PiSowska reforma w pigułce. Zbigniew Ziobro bezprawnie powołał wiceprezesa Sądu Okręgowego w Poznaniu

Zbigniew Ziobro to całkiem udana rekonstrukcja historyczna

Zbigniew Ziobro politykę uwielbia prowadzić metodą faktów dokonanych. Przykład? Ministrowi sprawiedliwości nie spodobali się kandydaci na wiceprezesa poznańskiego sądu, więc powołał własnego kandydata. Tyle, że bezprawnie – bo bez wniosku prezesa sądu. Nowy wiceprezes obowiązków jeszcze nie przejął, gdyż czeka na legalizację decyzji. A do takiej dojdzie, jeśli prezes poznańskiego sądu, Krzysztof Lewandowski, ugnie się pod polityczną presją i … zawnioskuje o człowieka Ziobry.

 

Gdy w październiku ubiegłego roku skończyła się kadencja wiceprezesa Sądu Okręgowego w Poznaniu Piotra Majchrzaka, rozpoczęło się szukanie nowego wiceprezesa. Zgodnie z prawem powołuje go minister sprawiedliwości na wniosek prezesa sądu. Niestety okazało się, że dwie kolejno zaproponowane przez prezesa Lewandowskiego kandydatury odrzucono – obie bez słowa uzasadnienia decyzji! Stało się tak w przypadku Piotra Marciniaka (doświadczony sędzia, orzekający w sprawach gospodarczych, a do tego koordynator ds. mediacji; pozytywnie zaopiniowany przez kolegium sądu), ale ministerstwu nie spodobał się również drugi kandydat, Marcin Garcia Fernandez, który orzeka w sądzie okręgowym w wydziale cywilnym z siedzibą w Pile.

Jak informuje wyborcza.pl – gdy prezes Lewandowski szukał kolejnego kandydata, minister Ziobro postanowił wybrać za niego, mimo że prawo takiej możliwości nie przewiduje. Jak czytamy w portalu „Gazety Wyborczej”, w ubiegłym tygodniu do sekretariatu prezesa przyszedł faks z ministerstwa. Była to decyzja o powołaniu na wiceprezesa Tomasza Kosmalewicza, sędziego z wydziału gospodarczego. I tu zaczęły się problemy. Oto bowiem nowy wiceprezes postanowił upewnić się, czy został powołany zgodnie z prawem. Gdy Kosmalewicz zapytał ministerstwo czy prezes Lewandowski wnioskował o jego nominację, do sekretariatu prezesa … dotarło wtedy drugie pismo z ministerstwa. Ni mniej, ni więcej, tylko prośba, by prezes wskazał kandydata na wiceprezesa. Trudno określić to działanie inaczej, jak próbę zalegalizowania tej nominacji. I to na rympał.

 

Na decyzję prezesa Lewandowskiego przyjdzie jeszcze trochę poczekać; przebywa obecnie na urlopie. Czeka go jednak trudna decyzja.  Sędziowie poznańskiego sądu uważają, że skoro Kosmalewicza wybrał minister, a nie prezes sądu, to będzie on politycznym nominatem. A Lewandowskiego jeszcze niedawno minister Ziobro chciał odwołać ze stanowiska. Dlaczego? Wcześniej rzecznik dyscyplinarny wszczął wobec prezesa postępowanie dyscyplinarne, z powodu rzekomych nieprawidłowości przy pożyczce na kupno mieszkania.

– „Obawiamy się, że prezes da sobie narzucić politycznego nominata w zamian za ocalenie własnego stanowiska. A to nie wróży na przyszłość nic dobrego” – powiedział „Wyborczej” jeden z poznańskich sędziów. Ministerstwo Sprawiedliwości w sprawie bezprawnej nominacji wiceprezesa milczy. My zaś mamy możliwość oglądania „na żywo”, w jaki sposób odbywa się łamanie i korumpowanie sędziowskiego środowiska przez partię rządzącą.

mpm

Źródło: wyborcza.pl

  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

1
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
1 Comment authors
smętek Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
smętek
smętek

Ziobro nie zamierza przestrzegać reguł, o przepisach nie wspominając. On podejmuje decyzje i to jest prawo.