PO-fobia, czyli awersja lingwistyczna

„Może Polska nie zginęła, Lecz całkiem zgłupiała”

Nuda, nic się nie dzieje. Gazety żyją plotkami, o których już od dawna mruczą wszystkie okoliczne koty. Ambitniejsze media wróciły zaś do swoich snów na jawie, czyli pisania o tym „co po PiS-ie”. A tu się nie ma nad czym w ogóle zastanawiać. Jakie – z przeproszeniem – po? Przecież to oczywiste, że nie będzie już żadnego PO! Ani w rządzie, ani nigdzie. Rządząca partia nigdy nie dopuści do podobnej recydywy.

Nigdy więcej po! I to właśnie jest – jak się zdaje – motyw przewodni, łączący ze sobą przeróżne, z pozoru zupełnie z sobą niepowiązane wypowiedzi i działania przedstawicieli „zmiany”, tu i ówdzie wciąż jeszcze określanej jako „dobra”. Zwłaszcza te, w których trudno dopatrzyć się sensu i spójności. Pozory bowiem mylą.
Za tym wszystkim stać bowiem może rodzaj awersji, a nawet fobii na podłożu lingwistycznym. Nadwrażliwość na przyimek „po” mianowicie, obejmująca także identyczne z nim, a występujące we wszystkich możliwych kontekstach zbitki literowe.

Trudno się zresztą dziwić podobnym uprzedzeniom. Bo od „po” właśnie zaczynają się przecież po-mory, po-żogi, po-topy, a też po-gromy. Oraz sprowadzający na nas równie opłakane w skutkach katastrofy po-litycy. W tej sytuacji zrozumiałe jest, że PiS reprezentuje opcję konserwatywną. Przecież nie może, choćby i chciało bardzo, popierać idei po-stępu. A wszelkie kierowane w stronę polityków „zmiany” oskarżenia o po-pulizm, to po prostu po-twarz.

Awersja na przyimek „po” czyni bardziej zrozumiałymi działania – między innymi – ministra kultury i jakoś tam usprawiedliwia okoliczność, że nie jest on w stanie po-gratulować jubileuszu sześćdziesięciolecia tygodnikowi „Po-lityka”. To nic osobistego, a tylko kwestia uczulenia na winietę. Tak samo mają chyba wszyscy związani z aktualną władzą aktywiści, publicyści, a nawet szeregowi zwolennicy „zmiany”. Bo jak inaczej wytłumaczyć powody nienawiści „prawej strony” do takiej, na przykład, posłanki Agnieszki Po-maskiej. Natomiast jeśli winne jest temu uczulenie, to akurat pani Agnieszka rzeczywiście może uchodzić za alergen o wyjątkowo wysokiej zjadliwości. Bo ona i Po-maska, i po-słanka i jeszcze z PO! Podobne motywy mogą też stać za utrudnieniami, jakie spotykają teraz obrońcę domniemanego sprawcy wypadku z udziałem premier Szydło. Bo skoro nazywa się Po-ciej…

A tak swoją drogą, to przy okazji wyborów samorządowych Poznaniowi trzeba będzie nazwę zmienić. Teraz po polskich drogach bezkarnie jeżdżą, wywołując wysypkę i duszności suwerenów, tysiące aut z tablicami „PO”. To skandal i te prowokacyjne działania trzeba natychmiast ukrócić. Na przykład z paragrafu o nieuczciwej konkurencji.

Nic innego, jak tylko „po”-fobia kieruje też politykami, którzy konsekwentnie odmawiają poparcia Donalda Tuska na drugą kadencję w Europie. Po-parcie? Czyli że co? Że jak PO ma parcie na władzę w UE, to PiS ma jeszcze dawać im błogosławieństwo? Albo weźmy akcję z utrącaniem Jurka Owsiaka i jego Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Po-moc? No, chyba trudno wymagać, żeby zwolennicy PiS-u mieli przysparzać PO mocy… Ten sam problem może dotyczyć organizacji pozarządowych, które spotkały się z negatywną kampanią w mediach publicznych. No, ale co to znaczy po-zarządowe? No, że zarządza nimi wszystkimi PO. I w związku z tym chyba trudno się dziwić, że nie mają co teraz liczyć na państwowe wsparcie.

Wypieranie przyimka „po” z języka i życia publicznego przybrało już takie rozmiary, że niedawno trzech panów reprezentujących jedyną teraz „słuszną opcję” zwyzywało posła Szczerbę, używając obelg w rodzaju: „ty Polaku, ty”. I rzeczywiście, coś tu jest na rzeczy. Polak, to przecież Po-lak, a Polska to Po-lska, czyli powstał niejaki problem. Ale może i temu się w końcu jakoś zaradzi. Nie bez powodu trwa teraz intensywna kampania reklamowa cyklu powieści z dziedziny historical fiction, sławiących wielkie dokonania największego imperium starożytności – królestwa Lechitów. Lechia brzmi pięknie, a Lechita brzmi dumnie. Może więc w ramach aktualnej polityki historycznej warto by więc pomyśleć o powrocie do lechickiej tradycji i skończyć z propagandą PO? Bo przecież legendarnemu założycielowi naszego państwa Lech na imię było. A Poland za granicą zawsze mylą z Holland i kojarzą z Fransem Timmermansem.

PS. Teoria po-fobii tłumaczy też decyzję ministra Radziwiłła na temat antykoncepcji awaryjnej (no, że odtąd będzie ona u nas dostępna tylko na receptę) oraz naciski zwolenników partii rządzącej, żeby w ogóle wycofać ją z rynku. To nie braki wiedzy medycznej ani też fundamentalizm religijny. No, skądże znowu. To tylko awersja lingwistyczna. Bo przecież to jest tabletka PO!

Bożena Chlabicz-Polak
  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

4
Dodaj komentarz

avatar
4 Comment threads
0 Thread replies
1 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
4 Comment authors
HiszpanMichał FitawiesławMaciek123454321 Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Maciek123454321
Maciek123454321

Ale za to prezydentem nie jest żaden po-papraniec, tylko długoPIS ! ! ! Ale – czy to rzeczywiście prezydent?……….

wiesław
wiesław

No to teraz mamy z górki
w temacie- dzień „po” pigułki

Michał Fita
Michał Fita

Mocne.

Hiszpan
Hiszpan

Chyba już PO nie będzie popisie. Drugi raz nie wchodzi się do tej samej wody. Szczególnie,że rządy PIS są odpowiedzią na rządy PO. Problemy z in vitro, edukacja seksualną, aborcja. rozdziałem państwa od kościoła, to właśnie niezałatwione problemy z czasów rządów PO. Wynikłe z niezdecydowania, braku decyzji., czy oporów ideologicznych… Dobry prześmiewczy tekst , ale nadchodzi czas wyborów i nam trzeba konkretów na przyszłość ,a opozycja jest tylko anty- PIS.