Pisowska mowa to nowa moda

PiS czai się do skoku na media

Musimy przywrócić słowom ich prawdziwe znaczenia.

Mamy w obecnej Polsce wysyp pojęć, którymi jak hasłami na sztandarach macha nam się przed oczami, licząc, że poza nimi niczego już nie zauważymy. Parafrazując, o tych słowach można nieskończenie…

Od 8 lat słyszę, jak to poseł K. i PiS są na „drodze do prawdy smoleńskiej”. Od 85 miesięcznic ta „droga” odbija mi się coraz większą czkawką. Idą i idą, i dojść nie mogą. A lud czeka z rozdziawioną buzią, lud liczy, że już… że zaraz… dowie się, co na mecie słychać. Pisowska droga do prawdy wybrukowana jest paradoksami. Ta „droga” to coś więcej niż maraton i powoli zaczynam obawiać się, że tu nie chodzi o to, co na jej końcu. Tu liczy się tylko kilometrówka, za którą każdy z nas płaci tym, co sobie tą drogą podążają, z własnej kieszeni. Tak sobie też myślę, że to droga donikąd, ona nie może nas do czegoś tam doprowadzić, bo co wtedy zrobi biedny poseł K.? Znajdzie nowy temat, który pozwoli mu utrzymać swój naród w pisowskich karbach? Skąd weźmie paliwo do wklejania nowych wątków w swoją religię? A to się człowiek załatwił… Upoci się, na wadze straci i wciąż będzie szedł, bo nie będzie miał innego wyjścia. A za nim będą szli inni, ci rozkochani w nim, rozmodleni… Ot, taka wieczna tułaczka w poszukiwaniu zaginionej, a właściwie wymyślonej, prawdy…

„Polska jest krajem demokratycznym” – trąbią na prawo i lewo politycy PiS. To hasełko warte zapamiętania, bo stanowi absurd samo w sobie. W ostatnim raporcie dla ONZ nieRząd chwalił się pluralizmem mediów. Mało tego, politycy PiS chcą jeszcze co nieco poprawić, by ten pluralizm bił po oczach swoim blaskiem demokratycznym. Pisowska władza dba bardzo o mniejszości narodowe, którym rzuca tyle kasy, ile się da, by te mogły utrzymać swoje tradycje i zakorzenić się narodowo w polskiej ziemi, zgodnie z przykazaniami narodowców. PiS przestrzega konwencji Rady Europy o zwalczaniu przemocy wobec kobiet. A że sobie dyskutuje na jej temat, że nie we wszystkim się zgadza, że bliżej mu do modelu Polskiej Instytucji Kościelnej, czyli uległej kobiety i jej faceta typu macho, to drobiażdżek. ONZ nie musi znać takich szczegółów. Polska PiS-u jest demokratyczna, bo pozwala na marsze KOD-u i innych przeciwników władzy, nie zamyka homoseksualistów, których nie lubi, opiekuje się młodzieżą specjalnej troski, czyli narodowcami, dba, by krzywda ich żadna nie spotkała, bo to przecież przyszłość nie tylko Polski, ale Europy, świata. Chwała Tobie pośle K. za taką demokrację. Kto ją ujrzy i zrozumie, ten padnie z wrażenia. Najlepsze, że PiS wierzy, że ktoś im w tę demokrację uwierzy :).

Całkiem nowego znaczenia nabrało teraz pojęcie „Patriotyzm”. To stan ducha miłośników PiS-u, którzy mają być zwarci i gotowi, by polec w obronie Ojczyzny. Pojęcie zarezerwowane tylko dla wybranych, zaakceptowanych przez prezesa i Macierewicza. W takim ujęciu jakoś nie zmieścili się żołnierze AK, którzy teraz potrzebni są tylko po to, by robić za tło patriotyzmowi pisowskiemu. O żołnierzach innych formacji, którzy okryli się pisowską hańbą, bo wyzwalali Polskę u boku nie tej armii, nawet nie wspomnę. To zdrajcy, a nie Patrioci. Patriotami nie są ci, których przebadano dokładnie i już wiadomo, że pochodzą od innej małpy niż poseł K. i spółka. Patriotami nie są dzieci które 10. każdego miesiąca na znak protestu przeciwko demolce edukacji, robią sobie wolne od szkoły. Pytanie więc, jak określić tę niepisowską część narodu? Wypadek przy pracy? No i co z nimi zrobić? Na przemiał, a może objąć pisowskim programem resocjalizacji?

