Pół roku koledzy „nie rozpoznawali” policjanta, który użył gazu w stosunku do Biejat

Pół roku koledzy "nie rozpoznawali" policjanta, który użył gazu w stosunku do Biejat

18 listopada na placu Powstańców Warszawy w trakcie protestu przeciwko wyrokowi TK ws. aborcji użyto gazu w stosunku do posłanki Magdaleny Biejat. Polityczka wcześniej pokazała interweniującym policjantom swoją legitymację poselską. To nie przeszkodziło nieumundurowanemu policjantowi w zastosowaniu wobec niej środków przymusu bezpośredniego.

 

„Protestujący próbowali wyszarpać dziewczynę, którą policjanci brutalnie wyciągali z tłumu. Starałam się interweniować u policji. Pokazałam moją legitymację poselską i krzyczałam, żeby przestali używać przemocy wobec zgromadzonych. Kiedy trzymałam legitymację podniesioną przed sobą, dostałam od jednego z policjantów w cywilu gazem. Ukrył się on zaraz potem za szpalerem umundurowanych już funkcjonariuszy” – relacjonowała gazecie.pl

Aż pół roku zabrało kontrolującym ustalenie tożsamości funkcjonariusza który użył miotacza gazu w stosunku do Biejat. Jak poinformowało RMF FM był nim „funkcjonariusz pododdziału kontrterrorystycznego Biura Operacji Antyterrorystycznych”.

 

Koledzy policjanta, którzy także brali udział w akcji solidarnie twierdzili, że: „nie rozpoznają człowieka z miotaczem gazu zarejestrowanego na filmie dostępnym w sieci”. Pamięć wróciła im dopiero kiedy usłyszeli, że mogą ponieść konsekwencje prawne za mówienie nieprawdy.

Ratujmy Koduj24.pl - Zrzutka.pl

 

„Prowadzący postępowanie nie mają wątpliwości, że użycie miotacza gazu z bliskiej odległości w twarz kobiety, która nie stanowiła żadnego zagrożenia, a po prostu stała obok, jest złamaniem przepisów” – ustalił Krzysztof Zasada, dziennikarz RMF FM – czytamy na gazeta.pl.

Oto realia naszych czasów: pół roku zabiera ustalenie banalnej sprawy. Policjanci miesiącami kłamią o czym wiedzą kontrolujący i oczywiście kontrolowani. Trzeba policjantom pogrozić, żeby spowodować powrót ich pamięci. „Bohatera” z miotaczem czeka ponoć surowa kara dyscyplinarna, być może będzie też odpowiadał karnie.

/as/

Źródło: gazeta.pl

  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media
Subscribe
Powiadom o
guest
3 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Jantar
Jantar
29 kwietnia 2021 15:35

„…był nim „funkcjonariusz pododdziału kontrterrorystycznego Biura Operacji Antyterrorystycznych”.

A komu podlegają te służby? Nitka zapewne wiedzie prosto do wice premiera od spraw bezpieczeństwa. Mogę się założyć, że wydał odpowiednie polecenia, które zostały przekazane niżej. Celowo doprowadził do takich protestów, żeby krwawo je spacyfikować i dzięki temu zastraszyć społeczeństwo, co w ostateczności miało prowadzić do niczym nieograniczonej władzy dla partii na dekady. Żaden policjant, ani antyterrorysta, nie odważyłby się na coś takiego, gdyby nie miał absolutnej pewności, że pozostanie bezkarny. Zwłaszcza, że zaatakował posłankę Sejmu z opozycji.

Zbyszek
Zbyszek
29 kwietnia 2021 15:44

Co nie przeszkadza Pani Biejat paktować z szefami tych bandziorów.

Darka
Darka
29 kwietnia 2021 19:06
Reply to  Zbyszek

Jakąś krótką pamięć mają posłanki i posłowie Lewicy……