Polacy też byli uchodźcami

Polacy też byli uchodźcami

W przypadającym dziś Światowym Dniu Uchodźcy, ustanowionym przez ONZ w 2000 roku, przypominamy tym wszystkim, którzy tak bardzo nie chcą obecności „innych” w naszym kraju, że Polacy też byli uchodźcami. W prawie międzynarodowym słowo uchodźca zaczęto stosować dopiero w 1951 roku, ale przez ostatnie dwieście pięćdziesiąt lat całe rzesze Polaków stawały się klasycznymi uchodźcami. Tym terminem w Konwencji Genewskiej opisuje się osoby, które w obawie przed prześladowaniami „ze względu na religię, narodowość lub poglądy polityczne”, postanawiają uciec i działać politycznie albo zbrojnie z dala od kraju. Polaków uciekających ze strachu w nieznane były w XIX i XX wieku miliony. Czyni to z Polski jedno z najbardziej doświadczonych uchodźstwem państw w Europie.

Pierwsza masowa ucieczka Polaków z powodów politycznych miała miejsce w przededniu drugiego rozbioru Polski. W 1792 roku, po przegranej wojnie z Rosją i przejęciu rządów w Polsce przez targowiczan, kraj opuścić musieli ówcześni opozycjoniści – czołowi działacze Sejmu Czteroletniego oraz współtwórcy i zwolennicy Konstytucji 3 maja. Byli wśród nich Ignacy Potocki, Hugo Kołłątaj czy Tadeusz Kościuszko. Uciekali głównie do Niemiec oraz Francji, gdzie zostali nad wyraz dobrze przyjęci. To między innymi dzięki temu udało im się szybko zgrupować siły i powrócić do ojczyzny, by wziąć udział w insurekcji kościuszkowskiej 1794 roku.

Powstanie nie powiodło się jednak, a rok po nim nastąpił trzeci i ostateczny rozbiór. Polska zniknęła z map świata. Ojczyznę w tym czasie zdecydowały się opuścić tysiące ludzi. Najliczniejsza grupa udała się do Imperium Osmańskiego (na terytorium dzisiejszej Mołdawii), innymi kierunkami ucieczki polskich patriotów były Francja oraz Włochy. To w tym czasie w Mediolanie generał Henryk Dąbrowski powołał do życia Legiony Polskie (składające się głównie z 7 tysięcy polskich żołnierzy na uchodźstwie). Na pamiątkę tego wydarzenia w hymnie państwowym śpiewamy: „Marsz, marsz, Dąbrowski / z ziemi włoskiej do Polski” (autorem tekstu jest zresztą inny uchodźca, Józef Wybicki). Za każdym razem więc, gdy grany jest polski hymn, śpiewamy w nim o uchodźcach politycznych!!!

Kolejną emigrację wywołało nieudane powstanie listopadowe. Uchodźcami stało się wtedy około 10 tysięcy osób. Do dziś nazywa się tę grupę Wielką Emigracją, przy czym przymiotnik „wielka” dodaje się nie tyle z powodu liczebności, ile raczej dlatego, że w jej szeregach znalazło się wielu wybitnych Polaków. Byli wśród nich Adam Mickiewicz, Juliusz Słowacki, Józef Bem, książę Adam Jerzy Czartoryski, Zygmunt Krasiński i Fryderyk Chopin.

Polski krwiobieg uchodźczy regularnie zasilany był przez kolejne zrywy niepodległościowe. Po klęsce powstania styczniowego z Polski uciekać musiało następne 10 tysięcy osób. Na emigracji powstał ważny ruch narodowo-demokratyczny, do którego dzisiaj w linii prostej odwołują się nastawieni nieprzyjaźnie do uchodźców przedstawiciele środowisk prawicowych. W 1887 roku powstała bowiem w Szwajcarii Liga Polska, sześć lat później przekształcona przez Romana Dmowskiego w Ligę Narodową.

Jednym z najważniejszych dokumentów w historii polskiego uchodźstwa jest układ Sikorski–Majski, podpisany 30 lipca 1941 roku pomiędzy premierem polskiego rządu a ambasadorem ZSRR w Londynie. Na jego mocy przywrócono stosunki dyplomatyczne między obydwoma państwami oraz ogłoszono amnestię dla Polaków zesłanych od początku wojny do gułagów. Był to również początek tworzenia Polskich Sił Zbrojnych w ZSRR pod dowództwem gen. Władysława Andersa; w 1942 roku oddziały te zostały ewakuowane z Rosji do Iranu. Jako „armia polska” do Iranu przedostało się wtedy ponad 115 tys. polskich obywateli. W rzeczywistości żołnierze stanowili w tej wielkiej grupie niewiele ponad połowę. Wraz z wojskiem szło niecałe 42 tys. cywili. Większość Polaków przeżyła jednak ucieczkę z Rosji i została rozmieszczona w różnych częściach Iranu. Po zakończeniu wojny część Polaków zdecydowała się wrócić do ojczyzny, wielu jednak, bojąc się powrócić do rosyjskiej strefy wpływów, wybierało emigrację.

