PiS-owska Polska Fundacja Narodowa zorganizowała projekt za… 12 milionów złotych. Na co idą na nasze pieniądze?

„Kompromitacja za pieniądze podatników. Dno”, czyli film PFN w rocznicę wyzwolenia obozu w Auschwitz

Z okazji 100. rocznicy niepodległości PFN zorganizowała „Projekt 100×100”. Założono, że w jego ramach zaprosi do Polski 100 gości ze świata kultury, mediów, sportu i biznesu. Polskę odwiedziło jednak zaledwie 9 osób…

 

Sprawozdanie finansowe projektu wskazuje na to, że pochłonął on dokładnie 12 137 340 zł. Co zrobiono z tymi pieniędzmi? Czy naprawdę warto było przeznaczyć tyle na wizytę 9 osób? Jeżeli faktycznie w Polsce pojawiło się 9 celebrytów, to wychodzi na to, że jedna wizyta kosztowała podatników… 1,3 mln zł!

Polska Fundacja Narodowa wielokrotnie budziła kontrowersje i oskarżana była o marnotrawienie pieniędzy. W styczniu, na posiedzeniu sejmowej Komisji Kultury i Środków Przekazu, posłanka Joanna Scheuring-Wielgus (Nowa Lewica) zapytała o metody pozyskiwania pieniędzy przez PFN. Odpowiedzi nie uzyskała.

 

Odbiłam się od recepcji. Przedstawiłam się pracującym tam ludziom, powiedziałam, że jestem posłem i w jakim celu przyszłam” – wyznała „Super Expressowi”.

Polityczka zwróciła się więc do NIK o kontrolę. Jaki będzie jej efekt? Nie wiadomo.

Wiemy natomiast, że tylko w 2018 r. wydatki PFN wyniosły 111 mln zł. Polska Fundacja Narodowa na koncie ma „sukcesy”, takie jak niepodległościowy rejs jachtem, populistyczna kampania „Sprawiedliwe sądy” i… niesławna rozmowa Hitlera ze Stalinem, która odbywała się za pośrednictwem internetowego komunikatora.

/nt/

Źródło: gazeta.pl

  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

3
Dodaj komentarz

avatar
3 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
3 Comment authors
smętekWaldemarZbyszek Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Zbyszek
Zbyszek

To już jest takie złodziejstwo na rympał z łomem i pilką do metalu.

Waldemar
Waldemar

Może warto przypomnieć, ze PFN współfinansowała sławny portal anglojęzyczny PolandDaily.com, z którego świat nie tylko zachodni mógł wyczytać, że: „Ziobro weapons reform”, „Our password – freedom and brotherhood” czy „Hey, who’s pole for bagnets”. Trudno rzec, czy pisał to małoletni synek któregoś z redaktorów czy sam redaktor na ciężkim kacu lub wręcz internetowy translator, faktem jest jednak, ze te językowe androny produkowano za pieniądze podatnika. Mam nadzieję, ze kiedyś, prędzej czy później, zainteresuje się nimi właściwy organ.

smętek
smętek

Jest tytuł i kto im zabroni brać nasze pieniądze? Po to ten twór powołano żeby mieli możliwość opychania się kasą.