Polska praworządna i sprawiedliwa, ale nie dla wszystkich

PiS popiera projekt ustawy każącej za homofobię?

Cały świat patrzy na nas z coraz większym zdumieniem, a Zjednoczona Prawica wciąż uważa się za prawdziwego prekursora wartości demokratycznych, jednocześnie realizując swój wariant i swoje rozumienie praworządności oraz sprawiedliwości społecznej.

Wbijmy więc sobie do głów, narodzie drogi, że partia rządząca stoi na straży wolności słowa, zwłaszcza gdy dotyczy ono członków kościoła czy jej zwolenników. W ramach tejże wolności, ksiądz z Wrocławia głosi, że koronawirus to kara boska za aborcje i LGBT, kolejny, tym razem w Szczecinie, ruszył z akcją „odkażania” ulic miasta po Paradzie Równości, arcybiskup Jędraszewski straszy tęczową zarazą, która „chce opanować nasze umysły, ciała i dusze”, ksiądz Sławomir Marek pisze na Twitterze, że członkowie LGBT nie są braćmi ludzi kościoła, a jeszcze inny chwali się, że ma w sutannie scyzoryk, którego nie zawaha się użyć przeciwko tęczowym Polakom. Jeśli ktokolwiek próbuje nazwać po imieniu, to co wygadują co niektórzy duchowni, PiS broni ich, bo przecież mamy demokrację, mamy wolność słowa, więc w czym problem?

 

Mało tego, politycy tej partii bronią swoich braci w sutannach, uśmiechając się radośnie, wzruszając ramionami i mówiąc beztrosko, że to przecież urok demokracji, każdy może mówić, co chce. Szkoda tylko, że ta zasada nie działa w drugą stronę. Niech tylko tęczowy Polak zacznie głośno mówić o dyskryminacji i homofobii, to już następuje całkowita amnezja i wolność słowa ulatuje w zapomnienie, za to do roboty bierze się policja i prokuratorzy.

Partia rządząca jest orędownikiem sprawiedliwości oraz równości społecznej i w jej ramach wprowadza „strefy wolne od LGBT”. W swojej kampanii wyborczej pan Duda zapoczątkował kolejną fazę ataku na swoich rodaków spod tęczowej flagi, uważając, że robi to w ochronie polskich wartości, polskiej rodziny i polskiej konstytucji. W ramach tejże sprawiedliwości wiceminister aktywów państwowych, Janusz Kowalski nie ukrywa, że „Polska powinna być przede wszystkim strefą wolną od ideologii LGB”, Pięta mówi o degeneracji, Pawłowicz o patologii, Błaszczak o sodomitach, dla Pituchy zaś homoseksualizm oznacza to samo, co, co pedofilia.

Praworządność Zjednoczonej Prawicy również jest niezwykle wybiórcza. Kiedy atakowany jest młody chłopak tylko dlatego, że jest homoseksualistą to władza umywa ręce i milczy. Gdy na murach domu, gdzie mieszka działacz LGBT pojawiają się obraźliwe napisy, policja nie przemęcza się zbytnio, by odnaleźć sprawcę. Na żadną reakcję czy nawet tylko potępienie nie można liczyć, gdy dochodzi do aktu agresji, którego podstawą homofobia. Wtedy każda pięść uniesiona w górę, lecące bluzgi, uderzenie w twarz, bicie czy kopanie to objaw tejże praworządności, nie podlegający dyskusji i karze. To nasza wolność, suwerenność, niezależność.

Zostań patronem KODUJ24.PL

Jednak sytuacja zmienia się diametralnie, jeśli dotychczas atakowani próbują się bronić, chociażby zawieszając tęczową flagę na pomniku Chrystusa w Warszawie. Dla nich to pokazanie, że prawdziwa wiara nie boi się tęczy, dla ich przeciwników to zwykłe bezczeszczenie wartości narodowych, atak na świętość i dzieło godne wielkiej kary oraz potępienia.

Ta cała zabawa praworządnością ma jeszcze jedno dno. PiS pokazuje nam palcem, co jest największym problemem dzisiejszej Polski, a właściwie, kto, a ja nie mogę oprzeć się wrażeniu, że ta nagonka na osoby LGBT, to szaleństwo informacyjne oparte na teoriach pseudonaukowych, wydaje się co najmniej dziwne, w sytuacji gdy pandemia się rozszalała, gospodarka ma się coraz gorzej. Gdy rośnie liczba ludzi, którzy albo siedzą w domu, bo pracodawcy podziękowali im za pracę albo pracują, ale na znacznie gorszych warunkach finansowych. Nie wiadomo, co będzie ze szkołami od września, czy dzieci nadal będą uczone online, a jeśli tak, jak zostanie rozwiązany problem tych, co naukę w takiej formie w ogóle sobie odpuścili z braku chęci bądź też braku komputera i internetu. Zamrożone zostają pensje w budżetówce, co uderzy w sporą grupę pracowników, w tym i w nauczycieli. Ceny w sklepach wręcz wariują, dostać się do szpitala czy do specjalisty to droga przez mękę, samorządy coraz gorzej przędną.

 

Co tu jest grane? Kłopotów od groma i trochę, a co robi obóz rządzący? Walczy z własnymi obywatelami, którzy w ich mniemaniu nie mają prawa do wolności słowa, sprawiedliwości społecznej, równości wobec prawa. Idzie w zaparte i przekonuje z uporem maniaka, że daje nam taką demokrację, którą inni mogą nam pozazdrościć.  Pokazuje wielce zdziwione i pełne oburzenia buźki, gdy UE odrzuca wnioski homofobicznych regionów, chcących załapać się na jakąś kasę czy też uzależnia dotacje od przestrzegania praworządności

A co na to lud? Łyka tę homofobię bez zakąski, skupia się na niej i nawet nie próbuje zauważyć, że ich ukochana partia funduje im igrzyska i daje chleb, licząc, że dzięki temu nikt nie zauważy jej niekompetencji, amatorszczyzny, nieudolności. Nikt nie zauważy, że dzisiejsza Polska już balansuje na granicy, za którą już nie będzie trzeba udawać kraju praworządnego i sprawiedliwego.

Tamara Olszewska

  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments