Pięć razy „K” + brzydkie słowo

Pięć razy „K” + brzydkie słowo

Są tylko dwie różnice między pierwszymi prawie wolnymi wyborami u schyłku PRL, a prawie demokratyczną kampanią w Rzeczpospolitej Kaczyńskiej: Kościół stał wtedy po naszej stronie, a KOMPROMIS nie był jeszcze brzydkim słowem

W mediach i w Internecie trwają intensywne poszukiwania przyczyn wyborczej porażki koalicji sił demokratycznych.  Odnalezione dotychczas powody opisać można w konwencji modnej ostatnio „piątki plus”, jako 5 x K. Czyli: Kasa, Kościół, Katastrofa, Kłamstwa oraz sama europejska Koalicja. Z myślą o kolejnych wyborach warto przyjrzeć się tym czynnikom z bliska.

Nie ulega wątpliwości, że wynik każdych wyborów w większym czy mniejszym stopniu zależy od KASY, czyli puli pieniędzy przeznaczonych i wydanych na kampanię wyborczą. Z wielu doniesień wynika, że PiS potraktował budżet państwa jak partyjny, finansując podróże prominentów na spotkania wyborcze, opłacając koszty organizacji i promocji, ochrony, oprawy oraz uposażenie kandydatów, z których niewielu tylko wzięło urlop na czas walki wyborczej.  Nikt rozsądny nie ma też wątpliwości, że ostatnie prezenty dla wielodzietnych rodzin czy emerytów nie wynikają z przypadkowego odkrycia, tuż przed wyborami, że w napiętym budżecie państwa pojawiły się jakieś nowe, nieprzewidziane środki.  Słuszna zatem wydaje się diagnoza, że na wyborczy wynik znaczący wpływ miała KASA, a właściwie KORUPCJA w wykonaniu rządzących, którzy kupowali sobie głosy za pieniądze wyborców z budżetu potraktowanego jak fundusz wyborczy PiS.

Nietrudno będzie też dowieść, że spory wpływ na sukces PiS miał KOŚCIÓŁ. Nie cały oczywiście i niekoniecznie ten hierarchiczny, zajęty ratowaniem autorytetu i wpływów po przejściu pedofilskiego tsunami. Tym razem po stronie rządzących stanęli murem liczni reprezentanci KK średniego i niższego szczebla, ogłaszając się atakowanymi, oblężonymi i zagrożonymi. Niezwłocznie wsparł ich prezes Kaczyński ogłaszając, w stylu wczesnego PRL, że ręka podniesiona na Kościół to ręka podniesiona na Polskę. W rewanżu w wielu parafiach księża wprost namawiali do głosowania na swego jedynego obrońcę, a w wielu miejscowościach nawet nie przeczytano listu biskupów z przeprosinami i ekspiacją za krycie pedofilów.

Na pozór Kościół sprawia wrażenie organizacji niemal zmilitaryzowanej. W rzeczywistości na obrzeżach wielkiej polityki, w cieniu znaczących wydarzeń i skandali z udziałem ważnych hierarchów, toczy się zwyczajne życie polskoreligijne, kontrolowane przez proboszczów, szarych zakonników i katechetów, którzy przekazują wiernym jedynie słuszne prawdy i wiadomości zaczerpnięte z religijnych i narodowych źródeł. W tych rejonach kraju naturalne jest formułowanie przez proboszczów życzeń i wytycznych dla władz gminnych. Nie dziwi agitacja wyborcza w kościołach, bo tak było zawsze. Na prowincji nie bulwersują obowiązkowe dla wszystkich uczniów dni papieskie w szkołach ani zawieszanie lekcji z powodu grupowych wymarszów do kościoła. Ale co tam prowincjonalne obyczaje, skoro i w metropoliach wielu światłych ludzi oduczyło się dziwić.  Na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza ochrzczono nowy gatunek tulipana, przy czym chrzest był prawdziwy, z księdzem i wodą święconą, w asyście ojców chrzestnych – rektorów miejscowych uczelni, a rzeczony tulipan będzie od teraz dwojga imion: Uniwersytet, Poznański.

