Polski Syndrom Pola Walki o Niepodległość, czyli koda do pewnej polemiki

Polski Syndrom Pola Walki o Niepodległość, czyli koda do pewnej polemiki

Profesor Nowak i wielu zapewne jego duchowych przyjaciół i pobratymców z PiS po prostu nie potrafi żyć w niepodległości.

Przeczytałem list mojego ojca do profesora Andrzeja Nowaka, jednego z ideologicznych filarów PiS. List taty jest odrobinę egzaltowany, miejscami może przesadzony w jednoznaczności wysnuwanych wniosków, a przede wszystkim bardzo emocjonalny. Jednak mój tata, kto wie czy nie bardziej od wielu apologetów patriotyzmu wzmożonych narodowo do granic wytrzymałości, troszczy się po prostu o przyszłość Polski.

Przeczytałem polemikę profesora Andrzeja Nowaka z listem ojca. Jest z pozoru koncyliacyjna, dość manipulatorska, nieco złośliwa, ale inaczej niż list ojca, który wali kawę na ławę, polemika jest złośliwa kąśliwie.

Profesor opowiada o bańkach informacyjnych, w których jesteśmy i o tym, jak bardzo mamy kłopot z komunikacją między sobą. Wszystko to zaś jakby zupełnie nieświadom faktu, że owe bańki stworzył nie kto inny jak frakcja, której jest jednym z ideologicznych filarów. Tworzenie baniek zresztą i antagonizowanie grup społecznych czy to po linii klasowej, czy narodowościowej, czy religijnej nie jest wynalazkiem profesora ani tych, których jest ideologiem. Na podobnych bańkach swoje totalitarne systemy opierali „wielcy” imperatorowie tego świata, których nie będę wymieniał z nazwiska, żeby ktoś nie wyjął potem czegoś z kontekstu wedle swoich zapotrzebowań. Dość powiedzieć, że bańkami stały i nazistowskie Niemcy, i Rosja radziecka.

W swoim liście tata porusza kwestię niezwykle ważną, a dotyczącą tego, kim jako Polacy jesteśmy i skąd w jednej części narodu bierze się tak ogromna niechęć do innej części. To właśnie ta niechęć – bańka, którą można albo próbować przepracować, albo wykorzystać do budowania swoich politycznych wpływów na jej podsycaniu. Profesor, jakby nie rozumiał owej kluczowej kwestii, manipulatorsko próbuje włożyć ojcu w usta rzekomą sugestię, jakoby to on, profesor Nowak był spadkobiercą Szeli i tych, którzy idąc za nim mordowali polską szlachtę. Chodzi zaś o coś kompletnie innego, a mianowicie o to, że polska szlachta szczególnie ta najzamożniejsza przez stulecia wykorzystywała polskich i nie tylko zresztą polskich chłopów jako niewolników, a kiedy przyszło do narodowego zrywu była zaskoczona, że chłopi nie dość, iż nie mają ochoty go poprzeć, to co więcej raczej wolą wymordować tych, którzy chcieli ich znów do czegoś wykorzystać.

Profesor Nowak nie bardzo też, oprócz ogólnikowego stwierdzenia, iż inaczej widzi naszą politykę i znaczenie na arenie międzynarodowej, był łaskawy w swojej polemice ustosunkować się do sprawy, o której adwersarz pisze w sposób najbardziej emocjonalny, czyli do faktu znikania Polski z areny spraw europejskich i światowych. Widać, jeśli coś jest nazbyt oczywiste, najlepszym sposobem to po prostu przemilczeć.

Słowem w osnowie koncyliacji profesor nie odpowiada na pytania trudne oraz manipuluje, wyciągając sformułowania z kontekstu i w zasadzie polemika kończy się w tym samym miejscu, w którym się zaczęła, czyli adwersarze i polskie społeczeństwo pozostają podzieleni w swoich bańkach.

Piszę, że w zasadzie, bo mnie jednak owa polemika w pewnym sensie olśniła. Kiedy po raz któryś z rzędu czytałem list profesora nagle dotarło do mnie, że odpowiedź na główne, zadane przez ojca pytanie, dlaczego część intelektualistów bierze udział w przedsięwzięciu zwanym przewrotnie „dobrą zmianą”, jednak pojawia się ukryta między wierszami polemiki. Otóż w pewnym miejscu profesor Nowak cytuje słowa Bolesława Prusa, w których pisarz odnosi się do potrzeby, a właściwie do konieczności patriotyzmu. Tyle że słowa, w których mowa między innymi o zaborcach bezwzględnie walczących z polskością, Prus napisał w 1906 roku, czyli na dwanaście lat przed odzyskaniem przez Polskę niepodległości.

I w tym właśnie momencie w mgnieniu konstatacji zrozumiałem, o co tak naprawdę chodzi. Profesor i wielu zapewne jego duchowych przyjaciół i pobratymców po prostu nie potrafi żyć w niepodległości. Rzesze patriotycznie wzmożonych intelektualistów, podobnie jak ci ideologicznie zbliżeni do nich, którzy przez lata palą race i wznoszą tromtadracyjne okrzyki, to Polacy wciąż walczący o niepodległość. Prawdopodobnie ci sami, którzy przez dwadzieścia sześć lat od 89 roku, aż domniemywam do roku 2015 w kościelnych nawach śpiewali „ojczyznę wolną racz nam wrócić Panie”. Teraz już raczej nie śpiewają, bo nie wypada, ale wciąż na pewno chcieliby walczyć i wyzwalać Polskę, bo po prostu budować jej, już od dawna wolnej, w mozole prozy codzienności nie potrafią. Nie potrafią zaś, gdyż chorują na Polski Syndrom Pola Walki o Niepodległość. Tak ukształtowały ich prawdopodobnie genetycznie setki lat ciągłego boju o coś, co już teraz od dawna mają, ale tego nie chcą, bo nie potrafią sobie z tym poradzić. Trochę podobnie jak żołnierz, a nawet czasem frontowy dziennikarz nie potrafi sobie poradzić po powrocie do domu w normalnym spokojnym świecie, gdzie nie wybuchają wokół niego pociski i nie świszczą mu nad głową kule.

Profesor Nowak razem z prezydentem Dudą i ogromną bańką pełną obywateli wciąż muszą zatem walczyć o niepodległość z zaborcami. Tyle, że już zupełnie nie ma o co, a prezydenccy „zaborcy”, czyli Europa jest dziś w gruncie rzeczy naszą opoką.

W nagłówku listu pana profesora pojawia się następujące zdanie. „Najpierw musimy starać się poznawać rzeczywistość swojego społeczeństwa, zwłaszcza tę, z którą się nie zgadzamy, zamiast ją stygmatyzować”. To zdanie to też forma niezbyt zawoalowanej manipulacji sugerująca, że profesor poznaje, a adwersarz stygmatyzuje. Rzeczywistość społeczeństwa jest zaś zasadniczo taka, jaką się w nim ukształtuje lub podsyci. Mogę Pana profesora natomiast z całym przekonaniem zapewnić, iż ukrytym, czasem nie do końca nawet niestety uświadomionym pragnieniem każdego społeczeństwa jest, by nie doszło do kolejnej krwiożerczej hekatomby.

Polityka dzielenia na bańki i potrzeba ciągłej walki nie wiadomo o co, po co i z kim w końcu zaś do tej hekatomby doprowadzi.

Igor Brejdygant

Polecamy również

  •  
  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o