Pierwszy w Polsce proces „sąd kontra TVP”?

Pierwszy w Polsce proces „sąd kontra TVP”?

Szczeciński sąd planuje podać do sądu program „Kasta” w TVP. – 7 lutego w TVP wyemitowany został propagandowy program „Kasta”, który był tak skonstruowany, aby zdyskredytować wyrok sądu. Autorzy programu świadomie sfałszowali dokument i posłużyli się nim w tym programie – wyjaśniał sędzia Maciej Strączyński, prezes Sądu Okręgowego w Szczecinie podczas konferencji prasowej, zorganizowanej 26 lutego. Poinformował wówczas, że sąd będzie się domagał od TVP sprostowania nieprawdziwych informacji. Jak ustaliła obecnie „Wyborcza”, TVP nie zastosowała się do tego wezwania.

 

Przypomnijmy: skrajnie nieobiektywny program „Kasta” był narzędziem obozu władzy do dyskredytowania środowiska sędziowskiego i oczerniania sędziów, którzy przeciwstawiają się „reformie sądownictwa” prowadzonej przez PiS. W czasie pandemii jego produkcję wstrzymano. Pisaliśmy o tym w artykule „Autorzy programu świadomie sfałszowali dokument i posłużyli się nim w tym programie”. Kasta TVP!”

Wcześniej, w jednym z odcinków jako ofiarę polskiego sądownictwa przedstawiono Rafała T., prawomocnie skazanego za brutalne wymuszenia na rolnikach spod Choszczna. Pretekstem do wymuszeń była lichwiarska pożyczka dla rodziny, której grad wytłukł rzepak oraz jej galopujące oprocentowanie. W styczniu 2016 r. wyrokiem Sądu Rejonowego w Choszcznie Rafał T. został skazany na trzy lata więzienia, ale szczeciński sąd okręgowy podniósł tę karę do pięciu i pół roku więzienia. Tymczasem w „Kaście” Rafał T. został przedstawiony jako… skrzywdzona ofiara ludzi, którzy „nie oddawali pożyczonych pieniędzy” oraz sądów, które „nie sprawdziły wiarygodności świadków”. W programie padła tez sugestia, że sędzia, która wydała na niego wyrok, była nieobiektywna, bo osobiście znała ofiarę – Zbigniewa Józefowicza. Tymczasem, jak ujawnił w lutym prezes sądu Maciej Strączyński, autorzy programu celowo dopuścili się fałszerstwa (!).

 

W jaki sposób? Na antenie TVP pokazano wniosek o wyłączenie się ze sprawy sędzi Jolanty Rusieckiej, która wydała wyrok w pierwszej instancji. Wynikało z niego, że sędzia zna Józefowicza, gdyż chodziła z nim do szkoły średniej, więc może być nieobiektywna. W rzeczywistości sędzia nigdy nie złożyła oświadczenia o takiej treści, nie chodziła do szkoły z Józefowiczem, gdyż jest znacznie od niego starsza. Wspomniany wniosek o wyłączenie się ze sprawy złożył … inny sędzia – Piotr Ciecierski. To on chodził do szkoły z ofiarą wymuszeń, więc został ze sprawy wyłączony i nie sądził lichwiarzy. W grafice widocznej w „Kaście” autorzy programu posłużyli się jego wnioskiem zmieniając płeć (zamiast „chodziłem do szkoły” na „chodziłam do szkoły”) i nazwisko sędziego Ciecierskiego zmieniając na nazwisko sędzi Rusieckiej. – Autorzy programu musieli to zrobić świadomie. Jeśli wielokrotnie powiększyć tło, na którym w programie „Kasta” ukazał się sfałszowany wniosek o wyłączenie się ze sprawy, widać pod grafiką prawdziwą treść wniosku. I jest tu nazwisko Ciecierski, a nie Rusiecka – wyjaśniał sędzia Strączyński.

Szczeciński sąd, zgodnie z prawem prasowym, wystąpił do TVP o sprostowanie nieprawdziwych informacji, jednak sprostowania nie zamieszczono. – W związku z tym odbyłem już rozmowę z radcą prawnym w sprawie pozwu przeciwko TVP i autorom programu. Pozew powinien trafić do warszawskiego sądu, bo tam znajduje się siedziba TVP – w środę powiedział „Wyborczej” sędzia Strączyński. Byłby to pierwszy w Polsce proces „sąd kontra TVP”. Zgodnie z polskim prawem, interesy sądu w procesie cywilnym powinna reprezentować Prokuratoria Generalna. Teoretycznie, wydawcy z TVP za nieopublikowanie sprostowania grozi też odpowiedzialność karna, czytamy w portalu. Niestety – to dobie rządów PiS – trudno uwierzyć w śledztwo kierowanej przez Zbigniewa Ziobrę prokuratury przeciwko jego tubie propagandowej obozu rządzącego.

mpm

Źródło: wyborcza.pl

  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments