PiS gryzie, bo się boi

Kojarzona z PiS kandydatka - mimo prawomocnego wyroku – może jednak ubiegać się o stanowisko burmistrza

Rządzący nasilają represje wobec opozycji, bo wiedzą, że sympatie wyborców się od nich odwracają.

Tydzień temu stanęliśmy w grupie trzydziestu kilku osób pod pomnikiem Mickiewicza w Warszawie, naprzeciw prokuratury, by zaśpiewać hymn w wersji napisanej przez Jasia Kapelę: „Marsz, marsz, uchodźcy…”. Protestowaliśmy w ten sposób przeciw skandalicznemu wyrokowi grzywny na autora, który „ośmielił się” sparafrazować Mazurek Dąbrowskiego.

Gdy tylko zaczęliśmy śpiewać, jeden z policjantów towarzyszących naszej demonstracji, wyjął kamerę i zaczął starannie filmować nasze twarze. Trudno mieć wątpliwości, w jakim celu to robił – wszak nie nagrywał ani początku, ani końca zgromadzenia, ani wygłaszanych przemówień, a jedynie nasz chóralny śpiew. Najwyraźniej zbierał dowody na potrzeby postępowań, które jego zwierzchnicy zamierzają nam wytoczyć. Pies ich trącał. Są w grubym błędzie, jeśli im się wydaje, że w ten sposób nas zastraszą.

PiS już nie udaje normalnej partii

W niespełna dwa i pół roku po wyborach 2015 r. PiS-owska władza nie ukrywa, że zamierza stłumić wszelkie przejawy sprzeciwu przy użyciu przemocy i represji. Dawno już skończył się powyborczy miesiąc miodowy, w czasie którego PiS udawał partię demokratyczną i ustami swego figuranta Andrzeja Dudy zapowiadał „odbudowę wspólnoty”.

Dziś Klaudię Jachirę, która organizuje happeningi z kukłą pana prezesa i nabija się z dobrej zmiany, prokuratura ściga pod zarzutem „przestępstwa gospodarczego” (bo w filmiku na YouTube użyła logotypu TVP). Człowiekowi, który w Gdańsku folią zasłonił nazwę ulicy Lecha Kaczyńskiego, policja robi rewizję w domu. I tak miał szczęście, bo mogli go potraktować jak Franciszka Jagielskiego, który przed Sejmem powiedział parę słów do słuchu funkcjonariuszom PiS-owskiego aparatu propagandy i kilka dni później został za to skuty kajdankami i przewieziony na przesłuchanie z Wrocławia do Warszawy. Skonfiskowano mu też komórkę i komputer. Osoby, które w czasie ulicznych demonstracji używają megafonów albo nalepiają ulotki na policyjne barierki są ścigane za łamanie prawa o ochronie środowiska i za „zaśmiecanie”.

Prześladowanie przy pomocy prawa

W każdym z tych przypadków władze sięgają po jakiś przepis, który pozornie uzasadnia podejmowane działania represyjne. Pod tym względem reżim PiS-u nie różni się zasadniczo od innych dyktatur, które na ogół też dbają o zachowanie pozorów i legalizują represje przy pomocy najróżniejszych przepisów porządkowych, ekologicznych, obyczajowych itd. Zdradza je jednak selektywność stosowania tych regulacji – dziwnym trafem do odpowiedzialności pociągani są tylko polityczni oponenci, wobec których prawo jest stosowane ze skrajnym rygoryzmem, zaś zwolennicy władzy cieszą się pełną swobodą, mają spokój, nikt się ich o nic nie czepia.

Franciszek Jagielski, który naurągał funkcjonariuszce aparatu propagandy, jest ścigany za utrudnianie pracy dziennikarskiej, natomiast mężowi Beaty Szydło, który poszczuł psem reporterkę „Newsweeka”, włos z głowy nie spadł. Jak mawiają w otoczeniu Putina: – „Dla naszych przyjaciół wszystko, dla naszych wrogów – prawo”. W terminologii świata demokratycznego nosi to nazwę „legal harassment”, czyli „prześladowanie przy pomocy prawa”.

Odgrodzić aktywistów od społeczeństwa

Oczywiście, rządzący nie są na tyle naiwni, by wierzyć, że zdołają zastraszyć ludzi, którzy przeciw nim demonstrują. Być może odpowiadający za policję wiceminister Jarosław Zieliński nie jest tytanem intelektu, ale z pewnością ma dość IQ, by zdawać sobie sprawę, że nie zastraszy Władysława Frasyniuka, skuwając go kajdankami, ani nie uciszy Marty Lempart, stawiając ją przed sądem za używanie megafonu w czasie demonstracji.

