Politycy zafundowali wyborcom łamigłówkę

Politycy zafundowali wyborcom łamigłówkę

Zamiast jednej będą trzy koalicje. Którą ma poprzeć przeciwnik PiS, by nie zmarnować głosu?

Antypisowscy wyborcy nagle obudzili się w nowej rzeczywistości. Po wyborach europejskich sądzili, że także tym razem partie polityczne zapewnią im komfortowe warunki i uwolnią od dylematu, na którego z przeciwników Jarosława Kaczyńskiego oddać głos. Okazuje się jednak, że nie ma lekko. Znów trzeba ważyć za i przeciw, zastanawiać się, która opcja lepsza i przede wszystkim – mniej ryzykowna. Perspektywa zmarnowania głosu i pośredniego wsparcia PiS znów staje się groźbą realną i wymagającą uwzględnienia w kalkulacjach.

Centrowy mainstream to opcja bezpieczna

Stosunkowo najłatwiej mają ci, którzy zamierzali głosować na umiarkowane i liberalne centrum, reprezentowane przez główny nurt PO i Nowoczesną. Sondaże pozwalają wierzyć, że w ich przypadku nie ma ryzyka znalezienia się pod progiem (5 proc. dla partii, 8 proc. dla koalicji). Jest wysoce prawdopodobne, że wynik tego obozu przekroczy 20 procent, a może nawet zbliży się do 30 proc.

 

Czy ewolucja komitetu wyborczego partii politycznej PO w pospolite ruszenie z udziałem działaczy samorządowych, aktywistów opozycji ulicznej i sektora NGO-sów okaże się impulsem nadającym głównemu nurtowi opozycji nowy impet? Za wcześnie, by o tym przesądzać, zwłaszcza że nie wiemy jeszcze, czy nie czekają nas kolejne odejścia. Czy środowisko Barbary Nowackiej zostanie w Koalicji Europejskiej, czy odejdzie do powstającego komitetu wyborczego lewicy? Czy przynajmniej niektórzy katoliccy i konserwatywni politycy PO nie zdecydują się przejść do koalicji tworzonej wokół PSL? Można jedynie trzymać kciuki za to, by polityczny upływ krwi został jak najszybciej zatamowany.

Lewica bardziej ryzykowna, ale ma szansę

W gorszej sytuacji są ci wyborcy opozycji, których poglądy i sympatie polityczne lokują się na lewo od centrum. Liderzy powstającej koalicji lewicowej buńczucznie zapowiadają, że osiągną wynik dwucyfrowy, ale zapewne w skrytości ducha modlą się o to, by udało się im przeczołgać się nad 8-procentowym progiem. W przypadku wyboru tej formacji perspektywa zmarnowania głosu jest groźbą realną i zapewne część wyborców stanie przed dylematem, gdzie postawić krzyżyk na kartce.

Tych wątpliwości nie mają oczywiście skupieni wokół Adriana Zandberga ideowi miłośnicy wysokich podatków, wrogowie rynku i kapitalizmu, wyznawcy tezy, że państwo powinno być skrzyżowaniem niańki ze świętym Mikołajem – ci wszyscy symetryści, dla których PO i PiS to „duopol” dwóch niemal takich samych „plemion”. Jednak zwolennicy rozsądniejszej i bardziej umiarkowanej lewicy, dla których obrona wolności i konstytucyjnych fundamentów III RP jest celem nadrzędnym, będą mieć poważny zgryz. Ryzykować zmarnowanie głosu czy wybrać wariant bezpieczny, choć nie do końca zgodny z własnymi sympatiami ideowymi?

Warto przy tym pamiętać, że promująca silnych i karząca słabych ordynacja d’Hondta sprawia, iż nawet przekroczenie progu 8 proc. nie daje proporcjonalnej liczby mandatów w Sejmie. Fachowcy szacują, że dopiero przy 10-11 proc. głosów ugrupowanie może liczyć na adekwatną reprezentację parlamentarną.

Prawicowa koalicja PSL to niemal gwarancja zmarnowania głosu

W najgorszej jednak sytuacji będą ci wyborcy opozycji, których poglądy sytuują się na prawo od centrum. Teoretycznie rzecz biorąc, oferta koalicji wokół PSL jest adresowana do nich, jednak tu perspektywa zmarnowania głosu jest nie tylko prawdopodobna, ale wręcz graniczy z pewnością.

W zasadzie PSL jest dziś partią wąskiej grupki aparatczyków, pozbawioną elektoratu. Jej dawnych wyborców przejął PiS, a w wyborach europejskich w znacznym stopniu głosowali na nią wielkomiejscy konserwatyści i umiarkowani zwolennicy demokratycznej narodowej prawicy. Mogli oddać głos na ugrupowanie Kosiniaka-Kamysza, bo wiedzieli, że w ten sposób wspierają prawe skrzydło zjednoczonej opozycji antypisowskiej. Jest wysoce wątpliwe, by w zmienionej sytuacji – gdy PSL idzie do wyborów oddzielnie – dokonali takiego samego wyboru.

 

Co gorsza, nawet gdyby ludowcy jakimś cudem przekroczyli próg wyborczy, ich wyborcy wcale nie mogą mieć pewności, jak PSL zachowa się po wyborach. Czy przypadkiem nie stanie się koalicjantem PiS? Wprawdzie o partii Kosiniaka-Kamysza ciepło wypowiadają się tacy demokratyczni politycy prawicy jak np. Aleksander Hall i niektórzy z nich mogą zasilić szeregi koalicji prawicowej, ale kto da gwarancję, że głos decydujący będzie po wyborach należeć do nich, a nie do Eugeniusza Kłopotka i Waldemara Pawlaka?

