PiS szaleje, a my wciąż tylko… zdziwieni

PiS szaleje, a my wciąż tylko… zdziwieni

Kiedy wreszcie dorośniemy jako naród, dojrzejemy obywatelsko i nauczymy się wreszcie oddzielać ziarno od plew?

Czy tego chcemy, czy nie – mamy drugą kadencję Zjednoczonej Prawicy. Co z tego, że zagłosowało na nią mniej wyborców niż na partie opozycyjne? Co z tego, że udało się odbić Senat? PiS rządził i rządzi, a my …wciąż zdziwieni.

Zdziwieni, że właśnie przeforsowali swoich czterech kandydatów do KRS, dzięki czemu na 25 miejsc, 21 należy do nich. Zdziwieni, bo posłowie partii rządzącej opuszczają salę obrad, gdy jest mowa o kondycji szpitali i polskiej służby zdrowia. Zdziwieni, że PiS raczy wreszcie rzucić jak ochłap jakąś podwyżkę dla nauczycieli, ale tylko dlatego, by nie zarabiali oni mniej od sprzątaczek, bo to jakoś głupio.

 

Oburzamy się, że gwiazdy PiS-u, czyli Piotrowicz i Pawłowicz trafiają do Trybunału Konstytucyjnego, tak jakby to miało dzisiaj jakiekolwiek znaczenie. Przecież już od kilku lat TK to nic innego jak atrapa. Miejsce, gdzie zapytania opozycji lądują w zamrażarce, sędziowie się nie przemęczają pracą, a szefowa Julia Przyłębska bryluje na salonach i nie ma czasu, by zająć się tym, czym powinna.

Wkurzają nas niebotyczne nagrody za tzw. „nicnierobienie”, nietykalny pan Banaś, niewyjaśnione afery, koperta z łapówką w rękach prezesa, skrajny nepotyzm i kolesiostwo. W duszy nam jęczy, gdy widzimy, jak wygląda polska edukacja, gospodarka, a rozdawnictwo pieniędzy wręcz kwitnie. Gdy stajemy się państwem wyznaniowym, podzieleni na prawdziwych Polaków i tych gorszych, a ulicami maszerują chłopcy narodowcy, udający, że nie mają nic wspólnego z ideologią faszystowską czy nawet neonazistowską i mający pełne poparcie partii rządzącej. Gdy ponad milion naszych rodaków zagłosowało na coś takiego jak Konfederacja i ma ona teraz przedstawicieli w Sejmie państwa, które z nazwy wciąż niby jest demokratyczne.

Z niedowierzaniem wciąż słuchamy, jak niektórzy z władców narodu nazywają europarlament pedofilskim, jakiś ksiądz ostrzega przed książkami naszej noblistki Olgi Tokarczuk, w podstawówkach rozpowszechnia się filmik, będący częścią antyaborcyjnej propagandy, narastają z każdym miesiącem nierówności społeczne, a Samorządowa Karta Praw Rodziny, pełna homofobii, dyskryminacji i nietolerancji Ordo Iuris, cieszy się coraz większym wzięciem i została już wprowadzona w Nowym Sączu oraz Bukowinie Tatrzańskiej.

Tak się zmienia Polska na naszych oczach, a my… wciąż zdziwieni? A jeszcze nie tak dawno temu, zaledwie pięć lat, żyliśmy w zupełnie innej rzeczywistości. Owszem, było wiele nieprawidłowości, sporo można było zarzucić poszczególnym rządom, ale jednak człowiek czuł się bezpieczny. Prawo znaczyło prawo, a życie publiczne było wolne od chaosu. Kto mógł wtedy przewidzieć, że nagle pstryk i obrót o 180 stopni. Wszystko to, co ważne, zbudowane na ponadczasowym systemie wartości, zostanie wywalone do kosza i zastąpione bylejakością, demolką, nieudacznictwem oraz promocją postaw, które przez lata będą się nam odbijać ostrą czkawką.

My wciąż zadziwieni, a elektorat PiS w siódmym niebie. Kiedy próbuję rozmawiać o stanie polskiej gospodarki, spokojnie dyskutować, to mój oponent przekrzykuje mnie, bo on wie najlepiej, co i jak, choć nie ukrywa, że tę wybitną wiedzę zdobył na lekcjach w szkole podstawowej. Osiłek po gimnazjum usiłuje nauczyć mnie  historyka „prawdziwej” historii, byle jaki prawniczyna neguje opinie wielkich autorytetów z dziedziny prawa, a sąsiadka, która przepracowała całe życie w szpitalu jako salowa dzisiaj uważa się za autorytet w dziedzinie edukacji. Proszę mi wierzyć, absolutnie nie chcę nikogo obrazić, ale tak właśnie wygląda dzisiejsza Polska. Nie jest ważne, jaką posiadasz wiedzę, jakie masz umiejętności, ile lat swego życia poświęciłeś na samorozwój i kształcenie. Wystarczy to, co PiS poda na tacy plus szczątkowe informacje, zapamiętane z lekcji i już jest się alfą i omegą. Już można ustawiać innych po kątach. Już się ma satysfakcję, że dokopało się temu, co to nawet nie zasługuje na miano elity.

