PIS: Sekta czy korporacja?

Ekonomia „mniej więcej”

Damy wam 500 plus, emerytury minus, plus setki obietnic i tysiące stanowisk, w zamian za waszą wolność, wasze demokratyczne prawa i wasze poparcie w wyborach.

W uczciwych mediach i na rozsądnych portalach wielu przytomnych komentatorów życia politycznego próbuje wyjaśnić fenomen poparcia ponad jednej trzeciej Polaków dla formacji, która jawnie drwi ze zdrowego rozsądku, oszukuje i kłamie w żywe oczy, a przy tym potyka się nieustannie o własne sznurówki, obnaża swoją bezradność i zalicza kolejne wtopy. Popularne są dwa poglądy, pozornie odległe, a w gruncie rzeczy uzupełniające się nawzajem.   Z jednej strony mamy więc ponoć do czynienia ze swoistym ogłupieniem tych Polaków, którzy mentalnie nie wyrośli jeszcze z dziecięcej fascynacji spiskowymi opisami rzeczywistości i nie pozbyli się naturalnego w małoletnich wspólnotach podziwu dla brutalnej siły podwórkowych watażków.  Ludzi takich łatwo było przekonać, że poprzednie rządy Polskę rozkradły, zdemolowały i podporządkowały Ruskim albo Niemcom i że tylko władza silnej ręki przywrócić może Ojczyźnie porządek i dobrobyt.

Druga teoria bliska jest naukom teologicznym: oto mamy do czynienia ze współczesną sektą grupującą ludzi, którzy uwierzyli w nadnaturalną moc nowego Mesjasza i jego wspaniały Plan uporządkowania świata – plan, którego realizacja wymaga rewolucyjnych, a więc także niszczących zabiegów uzdrawiających chorą demokrację. Cel uświęca środki, wiara przenosi góry, a mędrca szkiełko i oko tylko przeszkadza w osiągnięciu powszechnego zdrowia, szczęścia i pomyślności.

Oba te wyjaśnienia wydają mi się mocno ułomne. Mogę zrozumieć łatwowierność i bezkompromisowość młodej generacji wyborców PiS, trudniej uwierzyć w bezmyślne zdziecinnienie kierownictwa tej formacji, jej członków i wspierającego ich dorosłego środowiska. Jeszcze trudniej uwierzyć w to, że tylu Polaków tak łatwo i tak szybko można oczarować, ogłupić i uwieść podsuwając im fałszywe prawdy wiary.

To prawda, że ludzie są w stanie uwierzyć w najbardziej idiotyczne brednie. W USA, kraju cywilizowanym i stosunkowo trzeźwym, 12,5 miliona Amerykanów wierzy, że światem rządzi grupa zmiennokształtnych jaszczuro-ludzi, co dziesiąty ankietowany (11 proc.) jest przekonany, że rząd Georga Busha wiedział o planowanych atakach na WTC, ale pozwolił, by do nich doszło, 13 proc. Amerykanów uważa, że prezydent Obama był Antychrystem, a jedna piąta badanych twierdzi, że rząd ukrył fakt, iż w 1947 roku w Roswell rozbił się statek kosmiczny. Również kilkanaście procent mieszkańców krajów europejskich wierzy, że choroby wymyślają koncerny farmaceutyczne oraz że rządy kontrolują umysły wyborców poprzez specjalne sygnały nadawane w telewizji, a prawie 30 proc. wierzy, że globalne ocieplenie jest mistyfikacją wymyśloną przez naukowców.   Jednak te badania i sondaże wskazują równocześnie, że niemal wszystkie spiskowe teorie nie są bynajmniej aktami ślepej wiary, a wynikają po prostu z braku wiedzy. Dobrym przykładem jest sonda, w której co trzeci obywatel USA stwierdził, że nie pochodzi od małpy – i miał rację: pozostałe dwie trzecie badanych po prostu niewiele wie o teorii ewolucji.
Wracając na polskie podwórko: czy „religia smoleńska” jest naprawdę wytworem religijnego amoku? Czy naprawdę prawie trzecia część Polaków wierzy, że Tusk z Putinem wypuścili obłok helu, zadymili lotnisko smoleńskie sztuczną mgłą, podłożyli w samolocie dwa albo trzy ładunki trotylu i dla pewności jeszcze bombę termobaryczną, a na końcu dobijali ocalałych z zamachu? Czy co trzeci Polak naprawdę jest przekonany, że dr Andrzej Duda, mgr Kempa i mgr Ziobro są lepszymi prawnikami niż polscy i zachodni profesorowie znamienitych uniwersytetów i doświadczeni praktycy ze wszystkich liczących się gremiów prawniczych? Czy mityczny uchodźca uciekający spod bomb i prześladowany przez terrorystów sam jest potencjalnym terrorystą, groźniejszym niż kibol nacjonalista gotowy walić w mordę każdego, kto wygląda inaczej i ma podejrzaną dykcję, albo ośmielił się wywiesić przed domem unijną flagę? Czy biskup Pieronek, który apeluje o przyjęcie uciekających przed śmiercią i prześladowaniem, jest dla wyborców PiS „notorycznym szubrawcem i skończonym bydlęciem” – jak głosi Naczelny Polski Katolik Marian Kowalski?

