Patrioci z certyfikatem PiS

Władza na amen

Według PiS, patriotą nie może być Władysław Bartoszewski, a jest nim np. Mariusz Muszyński, zdublowany sędzia TK, który po jego śmierci ogłosił: „Bóg zaczyna się uśmiechać do Polaków”.

Żona świadkiem, że przez ostatnie dwa lata starałem się traktować obelgi funkcjonariuszy Kaczyńskiego z należnym lekceważeniem, jak klimatyczną niedogodność. Oni mnie nie lubią, ja za nimi nie przepadam, ale Polskę mamy wspólną i trzeba jakoś żyć obok siebie. Więc kiedy mnie opluwali, to na ogół wzruszałem ramionami – no chyba, że chlapnęli coś wyjątkowo podłego, to wtedy musiałem się im odwinąć.

Kiedy facet wrzeszczał do mnie, że jestem komunistą i złodziejem, to ja o nim, że dotąd nie wyrósł z portek szkolnego opryszka, okradającego kolegów w Świnoujściu. Jak jego guru darł się na ludzi, że kanaliami są i mordy mają zdradzieckie, to cytowałem moją dystyngowaną babcię, która o takich mawiała: „Cham chamem, na wieki wieków amen”. Gdy prezydent RP powiedział w Otwocku, że jestem Polakiem drugiej kategorii, bo chodzę na demonstracje, żeby znów doić Polskę, to nawet nie chciało mi się ręki podnosić, żeby się w głowę popukać, ale kiedy słusznie miniona premier Szydło ujawniła „Gazecie Polskiej”, że masowe protesty niby w obronie demokracji to wyreżyserowana, opłacona akcja, mająca uderzyć w demokratycznie wybraną władzę, to puściłem w obieg odkrycie, że ta wypowiedź była obszernym i dosłownym cytatem z Jerzego Urbana. Ciekawe, że akurat ten król cyników jest stałym prekursorem złotych myśli funkcjonariuszy PiS. Nie on jeden zresztą, bo przemyślenia zdeklarowanego komunisty Zenona Kliszki stały się natchnieniem dla ministra Błaszczaka, który z lubością powtarza bon mot o „ulicy i zagranicy”.

Ostatnio jednak coraz trudniej przychodzi zachować spokój. Miara bezczelności i poziom chamskiej hucpy rządzących przerasta wyobraźnię. Nie wystarczy im już wymiana dziennikarzy na dyspozycyjnych pamflecistów w zawłaszczonych mediach publicznych. Nie wystarcza mianowanie dyletantów na kierownicze stołki w gospodarce i nawiedzonych nieuków na fotele w kulturze. Mało im obsadzania administracji usłużnymi ignorantami, a wymiaru sprawiedliwości posłusznymi karierowiczami. Przyszedł czas na mianowanie patriotów. Legitymacje patrioty otrzymali hurtem wszyscy, którzy po wojnie nie wyszli z lasu, obojętnie czy ich beznadziejną walkę motywowała wiara w zwycięstwo demokracji i wolności, czy bandycka mentalność. Pozostałe certyfikaty patriotów PiS rozdało między swoich. Dla mnie już nie starczyło.

Sprawdzam w słownikach. Patriota – to człowiek poświęcający się własnej ojczyźnie. Wyraźnie jest napisane: OJCZYŹNIE, a nie swojej partii. Patriotyzm to postawa szacunku dla kraju i troski, by go nie kompromitowano, nie podawano w wątpliwość jego statusu demokratycznego państwa prawa i nie narażano na śmieszność w oczach świata.

