PiS i Kościół wciąż „wespół w zespół”

A jednak istnieje! List Prokuratury Krajowej do Prokuratorów Regionalnych ws. udostępniania dokumentów z wewnętrznego postępowania

Gdzieś giną głosy tych duchownych, którzy uważają, że instytucja kościelna nie powinna angażować się w politykę

Miłość PiS i Polskiej Instytucji Kościelnej ma się świetnie. Jak to śpiewano w Kabarecie Starszych Panów, „jeśli kochać, to nie indywidualnie”, tak i tutaj kochają się zbiorowo, na dobre i na złe, czyniąc z tegoż kochania narzędzie walki politycznej, wzajemnych korzyści i zysków. Wydaje się, że jedno bez drugiego nie przeżyje, więc właśnie „wespół w zespół” dbają o swój interes, co wyraźnie zahacza już o jakąś formę sekty narodowej i fanatyzmu.

Polskim duchownym już zupełnie pomieszało się w głowach. Bez zastanowienia brną w realizację marzenia o Polsce wyznaniowej, Polsce będącą wyspą chrześcijaństwa. A PiS? PiS na wszystko się zgodzi i to nie z miłości do Boga, ale z miłości do władzy. W końcu, kto załatwi prezesowi takie wsparcie, tyle głosów,  jak nie kumple w sutannach?

 

Trwa kampania wyborcza i rozejrzyjmy się wokół siebie. Na kościelnych ogrodzeniach wiszą plakaty kandydatów PiS do Sejmu i Senatu. Nawet płotek okalający kapliczkę św. Anny przy ul. św. Rocha na Grabówce dumnie prezentuje pana Giżyńskiego. W Rzeszowie parafia pw. Matki Boskiej Saletyńskiej jest tak obklejona przyjaciółmi z PiS, że już prawie samego kościoła nie widać, a kolejne banery zdobią parafie praktycznie w całej Polsce.

W Jedlińsku nieopodal Radomia ksiądz podczas mszy przekazał mikrofon Markowi Suskiemu, który odczytał list Morawieckiego do narodu. Ryszard Czarnecki produkował się w kościele na Dolnym Śląsku, Bartosz Kownacki w oratorium przy kościele Jezuitów w Bydgoszczy, a wraz z nim „gwiazda” PiS-u czyli Krystyna Pawłowicz. W Łodzi było bardziej przyzwoicie, bo w katedrze nie oddano głosu kandydatowi partii rządzącej, ale za to zasypano ławy kościoła jego ulotkami. Księża dbają też o odpowiednią frekwencję, gdy kandydaci ich ukochanej partii mają ochotę się wypromować i pod szyldem „SOS dla polskiej rodziny” anektują salki katechetyczne na swoją kampanię. O tych spotkaniach informuje regularnie strona internetowa Radia Maryja.

Niektórzy księża są wręcz nadgorliwi i uważają, że same banery czy też spotkanie z ukochanym kandydatem PiS-u to jednak trochę za mało. Trzeba bardziej wzmocnić wiarę w partię swoich owieczek, lekko je nastraszyć, wyłożyć bez ogródek, co i jak, by im się potem przy urnach nic nie pomieszało. Stąd oświadczenie, że głos oddany na PO jest grzechem, które wygłosił ksiądz kościoła w Radawie. Ostrą agitację prowadzi też od lat proboszcz rzeszowskiego kościoła pw. Matki Boskiej Nieustającej Pomocy.

Nie odpuszcza też Radio Maryja i Telewizja TRWAM. 8 września zainicjowały one ogólnopolską akcję „Modlitwa i post”, która potrwa do dnia wyborów. Już ponad 10 tysięcy Polek i Polaków modli się i pości w intencji wygranej prezesa i jego partii. Ojczulek Rydzyk zachęcał do udziału w niej, przypominając, że to „jest modlitwa o dobre wybory, żeby wybrać ludzi wierzących, którzy będą dbali (o Polskę) po katolicku, po chrześcijańsku. Wybierajcie takich ludzi. Modlimy się o takich ludzi i zwycięstwo dobra w naszej ojczyźnie. Można się jeszcze zapisywać. Post o chlebie i wodzie”.