Niemożliwe, żeby tak wielu ludzi święcie wierzyło w propagandowy PiS-owski bełkot. W spiskowe narracje nie wierzą nawet jej autorzy, nie tylko Macierewicz, który wyznał niedawno, że teorie smoleńskie to tylko niezbędne paliwo polityczne. Czołowi funkcjonariusze PiS porzucają dotychczasowe poglądy i na wyprzódki głoszą nowo objawioną Prawdę. Beata Kempa jeszcze kilka lat temu jak lwica broniła legalizmu i prawomocności orzeczeń Trybunału Konstytucyjnego. Beata Szydło 10 lat temu stawała w obronie Nigeryjki, którą zamierzano deportować.  Pamiętam Kaczyńskiego, który po katastrofie smoleńskiej ogłosił, że czas już zakończyć wojnę polsko-polską i pojednać się z oponentami. Pamiętam też, że całkiem niedawno nepotyzm i kolesiostwo były dla niego krańcowym złem. Wyobrażam sobie, jak mówi teraz do Błaszczaka: – No i popatrz, kapciowy, całe życie się myliłem…

Moim zdaniem niesłabnące poparcie dla rządów PiS nie jest bynajmniej tańcem derwiszów, krążących w amoku wokół hipnotyzera Kaczyńskiego. Nie jest też przejawem ślepej wiary w nowoobjawioną Prawdę. Funkcjonariusze PiS, celebrujący swoją comiesięczną liturgię, to na ogół „niewierzący praktykujący” oraz chrześcijanie wyznania toruńsko-katolickiego, którzy  z Pisma Świętego wyczytali jedynie „oko za oko, ząb za ząb”, pomijając m.in. słowa Chrystusa „byłem przybyszem, a nie przyjęliście mnie”  , które zamknęły wrota Raju przed ludźmi, którzy nie okazali współczucia uchodźcom.  Ich wiara jest wybiórcza i jeśli w coś wierzą, to raczej w gipsową Matkę Boską pomalowaną na niebiesko i św. Krzysztofa na breloczku kluczyków samochodowych.

Mam wrażenie, że tej formacji bliżej do korporacji niż sekty.  Wyborcy PiS traktowani są nie tyle jak wierni, co raczej jak słabsi partnerzy biznesowi, z którymi jednak należy się układać, by zrobić dobry interes. – Damy wam 500 plus, emerytury minus, plus setki obietnic i tysiące stanowisk, w zamian za waszą wolność, wasze demokratyczne prawa i wasze poparcie w wyborach.  Ci, którzy się na to godzą, nie mają świadomości, że to interes szemrany, bo oferty PiS nie można negocjować. – Albo będziesz nasz – albo cię zdegradujemy i przestaniesz być Narodem – tym, który nas wybrał i uprawnił do sprawowania władzy wedle naszej woli. A na takich odszczepieńców czekają już Błaszczak i Ziobro. To jak będzie?  

Andrzej Karmiński

Polecamy również

  •  
  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

Dodaj komentarz

15 komentarzy do "PIS: Sekta czy korporacja?"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Obserwator

Takich artykułów trzeba, tylko jak nimi trafić do oszołomionych wyborców pisu?

Marian Blacharski

Wysmiewac bydlakow.