Patriotyzm to gotowość do ponoszenia ofiar za ojczyznę i gotowość do jej obrony. To troska o jej siłę polityczną i militarną, a więc również przeciwdziałanie – nawet kosztem własnego stanowiska i pozycji politycznej – osłabianiu dowództwa i potencjału obronnego. To obowiązek rzetelnej oceny stanu państwa, czyli np. ujawniania bajd o rosnącej potędze ekonomicznej i bojowej, umożliwiającej bezpieczny samodzielny byt. Patriotyzm charakteryzuje się też przedkładaniem celów ważnych dla ojczyzny nad osobiste. To zatem przeciwstawienie się traktowaniu państwa jak własnego folwarku i rozdawaniu „swoim” wspólnych pieniędzy. To czynne przeciwdziałanie osłabianiu kraju poprzez mnożenie niezasłużonych profitów prywatnych, grupowych czy partyjnych.

Patriotyzm oparty jest na poczuciu więzi społecznej, wspólnoty kulturowej oraz solidarności ze społecznością. Wiąże się także z poszanowaniem innych narodów i ich kultury. Patriota nie dzieli więc własnego narodu na kasty lepsze i gorsze, na Polaków tej czy innej wiary, tych czy innych poglądów takiej lub owakiej orientacji. Nie tworzy katalogu cech, które odróżniają Prawdziwego od Nieprawdziwego Polaka. I nie wywyższa swego narodu ponad inne nacje, szanując odrębności zarówno w granicach własnej ojczyzny, jak i w świecie.

Prezes Kaczyński ani żaden z funkcjonariuszy z Jarosławem w klapie nigdy się zapewne nie przymierzyli do żadnej z definicji patriotyzmu, obowiązujących w cywilizowanym świecie. Arbitralnie rozdzielili już swoje certyfikaty. Nie ma znaczenia ani przeszłość, ani dokonania mianowanych. Dla Kaczyńskiego patriotą był nawet Gierek, ale już nie ktokolwiek współczesny samodzielnie myślący. Bo patriotą jest dzisiaj człowiek, który myśli to, co trzeba i wierzy, w co należy. A takim Prawdziwym Patriotą pisanym dużymi literami jest ten, kto najczęściej i najgłośniej krzyczy o Polsce, matce naszej, ukochanej Ojczyźnie, umęczonej rządami ludzi myślących po europejsku, mylący Konstytucję z Ewangelią, odmiennie niż obecna władza. To tak jak prawdziwym katolikiem jest facet, co nie przepuści okazji, by się pokazać w towarzystwie biskupów, człowiek władzy, mieszający Boga w każdą swoją decyzję i ten, który w kościele dyskretnie zerka, czy aby kamera dobrze ujęła jego rozmodloną sylwetkę.

Mam czasami wrażenie, że w Polsce nigdy nic poważnego nie działo się na poważnie. Nie mieliśmy ani prawdziwego komunizmu, ani socjalizmu na serio, nie mamy też dzisiaj porządnego kapitalizmu, a jeśli chodzi o polskie prawo i sprawiedliwość, to nie wiadomo: śmiać się, czy zgrzytać zębami. Więc i ten nasz patriotyzm jest jakiś nierealny i odwrotny, jak lustrzane odbicie w gabinecie śmiechu. Jarosław Kaczyński wyjaśnił przecież, jak niewiele trzeba, by zostać dzisiaj patriotą: – „Każdy, kto jest polskim patriotą, musi być przekonany, że warto, by jego [Lecha Kaczyńskiego] pomniki stały w różnych polskich miastach”. Wystarczy akceptować liczne pomniki wznoszone człowiekowi za to, że w miarę poprawnie pełnił państwową funkcję, a potem zginął w katastrofie… A z drugiej strony patriotą nie może być ceniony w całym świecie Władysław Bartoszewski, wielki człowiek o bohaterskim życiorysie wojennym i bezcennym wkładzie w demokratyczne przeobrażenia Europy. Jest nim natomiast Mariusz Muszyński, zdublowany sędzia TK i były pracownik tajnych służb, który stwierdził kiedyś, że „Bartoszewski narobił wiele szkód i za wiele rzeczy powinien siedzieć w więzieniu”, a po jego śmierci cieszył się, ogłaszając, że „Bóg zaczyna się uśmiechać do Polaków”. Patriotą jest także peerelowski prokurator Piotrowicz, oskarżający opozycjonistów w stanie wojennym, który nie szczędząc sił bohatersko rozmontował polską władzę sądowniczą.