Odbiorcami „dobrej nowiny”, a tak naprawdę świadomej i bezczelnej indoktrynacji stały się również dzieci. To właśnie ich usiłował przerobić biskup Antoni Długosz w programie „Kropelka radości”, zachwalając rządy PiS-u, miłość władzy do rodziny i dzieciaczków. Aż ma się ochotę walnąć pięścią w stół i wrzasnąć, „kończ waść, wstydu oszczędź”, ale wiadomo, że to nic nie pomoże.

 

Gdzieś giną głosy tych duchownych, którzy uważają, że instytucja kościelna nie powinna angażować się w politykę. Hierarchowie zapomnieli też, że artykuł 1 Konkordatu wyraźnie mówi, iż „Rzeczpospolita Polska i Stolica Apostolska potwierdzają, że Państwo i Kościół katolicki są — każde w swej dziedzinie — niezależne i autonomiczne oraz zobowiązują się do pełnego poszanowania tej zasady we wzajemnych stosunkach i we współdziałaniu dla rozwoju człowieka i dobra wspólnego”. To nic nieznaczące drobiazgi, niewarte uwagi. Liczy się przecież tylko jedno. Kasa, wyraz szczęśliwości na okrągłych z dobrobytu buźkach duchownych, wpędzanie Polski w wyznaniowy kanał. Liczą się te wypasione samochody, kapiące bogactwem rezydencje i spełnione sny o potędze.

Nie ma co ukrywać, Polska Instytucja Kościelna sprzedała się za dobra doczesne, tracąc całkowicie swoje duchowe powołanie. Ośmieszyła się, zdradziła wszystkie wartości, tak cenne i pozwalające na rzetelne prowadzenie swoich owieczek. Polska Instytucja Kościelna to dzisiaj żałosna marionetka w rękach mamony. A Polacy jej wierni? Cóż, tutaj powstrzymam się od oceny, bo nie chcę nikogo obrażać.

Tamara Olszewska
  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

6
Dodaj komentarz

avatar
4 Comment threads
2 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
5 Comment authors
JanLeszek BergerWłodzimierzZwinkaJacek Doliński Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Jacek Doliński
Jacek Doliński

Większość biskupów nadająca ton całemu episkopatowi, a tym samym kościołowi katolickiemu w Polsce, to osoby mianowane na urząd przez JPII na podstawie rekomendacji ówczesnego prymasa Glempa i nuncjusza papieskiego abp. Kowalczyka. A ci arcybiskupi preferowali księży o mentalności co najwyżej proboszcza z zapadłej wsi. Więc trudno się dziwić, że władcy polskiego KK są bardzo zadowoleni z chwilowych korzyści płynących z przymierza z PiS-em – nie widzą po prostu dalej niż koniec własnego nosa. A tymczasem kościoły pustoszeją – jeżeli sam KK przyznaje, że na niedzielne msze uczęszcza 38% zobowiązanych,, to ta liczba, a nie mityczne 95%. oddaje rzeczywisty odsetek katolików… Czytaj więcej »

Leszek Berger
Leszek Berger

Rekomendujący to za przeproszeniem drobni czynownicy z głosem doradczym. W takich razach CAŁE ODIUM leci na łeb Wielkiego Szefa, czyli Słaboświetego JP2, jako kolejna zasrana rzecz, którą mu zawdzięczamy. Tfu!

Zwinka
Zwinka

P
odobno pieniądze nie śmierdzą… ale w Polsce zaczynają zalatywać kadzidłem już w trakcie druku. Cud jakiś czy co…

Włodzimierz
Włodzimierz

Trzeba to wyraźnie powiedzieć: Pasterz hoduje owce żeby je strzyc, a nie dla dobra owiec!

Jacek Doliński
Jacek Doliński

Strzyc i doić (oscypki, bryndza, Roquefort i inne rodzaje sera).

Jan
Jan

Od 2005 roku mówię, że PiS & KRK to połączone MAFIE !!!