Maciek123454321
Proszę Państwa! Nas masowym zidioceniem sporej części społeczeństwa historycy, socjologowie, psychologowie, ba, psychiatrzy nawet będą dyskutować jeszcze dziesiątki lat. Ja tylko pragnę zwrócić uwagę, że tak jak prawica niemiecka po I wojnie światowej wyhodowała Hitlera, tak również PO wyhodowało PiS. Tak, tak, nie ma się co o to spierać. Zresztą – kunktatorstwo i oportunizm dużej części opozycji (proszę sobie przypomnieć niedawne nic-nie-mówiące oświadczenie Schetyny na temat relokacji uchodźców, głupie wypowiedzi Petru sprzed roku o „światełku w tunelu”, bezmyślne gadki Kosiniaka) wskazują, że tak zwana opozycja niczego się nie nauczyła. Pokrzykiwanie w sejmie, kolejne bezsensowne wota nieufności wobec jednego czy drugiego… Czytaj więcej »
jurek

Powstanie nowej WIARYGODNEJ partii jest potrzebne, bo wielu z nas czeka na: 1. program na „po pisie”, 2. zgodne z prawem osądzenie WSZYSTKICH winnych jego łamania (nie z zemsty, ale ku przestrodze).
Tego trudno oczekiwać od obecnych liderów, kunktatorów i cichych poleczników władzy Kościoła.

Zapewne taka formacja kiedyś powstanie, alternatywą jest gnicie Partii i wewnętrzne konflikty które nastąpią po odejściu małego wodza. Ale to chyba jest, patrząc na naszą historię, niestety bardziej prawdopodobne.

Eda

Myślę , że nie nowej partii trzeba, lecz demokratyzacji tych, które są

Weronika

To jest najmadrzejszy post jaki czytalam od dluzszego czasu . Podpisuje sie pod tym z cala odpowiedzialnoscia

Włodzimierz

Ten artykuł jest przeraźliwie prawdziwy. Może to radykalna opinia , ale moim zdaniem ta „grupa trzymająca władzę” to zorganizowana grupa przestępcza , która dzięki kłamstwu i oszustwom przejęła rządzenie krajem. To rodzaj mafii – mechanizmy działania i uzależniania w rozmaity sposób, osób i całych grup jest analogiczny. Z naginaniem prawa ( nawet łamaniem konstytucji ), podpieraniem się religią, przekupstwem, obsadzaniem swoimi ludźmi ważnych i intratnych stanowisk, korupcją itd.

Nika

Opisany system to nie korporacja tylko mafia. Raz dasz sie skusić i juz nigdy nie odejdziesz. Raz sprzedasz ideały, stracisz twarz na zawsze. System mafijny w ktorym za kase ludzie oddaja wolnosc na zawsze! Przyjemnosc posiadania na chwile, cale zycie pod czyims butem bez szacunku dla samego siebie. Nie jestem w stanie tego zrozumiec.

mariana131kXWf
po co ty te Brednie wypisujesz , Kacza Niedojdo ? Towarzysze nie są kumaci , nie rozumieją , że toczy się Walka klasowa , że chodzi o Prymat Lepszego Sortu ? Jacyś niedouczeni , nie czują twego Kaczego Śpiewu , Towarzyszu Kaczenko. Wszystko to już przerabialiśmy , ty Sympatyku i Kontynuatorze Komuszej ,, Bajki ” … Gomułkę i Cyrankiewicza pamiętamy , ich portrety w Urzędach , na wystawach sklepowych , w Szkołach … Powtórki z takiej ,, rozrywki ” nie będzie , tego scenariusza Kaczy Qurduplu nie zrealizujesz. Chyba że w zaciszu szpitalnej sali , gdzieś w Tworkach , na… Czytaj więcej »
janusz
Całe zło leży w niewiedzy i strachu.Nie cofając się do lat tzw.komuny,każdy rząd po 1989 roku zniewalał ludzi,tworzył swoich i tych innych,nie naszych, Żaden szef rządu,czy prezydent,nie dążył do jednoczenia narodu,każdy z nich dzielił.Jesteś ze mną,możesz liczyć na wsparci,jesteś przeciwny,bój się,bo cię wytniemy równo z trawą.Nawet zwolennicy rządzących partii,nie wynagradzani przez rządzącą partię,przechodzili do skrytej opozycji,nazywając swoich niedawnych kolegów złodziejami,kliką,układem.Tak jest i obecnie,ci ktorzy za poprzednich rządów hyli wyrzucani po za margines,terz „odgrywają”się(Palikot,Kuźmiuk,Wojciechowski,Wolski).Sama idea wolności,demokracji stała się egzotyką,ważna stała bezwzględna władza,kariery,nie zawsze zasłużone(Kaczyński,Szydło, Duda,Ziobro,czy Macierewicz),do głosu dochodzą Misiewicze,Piotrowicze,Jasińscy,ludzie kameleony.Nikt nie potrfi (Kurski) „ciemnemu ludowi” wytłumaczyć że wpadli w ręce rządzących… Czytaj więcej »
Maciek123454321