To tylko kilka przykładów otwartego przyjęcia, z jakim spotkali się polscy uchodźcy wojenni. Dzięki pomocy krajów-dobroczyńców, kiedy 8 maja 1945 roku skończyła się wojna, pokój zastał na Zachodzie ponad półtora miliona bezpiecznie żyjących polskich uchodźców (na 5 milionów Polaków żyjących poza granicami kraju).

Połowa z nich od razu zdecydowała się powrócić do ojczyzny. Pozostali wybrali jednak dalszą emigrację – nie potrafili sobie wyobrazić powrotu do kraju zależnego od ZSRR. Znakomita większość pozostających to byli cywile, osoby zesłane w czasie wojny przez Trzecią Rzeszę do przymusowej pracy lub obozów koncentracyjnych albo żołnierze walczący na licznych alianckich frontach. Głównym ośrodkiem była wówczas Wielka Brytania, gdzie działał Rząd Rzeczypospolitej Polskiej na uchodźstwie, funkcjonowały polskie sklepy, gazety, kościoły, teatry, szkoły i uczelnie. Jednakże emigranci ci byli społecznością dość mobilną, w pierwszej dekadzie zimnej wojny często zmieniali miasta i kraje zamieszkania. Wielu z nich postanowiło po paru latach wyjechać za ocean i dołączyli do Polonii w Kanadzie, krajach Ameryki Południowej, Stanach Zjednoczonych czy Australii.

Po przejęciu władzy w Polsce przez komunistów legalne opuszczenie Polski stało się niemal niemożliwe. Dopiero po śmierci Józefa Stalina nastąpiła tak zwana odwilż, która otworzyła prawne możliwości wyjazdu. Na podstawie roczników statystycznych szacuje się, że w latach 1956–1980 około 800 tysięcy osób wyjechało na Zachód. Trudno wszakże jednoznacznie podzielić ich na emigrantów zarobkowych i uchodźców, choć wiadomo, że większość z nich nie miała najlepszego zdania o komunistycznych władzach w Polsce.

Bez wątpienia za ruch uchodźczy można uznać emigrację polskich Żydów po wydarzeniach marcowych w 1968 roku, będącą skutkiem rozpętania „antysyjonistycznej” oraz „antyinteligenckiej” propagandy przez rząd Władysława Gomółki. Propaganda ta była odpowiedzią na coraz częstszą krytykę ówczesnych władz. Narastające napięcie doprowadziło do protestów na Uniwersytecie Warszawskim (8 marca; zostały one brutalnie stłumione przez ORMO i ZOMO) oraz poskutkowało kolejnymi wiecami i pochodami w całej Polsce (11 marca). O ich wszczęcie oskarżono właśnie byłych członków PZPR o korzeniach żydowskich. Wielu ludzi uległo szykanom lub zostało wyrzuconych z pracy, a środki masowej propagandy PRL rozpoczęły akcję systematycznego piętnowania osób żydowskiego pochodzenia. Oficjalna mowa nienawiści oraz propaganda „antysyjonistyczna” niejako automatycznie nałożyła się na propagandę antyizraelską, głoszoną od wybuchu wojny sześciodniowej (1967 rok), po której blok sowiecki zerwał stosunki dyplomatyczne z Izraelem.

Następstwem wydarzeń marcowych był szybki wzrost agresywnych nastrojów antysemickich i masowa emigracja polskich Żydów. Często były to bardzo trudne decyzje – aby dostać pozwolenie na wyjazd, musieli oni bowiem złożyć podanie o zrzeczenie się polskiego obywatelstwa. Na opuszczenie kraju zdecydowała się wtedy mniej więcej połowa członków społeczności żydowskiej. W przededniu wojny sześciodniowej w Polsce żyło 25 tysięcy Żydów (na 32 miliony mieszkańców), w latach 1968–1971 uchodźcami stało się prawie 13 tys. z nich. Wśród nich najwidoczniejszą grupę stanowiła naukowa i kulturalna elita Polski: wykładowcy uniwersyteccy, dziennikarze, muzycy, plastycy, filmowcy. Większość stanowili jednakże zwykli mieszkańcy Polski. Przyjęci zostali głównie przez kraje skandynawskie oraz Izrael.

