Polska jest w stanie zimnej wojny domowej

Polska jest w stanie zimnej wojny domowej

Na razie są tylko siniaki i oczy zapuchnięte od gazu. Jeszcze nie polała się prawdziwa krew. Ale poleje się, jeśli nie usuniemy Kaczyńskiego z polskiego życia politycznego.

Zimna wojna domowa – to chyba najlepsze określenie stanu, w jakim znalazła się Polska pod koniec lipca 2018 r. W zasadzie nie mamy już do czynienia z normalną grą polityczną, w której opozycja rywalizuje z partią rządzącą według reguł akceptowanych przez obie strony. Dziś już nie obowiązują żadne reguły – opozycja parlamentarna jest kneblowana, karana grzywnami i straszona procesami, a pozaparlamentarna zatrzymywana, rewidowana, stawiana przed sądem, ostatnio nawet bita i traktowana gazem łzawiącym. To nie jest stan, który można by uznać za normalny i akceptowalny w jakimkolwiek demokratycznym państwie prawa. To raczej standard turecki czy putinowski.

Na razie odnotowaliśmy tylko siniaki, uszkodzone stawy i zapuchnięte od gazu oczy. Jeszcze nie polała się prawdziwa krew. Ale poleje się – wypadki nieuchronnie zmierzają w tym kierunku. Jeśli nie zatrzymamy rozkręcającej się spirali przemocy, prędzej czy później będziemy mieć poważnie rannych. A kolejnym etapem będą ofiary śmiertelne – najpierw jedna, potem następne. Taka jest nieubłagana logika zdarzeń – zimna wojna domowa bardzo często przekształca się w gorącą.

Oczywiście nikt tego nie chce, ale samo tak wyjdzie. Podobnie jak zapewne nikt nie chciał w czwartek przed Pałacem Prezydenckim używać gazu. Gotów jestem się założyć, że nikt tego nie planował ani nie wydał takiego rozkazu. A jednak gaz został użyty.

W pierwszym odruchu dowództwo policji przerzuciło odpowiedzialność na demonstrantów, twierdząc, że to któryś z nich jako pierwszy zaatakował funkcjonariuszy gazem, a oni się tylko bronili. Spośród wszystkich możliwych scenariuszy akurat ten jest jednak najmniej prawdopodobny. Najprawdopodobniejsza jest natomiast wersja, w myśl której jeden z policjantów nie wytrzymał napięcia i poczuł się na tyle zagrożony przez napierający, skandujący i rozemocjonowany tłum, że sięgnął po miotacz gazu. Po prostu się bał.

Tę wersję pośrednio potwierdzają relacje naocznych świadków, którzy mówią, że funkcjonariusze sprawiali wrażenie bardzo spiętych i zdenerwowanych, a gdy już się wycofywali, dowódca miał pytać: – „Który to zrobił?”. „Fear she’s the mother of violence” – śpiewał przed laty Peter Gabriel. Strach to matka przemocy. Niezwykle celna i przenikliwa diagnoza.

W ten sposób w roku 2018 ostatecznie zaprzepaszczone zostały efekty wysiłków tych wszystkich, którzy zabiegali, by po 1989 r. odmienić wizerunek policji i uwolnić go od balastu wspomnień z epoki komunistycznej. By przeciętny Polak mógł zacząć postrzegać funkcjonariusza jako swojego sojusznika, a nie prześladowcę i wroga. W czwartek na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie słychać już było skandowanie „ZOMO!”.

Łatwo się domyślić, co będzie dalej. Na kolejnych demonstracjach tłum będzie się odnosić do policjantów z coraz większą wrogością, a oni będą reagować coraz większą brutalnością i agresją. Coraz więcej osób będą zatrzymywać, coraz więcej aktów oskarżenia kierować do sądów. Na czwartkowej demonstracji nie mieli przy sobie pałek. Na następnej pewnie będą już je mieli. Obie strony będą się siebie nawzajem coraz bardziej bać. Nie trzeba być prorokiem, by przewidzieć, jak to się skończy.

