kadra dowódcza i instruktorska jest dobierana spośród absolwentów akademii wojskowych, którzy nie poznali jednostek liniowych. Nie są w stanie przekazać doświadczenia, bo go nie mają (…) Kolejnym czynnikiem jest ogromna liczba pokazów i imprez, w których uczestniczą żołnierze, zamiast się szkolić. Żołnierz powinien ćwiczyć tak, jak będzie walczył.

 Raport NIK również nie pozostawia żadnych wątpliwości. „w 10 z 12 skontrolowanych jednostek nie było czynnych strzelnic garnizonowych. Pilnej naprawy wymagała też ponad połowa obiektów na poligonach. W pełni wyposażone były jedynie dwie z 12 jednostek, a i tak ich sprzęt był przestarzały i „nie dawał pewności zachowania pełnej sprawności”. Bądźmy jednak sprawiedliwi i zauważmy, że raport NIK- u obejmuje lata 2014 – 2016, jednak to w niczym nie usprawiedliwia tego, co teraz dzieje się w polskim wojsku.

 Co się jeszcze musi wydarzyć, by osoby decyzyjne zauważyły, że sprawy idą w złym kierunku, a Antoni Macierewicz zupełnie nie ogarnia sytuacji?

Tamara Olszewska

(Źródło: wyborcza.pl)

  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

4
Dodaj komentarz

avatar
3 Comment threads
1 Thread replies
2 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
3 Comment authors
obserwatorMaciek123454321Andrzej Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Andrzej
Andrzej

A kto zlikwidował szkoły oficerskie i po co? Kiedyś aby zostać oficerem trzeba było szkolić się 4 lata. W ramach szkolenia były zajęcia poligonowe, szkolenia taktyczne, specjalistyczne itd. Oficer kończący taką szkołę był w pełni wyszkolonym dowódcą. Dowódcą, który przeszedł cały proces szkolenia tak jak każdy zwykły żołnierz. Wiedział co może wymagać od podwładnych bo wiedział co sam potrafi. Poza tym posiadał przynajmniej trzecią klasę specjalisty w swojej specjalności wojskowej. A byli również tacy, którzy uzyskiwali drugą lub i pierwszą klasę a potem w krótkim czasie również mistrzowską. Taki oficer mógł szkolić podwładnych. Takie umiejętności posiadali również pochodzący z specjalistycznych… Czytaj więcej »

Maciek123454321
Maciek123454321

A jak ma być, kiedy de facto dowódcą armii jest psychodeliczny agent i dywersant działający na rozkaz z Kremla?

obserwator
obserwator

To że jego działania dobrze służą interesom Putina – to pewne! To czy agent, czy naiwny ( w co śmiem wątpić) nigdy się nie dowiemy! A szkoda, bo albo okna z kratami, albo sala bez klamek!

obserwator
obserwator

Smutne!
Jak taka kreatura może niszczyć armię, mieć honor oficera za nic, konfabulować o dronach, śmigłowcach i innych „zabawkach” – dla niego)! Nie wyrósł jeszcze z piaskownicy, więc powinien bawić się ołowianymi żołnierzykami!