Niespełna cztery lata rządów PiS wystarczyły, by „życzliwy rozdział” Kościoła od państwa zmienił się w taką symbiozę, że ani tron ani ołtarz nie są już w stanie funkcjonować oddzielnie. I nawet najbardziej odjechane przejawy tej symbiozy przestają śmieszyć. W programie „Niepodległa” państwowe dotacje przyznano tylko prorządowym organizacjom z bogoojczyźnianymi projektami, w tym Centrum Myśli Jana Pawła II, które otrzymane 84 tys. zł przeznaczy m.in. na opłacenie… mimów (!), którzy „będą nawiązywać do wybranego przez nas fragmentu nauczania Jana Pawła II na temat niepodległości”…

Trzecia z przyczyn porażki proeuropejskiego ugrupowania to KATASTROFA, która niechybnie czeka zarówno Europę – gdyby Koalicja Europejska znacząco zasiliła szeregi unijnych lewaków – jak i Polskę, gdyby opozycja doszła do władzy w najbliższych wyborach. Kraj ponownie popadnie w ruinę. Zabiorą ludziom wszystkie piątki i wszelkie plusy. W szkołach będą uczyć dzieci masturbacji. Zamiast nauki religii wprowadzą lekcje gender. W narodowe święta obok polskich zawisną tęczowe flagi. Zboczone pary zostaną pełnoprawnymi małżeństwami, a parom gejów i lesbijek przydzielane będą dzieci. Rozdadzą polski majątek Żydom, a co zostanie, to rozkradną.  Tylko PiS może temu zapobiec.

KŁAMSTWO już dawno legło u podstaw PiS-owskiej propagandy. Z czasem przestało razić i coraz więcej Polaków uważa, że to jedna z naturalnych form uprawiania polityki. Ze zwyczajnej, niepozornej nieprawdy PiS uczynił potężną broń masowego rażenia. Serie szybkostrzelnych kłamstw szybko zmieniają naszą rzeczywistość. Coraz częściej bez odpowiedzi pozostają brednie o niebywałych sukcesach międzynarodowych rządu PiS. Niemal oczywistością stają się opinie o obecnym największym w Europie wzroście gospodarczym i o katastrofalnych rządach poprzedników, nieczułych na potrzeby społeczne, którym do głowy nie wpadło, by wspomóc wielodzietne rodziny. Umknęły w niepamięć liczne projekty socjalne PO, a przede wszystkim fakt, że poprzedni rząd walczył ze skutkami światowego kryzysu i był w tym boju europejskim pionierem, a PiS rządzi w okresie prosperity i zamiast odłożyć coś na kolejną czarną godzinę, rozdaje już nawet te pieniądze, których w budżecie nie ma. PiS stał się mistrzem świata w odwracaniu kota ogonem i bez cienia żenady zarzuca opozycji własne przekręty.

W wyborach do Parlamentu Europejskiego PiS uzyskał dowód, że kłamstwo się opłaca, prostacka propaganda się podoba, a oszustwo procentuje sukcesem. Można mieć pewność, że po tych wyborach ludzie PiS staną się jeszcze bardziej bezczelni i butni. Również dlatego, że piąty element porażki – KOALICJA Europejska – nie potrafiła im się przeciwstawić. KOALICJA nie przebiła się z własnymi projektami europejskimi i zlekceważyła przeciwnika, powierzając przeprowadzenie kampanii tym samym ludziom, którzy spartaczyli kampanię Bronisława Komorowskiego. Wielu komentatorów twierdzi co prawda, że powodem klęski demokratycznej opozycji było zastąpienie wizji Polski przyszłości – antypisowską narracją, ale jakoś mnie to nie przekonuje. Po pierwsze, w tej kampanii Kaczyńskiemu udało się tak rozchwiać emocje, że niemożliwa stała się merytoryczna dysputa o przyszłości Polski w europejskiej wspólnocie. Po drugie, w starciach bezpośrednich „antypisizm” koalicji był cherlawy i rachityczny, z niezłym co prawda atakiem, ale żałośnie słabą obroną. Nawet najlepsi fighterzy okazywali się niemrawi w konfrontacji z prorządową szczujnią, jakby uznali, że nie opłaca się gonić króliczka obwieszonego dynamitem.  Z przykrością patrzyłem na dawnego spin doktora Michała Kamińskiego, który nie okazał się nawet spin magistrem, gdy w TVN24 zbywał kłamliwe zarzuty funkcjonariusza PiS komentarzem, że ot, taka już jest retoryka PiS.

