Polscy fanatycy szaleją

Polscy fanatycy szaleją

Coraz częściej odnoszę wrażenie, że naród polski podzielił się na „panów”, którym wolno wszystko i resztę, której nie wolno nic

Zgodnie ze Słownikiem Języka Polskiego, „fanatyzm” to nieustępliwa, bezkrytyczna wiara w słuszność jakiejś sprawy, połączona z nietolerancją i ostrym zwalczaniem odmiennych poglądów. Przez całe lata problem fanatyzmu właściwie nas nie dotyczył. Z oburzeniem obserwowaliśmy jego przejawy na świecie, oddychając jednocześnie z ulgą, że to daleko, że nam to nie grozi. A tu proszę… wystarczyło stworzyć odpowiednie warunki i ciach…fanatyzm wyskoczył z polskiej szafy i od 4 lat nas katuje. Mało tego, walnął Polskę ten fanatyzm od razu z grubej rury, bo objawił nam się w trzech odsłonach i mamy więc z marszu fanatyków Polskiej Instytucji Kościelnej, fanatyków partii rządzącej i fanatyków nacjonalizmu z pięknie wyeksponowanymi elementami neofaszyzmu i neonazizmu. Trzeba przyznać, że trzy gatunki fanatyków jak na jedno państwo, takie jak Polska, to zdecydowanie za dużo.

 

Zacznijmy od fanatyków obecnej władzy. Jeszcze do niedawna usiłowałam zrozumieć, dlaczego są tak ślepo zapatrzeni w prezesa i jego ludzi. Analizowałam dokładnie przyczyny tego stanu rzeczy, współczułam, że tacy byli zaniedbani przez poprzednie rządy, tak im było pod górkę, marzyli o państwie opiekuńczym, które załatwi za nich wszystkie problemy, sporo da nie zmuszając ich do jakiejkolwiek aktywności życiowej. Chciałam też zrozumieć postawę przedstawicieli inteligencji, którzy borykali się z pewnym niezrozumieniem i niedocenieniem, a poczucie wartości własnej w sferze zawodowej leżało na obie łopatki. Oni mówią, że nie mogli się przebić, nie mieli szans zabłysnąć, nie mogli pokazać, jacy są genialni, jaki mają potencjał i ile mogą wnieść w polską naukę, gospodarkę i kulturę. Partia Kaczyńskiego bardzo umiejętnie zagospodarowała każdego, kto ma wielkie poczucie krzywdy, wielką postawę roszczeniową, chce wreszcie poczuć się ważnym, a jego możliwości nie nadążają za własnym ego.

Nie ukrywam, przez minione lata usiłowałam rozmawiać z fanatykami PiS-u. Tłumaczyłam, że owszem, w trakcie przemiany ustrojowej, podczas kryzysu gospodarczego, gdzieś tam umknęli władzy, zostali pozostawieni sami sobie, ale powinno się połączyć dwa w jedno. Czyli lepszy byt, oparty przede wszystkim na własnej aktywności i odpowiednich programach rządowych, które tę aktywność wesprą z rozwojem własnej tożsamości obywatelskiej. Tożsamości, która pozwala na rzetelną ocenę partii, która właśnie Polską steruje. Która kształci umiejętność myślenia perspektywicznego i dostrzeżenia, na jakiej już mieliźnie się znajdujemy.

Naprawdę próbowałam, ale skutki tego praktycznie zerowe. Fanatycy PiS-u są głusi i ślepi. Ich partia może wszystko. Może kraść, niszczyć gospodarkę, kłamać w żywe oczy, manipulować, ważne że dzieli się z nimi. Ich nie ruszą żadne afery. Loty Kuchcińskiego, SKOK-i, KNF, niebotyczne samonagradzanie się, rozwalona edukacja, oderwanie się od wspólnoty europejskiej, bo Trump im bliższy, demolka państwa. To ich nie obchodzi. Nie zastanawiają się, jak będzie przyszłość, bo teraz jest im po prostu cudownie. Bo w ich „polskości” jest miejsce dla Polski tylko takiej, w której im będzie dobrze, a całą reszta… na drzewo.