Daleki jestem od oskarżania większości funkcjonariuszy o celowo wykazywaną złą wolę (choć oczywiście są wśród nich także osobnicy zwichrowani – trudno znaleźć usprawiedliwienie dla tych, którzy tydzień wcześniej porwali i pobili przed Sejmem młodych demonstrantów). W gruncie rzeczy jednak policja, tak samo jak demonstranci, jest ofiarą polityki Jarosława Kaczyńskiego, który by dojść do władzy, a następnie się u niej utrzymać, zastosował taktykę dzielenia społeczeństwa i napuszczania na siebie wzajemnie poszczególnych grup.

Od samego początku lat 90. XX wieku kariera prezesa najpierw PC, a potem PiS opierała się na wskazywaniu rzekomych groźnych wrogów w łonie społeczeństwa, których należy się bać. Najpierw była to „uwłaszczona nomenklatura” i postkomuniści oraz ich rzekomi postsolidarnościowi sojusznicy, potem niezlustrowani agenci SB, jeszcze później WSI, „pożyteczni idioci” idący na pasku Berlina, „warszawka”, okrągłostołowe elity, monetaryści i liberałowie, prawnicza kasta, działacze organizacji pozarządowych, dziennikarze rzekomo niemieckich mediów – i tak dalej. Tę listę wrogów zagrażających narodowi można by ciągnąć niemal w nieskończoność.

Blisko trzy dekady cynicznego i celowego szczucia nas na siebie nawzajem doprowadziły Polskę do stanu zimnej wojny domowej. Byle iskra wystarczy dziś, by stan ten przekształcił się w wojnę gorącą.

Wojciech Maziarski

Polecamy również

  •  
  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

19
Dodaj komentarz

avatar
7 Comment threads
12 Thread replies
2 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
12 Comment authors
aliZgredzinkaJerzyPolka gorszego sortuJanina Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Janina
Janina

To już nie jest zimna wojna domowa. Ja teraz czuję się tak, jak w czasie kilkudniowej dusznej pogody, przed burzą. Zbierają się chmury, słychać pomruki od czasu do czasu gdzieś w okolicy błyśnie, gorąc i duchota, nie ma już czym oddychać. Zaczynam marzyć, aby wreszcie gruchnęło, przeszła nawet nawałnica z piorunami, żeby w końcu oczyściło się to powietrze nie do zniesienia. Nie tylko ja tak mam, bo żyję wśród ludzi, rozmawiam i wiem kogo wskazują winnym za tę duszną, chorą atmosferę polityczną w Polsce. Pan Maziarski też wskazuję tego małego, mściwego, zakompleksionego człowieczka. Jeszcze jest czas, aby odszedł, a wtedy… Czytaj więcej »

Zgredzinka
Zgredzinka

Odejdzie on, to przyjdą po nim jeszcze gorsi. Zdążył już za swojego plugawego życia zebrać wokół siebie sobie podobnych, a może jeszcze gorszych, bo nie tylko podłych i do szpiku kości zepsutych, ale i wyrachowanych. Oni odejdą dopiero wówczas, jak tak dożrą społeczeństwu, które teraz ślepo ich wspiera, że będzie mu wszystko jedno i podejmie walkę z ciemiężcą. I znowu nasze wnuki, dzięki głupocie niektórych rodziców i dziadków, będą musiały przejść tą samą co my drogę do wolności. Widać człowiek ma w sobie jakiś gen autodestrukcji i zawsze mu źle. A przecież, jakby tak obiektywnie spojrzeć, to nigdy nie mieliśmy… Czytaj więcej »

grazyna
grazyna

A kaczynskiemu tylko o to chodzi, zeby bylo goraco…. wtedy bedzie mial pretekst do wprowadzenia bojowek ONR, WOT i wyposazenia policji w bron…

Janina
Janina

To jest pewne. Czeka tylko na pretekst, małą iskierkę. A myślisz, że po co ostatnio tajnie, cichaczem spotyka się z Macierewiczem? Zmanipulowanie brygady OT już przebierają nogami, czekają na hasło. Za nimi narodowcy. „Odsunięcie” Macierewicza to była fikcja. Przez 8 lat na Żoliborzu powstawał bardzo szczegółowy, precyzyjny scenariusz, przewidujący wszelkie warianty. Krok po kroku jest teraz realizowany. Historia kołem się toczy, już to kiedyś było. TRAGEDIA !