„Wpadka” według Słownika PWN to niespodziewane skompromitowanie się przez ujawnienie popełnionej pomyłki. Jednak PiS zupełnie inaczej wyjaśnia to pojęcie. Wpadka to wielki sukces pisowskiego nieRządu na arenie międzynarodowej i tej wewnętrznej, krajowej. Wpadka to tak wielki sukces, którego nikt, poza posłem K. i jego kółkiem wzajemnej adoracji nie jest w stanie zrozumieć, przerobić i docenić. Taką wspaniałą „wpadką” był wybór Donalda Tuska na szefa Rady Europejskiej. Pani Szydło witana była z największymi honorami po powrocie, bo to był przecież taki sukces, tak wielki sukces pisowskiej dyplomacji. Wysokimi nagrodami honorowany jest za swoje „wpadki” pan Macierewicz. Należy mu się chwała i pamięć wiekopomna za taki sukces, jak rozwalenie polskiego wojska, zawalenie bezpieczeństwa narodowego. Podobnie i panu Waszczykowskiemu Polacy niech do stóp padają za ośmieszanie Polski na każdym kroku – niesamowite lapsusy i całkowity brak talentu dyplomatycznego. Patrząc na to wszystko aż ma się ochotę wrzasnąć: „Wpadki pisowskiej Polski, łączcie się na wieki wieków, bo takiego sukcesu nam trzeba, takiej postawy pragniemy, taką wielką wpadką chcemy być, my naród pisowski, my pisowska brać”.

No i na zakończenie może jeszcze jedno pojęcie, które teraz nabrało zupełnie innego znaczenia niż kiedyś. To pisowska „Naprawa Polski”. Do wyborów 2015 roku słowo naprawa znaczyło tylko naprawę, ale teraz to pojęcie pierwsza klasa, priorytet na liście PiS-u. Trzeba naprawiać wszystko jak leci, a było naprawiane za rządów tych, co nigdy rządzić nie powinni. Ich naprawa to demolka, to osłabienie Państwa Polskiego, a wszyscy powinni stanąć przed Trybunałem Stanu i zostać skazani za naprawę, co naprawą nie była. Teraz to się dopiero wszystko naprawia. Trybunał Konstytucyjny, sądownictwo, media, edukację, samorządy. Naprawi się przyrost naturalny, wprowadzając utajniony zakaz aborcji. Naprawi się nasze myślenie, wysyłając przeciwko niepokornym babcie z różańcami w ręce i łysolków z kijami bejsbolowymi. Naprawi nam się światopogląd zamykając teatry, dostęp do dobrej literatury, usuwając z obszaru kultury każdego, kto oporny na pisowskie naprawianie. Kiedyś w ZSRR był czas na NEP, w Niemczech na nazizm, w Chinach na rewolucję kulturalną, w Kambodży na Czerwonych Khmerów, a u nas nastał właśnie czas na Wielkie Narodowe Naprawianie. Ciekawe, jakie będą tego skutki.

Może i Wy dorzucicie te pojęcia, które przegapiłam, a stały się tak modne i inaczej brzmiące w pisowskiej Polsce? Polsce purnonsensu, która jakaś taka coraz bardziej obca i niezrozumiała. Polsce, w której większość podporządkowana jest mniejszości. Wpisani w pisowski nierząd jesteśmy wciąż zbyt słabi, zbyt skłóceni, by przywrócić słowom ich prawdziwe znaczenia, przywrócić Polsce jej demokrację, przywrócić sobie prawo do bycia obywatelem własnego kraju. Jestem ciekawa, kiedy się wreszcie obudzimy.

Tamara Olszewska
  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

16
Dodaj komentarz

avatar
7 Comment threads
9 Thread replies
3 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
12 Comment authors
jurekWaldemarbartkrakowiankaBogna Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
seaman
seaman

To stara i wypróbowana komunistyczna metoda znana kiedyś pod nazwą NOWOMOWA, gdzie pewnym znanym bardzo dobrze słowom pojęciom nadawano całkiem inne znaczenie……. tak jak np. demokracja socjalistyczna (która miała się tak do po prostu demokracji jak krzesło do krzesła elektrycznego), Polska Rzeczpospolita Ludowa (a była to po prostu dyktatura ), dyktatura proletariatu (a była to dyktatura autorytaryzm aparatu partyjnego) itp.

Maciek123454321
Maciek123454321

Nadeszły czasy, kiedy niedobrze mi się robi na widok jakiegokolwiek plakatu z barwami biało-czerwonymi i stylizowanym orłem. Z góry wiem, że z tego plakatu rozlega się SZCZUCIE. Niedobrze mi się robi, kiedy widzę drechów wymachujących biało-czerwonymi flagami wrzeszczących o wygnaniu z Polski islamistów i Zydów (których jako żywo nie ma). Niedobrze mi się robi, jak widzę skundlonego maliniaka wykrzykującego o tym, że nie jest prezydentem wszystkich Polaków, Niedobrze mi się robi na samo słowo „patriotyzm”, Niedobrze mi się robi na słowo „narodowy”. Zaczynam się zastanawiać, czy Filharmonia Narodowa, Opera Narodowa, czy Stadion Narodowy są już własnością PiS-u, czy jeszcze nie.… Czytaj więcej »

Tamara
Tamara

mam tak samo

bart
bart

Prawda smoleńska – nowy synonim do zwrotu „bezczelne kłamstwo”

Tomasz
Tomasz

Podpisuję się całkowicie.