Wszystko to razem sprawia, że dla wielu przeciwników PiS jesienne wybory będą ciężką łamigłówką. Politycy wyborcom zgotowali ten los.

Wojciech Maziarski
  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

7
Dodaj komentarz

avatar
6 Comment threads
1 Thread replies
2 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
7 Comment authors
ZgredzinkavintadministratorZwinkaRafał P Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Maciek123454321
Maciek123454321

Największą zagadką pozostaje frekwencja wyborcza i……… głosy młodych. Przypomnę, że to właśnie młodzi odsunęli od władzy PiS w roku 2007. Jak zachowają się młodzi w 2019 roku? O wyborców wielkomiejskich jestem spokojny. Ale ściana wschodnia? No i ta milcząca liczba nie do końca określona, która świadomie dystansuje się od polityki. Teoretycznie uprawnionych do głosowania jest ok. 30.500.000 Polaków. Zakładając frekwencję na poziomie 50% jest to nieco powyżej 15.000.000 osób. Około 2-3 mln mieszka za granicą, ale się najprawdopodobniej nie wymeldowało. Pozostaje masa 11-12 mln wyborców, do których KONIECZNIE trzeba dotrzeć z jasnym przekazem – GŁOSUJ!!! GŁOSUJ, jeśli Ci zależy na… Czytaj więcej »

Antoni
Antoni

To jest typowe myślenie polskich “strategòw” wyborczyvh, ktòrzy jakoś nie mogà pojàć idei prawdziwej demokracji , w ktòrej wolni ludzie wyrażajà w wolnych wyborach swoje rzeczywiste preferencje – wtedy jest szansa na prawdziwà reprezentacje wyborcòw w parlamencie. Koduj24 faworyzujàcy wyraźnie PO i podpierajàcy siè przy tym takimi “strategicznymi” opiniami, jest dużym rozczarowaniem

administrator

Mam wrażenie, że w komentowanym felietonie dziennikarz „wyraził” swoją ocenę sytuacji, co mieści się chyba w ramach „idei prawdziwej demokracji”. Czy mam w tym miejscu napisać, że Pana opinia jest dużym rozczarowaniem? Nie zrobię tego bo postawiłbym między nami znak równości

Rafał P
Rafał P

Wyborca, czyli taki przeciętny obywatel, jest raczej niezbyt wyrafinowany i dla niego wybór może być tylko JEDEN albo DRUGI. Jeśli mu kazać wybierać jednego z trzech, to już przerasta jego możliwości rozumowania, nie mówiąc o sytuacjach, gdy trzeba wybierać spośród więcej niż trzech opcji. Z drugiej strony „gdzie dwóch Polaków, tam przynajmniej trzy różne poglądy” i w rezultacie mamy to co mamy. To że Kaczyński był w stanie stworzyć silną, zwartą partię, której lepiej żeby nie było, nie oznacza, że każdy z przywódców tych mniejszościowych partii może liczyć na coś podobnego. Ale wśród nich nie widzę nikogo, kto mógłby zjednoczyć… Czytaj więcej »

Zwinka
Zwinka

Nie zamierzam zbytnio łamać sobie głowy, bo nic gorszego od drugiej kadencji PiSu spotkać nas już nie może, a politycy, jak to politycy, mają swoje „potrzeby”, idące dokładnie równolegle do potrzeb obywatelskich. A jak pamiętam ze szkoły, dwie proste równoległe nie spotykają się nigdy…
Jesteśmy pod ścianą i jedyne, co możemy zrobić, to iść do wyborów, zagłosować zgodnie ze swoim rozumem, choćby to i było osławione mniejsze zło. Byle nie siedzieć w domu, bo skutki obojętności i tak uderzą po łbach. Cbdu …

vint
vint

No właśnie… W ostatnich wyborach głosowałam na lewicę (bo ideowo mi bliska), ale też mi „ręka drżała”. W tym roku obawiam się jeszcze innej rzeczy. Głosować będę listownie z Niemiec. O ile się nie mylę wszystkie głosy listowne zbierane są przez ambasadę w Berlinie. Wiadomo kto tam urzęduje i jakie ma sympatie polityczne. Partia rządząca nie jeden raz twierdziła, że wybory były sfałszowane. Jednocześnie ta partia rządząca ma niezwykła wręcz (i jednocześnie przerażającą) tendencję do posądzania opozycji o kłamstwa, oszustwa i szkody, które to pisy same poczyniły bądź dopiero (świadomie!) mają w planach. I teraz zastanawiam się czy mogę ufać,… Czytaj więcej »

Zgredzinka
Zgredzinka

W tej sytuacji każdy rozsądny i odpowiedzialny wyborca zachowa się zapewnie pragmatycznie i zagłosuje na kandydata cieszącego się największym poparciem, a więc rokującego przekroczenie progu wyborczego i nie zmarnowanie jego głosu.
To właśnie z tego powodu „Wiosna” Biedronia osiągnęła tylko swoje 6,06% zamiast przewidywanych 14, mimo dużego społecznego poparcia dla głoszonych haseł.
Kto siedzący w gów..ie zastanawia się nad jakością dezodorantu? Każdy chce się jak najszybciej z tej opresji wyrwać … bez oglądania się na cokolwiek.