Zgredzinka
Zgredzinka

Ano było i to nie tylko u nas.

Jerzy
Jerzy

Maziarski, jesteś głupszy, niż ustawa przewiduje. Ci chłopcy działają w pełni profesjonalnie, a ich opanowanie to nie jest objaw strachu, tylko zdyscyplinowania. Jeden rozkaz dowódcy spowodowałby, że ta cała podskakująca hałastra rozleciałaby się na wszystkie strony jak kupa śmieci.

Marek
Marek

Ja jakoś nie widzę tego profesjonalizmu w zatrzymaniach Igora S. w ochronie marszu nienawiści 11.11 w zatrzymaniach i poturbowaniach/podduszaniach pod sejmem, nawet starszego pana, którego oskarżyli o przechodzenie przez ulicę w niedozwolonym miejscu potraktowali profesjonalnymi złośliwościami i podwórkowymi komentarzami, że mało nie zasłabł albo gorzej. Ciekawe, że w ostatnim czasie gdy dziwny protestujący w białym T-shircie skakał do nich i wrzeszczał jak jakiś pomylony nie reagowali, ale poczuli, że właściwa będzie reakcja siłowa wobec kilku osób marzących sprajem po chodniku, czy wyciąganie z tłumu konkretnego protestującego pod pretekstem jakiegoś wykroczenia czy pseudo-przestępstwa. Mają tajniaków, mają kamery mogą nagrać zdarzenie i… Czytaj więcej »

Jerzy
Jerzy

Profesjonalizm polega właśnie na tym, że policja nie reaguje siłowo wtedy, gdy nie jest atakowana fizycznie. Ten świr w białej koszulce wrzeszczał „ZOMO”, wskazywał palcem policjantów, ale nie rzucił się na nich. Nie było za co go zatrzymać. Natomiast malujących wulgarne napisy na budynku Sejmu albo na chodniku przed Pałacem Namiestnikowskim należy co najmniej legitymować i później wyciągać konsekwencje, chyba że stawiają opór policji – no, to wtedy zatrzymanie jest niezbędne.

Vick
Vick

„Hałastra” upomina się wyłącznie o praworządność. Faktem jest, że władza deprawuje, ale zdecydowanie bardziej deprawuje słabych. I przy negatywnym doborze służalców przez Kaczyńskiego widać to wyraźnie.

Aleksander
Aleksander

Okręt tonie.Szczury rozpaczliwie się bronią bo wiedzą,ze tym razem czeka ich ława oskarżonych.Wojna będzie.

observer
observer

Wszystko jasne……Niszczenie demokratycznych zasad państwa, psucie wszystkiego dookoła, wdeptywanienie ludzi w błoto, dzielenie społeczeństwa, chamskie obrażanie przeciwników – tylko dla realizacji celów, jednego, chorego z nienawiści paranoika! W tym wszystkim jest metoda, tak jak „przeciąganie struny” i wytrzymałości społeczeństwa, dążąc do sprowokowany wybuchu, by łatwiej i za jednym zamachem rozprawić się z niezadowolona częścią (większą) społeczeństwa! Przykłady są, i to nieodległej (w Turcji Erdogan)! Teraz na pewno zaczną się jeszcze dodatkowo prowokacje, bo takie są metody, dyktatorów, okupantów i schizofrenicznych przywódców!