Zgredzinka
Zgredzinka

Maćku, przez to wolnościowe wzmożenie, pokićkał ci się sens z seksem.
Ale co do reszty, to podpisuję się …. „obiema ręcami”.

Maciek123454321
Maciek123454321

Głodnemu chleb na myśli, hihi. Oczywiście miał być „sens”. Puściłem wpis i z „przerażeniem” zobaczyłem obsceniczny błąd. Ale – pomyślałem sobie – gorszy sort jest inteligentny i ma poczucie humoru. No i nie pomyliłem się, Zgredzinko. 🙂

Ted
Ted

Zgadza się, też mam takie odczucia

Bogna
Bogna

Rozwijanie dalsze tematu nie ma sensu, zawarł Pan wszystko i wszyscy powinni tę opinię przeczytać, mam nadzieję ze zrozumieniem, Brawo

Tomasz
Tomasz

Tak, czysty i jak najgłębszy nonsens to wartość nowej, bo pisowskiej „klasy politycznej”

Nika
Nika

Ochrona srodowiska = wycinanie puszczy, i strzelanie do zwierzat.

Ekolodzy = najwieksze zagrozenie, nazisci.

Czlowiek = Nie zwierze.

Caly slownik jezyka polskiego byloby trzeba tu przepisac. Pis wszystko przekreca. Kiedys krowa czy swinia to byla obelga, dzisiaj wbrew temu co glosi pis, pozostaje w Krolestwie Zwierzat i wole byc swinia niz pisowskim katolem, ktory zostal stworzony przez Boga

krakowianka
krakowianka

Nie mam najmniejszego problemu z właściwym rozumieniem pisowskiej nowomowy. Aby poprawnie ją przetłumaczyć wystarczy do każdego ze stosowanych pojęć dodać przedrostek pis- oznaczający zaprzeczenie:
1/pisprawda=kłamstwo
2/pisprawo=bezprawie
3/pissprawiedliwość=niesprawiedliwość
itd

Zgredzinka
Zgredzinka

Dobre !!!
Ile to znowu fajnych zarotów pozostanie w mowie potocznej po tych pisdkach.

Zgredzinka
Zgredzinka

Oczywiście …. zwrotów.
Sorki za literówkę.

Waldemar
Waldemar

Od pierwszych miesięcy panowania tej mafii politycznej (bo w istocie działa jak klasyczna mafia) zwróciłem uwagę na jej słownik, na te „konwalidacje”, „reasumpcje”, „naprawy”, „dobre zmiany”, na cały ten sztafaż ordynarnego łamania bądź naginania prawa. Ale moim zdaniem największym wynalazkiem tej ekipy jest SUWEREN. Wynalazek posła Morawieckiego, który zabłysnął na firmamencie Wiejskiej i szybko zgasł, w istocie genialnie pasujący do wszystkiego jak tarty ser z piosenki Młynarskiego. Wola Suwerena, mamy mandat dany nam przez Suwerena, tak zdecydował Suweren – znakomity greps na każdą okazję, nawet wtedy, gdy w istocie żaden mityczny Suweren nie miał zielonego pojęcia o planach Kaczyńskiego. Jest… Czytaj więcej »

jurek
jurek

Bardzo ważny temat, zbyt pobłażliwie traktowany głównie w mediach. Język opisujący nasz świat wpływa przecież na jego obraz. Ad rem: 1. „Miesięcznica”, nieodmiennie irytuje mnie szerokie przyzwolenie na ten neologizm. NIE ZAUWAŻAMY już tego, nikt nie okrasza tego cudzysłowem, „tzwaniem”. Jest na paskach w tv, w tytułach, wypowiedziach. To jest nacechowana ideologicznie nowomowa okupanta, akceptacja dla wynaturzeń, która prowadzi do zobojętnienia. Normalne użycie tego pasożyta w naszym języku to zgoda na tę nienormalność. ULEGŁOŚĆ. 2. „Dziecko poczęte”, kato-nowomowa tzw. obrońców życia. Idealnie służy erystyce okupanta. Wprost implikuje pojęcie morderstwa, a dalej już leci… Nie ma mocnych, normalni interlokutorzy kapitulują po… Czytaj więcej »