PiS-owska prawica wybiera zbrodniarzy na swych idoli

Mamy w Polsce świetlaną tradycję państwa podziemnego, nie jesteśmy więc skazani na czczenie zbrodniarzy. Ci, którzy gloryfikują Łupaszkę czy Burego, robią tak z wyboru, a nie konieczności

Mamy w Polsce świetlaną tradycję państwa podziemnego, nie jesteśmy więc skazani na czczenie zbrodniarzy. Ci, którzy gloryfikują Łupaszkę czy Burego, robią tak z wyboru, a nie konieczności.

Dzień tzw. żołnierzy wyklętych, czyli bojowników zbrojnego podziemia antykomunistycznego po 1945 r., stał się dla środowisk narodowej prawicy nową okazją do demonstrowania uwielbienia dla przemocy i pogardy dla norm świata cywilizowanego.

Spór nie polega na tym, czy przyznajemy słuszność tym, którzy sprzeciwiali się systemowi narzucanemu Polsce po wojnie przez Związek Sowiecki. Oczywiście, że przyznajemy. Nie kłócimy się nawet o to, czy walkę przeciw instalowanemu komunizmowi można było prowadzić z bronią w ręku. Można było. W obliczu przemocy, aresztowań, wywózek na Sybir wielu żołnierzy podziemia nie widziało innego wyboru, jak pozostać w lesie. Byli też tacy, którzy po rozwiązaniu AK wrócili do cywila, ale zagrożeni aresztowaniem ponownie dołączyli do oddziałów zbrojnych.

Przedmiotem sporu jest natomiast kwestia, jakich metod w walce zbrojnej można używać i do kogo można strzelać. Wojna też ma swoje prawa i jest regulowana międzynarodowymi konwencjami, które zabraniają mordować ludność cywilną. Nawet tocząc wojnę sprawiedliwą w słusznej sprawie nie wolno strzelać do kobiet ani dzieci, nie wolno uprowadzać chłopów z wozami do lasu, a następnie ich rozstrzeliwać.

A właśnie takie zbrodnie mają na sumieniu niektórzy z ludzi lansowanych ostatnio na „bohaterów narodowych”. Co gorsza, są oni lansowani nie tylko przez nacjonalistycznych ekstremistów spod znaku ONR i Młodzieży Wszechpolskiej. Pogrzeb majora Zygmunta Szendzielarza „Łupaszki” stał się w 2016 r. wielką uroczystością państwową, a sam „Łupaszka” został pośmiertnie awansowany do stopnia pułkownika. Jego gloryfikatorom z prezydentem RP Andrzejem Dudą jakoś nie przeszkadza fakt, że ten żołnierz AK miał na sumieniu zbrodnię wojenną polegającą na wymordowaniu – w odwecie za zbrodnię litewską we wsi Glinciszki – cywilnych mieszkańców wsi Dubinki na Wileńszczyźnie, w tym kobiet i nieletnich, zresztą nie tylko Litwinów, bo wśród ofiar trafiła się też Polska z kilkuletnim dzieckiem.

Inny idol narodowej prawicy Romuald Rajs „Bury” odpowiada za zamordowanie w Puchałach Starych na Podlasiu w 1946 r. 30 chłopów-furmanów, których najpierw uprowadził i zmusił do transportowania jego oddziału. Zamordowani byli prawosławnymi Białorusinami i wszystko wskazuje na to, że właśnie to kryterium religijno-etniczne było powodem zbrodni, bo furmani narodowości polskiej zostali puszczeni wolno.

Takich oto bohaterów podsuwa nam nacjonalistyczna prawica jako wzorzec godny upamiętnienia, czczenia i naśladowania. A w tym samym czasie strasznie się oburza i potępia Ukraińców gloryfikujących żołnierzy UPA, którzy mają na sumieniu zbrodnie wojenne. W tym przypadku jej stanowisko jest klarowne i precyzyjne: nie można rozgrzeszać i czcić zbrodniarzy, nawet jeśli walczyli o wolność swej ojczyzny.

Więc jak to jest, panowie prawicowcy, banderowców nie można gloryfikować, a Burego i Łupaszkę można? Ukraińcy mordujący polskich wieśniaków na Wołyniu są zbrodniarzami, a Polacy mordujący litewskich wieśniaków na Wileńszczyźnie i białoruskich na Podlasiu kim są? Bohaterami narodowymi?

Proszę mnie źle nie zrozumieć. Nie twierdzę, że czczenie przez Polaków polskich zbrodniarzy wojennych jest tak samo naganne jak czczenie przez Ukraińców zbrodniarzy ukraińskich. W rzeczywistości bowiem jest bardziej naganne i kompromitujące. Taka postawa bardziej obciąża polskie sumienia niż ukraińskie. Z tego prostego powodu, że Ukraińcy nie mają wyboru – UPA była jedyną formacją walczącą w czasie II wojny światowej o wolną Ukrainę. Każdy naród musi i chce czcić tych, którzy przelewali krew za ojczyznę – a tragedia i przekleństwo ukraińskiej historii polega na tym, że ta sama armia podziemna reprezentuje tradycję niepodległościową i ma na sumieniu masowe zbrodnie.

