Partyjni bonzowie z Razem zainkasowali po ok. 200 tys. zł za pracę w partii w 2019 r.

Zandberg w ostrych słowach do Pereiry „JESTEŚ CHAMEM!”

Razem deklarowało, że członkowie zarządu partii zarabiają ok. 5 tys. zł miesięcznie. Okazało się jednak, że tylko w 2019 r. zainkasowali o wiele więcej pieniędzy. Dowiedzieliśmy się tego dzięki oświadczeniom opublikowanym przez Sejm RP.

 

Dokumenty dot. zarobków posłów w ubiegłym roku zapewne wstrząśnie wyborcami. Przywódcy demokratyczno-socjalistycznej partii dostali od niej po ok. 200 tys. zł. Adrian Zandberg otrzymał 199 191 zł, Marcelina Zawisza 200 752, natomiast poseł Maciej Konieczny 199 581 zł.

Sprawę skomentowała już rzeczniczka prasowa lewicowej partii Dorota Olko. „Członkowie zarządu w roku wyborczym dostali jednorazowo wyższe wynagrodzenie. Co widać po oświadczeniach majątkowych, nie wzbogacili się na tym, ale zdecydowali się wpłacić pieniądze na kampanię do wyborów parlamentarnych” – przyznała.

 

Partia przyznała jednorazowe wyższe wynagrodzenia. Zdecydowałem się przekazać pieniądze na kampanię wyborczą Lewicy” – dodał wspomniany Maciej Konieczny. „Była to kwota maksymalna dozwolona, czyli ok. 56 tys. zł jeśli chodzi o kandydatów”.

Parlamentarzysta nie skomentował jednak na co przeznaczył resztę środków. Tłumaczenia posła wydają się ponadto bezzasadne, ponieważ Kodeks wyborczy pozwala na przekazanie na rzecz kampanii wyborczej aż 101 250 zł.

Socjaliści z Razem, w rozmowie z Onetem, nie kryją oburzenie na decyzję szefów. „Nie było żadnego głosowania, nikt z rady partii nie wyrażał na to zgody. Od początku wszyscy mieli świadomość, że jest to sposób na sfinansowanie kampanii, która nie mogła być oficjalnie finansowana z kasy Razem” – powiedział jeden z polityków.

Część osób ostrzegała, że cała operacja wyjdzie w końcu na jaw” – dodał socjalista. „Dyskusja została ucięta, a ci, którzy zgłaszali zastrzeżenia, zmarginalizowani. Partyjna demokracja jest już fikcją” – chłodno podsumował rozmówca Onetu.

Kampania, rzeczywiście, nie mogła być finansowana z oficjalnej kasy partii Razem. Wynikało to z tego, że członkowie ugrupowania startowali w wyborach z list SLD. Wpłaty na kampanię mogły pochodzić tylko od osób fizycznych lub samego SLD.

Wysokie kwoty przelane na konta czołowych polityków partii Razem po prostu dziwią. Organizacja powołuje się na idee Polskiej Partii Socjalistycznej, która chciała, by zawodowi politycy i partyjni bonzowie nie tworzyli nowych warstw „burżuazji”.

Większe sumy – podobno – otrzymali również inni aktywiści „egalitarnej” partii. Dziennikarze nie znają jeszcze szczegółów tych wypłat.

/nt/

Źródło: onet.pl

  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media
Subscribe
Powiadom o
guest
2 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Stary Wuj
Stary Wuj
3 lipca 2020 13:37

I tu mamy temat „rola jednostki w historii”. Jeden facet – megaloman, hucpiarz i lewacki lanser załatwił nam finalnie rządy zdeprawowanej prawicy. Zandberg i jego partyjka której nazwa sugeruje że „tylko osobno” i żadnych aliansów z dotychczasową lewicą. zachowała się jak pies ogrodnika – sama nie weszła do sejmu w 2015 i odebrała głosy SLD, która też nie weszła; dając pełnię władzy pisiorom. Bez tego koszernego wikinga – dudus nie miał by co podpisywać, bo Sejm działał by normalnie. Serdecznie nienawidzę faceta, prawie tak jak nadprezesa.

Dami.PZ
Dami.PZ
4 lipca 2020 10:00
Reply to  Stary Wuj

Hm fakt tak było jak SLD startowało jako koalicja i RAZEM… startowała osobno. Nie znam osiągnięć zjednoczonej lewicy i na nich nie głosuje. Te kwoty rzeczywiście wyglądają słabo ale ten pseudoredaktor Lis tego nie wytłumaczy on tylko szczuje