Zgadzam się. Nie chcemy PiS-u, ale nie chcemy też „ciepłej wody” PO. Nie chcemy PiS-bis, czyli Kukiza i jego komediantów. Czyli czego chcemy? ALTERNATYWY!!! Nowe rozdanie, coś w stylu francuskim, coś, co porwie ludzi i ukaże im zupełnie nową perspektywę Polski. A ponieważ tej alternatywy nie ma, STWÓRZMY JĄ SAMI. Może taką datą inicjującą mógłby być 9-10 września? Po urlopach i wakacjach, akurat w okolicy kolejnej pokopanej miesiączki. Może zebrałoby się tak ze 2 tysiące ludzi? Wszystkich nie pogonią, a może wreszcie udałoby się skutecznie zablokować jazgotanie Karalucha przy okazji?

Tadeusz.

Więcej takich artykułów. Więcej mądrych wypowiedzi, Przede wszystkim, należy nauczyć się rozmawiać z tymi ludźmi i traktować ich jak ludzi. Nie można popełniać już więcej błędów, które PIS wykorzystuje i obraca przeciwko mądrym i normalnym ludziom. Jak pokazuje najnowsza historia, to nawet róża, cz bukiet róż niesiony przez uczciwego i normalnego polaka, który uważa inaczej niż sekta, może być dla naczelnika naczelnych nawoływaniem do nienawiści. Aż dziw bierze, że zwolennicy smoleńskiej teorii spiskowej tej nienawiści nie widzą i nie rozumieją. Dopóki nie odczują na własnej kieszeni, nie zrozumieją niczego, poza kasą dla nich nic się nie liczy.

Krzysztof Mazur

Korporacja może być sektą, a sekta korporacją. To się nie wyklucza, istnieją liczne przykłady.

Człowiek oczywiście pochodzi od małpy, tyle że nie takiej, jakie żyją obecnie w przyrodzie. Wspólny przodek człowieka i szympansa był oczywiście małpą. Współczesny człowiek też jest oczywiście małpą. Tyle że nieco inną niż pozostałe małpy.

Waldemar
Kwestie nazewnicze i terminologia stosowana to tematy na seminarium socjologiczne. Mnie raczej interesuje temat poruszony przez pana Maćka czyli co mozna przeciwstawić temu walcowi jeżdżącemu po Polsce. I tu niestety, mizeria. Po drugiej stronie mamy nie tylko PiS, ale sprawne całkiem zaplecze: 300 (jesli się nie mylę) klubów GP, gotowych na każdy gwizdek Sakiewicza zjechać do stolicy, jest niexle rozwinieta prasa, TV Republika, nowa telewizja szeroko reklamowana w Kurwizji, jest kilka think-tanków z Klubem Jagiellońskim na czele, nie wymieniam oczywiście imperium pewnego zakonnika bo to oczywista oczywistość. Co po drugiej stronie? Krótki raczej spisik kilku prywatnych stacji (jeszcze nie wykupionych),… Czytaj więcej »
Marian Blacharski

Istnieje rowniez moja teoria mowiaca ze jak czlowiek sie nazre i wyspi to reszta go nie interesuje. W jej swietle ta jedna trzecia spoleczenstwa polskiego (i pewnie nie tylko polskiego) to takie wlasnie gnusne stworzenie. Poki wladza nie wejdzie mu w jego wlasne podworko nie interesuja go sasiedzi; potrafia kiwac glowa ze wspolczuciem i ida zezrec jeszcze troche szyneczki, chetnie z kieliszeczkiem. Chocholy tancza…….