Maciek123454321
Maciek123454321

Proszę Państwa, pozwólcie, że przypomnę – TO JUŻ BYŁO!!! Rok 1922, grudzień – wybory pierwszego Prezydenta Niepodległej Rzeczypospolitej. Kto nie zna, niech obejrzy „Śmierć prezydenta” – film Jerzego Kawalerowicza z 1977 roku. (do obejrzenia na .cda) Ta sam nienawiść, ten sam hejt. Pobicie posłów, walki uliczne, wojna w prasie, epitety, bluzgi, kłamstwa i pomówienia. Wreszcie doszło do tragedii, Narutowicz został zamordowany. Nastroje uspokoiło dopiero wprowadzenie stanu wyjątkowego przez powołanego na stanowisko premiera Władysława Sikorskiego. Czy czeka nas teraz podobny scenariusz? Czy PiS zdecyduje się na wprowadzenie stanu wyjątkowego? Jeśli tak, poleje się krew. Wściekłość w narodzie narasta.

Bogusław
Bogusław

Wydaje mi się, że red. Maziarski – niestety! – ma rację. To rzeczywiście marnie wygląda: sytuacja w kraju zmierza w złym kierunku. Teraz jeszcze Kaczyński może temu zapobiec. A jeśli on nie zechce, to mogą go powstrzymać jego najbliżsi towarzysze. Oby umieli to zrobić.

Polka gorszego sortu
Polka gorszego sortu

Mógłby, gdyby chciał. Ale przecież on wcale nie chce. Jemu w to graj. Mogę sobie wyobrazić, jak zaciera te obleśne łapki, a czarne dziurki, które ma zamiast oczu, błyszczą mu gorączkowo i radośnie. On ma jeden cel: niszczyć. Wszystko i wszystkich. Jest chory z nienawiści do całego świata. A jego tak zwani towarzysze to banda bałwanów, wpatrzonych w wodza jak w obrazek. A jeśli nawet są wśród nich jacyś myślący, to są równie groźni. Dziękujemy, suwerenie, za wepchnięcie nas w to bagno. Halo! Suwerenie! Słyszysz, czy śpisz nad kiełbasą z grilla i browarem za 500+?

ali
ali

Suweren ma to gdzieś

Zgredzinka
Zgredzinka

No co Ty, urodziłeś się wczoraj?
Po to ten psychol przesiedział pół życia w polityce, żeby teraz nie czerpać z tego profitów?
Jak każdy ciężko zaburzony człowiek myśli, że jest wyjątkowy i cały świat powinien leżeć u jego stóp.
Jedyna nadzieja w biologii, której żadne ziemskie stworzenie się nie oprze.
Nawet tak wyjątkowe jak nasze „Słońce Narodu“.
Właśnie wczoraj przeglądałam zdjęcia z trzeciego już ślubu bratanicy tego indywiduum (wiadomo katoliczka) i gdy zobaczyłam na jednym ze zdjęć stan jego uzębienia, to … wstąpiła we mnie nadzieja.
Z tak wygniłą paszczęką, nie da się być zdrowym.
Wiadomo, jak każdy megaloman … to „bochater“ (to nie błąd ortograficzny).

Jerzy
Jerzy

Pół życia w polityce? No to pewnie już ma jakieś profity, problem w tym, że nikt nie wie jakie. Podobno (tak twierdzisz) nie stać go na dentystę, więc może o to walczy? Napisz, jeśli coś wiesz o tych jego mitycznych profitach!

Zgredzinka
Zgredzinka

Jego celem (i to wcale nie mitycznym) było wszechwładztwo.
Chyba nie zaprzeczysz, że dopiął swego i czerpie z tego profity … czyli ma władzę absolutną i bynajmniej nie oświeconą.

Jerzy
Jerzy

Właściwie się z Tobą zgadzam, źle to wygląda. Ale co Kaczyński może zrobić? Wydać polityczne przyzwolenie na zdecydowaną akcję policji, tak jak w Niemczech, Hiszpanii czy Francji? Zrobi to, jeżeli sytuacja przekroczy pewien punkt krytyczny, którym jest fizyczny atak na funkcjonariuszy policji, ochraniających budynki instytucji państwowych. Ale może przedtem niech KOD i Obywatele RP przestaną dymić pod Sejmem i Sądem Najwyższym! To by uspokoiło nastroje.