Piotr Zelt twierdzi, że czuje się oszukany przez TVP. „Jeśli Pan im powie „nie wolno gwałcić dzieci”, to gotowi są wyciąć „NIE”

Piotr Zelt twierdzi, że czuje się oszukany przez TVP. "Jeśli Pan im powie "nie wolno gwałcić dzieci", to gotowi są wyciąć „NIE"

Panie Zelt, czyś pan się dziś urodził” – pytają internauci aktora, który jak twierdzi bez złych intencji podstępnie dał się wplątać w falę nieprzychylnych komentarzy na temat oscarowej relacji dziennikarki Kingi Rusin. Aktor twierdzi, że „Wiadomości” TVP oszukały go i stało się…

 

Na Twitterze ludzie nie mają wątpliwości: „Przepompownia działa pełną parą. W materiale o Kindze Rusin wyrwano z kontekstu pojedyncze zdania z rozmowy, jaką przeprowadził funkcjonariusz Sawicki z aktorem Piotrem Zeltem, i użyto ich do ataku na jej osobę. NIE ROZMAWIAJCIE Z KURWIZJĄ” – przestrzega zirytowany internauta.

Dziennikarka tuż po rozdaniu statuetek brała udział w zamkniętej imprezie, której gospodarzami byli Beyoncé i Jay Z i choć w trakcie wieczoru nie wolno było robić zdjęć, podzieliła się dość obszernie swoimi wrażeniami na Instagramie.

 

Ten internetowy wpis celebrytki Kingi Rusin wywołał prawdziwą falę oburzenia – od Nowej Zelandii do Peru” – komentował Maciej Sawicki, autor materiału wyemitowanego we wczorajszym wydaniu „Wiadomości” TVP. Żeby było „krwiściej” poprosił o komentarz Piotra Zelta.

„Nie trzeba być Einsteinem, żeby przewidzieć taką sytuację” – ocenił aktor, a jego wypowiedź wmontowano w materiał „Wiadomości”.  „Mnożą się pytania – pragnienie czy rzeczywistość, relacja na trzeźwo czy pod wpływem” – pytał autor materiału Maciej Sawicki. W tym fragmencie pojawia się kolejne zdanie wypowiedziane przez Piotra Zelta. „Ktoś, kto jest pod wpływem emocji i ferworu imprezy, i jeszcze nie ostygł, może zamieszczać czasami takie różne posty” – stwierdził aktor.

Zelt jest wściekły i w rozmowie z Wirtualną Polską dowodzi, że „został oszukany od początku do końca”. „Maciej Sawicki, który jest autorem materiału, zadzwonił do mnie z propozycją wypowiedzenia się, jak to ujął, do materiału life-stylowego. Nie powiedział mi, że chodzi o „Wiadomości”. Mówił za to, że chodzi o lekki i miły komentarz ws. zamieszania wokół Kingi Rusin. Przystałem na to sądząc, że będę głosem przeciwwagi. Jednocześnie zakładając, że ktoś inny odda swój krytyczny głos” – tłumaczy aktor.

Podkreśla, że w swojej wypowiedzi bronił dziennikarki. „Mówiłem m.in. o tym, że dziwi mnie, że ludzie są skłonni do takiego krytykowania innych. Że leży w ludziach zazdrość. Bo krytykują i wyśmiewają, a tak naprawdę sami tęsknią za kolorowym życiem” – dodał aktor, zapewniając że jego wypowiedź była w całości podyktowana dobrymi intencjami.

To jednak nie uchroniło go przed dezaprobatą internautów. Jedni uważają, że po prostu „ma nauczkę,” bo w ogóle nie powinien zadawać się z PiSowską telewizją. Inni dowodzą, że „Im nawet nie wolno powiedzieć „nie”, bo dorobią do tego pytanie, które człowieka ośmieszy albo ukaże w złym świetle”.

I w tym przypadku właśnie do tego doszło. Ale żeby być aż tak łatwowiernym dziwią się internauci i radzą aktorowi na przyszłość:

Nie wolno rozmawiać z tymi ludźmi. Przecież jeśli Pan im powie „nie wolno gwałcić dzieci”, to gotowi są wyciąć „NIE” z początku zdania i będą wykazywać, że Pan jesteś pedofilem.”

/p/

Źródło: Wprost/ Twitter

  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o