Policjantka pozwała działaczkę prodemokratyczną!

Alarmy bombowe podczas matur mają skompromitować policję?

W Sądzie Rejonowym dla Łodzi-Śródmieścia ruszył proces Ewy Kruszyńskiej, liderki prodemokratycznej inicjatywy „Błysk Budzik”, którą policjantka pozwała o… naruszenie dóbr osobistych. Funkcjonariuszka żąda dwóch tysięcy złotych, ponieważ Kruszyńska transmitowała na Facebooku moment, w którym policjantka każe wylegitymować się działaczce.

Ewa Kruszyńska to działaczka prodemokratyczna, która od blisko dwóch lat prowadzi i współorganizuje akcję „Błysk Budzik”. Co tydzień pani Ewa i jej towarzysze pojawiają się w mniejszych miastach województwa łódzkiego. Na miejscu rozdają ulotki, rozmawiają o obecnej sytuacji w Polsce, o potrzebie ochrony niezależności sądownictwa, o demokracji. Nie inaczej było w lutym tego roku w Łowiczu. Do działaczy prodemokratycznych po akcji w obronie sądów podjechały radiowozy.

– „Czterech policjantów i dwa radiowozy brały udział w akcji sprawdzania dokumentów czterech starszych kobiet i jednego studenta” – mówiła dziś przed sądem Kruszyńska. – „Policjanci nie chcieli nas wylegitymować na ruchliwej ulicy, przy ludziach. Czuliśmy strach, bo wiemy, co dzieje się w ostatnim czasie w Polsce. Moją jedyną bronią w tym momencie była transmisja” Zdecydowała się na to, bo bała się, że policjantka zabierze jej telefon.

Policjantka pokazała im ręcznie wykonane, tekturowe tabliczki, które miały zaśmiecać ulicę. Zupełnie inne od ulotek, które miały działaczki. Funkcjonariuszka zażądała dowodów osobistych. Jeden z towarzyszących jej policjantów miał powiedzieć, że „zadzwonił, ktoś, komu się nie podobacie”.

Obrońca Kruszyńskiej Agata Stacewicz zapytała, skąd policjantka miała dane osobowe potrzebne do wytoczenia sprawy cywilnej. Ta przyznała, że miała do nich dostęp, bo jest funkcjonariuszem publicznym. – „Jest to moim zdaniem rzecz całkowicie bezprawna” – skomentowała Stacewicz.

Konstytucjonalista prof. Marek Chmaj w rozmowie z onet.pl stwierdził, że policjant, który jest na służbie nie może rościć sobie tak szerokiego jak zwykły obywatel prawa do ochrony wizerunku. – „Jeśli mamy do czynienia z interwencją służbową, to osoba legitymowana ma prawo ją nagrywać. Zwłaszcza jeśli uznaje, że do kontroli dochodzi z przyczyn politycznych. A funkcjonariuszowi podczas takiej interwencji służbowej nie przysługuje taka ochrona wizerunku, jaką mają zwykli obywatele. Stąd nie przysługuje im także, moim zdaniem, roszczenie ochrony dóbr osobistych” – uważa prof. Chmaj.

A sama pani Ewa w rozmowie z onet.pl dodaje: – „To jest zwykłe nękanie i próba przyklejenia mi jakiegokolwiek zarzutu”.

bt

Źródło: wyborcza.pl, onet.pl

  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

5
Dodaj komentarz

avatar
5 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
5 Comment authors
MareksmętektorquemadajanAdam Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Adam
Adam

Rozumiem, że milicjantka wstydzi się tego co robiła, czy chce zatrzeć ślady?

jan
jan

to do ochrony wizerunku milicjanta czuła się osobą prywatną ale do uzyskania danych osobowych już milicjantką?

torquemada
torquemada

Zastanawiam się czy to milicja, czy może inna ” formacja prześladowania” znana dobrze z kart historii XX wieku?!

smętek
smętek

Czy ta kobieta w mundurze korzysta z ochrony jej wizerunku? Póki co, jest funkcjonariuszką służby mundurowej.

Marek
Marek

A ja współczuję zapracowanym sędziom, którzy będą musieli taka debilną sprawę rozpatrywać na serio. O to jak PiS dba o reformę sądownictwa. Ziobro nie obsadza stanowisk sędziowskich, a milicja Brudzińskiego i prokuratora Ziobry dodaje sędziom dodatkowe sprawy, których rozstrzygnięcie każdy normalny człowiek zna od razu po przeczytaniu, ale sędzia musi poświecić na nią szmat czasu, zmarnowanego czasu, który winien być przeznaczony na realne sprawy.
Oto jak można mieć samospełniającą się przepowiednię.