Platforma żyje w przekonaniu, że jej niewątpliwe atuty i dokonania są wieczne i bronią się same, a krętactwa PiS mają krótkie nogi. Tymczasem podstawową przyczyną tej, i zapewne kolejnej przegranej, jest i będzie machanie ręką na oszczerstwa, krętactwa i brednie PiS i podjęcie wyzwania, na warunkach Kaczyńskiego, do sformułowania kolorowej wizji Polski, konkurencyjnej wobec czarno- białego obrazu groźnego świata, który uratować i obronić może tylko ekipa prezesa. Dopóki opozycja nie oskrobie się z oszczerstw i nie dowiedzie swej wiarygodności, to nawet najlepsze jej projekty nie znajdą uznania większości wyborców. A tej wiarygodności PO nie odzyska, nie podejmując twardej i zwycięskiej walki z czarną propagandą PiS.

***

Dokładnie 30 lat temu także mieliśmy przeciw sobie partię oszustów odsądzających przyzwoitych ludzi od czci i wiary, głównie katolickiej. W wyborach do parlamentu stanęliśmy jak dzisiaj – naprzeciw ludzi butnych i pewnych zwycięstwa. Oni też mieli w ręku kasę, media publiczne i organy ścigania. W kampanii prostować trzeba było setki kłamstw i oszczerstw. Przed wyborami rządzący również kupowali wyborców, w sklepach wyraźnie poprawiło się zaopatrzenie. A w rządowej telewizji zatroskani funkcjonariusze tak jak dziś straszyli zagranicą i nawoływali do jedności i wsparcia dobrej władzy.

Są tylko dwie różnice między pierwszymi prawie wolnymi wyborami u schyłku PRL, a prawie demokratyczną kampanią w Rzeczpospolitej Kaczyńskiej: Kościół stał wtedy po naszej stronie, a KOMPROMIS nie był jeszcze brzydkim słowem.

 

Andrzej Karmiński
  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

11
Dodaj komentarz

avatar
5 Comment threads
6 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
8 Comment authors
antyuzurpatoradministratorFryderykAndrzejמְנֵא Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Shaq
Shaq

Każdy głos w dysksusji się przyda. Ja jednak uważam, że głównym problemem była mało energiczna kampania KE. Mieszkam w niedużym mieście w okolicach metropolii. Tu jedynym sygnałem, że są jacyś inni kandydaci poza PiS było kilka banerów z kandydatami KE. Tamci przeprowadzili 2 spotkania, KE – żadnego.

seaman
seaman

aż sie nie chce wierzyć o tym chrzcie tulipana! dajcie coś co uwiarygodni te informację…

Andrzej
Andrzej

Informację o tym wydarzeniu przekazuje sam uniwersytet, na własnej stronie UAM.

Fryderyk
Fryderyk

Tutaj w programie „chrzest tulipana” o godz. 9.00 :http://www.uniwersyteckie.pl/nauka/uniwersytety-w-poszukiwaniu-doskonalosci
na facebooku UAM znaleźć można także zdjęcia z tej uroczystości

diagnosta
diagnosta

Pis to partia chamów, kłamców i manipulatorów, którzy ogłupiają ludzi, łupiąc przy tym państwową kasę ile się da i jak się da.

מְנֵא
מְנֵא

„Ale co tam prowincjonalne obyczaje, skoro i w metropoliach wielu światłych ludzi oduczyło się dziwić. Na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza ochrzczono nowy gatunek tulipana, przy czym chrzest był prawdziwy, z księdzem i wodą święconą, w asyście ojców chrzestnych – rektorów miejscowych uczelni, a rzeczony tulipan będzie od teraz dwojga imion: Uniwersytet, Poznański.” Szanowny Autorze, dlaczego nie napisał Pan całej brutalnej prawdy ? Otóż ów Chrzest Tulipana odbył się w ramach VII Poznańskich Dywanów Kwiatowych 2019, które były objęte Patronatem Honorowym Marszałka Województwa Wielkopolskiego Marka Woźniaka i Prezydenta Miasta Poznania Jacka Jaśkowiaka. Chrzest Tulipana „Uniwersytet Poznański” zorganizowały: Uniwersytet im. Adama Mickiewicza… Czytaj więcej »

Fryderyk
Fryderyk

Czy obecność tylu notabli na tej uroczystości jakoś tę uroczystość tłumaczy? Bo moim zdaniem, sprawa sama z siebie jest mało zrozumiała. Oto mamy nadanie imienia tulipanowi z okazji jubileuszu 100-lecia uniwersytetu. Wydarzenie ma mieć charakter doniosły, symboliczny i odświętny. Uczestniczą w nim rektorzy i prezydent miasta. Tyle że cały problem z tym wydarzeniem (i do tego odnosi się uszczypliwość felietonisty) polega na pomieszaniu porządków – w oficjalnych przekazach uroczystość ta została określona mianem „chrztu”. I ten „chrzest” faktycznie został potraktowany jak uroczystość religijna – na zdjęciu obejrzeć można księdza z kropidłem. Czy „chrzest tulipana” z użyciem wody święconej i kapłana… Czytaj więcej »

מְנֵא
מְנֵא

Przeczytałem Pański komentarz i przyznam, że „kopara” opadła mi aż do samej ziemi. Jeśli ktoś nie dostrzega różnicy pomiędzy chrztem sakramentalnym a „chrztem” tulipana, statku, czy wreszcie „chrztem” morskim odprawianym np po przekroczeniu równika, czy „chrztem” żeglarskim (użyłem specjalnie cudzysłowu, żeby przypadkiem nie zaczął Pan tropić w tych często bardzo starych zwyczajach uroczystości religijnych), to właściwie trudno z nim dyskutować, bo szkoda czasu. Mogę tylko z przykrością zauważyć, że najwyraźniej pojęcie tradycji jest Szanownemu Panu najzupełniej obce. Zachwycił mnie natomiast pewien fragment Pańskiej wypowiedzi i to tak bardzo, że pozwolę go sobie przytoczyć „Czy zatem użycie słowa „chrzest” w takim… Czytaj więcej »

Fryderyk
Fryderyk

Piszę po raz trzeci, bo dwóch poprzednich komentarzy admin nie puścił, chociaż był w nim tylko link do zdjęcia ilustrującego przywołany w artykule fakt chrztu tulipana. Mam nadzieję, że to nie jest cenzura.
Zdjęcie jest tutaj: https://www.facebook.com/ZycieUniwersyteckieMiesiecznik/photos/pcb.2289212594478762/2289208264479195/?type=3&theater

administrator

Na forum nie umieszczamy linków.

antyuzurpator
antyuzurpator

Nie ulega wątpliwości, że wskazane jest podawanie źródeł cytowanych informacji. Czy linkiem jest podanie jako źródła nazwy serwisu, jeżeli owa nazwa jest równocześnie nazwą jego domeny internetowej, jak np. koduj24.pl (bez wpisywania http:// ani https://, a więc bez tworzenia hiperłącza, czyli elementu klikalnego)? A podanie dla uszczegółowienia ścieżki do pliku/podstrony, jak np. _www.facebook.com/ZycieUniwersyteckieMiesiecznik ?
A jeżeli forum automagicznie dodaje http(s):// , co mi właśnie zrobiło – a wpisałem tylko w w w . facebook(…) (musiałem dopisać znak „_”, żeby nie dodało) ?