Panu prezesowi się ulało

Panu prezesowi się ulało

Coś w Kaczyńskim pękło. Jakaś bariera puściła. Coraz częściej nie jest w stanie panować nad sobą

„Chamska hołota” to spontaniczny wybuch, a nie wykalkulowana na zimno prowokacja. Pan prezes zaszczyca nas bowiem dwoma rodzajami bluzgów i oszczerstw. Bluzg rodzaju pierwszego to z premedytacją stosowane narzędzie polityczne. Zabieg z pogranicza politycznego trollingu i pospolitego szczucia, który ma oburzyć przeciwników i emocjonalnie pobudzić zwolenników. Kaczyński sięgał po niego, gdy na wiecu opowiadał, że jego przeciwnicy stoją tam, gdzie niegdyś ZOMO. Albo straszył imigrantami z bakteriami egzotycznych chorób na rękach. Albo znieważał światłych i zasłużonych dla Polski ludzi, którzy w ciągu dziesięcioleci konsekwentną pracą doprowadzili do pojednania polsko-niemieckiego. Z trybuny sejmowej nazwał ich pożytecznymi idiotami o żebraczym usposobieniu, którzy żyją za pieniądze niemieckich fundacji.

 

Te oburzające wypowiedzi służyły mobilizacji grup podatnych na nacjonalistyczną i antyinteligencką demagogię. To dzięki nim Kaczyński dorobił się w kręgu swych wyznawców i niektórych naiwnych publicystów wizerunku „wielkiego przywódcy” i „politycznego demiurga”, choć w rzeczywistości jego metoda polityczna jest skrajnie prostacka i prymitywna.

Szczucie i podburzanie nie wymaga wielkich talentów ani umiejętności politycznych. Wystarczy gardłować, podsycać w ludziach strach i złość, kłamać bez umiaru. Równie skutecznie robili to np. Andrzej Lepper, a na Białorusi Aleksander Łukaszenka. Jeżeli oponenci Kaczyńskiego nie stosują wobec niego tej samej metody, to nie dlatego, że nie potrafią, ale po prostu powstrzymuje ich zmysł moralny, który normalnemu człowiekowi nie pozwala wzbudzać nienawiści do bliźnich. Pan prezes jest tego zmysłu pozbawiony i to cała tajemnica jego „wielkiego przywództwa”.

Ostatnio jednak coraz częściej mamy do czynienia z innym rodzajem wypowiadanych przez niego oszczerstw i epitetów. To bluzgi niekontrolowane, płynące wprost z jego bebechów. Zabarwione żółcią, wypowiadane ze skrzywioną twarzą, przy akompaniamencie walenia w pulpit.

Mordy zdradzieckie. Kanalie. Chamska hołota. Wszystkie te werbalne emanacje psychiki pana prezesa wyrwały się na światło dzienne w sposób mimowolny i niezamierzony. Po prostu nie zdzierżył. Ulało mu się. O „chamskiej hołocie” mówił tylko do najbliższych współpracowników, ale w emocjach nie był w stanie kontrolować poziomu emitowanego dźwięku, więc usłyszała to cała Polska.

To, że Kaczyński pogardza ludźmi – i oponentami, i swoimi marionetkami – to żadna nowina. Słyszeliśmy w nagraniu na taśmach z lat 90., jak określa działaczy swej pierwszej partii, Porozumienia Centrum, mianem „zoologu”, czyli menażerii. Jak tytułuje swych sąsiadów z żoliborskiej uliczki „hołotą”. Dotychczas jednak krył się z tym. Starał się trzymać nerwy na wodzy i na ogół mu się udawało. Pogarda wymieszana z nienawiścią nie wypływała na powierzchnię.

 

Ostatnio coś w nim pękło. Jakaś bariera puściła. Coraz częściej nie jest w stanie panować nad sobą. Powie ktoś, że to dobry znak, bo dowodzi pogłębiającego się kryzysu w obozie władzy. „Dobra zmiana” ugrzęzła i najwyraźniej weszła w fazę schyłkową – stąd bezsilna frustracja i wściekłość Kaczyńskiego.

To zapewne prawda – mnie jednak niepokoi pytanie, co będzie, jeśli nie daj Boże marionetka prezesa jednak zwycięży w wyborach i zostanie prezydentem na następną kadencję. Polska może na kolejne lata wpaść w łapy dyszącego nienawiścią i żądzą zemsty autokraty, który coraz wyraźniej zdradza cechy psychopatyczne i nie potrafi się kontrolować.

Nie przeraża was to?

Wojciech Maziarski

  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media
Subscribe
Powiadom o
guest
10 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
paragraf22
paragraf22
6 czerwca 2020 20:34