Ostatnia wielka fala polskich uchodźców oraz emigrantów ekonomicznych opuściła Polskę w latach 80. XX wieku. Punktem przełomowym było ogłoszenie stanu wojennego 13 grudnia 1981 roku. Około 100 tysięcy Polaków znalazło się poza granicami kraju już w okresie sześciu miesięcy przed wydarzeniami grudniowymi; biorąc pod uwagę własne bezpieczeństwo lub chęć działania na rzecz kraju poza jego granicami, zdecydowali, że nie wrócą do Polski. W tym samym czasie kilka tysięcy osób – głównie internowani opozycjoniści i ich rodziny – zostało nakłonionych przez władze PRL do opuszczenia kraju. Szacuje się, że było to ponad 8000 osób. W wielu krajach Zachodu automatycznie otrzymywali oni status uchodźcy. Do dziś nazywa się ten ruch emigracją solidarnościową. Według roczników statystycznych w latach 80. kraj opuściło w sumie około 270 tysięcy Polaków.

U schyłku istnienia PRL za granicą przebywało około miliona polskich obywateli, którzy wyjechali już po drugiej wojnie światowej i których zadeklarowany termin powrotu minął. Większość z nich żyła na emigracji w RFN, Francji i Stanach Zjednoczonych. Tylko część wróciła do wolnej Polski po 1989 roku.

Dziś nigdzie nie musimy uciekać, choć również III Rzeczpospolita jest krajem, który wielu Polaków zdecydowało się opuścić. Są oni jednak nie uchodźcami, lecz klasycznymi emigrantami ekonomicznymi. Znakomita większość z nich wyjechała po wejściu Polski do Unii Europejskiej i otwarciu granic w ramach układu z Schengen. Obecnie na tego typu emigracji w UE żyją ponad 2 miliony Polaków.
250 lat emigracji i uchodźstwa Polaków przyczyniło się do powstania na całym świecie licznej i silnej Polonii. W ten sposób nazywa się osoby pochodzenia polskiego żyjące poza granicami kraju, które przechowują jednak rodzime tradycje i przejawiają zainteresowanie polską kulturą. Bardzo trudno o dokładne szacunki jej liczebności, ale przyjmuje się, że jest to około 20 milionów ludzi. Czyni to z Polonii jedną z największych migracji narodowych. Dlatego też, pamiętając o krętych i wyboistych drogach polskich uchodźców, nie możemy zapominać o naszym polskim długu uchodźczym. Jest to niewątpliwie jeden z wyrazów patriotyzmu. Dziś bowiem nie potrzebujemy już, by ktoś nas gościł – dziś mamy szansę zostać gospodarzami.
(Źródło: uchodzcy.info)

Bt

 

  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

3
Dodaj komentarz

avatar
3 Comment threads
0 Thread replies
1 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
3 Comment authors
AdamDon ChichotRaud Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Raud
Raud

Zdaje się że pan papież ekskomunikował ostatnio wszystkich katolików którzy nie chcą przyjąć uchodźców.

Don Chichot
Don Chichot

Nie zgadzam się z takim postrzeganiem „uchodźstwa”. Polacy emigrowali, ale będąc na obczyźnie szukali pracy i wtapiali się w tamtejsze społeczeństwa. Obecna emigracja z północnej Afryki to różnica cywilizacyjna kilku wieków. Poza tym, obecna emigracja ekonomiczna z Afryki jest nastawiona na „branie”. Oni (Afrykanie) nie mają i nie mieli w zamyśle pracować, a jedynie czerpać zyski z dobrodziejstw demokracji europejskiej. Ktoś im wmówił, że dobrobyt i darmowe życie znajdą w Europie i są przeświadczeni, że to im się należy. Gdy wielokrotnie Polska tonęła we krwi, młodzi stawali do walki. Ordy młodych afrykańskich „byczków” pozostawiły w swoich krajach kobiety, dzieci i… Czytaj więcej »

Adam
Adam

Po kolei – skończmy z liberalnym obłędem – nie ma jednego uchodźcy, który świadomie wędruje do Polski i krzyczał Tusk, czy dziś Szydło – Polska, Polska – jest to emigracja ekonomiczna, bo nikt nie ucieka bezpośrednio z pola walki, do bogatych krajów UE – które w dodatku mają rozbudowane świadczenia socjalne, gdzie mieszka jakaś społeczność muzułmańska, więc skończmy z samobiczowaniem się, dwa Polacy nie chcą powtarzać błędów starej UE i mieć u siebie liczebnej społeczności muzułmańskiej z Bliskiego Wschodu i Afryki – nie wydaje mi się to ani specjalnie dziwne, ani trudne do sensownego uzasadnienia. Nieliczni uchodźcy, czy emigranci z… Czytaj więcej »