***

Może faktycznie nadszedł czas, by zredefiniować to pojęcie? Skłaniam się ku propozycji Daniela Olbrychskiego, który uważa, że dzisiaj patriotyzm oznacza prace na rzecz odsunięcia PiS od władzy.

Andrzej Karmiński
  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

10
Dodaj komentarz

avatar
7 Comment threads
3 Thread replies
1 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
8 Comment authors
AlekZulaAleksanderWaldemarbart Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Andrzej
Andrzej

Cham chamem… amen.

Ryszard
Ryszard

IMPONUJE MI TEN TWÓJ SAMOKRYTYCYZM

Aleksander
Aleksander

Gdybyś przeczytał dokładnie artykuł i go zrozumiał to wiedziałbyś kogo dotyczy powiedzenie cham chamem ale niestety nie wszystkich Pan Bóg obdarzył rozumem i cnotą przyzwoitości.

smętek
smętek

Bardzo dziękuję za poruszający artykuł. Ja uważam podobnie jak Pan Olbrychski. Nasze działania muszą być nakierowane na uwolnienie Ojczyzny ze śmiercionośnych uścisków PiS.

bart
bart

Bardzo dobry artykuł. Przez pis pojęcie „patriota” zostało kompletnie skompromitowane. A przecież kiedyś używali go ludzie wielcy, np. Tadeusz Mazowiecki.
To niestety prawda, za pisu schamienie w życiu publicznym bije kolejne rekordy.
Pomyśleć, że jeszcze kilka lat temu w ogóle tego nie było. Przegapiliśmy moment, kiedy pis – wtedy jeszcze w opozycji – zaczęło chamieć na potęgę w celach politycznych.

Waldemar
Waldemar

No cóż, nie od dziś mówi się o wyznawaniu przez Kaczyńskiego i jego akolitów znanej tezy niemieckiego prawnika czasów III Rzeszy, Carla Schmitta, iż głównym celem polityka jest zdefiniowanie wroga i wokół tego jednoczenie ludzi. Dlatego śmiałem się do rozpuku słysząc od Dudy i Szydło w czasie kampanii wyborczych brecht i bajd o „zasypywaniu podziałów” i „białoczerwonej drużynie”. Owszem, drużynie, ale z bejsbolem w ręku na przeciwników.

Aleksander
Aleksander

Muszyński-dno moralne.

Zula
Zula

Znakomity artykuł, bardzo dziękuję! i faktycznie czas najwyższy wziąć się do roboty i przegonić to towarzystwo, bo za parę lat ciężko będzie się podnieść z gruzów, a zacząć trzeba od edukacji i szkolnej i społecznej, ciepła woda w kranie to za mało żeby godnie żyć.

Alek
Alek

W moim domu Ten wiersz jest autorstwa Jonasz Kofta. Tyle lat jesteśmy razem, miłą, wybacz Ale wszystko tak jak trzeba chyba nie jest Gdy musimy się codziennie przekonywać Że ty dla mnie, ja dla ciebie, istniejemy Przecież nie mam żadnej innej poza tobą I mieć nie chcę, tyś jest wieczna i jedyna Naszym sercom zagroziła, tak jak słowem Niedokrwistość, zniechęcenie i rutyna To normalne, że chcesz mieć nareszcie spokój A na wiosnę grządki zasiać i zagrabić Ale wiesz, bywają różne pory roku A tak życia jak tapczana nie ustawisz Kiedy niebo nad głowami ciąży chmurnie Twoje oczy wciąż mnie śledzą… Czytaj więcej »

Andrzej
Andrzej

Lwia część wyborców zawierzyła paranoikowi.