W istocie szykany te nie są jednak adresowane do tych, którzy bezpośrednio padają ich ofiarami, lecz przede wszystkim do ich otoczenia. Mają być sygnałem ostrzegawczym: lepiej się nie wychylać i nie dołączać do opozycji, bo skoro władza nie zawahała się zatrzymać i skuć kajdankami samego Frasyniuka, to łatwo sobie wyobrazić, jaki los może spotkać takiego szaraka jak ja. To sprawdzona metoda wszystkich mafii i gangów przestępczych: spal lokal najodważniejszego restauratora, który się opiera i nie chce płacić haraczu, a pozostali szybko pójdą po rozum do głowy, zerwą z nim kontakty i zaczną ochoczo płacić „za ochronę”.

PiS-owskiemu aparatowi ścigania w sukurs przychodzą reżimowe media, z TVP na czele, które starają się wyrobić u odbiorców przekonanie, że ludzie demonstrujący na ulicach i aktywnie sprzeciwiający się władzy to groźni, fanatyczni i ogarnięci nienawiścią ekstremiści, od których lepiej trzymać się z daleka. Obywatelom RP propaganda próbuje przykleić gębę niepoważnych awanturników i notorycznych zadymiarzy, a Bartosza Kramka z fundacji Otwarty Dialog, który napisał tekst publicystyczny z propozycjami programowymi, jak „wyłączyć rząd”, przedstawiono niemal jako terrorystę.

Celem tych medialnych manipulacji jest – podobnie jak w przypadku akcji policyjno-prokuratorskich – wykopanie rowu między aktywistami a szerszą opinią publiczną. Dokładnie tak samo dyskredytowano w czasach komunizmu KOR, a zwłaszcza jego czołowych i zdaniem władz najgroźniejszych przedstawicieli – Jacka Kuronia i Adama Michnika. Propaganda prezentowała ich narodowi jako fanatyków z nożami w zębach.

Polska powiatowa dziękuje PiS-owi

Wysiłek, jaki władza wkłada w izolowanie najaktywniejszych środowisk opozycyjnych i oddzielenie ich od reszty społeczeństwa, jest znakomitym wskaźnikiem stanu ducha PiS-u. Oficjalnie rządzący chełpią się sondażami, które rzekomo dowodzą masowego poparcia dla nich i prognozują miażdżące zwycięstwo nad opozycją w nadchodzących wyborach. Mówią, że mają mandat „suwerena”, który jest PiS-owi dozgonnie wdzięczny za 500 plus. W rzeczywistości jednak drżą ze strachu, bo czują pismo nosem i wiedzą, że jesienne wybory samorządowe będą bolesną chwilą prawdy.

PiS rzeczywiście prowadzi w sondażach, lecz konsekwentnie przegrywa prawie we wszystkich wyborach uzupełniających w całym kraju. Radomsko, Stargard, Gołdap, Zdzieszowice, Glinojeck, Polkowice, Chrzanów, Mielec – to tylko niektóre z miast, w których kandydat PiS przepadł. Na liście porażek jest nawet Jasło położone w Polsce południowo-wschodniej, czyli w mateczniku PiS.

Wyjątkiem była Krokowa na Pomorzu, gdzie 7 stycznia kandydat Prawa i Sprawiedliwości na wójta pokonał kandydata PO – i tym zwycięstwem chełpiły się wszystkie propagandowe tuby władz, twierdząc, że to „ważny test przed wyborami samorządowymi jesienią 2018”. O innych testach, które rządzący oblali, reżimowe media nie wspominały.

Fidesz przegrywa, PiS się boi

Najgroźniejszym jednak prognostykiem dla PiS są deklaracje wskazujące, że frekwencja w nadchodzących wyborach może być wyjątkowo wysoka. Najwyraźniej wyborcy są wkurzeni i zmobilizowani – i raczej nie jest to mobilizacja po stronie rządzących.
Jak to się może skończyć, pokazuje przykład węgierski – zamawiane przez tamtejsze partie wewnętrzne sondaże też zapowiadały, że w uzupełniających wyborach burmistrza w mieście Hódmezővásárhely 25 lutego bez żadnego problemu i wyraźnie zwycięży kandydat rządzącego Fideszu Viktora Orbána. Wydawało się to tym prawdopodobniejsze, że Hódmezővásárhely to miasto leżące w samym mateczniku Fideszu i rządzone przez tę partię od lat.

