Piotrowicz wymyślił na szybko bajkę? „Obecnie nie wydaje się pacjentowi preparatów krwiopochodnych w stanie zamrożonym”

Nauka w służbie PiS

Czy poseł Stanisław Piotrowicz kłamał? Być może minął się on z prawdą przy swoich tłumaczeniach dotyczących podniebnych rejsów w towarzystwie marszałka Kuchcińskiego?

 

Piotrowicz twierdził, że leciał samolotem tylko ze względu na chorą żonę, która miała mieć ze sobą leki otrzymane w warszawskim Instytucie Hematologii i Transfuzjologii. Lek – zdaniem Piotrowicza – znajdował się w stanie silnego zamrożenia. Podróż motywowana była więc jak najszybszą potrzebą umieszczenia cennego lekarstwa w zamrażarce.

Portal gazeta.pl o zasadność tłumaczeń Piotrowicza zapytał doktora Pawła Grzesiowskiego, specjalistę z zakresu terapii zakażeń i immunologii. „Wyobrażam sobie, że w grę wchodzą jakieś preparaty stosowane w chorobach krwi. Obecnie nie wydaje się pacjentowi preparatów krwiopochodnych w stanie zamrożonym. Osocze czy krioprecypitat są przechowywane w stanie zamrożenia, ale stosowane wyłącznie w obszarze medycznym, bo może to zrobić jedynie uprawniona służba krwi” – stwierdził dr Grzesiowski.

 

Nie wydajemy leków pacjentom w postaci niegotowej do użycia (…). Natomiast są wyjątki, biorąc pod uwagę kwestie ściśle medyczne – istnieją leki, głównie z zakresu czynników krzepnięcia krwi stosowane w hemofilii, które wymagają rozpuszczenia przed podaniem w przypadku krwotoku.

Powiem szczerze, że taki argument jako uzasadnienie podróży rządowym samolotem, jest według mnie niejasny, bo takie leki można przewieźć pociągiem, albo samochodem. Wszystkie preparaty termowrażliwe transportowane są w specjalistycznych opakowaniach termoizolacyjnych i czas transportu nie jest liczony w minutach” – kontynuował lekarz.

W starciu argumentów Piotrowicz kontra Grzesiowski, lekarz specjalista wypada znacznie poważniej i to jemu wiarę dają internauci. „Ktoś wywozi za granicę leki z Polski, dlatego brakuje ich w aptekach. Samolotami wywożą?” – skomentował ironicznie jeden ze stałych użytkowników serwisu Gazeta.pl.

/nt/

Źródło: gazeta.pl

  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

4
Dodaj komentarz

avatar
3 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
4 Comment authors
MariaJerrymas60Jacek Doliński Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Jacek Doliński
Jacek Doliński

„Ja wiem, że to ściema, ale ciemny lud to kupi” (©2005, Jacek Kurski).
Wymyślając bajeczkę na miarę swojej inteligencji poseł Piotrowicz pokazał, że jest to poziom bardzo niski.
Abstrahując od tego, czy takie leki są w ogóle wydawane „na wynos”, gdyby lek rzeczywiście wymagał transportu do Rzeszowa w stanie głęboko zamrożonym, to żaden lekarz o zdrowych zmysłach nie wydałby go pacjentce. Lek musiałby być odpowiednio zabezpieczony przed rozmrożeniem i przewieziony lotniczym transportem sanitarnym, analogicznie jak to ma miejsce w przypadku narządów pobranych do przeszczepu.

Maria
Maria

wyznawcy PiSu święcie we wszystko wierzą, dlatego osoby pełniące różne funkcje mogą wciskać kit.
Ogarnijcie się wyborcy i nie dajcie się robić w dzbany. ONI uważają Was za ciemnych, bezmyślnych idiotów.

mas60
mas60

Kim trzeba być, żeby tak kłamać! Wymyślać takie bajki, żeby wzbudzić litość suwerena, który zresztą jest wg Piotrowicza głupi. Jakim musi być wyjątkowym bydlakiem!

Jerry
Jerry

Ten piotrowicz leczy kompleksy z czasów PRL-u. Nie był lubiany w środowisku prokuratorskim za swą uniżoność, wręcz lizusostwo. Miał ksywę „karamba” w nawiązaniu do bajki o przygodach Baltazara Gąbki, którego śledził szczurowaty szpieg z Krainy Deszczowców., I słusznie:fizjonomia ta sama. Był notorycznym gościem I sekretarza KW PZPR i realizował solidnie wytyczne partii stojąc na czele egzekutywy partyjnej w prokuraturze. Szczerze nienawidził go za jego postawę nieżyjący już ówczesny prokurator wojewódzki (rok 1993)., gdy ta chorągiewka znów wlazła pod skrzydła kościelne (proboszcza z Haczowa). Ech piotrowicz. Nie próbuj mi podać ręki na ulicy lub gdziekolwiek, bo najnormalniej w świecie zaliczysz…. Oj,… Czytaj więcej »