Po 4 latach rządów PiS wiem jedno. Nie jestem w stanie przekonać twardego wielbiciela tej partii, by spojrzał z dystansu i dostrzegł, dokąd go jego ukochana partia prowadzi. On nie przeczyta mojego tekstu. Nie będzie mnie słuchał, tylko powtarzał jak mantrę to, co mu prezes wmówił. Koniec i kropka.

Gorzej, że nie chcą też ze mną rozmawiać ci, którzy właściwie nie opowiadają się za żadną partią, nie angażują politycznie, a wybory sobie odpuszczają. Oni uważają, że mają swoje życie, swoje problemy, a na takich jak ja patrzą z pewnym obrzydzeniem, jak na oszołomów. Oni mają to, co się dzisiaj w Polsce dzieje  głęboko gdzieś. Ważne jest tylko to własne mieszkanko, wypasione autko, kasa w kieszeni, jakieś kredyty, fajne wakacje, a cała reszta po prostu się nie liczy i tyle. Ich polityka nie interesuje, a w swej ignorancji nie łapią, że, czy chcą czy nie, polityka interesuje się nimi i przyjdzie czas, gdy to odczują bardzo boleśnie.

I to jest właśnie Polska. Pełna entuzjastów prezesa i jego kolesi, obojętnych i w tym wszystkim my, wciąż zdziwieni i niepojmujący do końca, co właściwie się dzieje. Zajęci wzajemnymi pretensjami, skłóceni, tacy bardzo polscy, tacy sarmaci machający drewnianą szabelką. Piszemy pełne oburzenia teksty, piętnujemy władzę i… nic więcej. Przyznaję, sama do tej ostatniej grupy należę i jestem już zmęczona. Zmęczona brakiem światełka w tunelu, niemożnością dotarcia do mas, niesłuchana i wręcz niewidzialna.

 

Czy odpuszczę? Na pewno nie, choć coraz wyraźniej widzę, że to nie ja, nie taka opozycja, jaka jest teraz, cokolwiek zmieni. Będzie zapewne tak, jak to dotychczas zdarzało się w historii najczęściej. Ludzi ruszy bieda, drożyzna w sklepach, puste portfele. Dopiero wtedy ogarnie ich gniew i wylegną tłumnie na ulice. Dopiero wtedy zaczną nas słuchać, choć tak naprawdę będzie im obojętne, co mówimy. Ważne będzie tylko to rozładowanie złości i chęć rozliczenia tych, których dzisiaj uwielbiają lub mają w nosie, a jednak rozczarowali i muszą za to ponieść karę. Wtedy chętnie staną za liderami, pójdą za nimi jak w dym, będą ich przez jakiś czas wielbić, choć prawdopodobnie wielu z tych liderów i tak będzie rozgrywało własny interes na tej rebelii. Pod szczytnymi hasełkami równości, sprawiedliwości i praworządności będą realizowali swój cel, czyli… dorwanie się do władzy i koryta. Świetnie to znamy z historii, prawda?  A może się mylę? Może rzeczywiście dorośniemy jako naród, dojrzejemy obywatelsko i nauczymy się wreszcie oddzielać ziarno od plew?

Tamara Olszewska
  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

9
Dodaj komentarz

avatar
5 Comment threads
4 Thread replies
1 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
8 Comment authors
Art63JantarsmętekZgadkaTamara Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Maciek123454321
Maciek123454321

Jestem tego samego zdania, co pani, Pani Tamaro. Jestem niestety przekonany, że zdurniały pisowski ludek musi dostać naprawdę mocno w dupę, żeby pogonić pisowską hołotę. Bardziej mnie martwi groźba wprowadzenia stanu wyjątkowego, bo pisiorska gawiedź dobrowolnie nie odejdzie od żłoba. Czy nie wpadnie do głowy podłemu Karaluchowi, żeby „anulować” przegrane wybory prezydenckie? Chyba bez trudu możemy sobie taką sytuację wyobrazić, zwłaszcza po wczorajszym głosowaniu na kandydatów do neo-KRS. I co wtedy? Majdan?…………….. Powtórka z Iranu?…………… Co nas czeka?

smętek
smętek

Zgadzam się z Autorką artykułu i podzielam Pana obawy. Moje czarnowidztwo idzie dalej. Zorganizowali i dobrze wyposażyli WOT oraz wspierają nazioli i faszystów, to będzie ich zbrojne ramie kiedy uznają, że należy nam wskazać nasze miejsca w Polsce. Kiedy wprowadzono stan wojenny w 1981 r. miałem tyle lat co dzisiaj mają moje Córeczki. Nie chcę żeby one doświadczały tego, co ja w tamtym okresie. Zorganizujmy się i róbmy coś bo samo zdziwienie nie wystarcza.

