PiS nie ma dla nich żadnej oferty, bo po co…

PiS nie ma dla nich żadnej oferty, bo po co…

PiS bardzo się stara, by polityką socjalną i wsparciem dla poszczególnych grup, kupić sobie Polaków. Tak więc ma swoje programy Plus dla rodzin z dziećmi, kokietuje emerytów „trzynastkami”, a młodym, do 26 roku życia, obiecuje zerowy podatek PIT. Jednak ze świecą szukać oferty dla trochę „starszych” młodych, bo już nie studentów; zarabiających niezłe pieniądze, choć trudno nazwać ich bogatymi; nie posiadających dzieci, bo to dopiero mają w planach. Dla ludzi rzetelnie pracujących, posiadających własne firmy, wykonujących wolne zawody. To oni pozostają całkowicie poza sferą zainteresowań partii rządzącej. Nie można więc się dziwić, iż czują się grupą w pewnym sensie wykluczoną, całkowicie pozbawioną wsparcia państwa.

Ci z nich, którzy prowadzą własną działalność gospodarczą mają dosyć retoryki rządu, mówiącej, że „każdy przedsiębiorca to potencjalny złodziej. Na potęgę powstają nowe przepisy, które mają na celu uszczelnienie systemu, ale ich autorzy nie wiedzą, że potwornie utrudniają życie także uczciwym przedsiębiorcom”, co nie tylko tworzy określony stereotyp w społeczeństwie, ale i wpływa na utrudnienie im życia, ot, chociażby w urzędach, gdzie pracownicy, bojąc się szefostwa, boją się pomóc, wesprzeć czy pójść na rękę. Jak mówi jeden z tych młodych ludzi, „jest pewien poziom bólu, po przekroczeniu którego masz zwyczajnie dość. W kraju, do którego przeniosłem firmę, podatki wcale nie są niższe, ale tam mam pełny komfort pracy. Dlatego mogę nawet oddawać państwu więcej. Tyle że w zamian chcę być traktowany jak człowiek, doceniany za to, co robię, a nie czuć się jak potencjalny złodziej i kryminalista”.

To im rzuca się kłody pod nogi, gdy zarabiają na tyle dobrze, by móc spełnić swoje marzenie o własnym mieszkaniu. Samo zaciągnięcie kredytu to droga przez mękę, a do tego podatek od wartości nieruchomości w wysokości 2%. Nie ukrywają zdziwienia, dlaczego „mam zapłacić 2 proc. podatku, jeżeli na zakup mieszkania biorę kredyt na 30 lat oprocentowany tak, że po tych 30 latach oddaję do banku ponad 160 proc. wartości wziętej pożyczki?!”. Czy tak ma wyglądać wsparcie państwa dla Młodych, którzy są przecież „przyszłością narodu”?

Mówią, że „więcej dostałabym od państwa, gdybym zarabiała mniej, miała kilkoro dzieci i mieszkała na prowincji. Mam wrażenie, że wszystkie programy typu 500 plus nakierowane są na pomoc każdemu, tylko nie mnie”. Mają żal, że ciężko pracują, płacą podatki, utrzymują tych, którym bardziej opłaca się siedzieć na zasiłku dla bezrobotnych i świadczeniach socjalnych, a państwo nie ma dla nich żadnej oferty. Nie mogą liczyć na tak obiecywaną pomoc „młodym parom”, czują się stawiani pod ścianą i wręcz szantażowani: „Będziecie mieć dziecko, to pomożemy, a jeśli nie, to radźcie sobie sami, a my jeszcze od was wyciągniemy pieniądze dzięki nowym podatkom”.

Mają wrażenie, że „celem PiS-u jest wykształcenie sobie wyborców, wręcz ich fizyczne wyhodowanie. Taki system niewolnictwa państwowego”, a oni się w tym po prostu nie mieszczą. Nie mieszczą, bo są zaradni, ciężko pracują, starają się sami zadbać o swoją przyszłość, planują dopiero dzieci. Brak wsparcia ze strony dzisiejszego państwa to kara za to, że świetnie wiedzą, czego chcą, mają swoje plany, rozsądnie podchodzą do własnej przyszłości, uważając, że to trzeba etapami, powoli budować, nie dają się wziąć na populizm i demagogię?

Tamara Olszewska

Źródło: Gazeta.pl

  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

3
Dodaj komentarz

avatar
2 Comment threads
1 Thread replies
1 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
3 Comment authors
darooWaldemarMaciek123454321 Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Maciek123454321
Maciek123454321

Dawniej określono by wyborców PiS-u mianem lumpenproletariatu. Czy ktoś jeszcze rozumie znaczenie tego słowa?

daroo
daroo

Owszem ,było też określenie ; lumpenproletariat w sumie pokrewne, ale kto jeszcze o tym pamięta? cytując klasyka ” kiedyś normą był ogół a nie margines” 😐

Waldemar
Waldemar

A jak wygląda oferta PiS w ochronie zdrowia? Wszelkie badania typu: kolonoskopia, gastroskopia, USG, tomografia, rezonans magnetyczny wykonuje się za grube tysiące złotych, bo terminy – o czym wiedzą dobrze pacjenci – są po prostu księżycowe. Kto ma czas na czekanie pół roku, rok gdy sprawa zaczyna wyglądac poważnie? Już nie będę wspominał o terminach wizyt u specjalistów, zamykanych oddziałach szpitalnych, braku lekarzy etc. Co na ten temat ma do powiedzenia PiS ze swoja mantrą 500+ na dziecko, czy krowę? I czy nie powinien to być nr 1 w kampanii wyborczej Platformy?