My w Polsce nie mamy takiego problemu – sięgając po wzorce z przeszłości, możemy się odwołać do czystej tradycji państwa podziemnego i Armii Krajowej, która jako całość nie splamiła się zbrodniami wojennymi ani nie ma na sumieniu czystek etnicznych. Mamy pod dostatkiem świetlanych postaci mogących służyć za przykład i inspirację. Mamy Jana Karskiego, Władysława Bartoszewskiego, ludzi organizujących w ramach polskiego państwa emigracyjnego i konspiracyjnego Radę Pomocy Żydom „Żegota”. Mamy powstańców warszawskich. Mamy setki tysięcy ludzi tworzących w czasie wojny największą podziemną armię na świecie. W przeciwieństwie do Ukraińców mamy alternatywę i nie jesteśmy skazani na czczenie zbrodniarzy.

Ci, którzy stawiają na piedestale Łupaszkę, Burego czy żołnierzy NSZ kolaborujących z hitlerowcami i odpowiadających za zbrodnie na Żydach, czynią tak nie dlatego, że nie mają wyboru. Mają wybór. Ale wolą tych idoli. To najlepiej pokazuje, jaki jest ich system wartości i kim są.

Wojciech Maziarski
  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

10
Dodaj komentarz

avatar
4 Comment threads
6 Thread replies
1 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
7 Comment authors
antyuzurpatorWaldemarBartJabisRafał P. Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Maciek123454321
Maciek123454321

Ja pokuszę się o możliwą przyczynę tego stanu rzeczy. W mocno ułomnej i stereotypowej zbiorowej świadomości funkcjonują pewne paralele, w skrócie: PiS-owi pozostało gloryfikowanie „powojennych partyzantów”, w tym również kolaborujących z Niemcami jednostek Narodowych Sił Zbrojnych, ponieważ oddziały komunistyczne były be, tradycje Armii Krajowej „zawłaszczyła” Platforma Obywatelska, pamięć oddziałów Batalionów Chłopskich kultywuje PSL. Identyfikowanie się PiS-u z tradycjami AK było mocno nie na rękę pewnym „działaczom”. Mogłaby to być jakaś płaszczyzna porozumienia między PiS-em a PO, a to jest ostatnia rzecz, jaką życzyłby sobie Kaczyński. Stąd wybór „historyków” padł na wyklętych. Dlatego na siłę robi się bohaterów z „Łupaszki”, „Burego”,… Czytaj więcej »

Tom
Tom

A w jaki sposób PO zwłaszczyła AK???

Bart
Bart

PO zawłaszczyła AK? Tak pisali w „Gapolu”. Co ty bredzisz, Tom?

Jabis
Jabis

W kurzych łapkach … „zawłaszczyła” . A powstanie warszawskie!? Przecież tchórzliwy Jaruś próbował z mamusi zrobić powstańca warszawskiego … ze Starachowic.
Obśmieli (Daleko od Wawelu, Michał Majewski, Paweł Reszka) i inne notki … to dał sobie spokój. I tak trzeba na każdym kroku! Nie odpuszczać załganym hipokrytom.

Maciek123454321
Maciek123454321

Wyraźnie napisałem, że „w mocno ułomnej i stereotypowej zbiorowej świadomości funkcjonują pewne paralele…”

Rafał P.
Rafał P.

Czyżby PiS-owcy chcieli się upodobnić do swych idoli? Pierwsze pytanie to: kto wcieli się w rolę Łupaszki, a kto w rolę Burego?
I kto powinien się bać?

antyuzurpator
antyuzurpator

W jednego minister sprawiedliwości, a w drugiego prokurator generalny.

Jabis
Jabis

Każdy szuka własnych wzorców. Czy złoczyńcy łamiący nocą (w porze złoczyńców) Konstytucję mogą brać za wzór AK, BCh, „Żegotę” … ? Nie mogą, bo to nie ich klimaty. Ponadto tchórzliwy Jaruś miał tylko mamusię. Tatusia z AK wygumkował. Jasne!?

Waldemar
Waldemar

No więc właśnie. W styczniu 1945 roku rozkazem gen. Okulickiego „Niedźwiadka” AK została rozwiązana. Poza konspiracją „NIE’ oraz WiN wszystkie inne formacje działały już wyłącznie na własną rękę – i to często poza wszelkim prawem jak w przypadku Rajsa. O żadnym sądzie, legalizmie, nie było wtedy mowy – decydował dowódca. Jest to zgodne z „filozofią” kierownictwa PiS i jego naczelnego ideologa jak 1 do 1. Armia Krajowa z swoimi procedurami, sądami, kodeksem karnym – to nie są klimaty tego środowiska.

Bart
Bart

Nie sądzę, żebym przesadzał w swojej diagnozie, a brzmi ona tak: skoro pisowcy czcza morderców (Bury) czy pedofili (Jankowski), to oznacza, że są zdolni do takich samych zbrodni, jakie popełniali ich idole.