Pisarze do… PiS-u, a kolejarze… do kolejek

Autorytety prawnicze piszą do Dudy, żeby zawetował ustawę przygotowaną przez Ziobrę

Ooops, pan Prezydent did it again… Trochę hamletyzował, że tym razem nie podpisze, ale jednak w końcu podpisał kolejną ustawę, o której sam mówił, że budzi jego poważne wątpliwości. Być może tym razem nie było jednak lepszego wyjścia, bo opozycja od miesięcy z uporem godnym lepszej sprawy szuka zajęcia dla pewnego pomocnika aptekarza. Tymczasem on – nieboraczek – zamiast sprzedawać etopirynę, przyprawia wszystkich o ciężki ból głowy, błąkając się po ministerstwach i mediach jako fachowiec od dezinformacji.

Tak więc – pan Prezydent po prostu nie miał wyjścia i musiał podsygnować ustawę o „aptekach dla aptekarzy”. W ten sposób pan pomocnik ma szansę wrócić za apteczną ladę i wtedy skończą się wreszcie oskarżenia partii rządzącej o promowanie niekompetencji.

Być może jest to zresztą zapowiedź nowej strategii w obozie „zmiany”, który po serii eksperymentów z wójtami Pcimia w charakterze szefów Agencji Restrukturyzacji i pielęgniarek w radach nadzorczych zdecydował, że etap nagradzania najwierniejszych towarzyszy ciężkiej walki o władzę dobiegł oto końca. Kto miał dostać gabinet z oknem, tysiąc średnich krajowych i limuzynę do rozbicia już się załapał i nadeszła oto pora, by postawić na fachowców.

To by jednak trochę skomplikowało sytuację, z czego najlepiej zdaje sobie chyba sprawę aktualny minister nauki – Jarosław Gowin, który otwarcie oponował w mediach przeciwko „ustawie aptekarskiej”. Widać ma pełniejszą niż reszta rządu wiedzę o „zasobach ludzkich” w rezerwie kadrowej partii rządzącej. Inaczej nie protestowałby przecież, i to otwarcie, do kamer, przeciwko „aptekom dla aptekarzy”. Minister posunął się w krytyce tej ustawy tak daleko, że aż wskazał na jej logiczne konsekwencje. Że, mianowicie, w takim razie gazety powinny być dla dziennikarzy (świetny pomysł, swoją drogą), a polityka dla….politologów. Ale, w sumie, dlaczego by nie?

Obóz władzy zdaje się podzielać ten sposób myślenia, bo coraz głośnie słychać o planowanej, rychłej rekonstrukcji rządu, który w przeciwieństwie do aktualnego, złożonego z humanistów z przewagą historyków, teraz miałby być rządem fachowców. Mówi się, że przynajmniej ster państwowej nawy trafi tym razem w ręce największego specjalisty od robienia polityki, bo to pan Prezes osobiście pokieruje zrekonstruowanym gabinetem.

Gdzie indziej też ma być podobnie. Wojskiem zajmą się producenci piwa „Wojak”, a lasami młode laski, które w las wyprowadzi Zenon Laskowik. Pisarzy zapisze się do PiS-u, a kolejarzy do kolejek. I w ten sposób wszystkie lęki ministra Gowina okażą się nieuzasadnione. Pojęcie „fachowiec” zasadniczo nie różni się bowiem od innych pojęć, takich, na przykład jak „prawda”, „sprawiedliwość” , „wolność” czy nawet „demokracja”. To znaczy – jak się kto uprze, to może znaczyć „wójt Pcimia”, albo „pomocnik aptekarza”.

Już przecież wiadomo, kto to taki „wybitny naukowiec”. To mianowicie Wacław Berczyński. A dziennikarka? Może na przykład – redaktor Bugała. Bo pani Ewa, taka młoda, a już weszła do historii swojej dyscypliny jako autorka nowatorskiej formy dziennikarskiej, określanej jako „bugalenie”. Taka sztuka nie udała się dotąd nawet braciom Karnowskim.

Wzorem metra z Sevres w dziedzinie reżyserii teatralnej został z kolei niejaki Cezary Morawski. Błyskawiczna to kariera zaiste – z pozycji aktora serialowego na szefa Teatru Polskiego we Wrocławiu, więc i talent to być musi pierwszej wody. Najlepiej świadczy o tym popularność jego produkcji, które gromadzą średnio pięcioro widzów na spektakl. W końcu prawdziwi wizjonerzy nigdy nie byli ulubieńcami publiczności.

Ci Morawscy to w ogóle uzdolnieni są, bo z kolei Lech Morawski to teraz synonim najwyższej rangi autorytetu w dziedzinie prawa. Wystarczyło jedno krótkie wystąpienie w Oxfordzie i proszę – jest na ustach całego świata, bije rekordy cytowań, a jego sława zdecydowanie wykroczyła poza kręgi prawnicze. A przecież w tej dyscyplinie panuje akurat wielka konkurencja i nie jest powiedziane, że ten „najwyższy autorytet” to jednak nie Julia Przyłębska. Tym bardziej, że do tego miana pretenduje jeszcze minister Ziobro i – oczywiście – pan Prezydent. Pana Prezesa nie liczę, bo to człowiek skromny i on, choć doktor prawa, chyba woli być ikoną nadwiślańskiej (a i światowej) polityki, a po zakończeniu kariery – emerytowanym zbawcą narodu.

Tak więc, ustawa ustawą, ale wszystko i tak zostanie, mniej więcej, po staremu. Być może zresztą pan Prezydent tylko pod tym warunkiem podpisał, czego obiecywał nie podpisać. On sam nie jest bowiem zwolennikiem wąskich specjalizacji, o czym świadczy jego wypowiedź w sprawie Konstytucji. Zdaniem lokatora Pałacu Prezydenckiego, ta aktualna jest fatalna, ponieważ pisali ją… prawnicy. W tej sytuacji łatwiej zrozumieć zastrzeżenia głowy państwa. Aptekarze, zamiast siedzieć po aptekach, powinni się przecież zająć redagowaniem Ustawy Zasadniczej!

Bożena Chlabicz-Polak
  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

3
Dodaj komentarz

avatar
3 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
3 Comment authors
AlicjaSławomirNika Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Nika
Nika

Świetny tekst.

Sławomir
Sławomir

A buta z dudą i głupotą do więzienia.

Alicja
Alicja

Czy obrzydzanie elit osiągnęło już apogeum, skoro nawet p.o. Prezydenta postponuje swój fach? Dalej… niech miernoty z czółkiem na 2 palce napiszą Konstytucję! Na pewno będą chcieli „panem et circenses”, znaczy kasy 1000+ (a co!) i Pietrzaka w TVR.