Fanatycy PiS rosną w siłę. Są coraz bardziej roszczeniowi i będą walczyć o zachowanie pisowskich standardów do ostatniej kropli krwi, bo dla nich to walka o życie… ich życie.

Kolejni fanatycy zebrali się tłumnie wokół Polskiej Instytucji Kościelnej. To już jest autentyczna jazda bez trzymanki. Łażą po ulicach miast i miasteczek, grożąc każdemu, kto myśli inaczej, różańcem i krzyżem. Lżą, plują, są pełni agresji i… są coraz bardziej widoczni. Niosą ze sobą Słowo Boże, ale nie to, prawdziwe, ale głoszone przez hierarchów kościoła. Ludzi, żyjących w niesamowitym przepychu, w wypasionych rezydencjach, jeżdżących wypasionymi brykami, uważających, że Polska to ich prywatny folwark, więc naród ma żyć tak, jak oni mu nakazują. Fanatycy PIK wybaczą swojemu kościołowi wszystko. Pedofilię, bo zapewne księdzu wolno gwałcić dzieci, bogactwo, bo na to zapracował, upolitycznienie. Tylko oni mają prawo decydować, jak w Polsce żyć, jak się kochać i z kim, kogo mieć za sąsiada, komu się kłaniać, a kogo nienawidzić. Każdą bzdurę przyjmą z miłością i razem ze swoimi, zbrukanymi zdradą wartości religijnych, kapłanami ruszą w krucjatę, której celem Polska katolicka. Państwo teokratyczne.

No i czas, by przejść do „esencji” polskiego fanatyzmu. To nasi chłopcy narodowcy, duma dzisiejszej Polski, prawdziwi patrioci i jedyni, co to tyle gadają o przywileju śmierci za Ojczyznę. Wypasieni, rozwinięci fizycznie, obklejeni ze wszystkich stron symbolami, mającymi podkreślić ich umiłowanie polskiej historii (oczywiście tyko tej fragmentarycznej, dopasowanej do ich poglądów). Coraz bardziej agresywni, z misją Polski tylko dla Polaków i to najchętniej białych, heteroseksualnych i posłusznie poddających się ich zasadom, ich wizjom, ich poziomowi. Niosą na transparentach hasła, rodem z nazistowskich Niemiec, udają, że krzyż to tylko miłość do symbolu celtyckiego, mają twarze wykrzywione nienawiścią, a nadmiar adrenaliny wyładowują na każdym, kto nie z nimi.

Trzeba pamiętać o tym, że te trzy fanatyzmy łączą się ze sobą, splatają wspólnym interesem, harmonizują wręcz idealnie. Wzajemnie się wspierają, razem maszerują, walą na przemian, raz różańcem, raz kamieniem. Rzucają petardami, plują, są coraz bardziej zaciekli, chętni do stosowania przemocy fizycznej i na każdym kroku pokazują, że dzisiejsza Polska należy tylko do nich.

No i, jak to z fanatykami bywa, nie ma szans na to, by zmusić ich do jakiejś refleksji, przemyśleń, zmiany stanowiska. Tylko ktoś bardzo naiwny może wierzyć, że jest w stanie przemówić im do rozumu, wyjaśnić, skutecznie uderzyć merytorycznymi argumentami. Niestety, ci nasi fanatycy są tak zindoktrynowani, tak oddani swoim prawdom (a właściwie nie swoim, ale tym, podanym na tacy), że nikt i nic do nich nie trafi. Lata grzebania w umysłach przez PiS, PIK i ideologów nacjonalizmu zrobiły już swoje.

