Polityka transakcji PiS

Polityka transakcji PiS

Partia rządząca handluje naszymi prerogatywami obywatelskimi.

Niekonstytucyjne projekty dwóch ustaw sądowych, które powstały w Kancelarii Prezydenta, a które miały zastąpić zawetowane w lipcu, są podobnie niekonstytucyjne. Zawierają zaś kilka zwodniczych  kruczków logicznych. Można rzec, iż spiłowano kanty, ale tak samo znoszona jest niezależność władzy sadowniczej.

Ot, antydemokratyczny diabeł w trzech czwartych, jeżeli Jarosława Kaczyńskiego uznamy za pełnego czarta w wydaniu polskim, jakiegoś Borutę. Co prezes z prezydentem omawiali na słynnych spotkaniach w Belwederze? Bo przecież niby się dogadali.

W tych tete-a-tete Andrzej Duda nie był stroną jako człowiek i polityk. W ten sposób politycy PiS zajmują większą przestrzeń publiczną niż inni, to im najwyraźniej się opłaca, na co wskazują sondaże. Co z opozycją, która dzielnie walczy w Sejmie, ale nie zajmuje mediów i głów Polaków? No, właśnie!

W komisji sejmowej prokurator z PRL-u jest władyką. I tutaj nikt mu nie podskoczy. Projekty ustaw sądowniczych wracają do postaci tych zawetowanych, a nawet w niekonstytucyjności (jeżeli tak logicznie można nazwać) je przerastają.

Dlaczego tak się dzieje? Bo uczestniczymy w spektaklu, który zafundowali nam politycy PiS. Usadzono nas na widowni i farsę nazywają dramatem. Nieudana farsa w rzeczywistości jest tragedią, jak to trafnie, acz nieco knajacko opisał Andrzej Saramonowicz: – „Kiedyś nie bardzo mogłem pojąć, jak te mendy z XVIII wieku doprowadziły Polskę do rozbiorów. A teraz włączam telewizor i widzę”.

Mniej więcej taki jest repertuar PiS. Całkiem zgrabnie przybliżył cele prezesa PiS sławetny prokurator z PRL-u Stanisław Piotrowicz: – „Idziemy na dalekie ustępstwa w sprawie reformy Sądu Najwyższego i Krajowej Rady Sądownictwa. Żeby był konsensus, to każda strona musi się cofnąć.”

Po to jest zaostrzona gra PiS, aby mieć z czegoś ustąpić. To mogłoby sugerować, iż mamy do czynienia ze sztuką negocjacji. Nie! To jest błąd! Na naszych oczach, którzy jesteśmy usadowieni w wygodnych fotelach („Zaproście mnie do stołu”; pamiętacie?) wmawia się, że to negocjacje. Jeden diabeł (gangster) paktuje z drugim trzy czwarte diabłem (dilerem dyktatury).

Nie i jeszcze raz nie! To jest transakcja, która ubrała się w owczą skórę negocjacji. Handlują demokracją, a w istocie naszą wolnością. A my jak te barany siedzimy w fotelach, po czym zaprowadzi się nas na rzeź (przypomina mi się w tym kontekście sztuka Sławomira Mrożka „Rzeźnia”).

Nasze wolności, prerogatywy obywatelskie, sprzedaje się, kupczy nimi. Polityka PiS jest polityką transakcji i to na każdym niemal poziomie. Kupczy się nami, tak jak Polską kupczyła Targowica w XVIII wieku: antydemokratyczna, antynowoczesna, proklerykalna i promoskiewska („alarm” Donalda Tuska). Paweł Śpiewak zamierza od nowego semestru na UW prowadzić kurs „Socjologia Jarosława Kaczyńskiego”, bynajmniej fakultet niedowartościowujący prezesa PiS, tylko dekonstruujący jego mało zbożne zamiary – transakcji.

Waldemar Mystkowski

Polecamy również

  •  
  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

Dodaj komentarz

2 komentarzy do "Polityka transakcji PiS"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Alicja777
No tak, siedzimy w tych fotelach, bo w przeciwnym wypadku musielibyśmy być codziennie na ulicy. Tak się nie da żyć i oni o tym wiedzą. Bardzo trafna uwaga p. Saramonowicza, ale mam nadzieję, że okoliczności nieco inne. Nie ma się co dziwić, że obserwujemy te małpy i ten cyrk z rozdziawionymi gębami, bo racjonalnie myślącym ludziom do głowy by nie przyszedł podobny scenariusz. Zresztą, zaczynam mieć jednak wątpliwości, czy to prezesa sprawka i jego”socjologia”. Mam tylko nadzieję, że zza jego pleców nie wyskoczy nagle diabełek. A poza tym: największe nasze autorytety są bezradne, choć starają się tego nie okazywać. Ale… Czytaj więcej »
mędrkowski

Dla pokrzepienia serc można przywołać opowiadanie E.T.A. Hoffmanna „Zacheuszek zwany Cynobrem”. Nikomu źle nie życząc, nawet tym odmiennie myślącym i nazywającym rzeczy.