Po rozwiązaniu Marszu Niepodległości we Wrocławiu doszło do starć z Policją. Są zatrzymani i ranni

Po rozwiązaniu Marszu Niepodległości we Wrocławiu doszło do starć z Policją. Są zatrzymani i ranni

W poniedziałek, po godz. 19. z Wyspy Słodowej wyruszył Marsz Niepodległości, organizowany przez lokalne środowiska nacjonalistyczne. Jego uczestnicy w założeniu mieli przejść ul. Dubois, mostami Mieszczańskimi, Jagiełły, Mostową, mostem Sikorskiego, Podwalem i Legnicką na pl. Solidarności. Stało się jednak inaczej – narodowcy przeszli zaledwie kilkaset metrów, na skrzyżowaniu Dubois i Pomorskiej doszło do eskalacji i zamieszek. Interweniowała policja.

 

Współorganizator wydarzenia, Jacek Międlar przed rozpoczęciem marszu, w przemówieniu wygłoszonym na Wyspie Słodowej wyjaśniał powody, dla których marsz nie wyruszył, jak co roku, spod Dworca Głównego: – „Piotr Rybak zarejestrował jednoosobową pikietę przed Dworcem Głównym, tylko po to, by wprowadzić dezorientację. Nie chcemy prowokatorów, osób, które chcą zniszczyć przepiękny marsz. Chcemy uhonorować ludzi, którzy walczyli o Polskę z narażeniem życia” – poinformował zebranych. Rybak, działacz nacjonalistyczny znany powszechnie z podpalenia kukły Żyda na wrocławskim Rynku w 2015 roku, dotychczas współpracował z Międlarem.

Krótko po rozpoczęciu tegorocznego marszu doszło do eskalacji i zamieszek. Ok. godz. 19.25 marsz został rozwiązany przez magistrat. Powodem było odpalenie rac i antysemickie hasła, skandowane przez uczestników. Decyzję tę uczestnicy marszu zlekceważyli; Jacek Międlar, krzyczał „Nie zatrzymają nas”, a w stronę policji, która zrobiła barykadę z tarcz, poleciały race. Na miejsce przyjechały dodatkowe radiowozy i polewaczka. Służby dały narodowcom pięć minut na opuszczenie zgromadzenia. Po czterech ostrzeżeniach z megafonów, zgromadzenie zostało przerwane tuż za ulicą Pomorską. Policja użyła gazu łzawiącego; obrażenia podczas tej akcji odniósł jeden z operatorów kamery.

Ranny został jeden z policjantów, trafiony rzuconą przez manifestanta szklaną butelką oraz dziennikarz, którego jeden z narodowców uderzył kijem od flagi. Uczestnicy zamieszek odpalali race, krzyczeli: „Zawsze i wszędzie policja jeb… będzie” i „Jeb… Sutryka”. Policja polewała ich zabarwioną na czerwono wodą z armatek; w akcji brali udział funkcjonariusze z karabinami i antyterroryści.

 

Jak poinformował nadkom. Kamil Rynkiewicz, „uczestnicy nie dostosowali się do polecenia, by się rozejść, po rozwiązaniu marszu przez przedstawiciela miasta, a w stronę policji poleciały różne przedmioty, dlatego zdecydowaliśmy się zastosować środki przymusu bezpośredniego”.

Już w sobotę Jacek Sutryk, prezydent Wrocławia, zapowiedział, że w mieście nie ma miejsca na szerzenie haseł, uznawanych za mowę nienawiści, a wydarzenia, na których się one pojawią, będą przerywane. Tym razem magistrat nie podjął – co miało miejsce ubiegłego roku – próby zablokowania Marszu Niepodległości, jednak prezydent bacznie mu się przyglądał i reagował na bieżąco.

Zatrzymano wielu uczestników marszu, którzy nie zastosowali się do poleceń i zachowywali się agresywnie. Krzyczących antypolicyjne hasła można było też spotkać na Rynku i w okolicach, a kilka osób zgromadziło się na moście Pomorskim. Zostały otoczone przez policję i rozeszły się.

W tych samych godzinach, co Marsz Niepodległości, na kładce nad ulicą Legnicką, przy placu Solidarności odbyła się kontrmanifestacja. Zorganizowali ją Obywatele RP, Strajk Kobiet Wrocław, Stowarzyszenie Dolnośląski Kongres Kobiet, Razem Wrocław i KOD Dolnośląskie Wrocław. Hasłem zgromadzenia było „Wrocław. Żeby Polska była Polską dla wszystkich”.

mpm

Źródło: tuwroclaw.com, wyborcza.pl

  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

1
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
1 Comment authors
Marek Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Marek
Marek

Szkoda, że magistrat w stolicy nie miał takiej samej odwagi, może nie był pewny czy „policja” w Warszawie posłucha, bo ta wydaje się bardziej upolityczniona od innych miast,a może obawiano się skali zamieszek. Osobiście bardziej stawiam na to pierwsze bo drugie to po prostu żałosna wymówka pokazująca słabość państwa wobec zorganizowanych przestępców, która pcha ich tylko do coraz mocniejszych czynów.