 

Coraz częściej odnoszę wrażenie, że naród polski podzielił się na „panów”, którym wolno wszystko i resztę, której nie wolno nic. Ci „panowie” ubrani w ostry fanatyzm, dzisiaj właśnie są górą. To oni mają patent na polskie życie, na polskość w rozumieniu obyczajowości i obowiązujących zasad. To oni mają dyktować narodowi, co jest dobre, a co złe. Oni mają prawo, by zepchnąć całą „niewygodną” resztę poza margines społeczny. Tak im przyzwoliło PIK i PiS.

Wiem też jedno. Raz wypuszczone demony tak łatwo nie dadzą się wepchnąć do szafy. Tak rozhuśtani fanatycy nie zgodzą się na normalność Polski, jej demokratyczny charakter. Państwo, którego prawo chroni fanatyków, to państwo, gdzie nie da się żyć. Taka właśnie jest dzisiejsza Polska i zapewne od października te trzy fanatyzmy będą się umacniać i coraz boleśniej nas podgryzać. Dlaczego? Bo ich broni prawo, bo fanatycy gwarantują władzy ciągłość rządów, a my… my jesteśmy zbędni i nasz polski „trójfanatyzm” stanie na uszach, by nas zniszczyć, zgnębić i całkowicie podporządkować. Obawiam się, że ciężkie czasy przed nami… jeszcze bardziej mroczne niż teraz.

Tamara Olszewska
  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media
Subscribe
Powiadom o
guest
10 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Jantar
Jantar
16 sierpnia 2019 22:56

Pani Tamaro, jak zawsze świetny tekst! Sama mam znajomego, który jest fanatykiem PiS-u, a do tego jeszcze fanatykiem PIK. Doskonale więc wiem, jak się z takimi „dyskutuje”. Wiele razy próbowałam i to jeszcze zanim PiS sięgnął po władzę w ostatnich wyborach. Na ówczesne rządy PO-PSL z jego strony były tylko wyzwiska na wszystkie litery alfabetu. Kaczyński dla niego to „ideowiec, który całe życie poświęcił Polsce, nie ma nawet konta w banku, złotówki emerytury, własnego domu”, chodzący Kryształowy. I do tego święci hierarchowie kościelni, którzy mówią tylko i wyłącznie czystą prawdę. Ale cóż, znajomy nie tylko chodzi do kościoła na wszystkie msze i różnego typu obrzędy, chadza także na kolacyjki do różnych „znajomych” księży, u których przesiaduje całe wieczory często do późnych godzin (sam kiedyś wspominał, że czasem zdarza mu się zasiedzieć przy dyskusji). Jest tak zacietrzewiony w swoich poglądach, że nie toleruje nikogo z przeciwnymi. Efekt: od wygrania przez PiS wyborów po prostu przestał się odzywać. Moja mama też ma taką „przyjaciółkę”, która jest w wieku emerytalnym i zawsze była religijna, chociaż swoje życie przeżyła niekoniecznie w zgodzie z nakazami religijnymi. Do ostatnich wyborów moja mama i jej „psiapsiółka” to były „papużki-nierozłączki” jak mówili wszyscy ich znajomi. Często wyjeżdżały na wspólne wakacje (przez lata 2 razy w roku) i nigdy nie dyskutowały na tematy religii, a także zawsze miały zbliżone zdanie co do polityków (krytykowały równo każdego, komu się należało niezależnie od opcji). Aż tu nagle któregoś dnia po wygranych wyborach przyjaciółka zadała mamie pytanie, które brzmiało: „Czy zerwałabyś wszelkie kontakty z powodów politycznych i / lub religijnych z przyjaciółmi i / lub rodziną, którzy nie popieraliby tej samej partii co ty i nie byliby wyznawcami tej samej religii?”. Pytanie było trochę skrócone, bo część była pozostawiona w domyśle. Moją mamę dosłownie zatkało, jak przyjaciółka, doskonale znająca sytuację, obyczaje, polityczne i religijne preferencje naszego domu, po blisko 50-u latach przyjaźni, mogła zadać takie pytanie. Oczywiście odpowiedź mamy była krótka: „Chyba żartujesz!”. W związku z taką odpowiedzią przyjaciółka od 4-ch prawie lat dzwoni do niej raz na miesiąc i na krótko, chociaż wcześniej wisiały na telefonie średnio godzinę dziennie (średnio, bo miesięcznie na bilingu było jakieś 40 godzin na naszym rachunku, a drugie tyle na rachunku przyjaciółki – rozmawiały nawet o przysłowiowej „dupie Maryny”). Przyjaciółka znalazła sobie nowe przyjaciółki – z kościelnego kółka różańcowego, z którymi z ramienia tego kółka włóczy się po wszystkich możliwych pielgrzymkach i różańcach okalających Polskę. Co więcej nawet się do tych wyjazdów nie przyznaje, ale często w rozmowie po prostu jej się wymsknie, gdzie była, choć nigdy nie powtarza licząc na to, że mama nie zwróci uwagi.

