Politycy PiS okradli PCK. Nie na milion, ale nawet na 3 mln zł. Akt oskarżenia w sądzie

Politycy PiS okradli PCK. Nie na milion, ale nawet na 3 mln zł. Akt oskarżenia w sądzie

W czasie, gdy dolnośląskim oddziałem Polskiego Czerwonego Krzyża rządzili politycy PiS – czyli do połowy 2017 roku – wyprowadzić mieli z niego nawet 3 mln zł! Prawdopodobni sprawcy to poseł, dwóch radnych i najbliższy współpracownik Anny Zalewskiej z partii Jarosława Kaczyńskiego. Grozi im nawet do 10 lat więzienia.

Do sądu wpłynął właśnie akt oskarżenia. Prok. Kazimierz Orzechowski, naczelnik II Wydziału ds. Przestępczości Gospodarczej Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu, odpowiadającego za postępowanie, oficjalnie potwierdził portalowi „Wyborczej” zakończenie trwającego 2,5 roku i wielokrotnie przedłużanego śledztwa. – „Objętych nim jest 10 osób, a zarzutów jest wiele, w zależności od udziału poszczególnych oskarżonych w procederze. Główny zarzut dotyczy przestępstwa z art. 296, czyli działania na szkodę Polskiego Czerwonego Krzyża. W niektórych przypadkach zagrożenie karą z tego paragrafu wynosić może nawet do 10 lat pozbawienia wolności” – powiedział Orzechowski.

O kogo chodzi? Prezesem dolnośląskiego oddziału PCK był wówczas były radny PiS, Rafał H., jego zastępcą – ówczesny poseł Piotr B., a dyrektorem – Jerzy G., radny wojewódzki i zastępca Anny Zalewskiej w wałbrzyskich strukturach PiS. Pracownikiem oddziału był również Jerzy S., radny z Wrocławia. To właśnie ich czworga dotyczy akt oskarżenia; oprócz nich objęto nim dalsze sześć osób. Początkowo straty z przestępczej działalności zarządzających oddziałem Czerwonego Krzyża polityków PiS szacowane były na 1,1 mln zł. Ostatecznie kwota ta wzrosła niemal trzykrotnie.

Wyprowadzanie pieniędzy odbywało się w ten sposób, że założona przez niektórych pracowników PCK firma przez dwa lata (od 2015) zbierała z kontenerów Czerwonego Krzyża używaną odzież. Zyski z jej sprzedaży trafiały do kieszeni wspomnianych wyżej osób. Szkopuł w tym, że ich firma … nie miała podpisanej umowy z PCK. Całym procederem kierował Jerzy G., ówczesny radny PiS sejmiku województwa dolnośląskiego i najbliższy wtedy współpracownik Anny Zalewskiej, minister edukacji w rządzie Beaty Szydło. To nie wszystko. Ten sam Jerzy G. jest równocześnie jednym z oskarżonych w toczącym się przed sądem procesie o wyprowadzenie 12 mln zł z Południowo-Zachodniej SKOK.

Równie interesujący jest katalog oskarżeń wysuwanych wobec Piotra B., do niedawna posła i szefa wrocławskich struktur PiS. Prokuratura zarzuca mu – poza bezpośrednim udziałem w wyprowadzaniu środków z PCK – także przyjmowanie środków z tego przestępczego procederu, które później wykorzystywał na finansowanie swojej kampanii wyborczej do Sejmu w 2015 roku! Wiadomo też, że pieniądze z okradania PCK przynajmniej raz zasiliły również fundusz wyborczy Anny Zalewskiej. Mowa o kwocie 7 tys. zł, wpłaconych na polecenie Jerzego G. Znajduje to potwierdzenie w dokumentach Państwowej Komisji Wyborczej, jak czytamy w portalu. Nie wiadomo, czy Zalewska została w tej sprawie przesłuchana.

mpm

Źródło: wyborcza.pl

  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media
Subscribe
Powiadom o
guest
3 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
smętek
smętek
11 lutego 2020 16:08

O co tyle szumu? Przecież im się należało.

Chermes
Chermes
11 lutego 2020 18:27

Proces powinien zakończyć się jak najszybciej, by obecnie urządujący prezydĘt zdążył jeszcze ułaskawić skazanych. Inaczej będzie musiał ich uniewinnić jeszcze przed zakończeniem procesu, jak to już kiedyś zrobił w przypadku pewnego pana z PiS-em powiązanego 🙂

Maja
Maja
12 lutego 2020 00:35

Wszystko w podejrzanej bliskości niejakiej Zalewskiej, patronki złodziei