Jednak opozycja wystawiła tu jednego, wspólnego kandydata, który odniósł oszałamiające zwycięstwo nad kandydatem władzy – 57 do 42 proc. Analiza wyników wskazuje, że Fidesz nie stracił elektoratu od poprzednich wyborów – głosowało na niego tyle samo wyborców, lecz zwiększona frekwencja przełożyła się na o wiele lepszy wynik opozycji, która dosłownie zmiotła kandydata władzy. Węgierscy komentatorzy mówią, że być może 25 lutego okaże się datą przełomową, kończącą triumfalny pochód Fideszu i inicjującą jego sromotny odwrót.

Węgrzy idą do urn w kwietniu. My czekamy na jesień. To ponad pół roku, w czasie którego możemy się spodziewać nasilenia represji i kolejnych szykan za demonstrowanie, śpiewanie, zasłanianie tablic. Spanikowana władza będzie desperacko kąsać i drapać pazurami.

Trudno, jakoś to zniesiemy. Potem będzie już z górki.

Wojciech Maziarski

Polecamy również

  •  
  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

14
Dodaj komentarz

avatar
8 Comment threads
6 Thread replies
3 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
9 Comment authors
ZgredzinkagedZiomjurekKrystian Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Janina
Janina

Tak ! Trzeba nam się zmobilizować, podnieść tyłki z wygodnych foteli i gremialnie zagłosować. Przegrana PiS w jesiennych wyborach da nam nowy impuls do dalszego sprzeciwu na łamanie prawa. Doda otuchy i wiary, że wspólnie możemy, w jak największej ilości, zgodnie z zasadami demokratycznych wyborów pozbyć się tych pazernych pijawek. Oby po wsze czasy !

magdalena
magdalena

Dlatego idę z cała rodziną i znajomymi na wybory samorządowe zagłosować przeciwko gwałcicielom prawa i konstytucji, do czego serdecznie namawiam wszystkich państwa.

ear
ear

Jeszcze nie podniosłaś? Czekasz aż inni zrobią za ciebie robotę.

Maciek123454321
Maciek123454321

Panie Wojtku, ogromnie cenię Pana publicystykę i mam ogromną nadzieję, że ma Pan rację. Niech Polska samorządem stanie, a potem… niech Polska NAPRAWDĘ podniesie się z kolan.

Krystian
Krystian

Wszystko prawda, ale nie ma Stargardu Szczecińskiego od ponad 2 lat. Jest Stargard.

Zgredzinka
Zgredzinka

Upsss ….

ged
ged

Popuściałas po ogryzkach ?

Zgredzinka
Zgredzinka

Troll ?

jurek
jurek

Czy kiedyś publicznym się stanie PARTYJNA agitacja Kościoła, a szczególnie bezkarne łamanie ciszy wyborczej?
MIlczenie o tym, a jednocześnie nazywanie naszych wyborów demokratycznymi jest nadużyciem.

Zgredzinka
Zgredzinka

Faktycznie, jakoś nikt do tej pory nie podnosił na forum debaty publicznej kwestii notorycznego naruszania ciszy wyborczej przez rozpolitykowanych kler. Jakoś nikomu nie przychodzi do głowy, by w dniu wyborów pofatygować się na wszystkie msze święte, tylko z tym zamiarem, by w razie czego głośno zaprotestować przeciwko zamienianiu cereminii religijnej w wiec wyborczy. To jest karygodne, że katoliccy działacze opozycji dopuszczają do tego, by księża w dniu wyborów mieli możliwość sugerowania swoim wiernym na kogo mają głosować. I potem nie dziwota, że idzie masowo ta cała „moherowa ciemnota” z mózgami zindoktrynowanymi przez kościelno-partyjną propagandę do urn i oddaje głos tak… Czytaj więcej »

jurek
jurek

Pofatygują się za to minusować nasze komentarze. Znowu portal stał się celem trolli, czyli stajemy się dla nich groźniejsi.

Zgredzinka
Zgredzinka

Oni zawsze się aktywizują przy co bardziej wrażych tematach.
Na bzdety szkoda im czasu.
Jak widzę, że z góry na dół są same minusy, to też stawiam minus … zgodnie z narzuconą narracją. Dzięki temu widać przynajmniej ile osób czytało dany post.

Zgredzinka
Zgredzinka

„Będzie z górki” o ile nasza coraz bardziej nieogarnięta opozycja … ogarnie się w końcu.
A najlepiej by było, gdyby do wyborów parlamentarnych pojawiła się inna alternatywa wyborcza.
Może zdąży pojawić się na naszej scenie politycznej taki … polski Macron.

Ziom
Ziom

We wszystkich sondażach podaję, że zagłosuję na PiS, a naprawdę to na nich na 1000% nie zagłosuję.