Także tak, pani Tamaro, PIK i PiS podzielili nie tylko społeczeństwo jako takie. Zniszczyli wieloletnie przyjaźnie, związki towarzyskie, a nawet rodziny, których tak bardzo bronią. Bo jedni i drudzy widzą rodziny tylko i wyłącznie katolickie i pro-pisowskie – inne się nie liczą, bo to już nie są rodziny, tylko zbiorowisko lewactwa, jak to powiedział Kaczyński w wywiadzie, „element animalny”.

Zwinka
Zwinka
17 sierpnia 2019 01:45

Kraj upada. Jesteśmy tego zrozpaczonymi i bezradnymi świadkami. Ku uciesze gawiedzi. Tak, gawiedzi. Kiedyś musi przyjść opamiętanie, pytanie tylko, czy będzie jeszcze co zbierać…
Historia lubi się powtarzać, a jako naród okazaliśmy się zupełnie nieodporni na sztuczki wcielonego diabła. I nie ujdzie nam to na sucho.

Nihil
Nihil
17 sierpnia 2019 09:15

Pani Tamaro to straszne co Pani napisała, ale niestety nieuniknione. Byłem niedawno w Chełmie, piękny rynek, zadbane miasto…. Prawie na każdym budynku napis „… White power czy zakaz pedalowania…” I trochę bałem się wracać spacerkiem, wieczorem do hotelu. Czy to jeszcze demokratyczny kraj? Czy to polska dla polaków? Naród zdziczał

Polka gorszego sortu
Polka gorszego sortu
17 sierpnia 2019 09:39

Tak to, niestety, wygląda i też się boję, że będzie coraz gorzej, bo tak rozhuśtane emocje prowadzą prostą drogą do jeszcze większej przemocy, może nawet zamachów. Chciałabym się mylić, ale mam bardzo złe przeczucia.

HerodAntypis
HerodAntypis
17 sierpnia 2019 09:42

Grozi nam podział na dwie Polski, tak jak kiedyś Stanom, Wietnamowi czy dokonany w Korei, z tym że u nas byłby nie północ- poludnie a wschód- zachód, jak ten wymuszony w Niemczech. Osobiście jestem za takim eksperymentem. Niech sobie wezmą ścianę wschodnią i Małopolskę plus obwód toruński a od reszty niech się odwalą. W polsce B natychmiast nastąpi podział na władców (kler i PiS czyli ePiSkopat) strażników ( ONR,MW, WOT i kibole) oraz niewolników (katole i wyznawcy pislamu). Po prostu zapanuje ustrój feudalny. Sądzę, że w polsce B szybko zmienią zdanie na temat uchodźców. Niewolnicy będą chcieli nawiać, strażnicy będą im to utrudniać a władza będzie kombinować jak pozyskać dawnych wyznawców z Polski A. No i w historii przybyło by kilka powstań i bohaterów „narodowych” oraz termin samozabory lub zabory wewnętrzne.