Jantar
Jantar

Zgadzam się zarówno z p. Tamarą, jak i z przedmówcami. Od początku twierdzę, że Kaczyński dąży do wprowadzenia stanu wyjątkowego. Każdy kolejny element pasuje jak puzzle. Ostatnim jak na razie jest wprowadzenie do TK Pawłowicz i Piotrowicza, których nawet część elektoratu PiS nie toleruje. Ale z jakiegoś powodu Kaczyński bardzo ich tam potrzebuje, a ten duet przeforsuje mu absolutnie wszystko, co tylko zechce. Obydwoje wiele razy mówili, że „prezes i partia są absolutnie ponad wszystkim”. Jeśli prezes każe im unieważnić Konstytucję i traktat unijny to bez wahania to zrobią. Obydwoje zresztą także wypowiadali się, że „obecna konstytucja to śmieć” i… Czytaj więcej »

Janik
Janik

Ja mam już swoje lata i niejedno przeżyłem. Pamiętam, jak ksiądz kazał mi klęczeć na woreczkach z grochem, bo pytałem dlaczego modlimy się do świętych w niebie, a ten sam ksiądz mówił że na koniec świata będziemy osądzeni, czyli świętych jeszcze w niebie nie ma, bo nie było końca świata. (Miałem wtedy 8 lat). Pamiętam, jak ojciec uczył mnie – Kto ty jesteś? – polak mały, jaki znak twój, itd. Krótko przed tym, jak ówczesna władza zafundowała mu oddychanie przez kratki, bo w czasie 2 wojny światowej walczył za naszą itd. ale w Anglii. Pamiętam, jak miałem dostateczne stopnie w… Czytaj więcej »

Tamara
Tamara

doczytałam do końca i jeszcze mi smutniej. Co myśmy sobie zafundowali!!!

Tadeusz
Tadeusz

Tamaro, społeczeństwo obywatelskie w Polsce dopiero się tworzy. Nadal jednak nie ma świadomości swojej siły i możliwej sprawczości. Organizacje i ruchy obywatelskiego sprzeciwu, powstałe po wyborach 2015 roku są podzielone i nie potrafią współpracować w sposób programowy, a protest uliczny wyczerpuje swoją formułę i nie ma już od dawna charakteru masowego. Ego wielu „liderów”, także partyjnych, przerasta ich wizję i możliwości. Społeczeństwo nigdy samo nie dorasta. Ono potrzebuje elit, a te są niszczone od wielu lat. Ostatnie lata, to już czysta rabacja przeciwko inteligencji. Mamy także bardzo niski kapitał społeczny. Ci z nas, którzy rozumieją ten termin zdają sobie z… Czytaj więcej »

Tamara
Tamara

caly czas to powtarzam i powtarzałam, ale nawet gdy byłam w KOD-zie nie mogłam przekonać nikogo. Wiesz, edukacja jest mało spektakularna sama w sobie, bo to praca na lata, a opozycja chce już i natychmiast widzieć efekty. A tak się nie da. Nie da się przyciągnąć kilkunastoosobowymi protestami ludzi, którzy nie mają świadomości obywatelskiej, którzy jeszcze dzisiaj nie widzą nic złego w codziennym życiu.

Zgadka
Zgadka

30 lat gapi się na maszynkę z 16 klawiszami i do dzisiaj opanował tylko 4 klawisze.
Małpa jest bystrzejsza. Geniusz!

Art63
Art63

„..Kto mógł wtedy przewidzieć, że nagle pstryk i obrót o 180 stopni..” tego akurat rzadzącym nie mozna zarzucić, pisali na ten temat książki, a dla nie mających czasu czytać mówili o „Budapeszcie/Istambule w Warszawie” (bo napisać o Mińsku w Warszawie nie wypadało). Zalewali latami Polskę opowieściami o mgle helowej itp. Ich metody pracy i skład osobowy był powszechnie znany. Polacy wiedzieli, na kogo i na co głosują. Dzisiejsza opozycja informowała o tym w każdy możliwy sposób. Co do edukacji: wiara w siłę edukacji jest moim zdaniem nieco naiwna. Zwolennicy rządzących doskonale wiedzą, co się dzieje a pakiet „pieniądze do ręki,… Czytaj więcej »