Mocne, ale niestety prawdziwe

Jantar
Jantar
6 czerwca 2020 20:47

„Coraz częściej nie jest w stanie panować nad sobą.” – oczywiście! Zaczyna do niego docierać, że społeczeństwo ma dość jego rządów, jego pogardy dla każdego Polaka, jego dzielenia Polaków na „panów” i „gorszy sort, komunistów, złodziei, etc.”, jego wychwalania ziejących nienawiścią hierarchów kościelnych i ochrony pedofilów w koloratkach. Coraz więcej Polaków widzi też jego butę (choćby w sprawie wizyty na cmentarzu), zapędy do całkowitego kontrolowania naszego życia w najbardziej nawet intymnych sytuacjach, cenzury w mediach, fatalnego szkolnictwa. Do ludzi zaczyna docierać, że Polacy tracą firmy, pracę, mają obniżane pensje do minimum, a „swoi” mają gigantyczne pensje i premie, które jeszcze w dobie kryzysu sobie podnieśli, bo „im się należy” (pamiętna Szydło). Do ludzi też docierają informacje o miliardowych przelewach z budżetu dla kościoła, o przekazywanych kościołowi za grosze działkach wartych miliardy złotych, o przepisywanych majątkach pisowskich polityków na żony i o wartych miliardy kontraktach rządowych dla firm powiązanych z PiS. Dociera też do nich, że każdy obywatel za krzywe spojrzenie na prezesa, komentarz w internecie pod artykułem może zostać aresztowany i skazany przez pisowski sąd. Ludzie widzą też, jak policja traktuje demonstrantów przeciwko PiS-owi, a jak traktuje zgromadzenia pisowskich polityków w dobie pandemii. To wszystko sprawia, że ludzie chcą wreszcie coś zmienić, a mają teraz ostatnią szansę w postaci wyborów prezydenckich. Kaczyński widzi, jakie poparcie ma Rafał Trzaskowski. Widzi, że Duda z dnia na dzień traci i może przegrać wybory. Dlatego jest coraz bardziej wściekły i już nie stara się hamować i kryć. On doskonale wie, że jedyna możliwość wygrania wyborów i posadzenia Dudy na następne 5 lat jako notariusza przyklepującego wszystkie głupoty, jest teraz i to prawdopodobnie poprzez fałszerstwo. Ewentualnie ma opcję nieuznania wyborów przez swój Sąd Najwyższy i perspektywę rozruchów na ulicach, co oznacza wprowadzenie stanu wyjątkowego w najbardziej ostrej formie. Nie mam żadnych wątpliwości, że jest zdolny do takich posunięć, żeby nie oddać władzy, bo doskonale wie, że oddanie władzy będzie się wiązało z procesami karnymi dla niego i jego pupilków i może się skończyć wieloletnim więzieniem. Dla Kaczyńskiego i jego ludzi jest to więc przysłowiowe „być albo nie być”.

Bortniczuk skomentował w „Expressie Biedrzyckiej” ostatnie votum zaufania dla rządu. Powiedział, że premier ustalił to z prezydentem, bo „konieczne było pokazanie Polakom jedności prawicy, doskonałej współpracy i zrozumienia z prezydentem, przypomnienia sukcesów”, żeby Polacy nie mieli wątpliwości, że MUSZĄ zagłosować na Dudę. Innymi słowy cały ten sejmowy cyrk miał na celu manifestację siły. Hitler też takie manifestacje siły robił, żeby społeczeństwo zastraszyć, żeby nikt nie ważył się wątpić w jego mądrość i słuszność działań. Ten sam cel przyświecał tej sejmowej szopce. Tyle tylko, że Kaczyński zepsuł przedstawienie swoim niekontrolowanym wybuchem, co na pewno przełoży się na odpowiedni zjazd słupka poparcia dla Dudy.

oj tam, oj tam
oj tam, oj tam
9 czerwca 2020 17:17
Reply to  Jantar

Emocje, emocjami, ale głównie to przemyślany zamiar.

Dociekliwy
Dociekliwy
6 czerwca 2020 22:00

Przerazi mnie gdy prezes nie będzie potrafił kontrolować zwieraczy bo wtedy dopiero będziemy mieli przesrane

marian
marian
7 czerwca 2020 08:56

Przypominam sobie debatę tego pana z Tuskiem. Żal go było, takie lanie dostawał, że aż strach. Od tej pory nie widziałem sytuacji aby spotkał się w dyskusji z przeciwnikiem politycznym. Od tamtego czasu udziela jedynie wywiadów i przemawia. On się po prostu boi aby nie rozerwała go kumulująca się złość.Każde jego wystąpienie jest „objawioną Prawdą”.. Żal go i teraz skurwiela jednego, bo będzie umierał opuszczony i w samotności, jeżeli nie założy sobie pętli na szyję.

Predator
Predator
7 czerwca 2020 09:10

Ja byłem przerażony jak został premierem, a teraz to jest poprostu horror, psychicznie chory staruch rządzi Polską za nic nie odpowiadając. Doprowadził do tego że Polska to wielkie, śmierdzące szambo, smród rozchodzi się na cały świat a ten kretyn dolewa coraz więcej fekaliów. Wszyscy niemamy już czym oddychać, niektórym to przeszkadza wręcz oddychają całą piersią. Niedługo tego starca swoi wielbiciele wykopią a my to gówno będziemy sami sprzątać. Tylko czy życia nam wystarczy.

Maja
Maja
7 czerwca 2020 10:15

Jedno jest pewne, nikt nie znieważa publicznie ludzi tak często, jak duce katolickiej władzy.

totanaga
totanaga
7 czerwca 2020 10:41

Dla takiego co nie potrafi panować nad swoimi emocjami to jest tylko jedna rada karetka i kaftan

kazek
kazek
9 czerwca 2020 10:54

na końcu puszczą mu zwieracze i będzie wielki smród

antypis
antypis
9 czerwca 2020 17:15

Nic się prezesowi „nie ulało”. Od A do Z wszystko było przemślaną prowokacją, na miarę tych nieudaczników z bezobjawową inteligencją.