Peter
Peter
18 sierpnia 2019 09:34
Reply to  HerodAntypis

szanowany Herodzie, ubodło mnie, ze u autora na ogół rozsądnych komentarzy pojawia się zapewne nieuświadomiona segregacja. jestem torunczykiem ale nigdy nie byłem bliski rydzykowych poglądów. jakie to proste: ci z Torunia. albo Podlasia. to lud ciemny, a my jesteśmy ci dobrzy, mądrzy, oświeceni… Brawo! Wielki. Prapagandzista jest z Ciebie dumny.

HerodAntypis
HerodAntypis
18 sierpnia 2019 12:38
Reply to  Peter

Nie było moim zamiarem obrażać mieszkańców Torunia, bo to tak, jakby czepiać się rzymian za Nerona. W waszym mieście jest imperium Rydzyka i drugie po Nowogrodzkiej centrum decyzyjne. Wszyscy dygnitarze z PiSu jeżdżą tam nagminnie jak opętani. W przypadku secesji ściany wschodniej Rydzyk zachowa Toruń jak ruscy Kaliningrad. Stąd obwód toruński. A sciana wschodnia? No cóż! Gardząc PiSem pośrednio gardzę jego wyznawcami a tam jest ich najwięcej. Niewykluczone jednak, że gdybym się tam urodził i wychował sam byłbym jednym z nich i w Białymstoku tłukł ludzi z LGBT.

Jantar
Jantar
18 sierpnia 2019 15:56
Reply to  HerodAntypis

@Herodzie, to nie miejsce urodzenia definiuje nasze podglądy na poczynania władzy i Kościoła, a wiedza, trzeźwe myślenie i umiejętność realnej oceny wydarzeń. Nauczanie w szkołach wszyscy otrzymujemy takie samo – niezależnie od miejsca urodzenia i zamieszkania. Problem w tym, że część osób uczy się, myśli, wyciąga własne wnioski, a inni ślepo słuchają tego, co mówi pleban.

Historyk
Historyk
19 sierpnia 2019 22:17

Zgadza się, taki Najsztub czy Durczok mogą więcej niż zwykły Polak

Buster
Buster
23 sierpnia 2019 15:54

Ideowy artykuł według szablonu „My wiemy jak jest”.

Szanowna Pani, komentarze pochwalne wynikają z tego, że czytelnicy koduj24 łąkną takich artykułów, a nie z tego, że artykuł jest dobry. Artykuł pisze Pani z serca a nie z rozumu czy w oparciu o fakty.

Zakłada Pani, że coś jest tak jak Pani sądzi i to wystarczy aby usmażyć czytelnikom tej witryny artykuł, którzy oni wezmą za całą i jedyną prawdę. Skoro Pani ateistyczna postawa emanuje niechęcią do KK to przynajmniej w artykule o fanatyźmie powinna Pani uszanować, że istnieją ludzie o innych przekonaniach i nie tworzyć nowych pojęć jak PIK. Z założenia jest to obraźliwe. To tak jakby nie przymierzając do wyzwolonej niewiasty, której postępowania nie pochwalamy mówić na dzień dobry „Ty suko”. Niezbyt dyplomatyczne, nieprawdaż?

Rozumiem, że przekonania tych co nie zgadzają się z Panią są z definicji fanatyczne.

Polecam lektury o szkole frankfurckiej i konsekwencjach ich „osiągnięć”. Jeżeli Pani już wie to jest Pani obłudną marksistką a jeżeli nie to jest Szanowna Pani pożyteczną idiotką. Non tertium datur.

Tak ma Pani rację, że przed nami czasy mroczne. Czasy mroczne za przyczyną osób takich jak Pani i tego, za przeproszeniem, szamba wylewanego przez media oraz niechęci ludzi do samodzielnego myślenia.

Nie nie jestem miłośnikiem PiS – dla mnie to socjaliści. A jak powiedziała Pani Margaret Thatcher „Problem z socjalizmem polega na tym, że ostatecznie kończą ci się cudze pieniądze.”

Nie spodziewam się, że się Pani zmieni, ale jeżeli choćby zastanowi to już będzie sukces.

Z poważaniem

Buster