Polityka zagraniczna PiS. Niekończące się pasmo „sukcesów”

Polityka zagraniczna PiS. Niekończące się pasmo "sukcesów"

PiS uważa, że świat kończy się tam, gdzie sięga wzrok i myśl Kaczyńskiego. Świat uważa inaczej. Ta sprzeczność powoduje wiele problemów, które są brzemienne w skutki dla Polski.

Trzeba przyznać, że polska polityka zagraniczna prowadzona przez kolejnych ministrów spraw zagranicznych PiS oraz Dudę stanowi pasmo niekończących się sukcesów. Nasze wysiłki są dostrzegane zarówno w ich wymiarze wspólnotowym, euroatlantyckim i bilateralnym. Nie mogę stać z piórem u nogi, gdy intelektualne wysiłki prawych i sprawiedliwych są tak wysoko oceniane i pozytywnie komentowane. Przyznaję szczerze, że dają one od lat wymierne efekty wizerunkowe dla Polski, napawając z pewnością ich autorów narodową dumą.

Unia Europejska. Komisja Europejska i Parlament Europejki są areną kolejnych opinii i debat poświęconych naruszaniu przez polski rząd prawa wspólnotowego i fundamentalnych dla Unii wartości. Fundusze przyznawane Polsce w budżecie Wspólnoty są uzależnianie od przestrzegania przez „zjednoczoną prawicę” zasady praworządności. Nie ma to nic wspólnego ze stosunkiem UE do Polski, ale do poczynań jej obecnych włodarzy. Nawet własne MSZ ostrzega swoich mocodawców przed skutkami planowanego wypowiedzenia Konwencji Stambulskiej. Obecni w PE europosłowie PiS i jego krajowych akolitów stanowią dzisiaj trzon nic nieznaczącej frakcji, dla żartu nazywanej Europejskimi Konserwatystami i Reformatorami. Starają się oni dorównać wzorcowi zachowań, który stworzył Nigel Farage, do niedawna brytyjski filar tego egzotycznego środowiska. Wystąpienia europosłów, Szydło, Kempy, Jakiego, Legutko i im podobnych krasomówców, z pewnością przynoszą „suwerenowi” kolejne powody do wątpliwej satysfakcji. Im natomiast nadal przynoszą wynagrodzenia w Euro i pewność unijnej emerytury.

NATO. Było w niej do niedawna nieco ciszej o naszych wysiłkach i dokonaniach. Jednak „prawdziwy Polak” zawsze i wszędzie potrafi. Nie musieliśmy więc długo czekać na efekty jego starań. Od grudnia 2019 do grudnia 2020 roku, zespół niezależnych ekspertów państw Sojuszu przygotował raport, będący oceną sytuacji strategicznej Organizacji. W ich ocenie znajdujemy się w wąskiej grupie państw członkowskich, które generują polityczne problemy dla spoistości i skuteczności obronnej NATO. Minister Rau, na swojej stronie facebookowej podziękował Annie Fotydze, członkini zespołu ekspertów, za jej wkład w prezentację w Raporcie polskiego punktu widzenia. Jest on rzeczywiście dostrzegalny, o czym pisałem już szerzej na tym portalu, a także na Facebooku pod hasłem #NATO2030. Po zmianie administracji amerykańskiej możemy liczyć na kolejne sukcesy w NATO, choć już od 2015 roku udało się nam skutecznie nie obsadzić żadnego istotnego stanowiska w KG i dowództwach Sojuszu.

Relacje regionalne i bilateralne. Doprowadziliśmy do marginalizacji znaczenia Trójka Weimarskiego i Grupy Wyszehradzkiej. Ważny projekt Partnerstwa Wschodniego stracił swojego istotnego lidera. Nad forsowanym projektem Trójmorza (już wielokrotnie poronionym w naszej historii), od miesięcy panuje żenująca cisza. Nie jesteśmy także postrzegani, jako istotny partner w debacie na temat bezpieczeństwa międzynarodowego, także w bliskim nam geograficznie kontekście poczynań Rosji. Świadczy o tym dobitnie brak zaproszenia Dudy na tegoroczną Monachijską Konferencję Bezpieczeństwa. Tłumaczenia Szczerskiego o ograniczeniach w ilości uczestników powodowanych stanem epidemii są ponurym żartem. Powód jest prosty -po co zapraszać kogoś, kto wciąż się uczy… jazdy na nartach. Z relacji bilateralnych z USA, które opierały się głównie na psychologicznie zrozumiałych sympatiach personalnych Dudy i Trumpa nie pozostało już nic. Infantylne zachowania tego pierwszego, gdy drugi równie infantylnie reagował na przegrane wybory sprawiają, że w Polsce od trzech miesięcy nie ma Ambasadora Stanów Zjednoczonych. W języku dyplomacji jest to wyraźny sygnał zmniejszonego zainteresowania wzajemnymi relacjami. Państwo PiS po zainfekowaniu wirusem Trumpa znalazło się w politycznej izolacji, która trwa znacznie dłużej niż ta powodowana koronawirusem.

Jakość dyplomacji. Kolejni ministrowie pisowskich spraw zagranicznych stanowią doskonałą wizytówkę widzenia świata wg „zjednoczonej prawicy”. Nasza służba dyplomatyczna pełna jest specjalistów, których w czasach „pierwszego PiS” dosadnie nazwał „dyplomatołkami” nieodżałowany Władysław Bartoszewski, niekwestionowany autorytet także w dziedzinie spraw zagranicznych. Nowa ustawa o służbie zagranicznej ma im teraz gwarantować pewność zatrudnienia oraz kontynuację doboru kadrowego ich następców. Kluczowymi jej wymogami jest brak wykształcenia i znajomości języków. Może to lepiej, gdyż nie mając nic do powiedzenia lepiej milczeć w każdym języku.

Zostań patronem KODUJ24.PL

Tadeusz Korablin

  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media
Subscribe
Powiadom o
guest
5 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
smętek
smętek
22 marca 2021 19:13

Takiego szamba to jeszcze Polska nie doświadczyła. Czy wyznawcy Kaczafiego mają świadomość, że nasz kraj znajduje się na marginesie historii.

Agnieszka
Agnieszka
23 marca 2021 17:27
Reply to  smętek

Chybia nie, bo to debile jak ci, na ktorych glosuja.

Marek
Marek
22 marca 2021 20:53

Ale za to przyjaźń z San Escobar nam kwitnie, i to jest miarą sukcesu polityki zagranicznej PiS. PiS nie kłania się Angeli to trójkąt Waimarski do niczego potrzebny nie jest. A prof Bartoszewski miał nosa i trafnie juz lata temu określił PiS-owska dyplomację.

Marek
Marek
23 marca 2021 19:04

Polityka zagraniczna Polski od la jest zerowa.

Marek
Marek
4 kwietnia 2021 14:02

Dziękuję za ów wpis dokładniej opisujący w jednym miejscu kwestie i działania nierządu. Właśnie takich wpisów w rzetelnych mediach potrzeba więcej, bo gonienie, często sensacyjne, za pojedynczymi sprawkami, sprawia, że trudno ogarnia się całość i o pojedynczych sprawach się zapomina. Oczywiście nagłaśnianie pojedynczych ważnych spraw i afer też jest ważne i absolutnie nie chodzi mi o „zamiast” ale o „obok”. Obok nagłaśniania pojedynczych spraw czy wypowiedzi potrzeba więcej takich zbiorczych podsumowań.