Panie Rzeczniku, w sposób bezwstydny, Pan kłamie

Panie Rzeczniku, w sposób bezwstydny, Pan kłamie

Tych mocnych słów na łamach Gazety Wyborczej użył prawnik, profesor Uniwersytetu Śląskiego dr hab. Jacek Barcik. Skierował je do rzecznika pseudo Krajowej Rady Sądownictwa, Macieja Mitery.

Można sądzić, że jeśli takich słów używa prawnik, to zapewne wie co mówi.

Sprawa dotyczy przesłuchania przez KRS kandydatów do Sądu Najwyższego.

Profesor Jacek Barcik był, obok entuzjastów Prawa i Sprawiedliwości, jednym z kandydatów do Sądu Najwyższego, powiązanych ze Stowarzyszeniem Sędziów Polskich “Iustitia”, które najbardziej sprzeciwiały się zmianom w ustawach.  Jak wyjaśniał zdecydował się „szargać swoje nazwisko” i skierować wniosek do „pseudo KRS o zostanie pseudo – sędzią SN” po to, by podważyć legalność obecnej procedury powoływania sędziów.

Profesor został przesłuchany i nie dostał rekomendacji KRS do Sądu Najwyższego. Był jednak świadkiem procedury, która jak wiemy przebiegała „w trybie łapania pcheł”.

Tryb ten spowodował wiele kompromitujących KRS wpadek. I o ich wyjaśnianiu pisze profesor: „Rzecznik pseudo Krajowej Rady Sądownictwa kłamie, że Rada mogła nie wiedzieć o dyscyplinarkach niektórych kandydatów do Sądu Najwyższego. Skąd zatem wiedziała o moim mandacie drogowym sprzed ponad roku?

Zanim o mandacie, warto najpierw przypomnieć słowa Mitery, który twierdząc, że rada nie wiedziała, iż rekomendowany na sędziego SN prokurator Duś, ma na swoim koncie wyrok w sprawie dyscyplinarnej, powiedział: „My nie jesteśmy jakimś organem inkwizycyjnym, który szuka i kopie. Zapoznajemy się z aktami osobowymi, personalnymi. A proszę zwrócić uwagę, że w każdym konkursie kandydat wystawia sobie raczej laurkę i dołączy zawsze coś, co go gloryfikuje, a nie dyskredytuje”.

No więc, skąd wiedzieli o mandacie profesora sprzed ponad roku?

Profesor opisuje jak to w trakcie przesłuchania do SN przypomniano mu, że w lipcu 2017 r., jadąc samochodem, przekroczył dozwoloną prędkość o 21 km/h. „Towarzyszyło temu pytanie, czy dużo jeżdżę (domyślnie: czy często mi się to zdarza).”

Czyżby jednak był jakiś „organ inkwizycyjny”?

A tak poważnie, okazało się, że wkrótce po zgłoszeniu przez profesora kandydatury do SN i ujawnieniu motywów kandydowania, do macierzystego Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Śląskiego nadeszło pismo z KRS.

O co w nim proszono? O „przesłanie do Krajowej Rady Sądownictwa akt osobowych i opinii o kandydacie oraz informacji o postępowaniach karnych, dyscyplinarnych bądź wyjaśniających toczących się przeciwko kandydatowi”.

A kto to pismo podpisał? Zawsze niezależny, lekko zagubiony, bijący się w pierś, ogólnie udający greka, Wiesław Johann.

I tu profesor słusznie zauważa: „skoro można było takie pismo skierować z odpowiednim wyprzedzeniem (2 sierpnia) w stosunku do mnie, to można było także skierować je do pracodawcy kandydata prokuratora Dusia. Nie uczyniono tego i powstaje pytanie, dlaczego selektywnie traktowano kandydatów do SN. Czy dlatego, że Duś był rekomendowany jako „swój”? A może wystąpiono o stosowną informację, ale ją pominięto, bo kandydat Duś dawał ministerialną rękojmię? Opinia publiczna ma prawo oczekiwać w tej sprawie wyjaśnień od Państwa”.

Bardzo ciekawe, dla nas wszystkich, jest pytanie, które, pod koniec artykułu, profesor Jacek Barcik zadaje rzecznikowi Miterze:

„Czy kłamstwo publiczne w takiej sprawie w ustach sędziego, osoby wykonującej zawód zaufania publicznego, nie kwalifikowałoby się do wszczęcia postępowania dyscyplinarnego? Na pewno zadałbym Panu takie pytanie na przesłuchaniu, gdyby kandydował Pan do Izby Dyscyplinarnej SN. Bo zgodnie z art. 107 § 1 prawa o ustroju sądów powszechnych za uchybienia godności urzędu sędzia odpowiada dyscyplinarnie”.

/md/

Źródło: wyborcza.pl

Polecamy również

  •  
  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

2
Dodaj komentarz

avatar
2 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
2 Comment authors
Waldemarsmętek Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
smętek
smętek

Niedorzecznik niby KRS jest człowiekiem z nadania i niczego się nie boi. Zastanawiam się, czy oni wszyscy wierzą w trwanie tej dyktatury aż do końca świata.

Waldemar
Waldemar

Prof. Zybertowicz ostatnio wieszczył jak nowy Wernyhora „barbarzyński Rzym”, do którego ponoć my aspirujemy na miejsce starego, upadłego. Zastanawiam się, czy nawiązanie do barbarzyńców ma tu jakiekolwiek zastosowanie. Ci mieli swoje żelazne zasady i prawa, i mocno się ich trzymali. W wypadku państwa PiS z niczym takim nie mamy do czynienia: to państwo nierządem stoi, jak to w dawnej Rzplitej bywało. Żaden to wzór do naśladowania dla sąsiadów, raczej śmieszne i żenujące widowisko.