Polsko-polska rozmówka polskiego dobra z polskim złem

Polsko-polska rozmówka polskiego dobra z polskim złem

Osoby:
Dobro – kobieta młoda duchem, piękna i promiennie uśmiechnięta,
Zło – facet stary wszystkim, skwaszony z pożółkłą cerą i przetłuszczonymi włosami.

Miejsce: przy stole świątecznym gdzieś w Polsce

Czas: Wielki

– „Drogi Zło, chciałabym Ci złożyć najlepsze życzenia, dobra, szczęścia i uśmiechu” – Dobro wyciąga przed siebie talerzyk z ćwiartką jajka.

– „Aha” – Zło nie bierze jajka, zamiast tego czujnie przygląda się Dobru. – „Byłem w IPN-ie”.

„To bardzo dobrze, jeszcze raz wszystkiego najlepszego” – uśmiecha się Dobro i wyciąga talerzyk przed siebie.

– „Przeglądałem dokumenty, z których jasno wynika, że byłaś tajnym współpracownikiem” – Zło uśmiecha się delikatnie, ale nie jest to uśmiech niosący radość, a raczej uśmiech ironii i satysfakcji.

– „To wspaniale, że znalazłeś dokumenty. Czy dzięki temu czujesz się szczęśliwszy?” – Dobro wciąż trzyma przed sobą talerzyk, choć ręka trochę już jej mdleje.

– „Oczywiście, że czuję się szczęśliwszy” – Zło triumfuje. – „Najważniejsze, żeby prawda wyszła na jaw. Trzeba ustawy robić jak najszybciej, żeby tacy jak Ty nie umknęli znów gdzieś bokiem. Musimy dezubekizować, degradować, ujawniać, aresztować, przesłuchiwać, wyplenić całe zło z Was”.

– „Masz świętą rację, ale czy musimy to robić teraz?” – Dobro wymownie zerka na schnącą ćwiartkę jajka na talerzyku.

– „Musimy to robić cały czas” – Zło zaczyna się coraz bardziej ekscytować. – „Nie pozwolimy Wam się schować za parawanem świąt i innych pozorowanych okazji”.

– „Ale to nie jest pozorowana okazja, to najważniejsze święto dla chrześcijaństwa, sakrament przemiany, szansa na odkupienie, na zmazanie win, na ponowne narodziny, nie chciałbyś skorzystać Zło, przecież jesteś praktykującym katolikiem?” – Dobro odstawia w końcu talerzyk na stół obok.

– „Skorzystać, po co? Czy Ty coś sugerujesz może? Masz na mnie jakieś kwity?” – Zło wyraźnie zaczyna się zacietrzewiać.

– „Nie mam żadnych kwitów, nie szukam, nie potrzebuję. To, co złego zrobiłeś ewentualnie, drogi Zło, to Twoja sprawa” – Dobro uśmiecha się szczerze i polubownie. – „Ja chcę tylko, żebyśmy złożyli sobie życzenia”.

– „Nie mogę składać sobie życzeń z osobą, która nie jest zweryfikowana” – Zło odsuwa się delikatnie, co wynika z jego ogólnej natury oraz z faktu, że nie lubi kobiet, bo się ich boi. – „Mogę dostać do wglądu Twoje oświadczenie lustracyjne i majątkowe?”

– „Nie mam takiego oświadczenia, ale jeśli chcesz oczywiście przygotuję, tylko może następnym razem, bo to jednak się zejdzie chwilę” – Dobro nie traci nadziei.

– „Chcesz, żebym podjął takie ryzyko?” – Zło jest nieustępliwy. – „Chcesz mnie wrobić po prostu. Teraz złożymy sobie życzenia, a potem mi to wyciągniesz i będziesz mnie miała w garści. Znam te numery, nie dam się wrobić”.

– „Ale co Ci wyciągnę i po co miałabym Cię mieć w garści?” – Dobro choć bardzo się stara, to najwyraźniej nie do końca rozumie.

– „Nie wiem po co? Po cokolwiek” – Zło jest czujny jak ważka. – „Wyrolujesz mnie finansowo, zaszantażujesz, przejmiesz majątek, wykorzystasz seksualnie. Będziesz mnie miała w garści”.

„W garści?” – Dobro powoli najwyraźniej się już gubi. – „Seksualnie? Ale przecież Ty jesteś czterdzieści siedem lat starszy ode mnie, a finansowo sobie radzę i nie potrzeba mi nic więcej”.

– „Tak się tylko mówi, zawsze potrzeba więcej, mając dużo, chcesz mieć bardzo dużo” – Zło lekko się wyraźnie rozmarzył, gdy mówi, drży mu delikatnie górna warga. – „Domy, jachty, złoto, banknoty, dużo… bardzo dużo… wszystko…”

„Zło, zło, poczekaj” – Dobro łapie Zło za rękę, bo symptomy stają się lekko niepokojące. – „Niepotrzebne jest wszystko, wystarczy trochę, tyle co w sam raz”.

– „Nigdy nie jest w sam raz i dlatego właśnie mnie wykorzystasz, mam dużo, więc na pewno się połasisz” – wzrok Zła, choć już nieco spokojniejszy, to wciąż wydaje się lekko błędny. – „A powinno być odwrotnie, to ja powinienem mieć Twoje, a nie Ty moje”.

„Dobrze” – Dobro kiwa głową. – „Oddam Ci moje, jeśli to ma Ci jakoś pomóc. Złożymy sobie już teraz życzenia?”

– „Chcesz mnie kupić, a potem czuć wyższość nade mną” – Zło jakby nagle ulega olśnieniu. – „No oczywiście, tajna współpracowniczka służby bezpieczeństwa chce się wkupić w moje łaski, chce światu pokazać, że jest nade mną i do tego chce się ze mną podzielić jajkiem. Teraz wszystko rozumiem. Ale nie, to się nie uda, nie ze mną, jestem zbyt ważnym człowiekiem, mam stanowisko, renomę, cieszę się wielką estymą, nie załatwisz mnie tak łatwo”.

Dobro przez moment przygląda się Złu, jest jej go szkoda, ale nie okazuje tego, żeby nie zrobić mu przykrości. Z drugiej strony naprawdę nie wie, jak go przekonać do tego, żeby już podzielili się jajkiem i usiedli do świątecznego śniadania. W końcu coś przychodzi jej do głowy.

„Drogi Zło” – Dobro pokornie opuszcza głowę. – „Masz rację, byłam tajnym współpracownikiem, bo jako pułkownik służby bezpieczeństwa wpisałeś mnie na listę współpracowników, po tym jak pozbawiłeś mnie wszystkiego, co miałam i upokorzyłeś w trakcie wielogodzinnego przesłuchania. Od zawsze i po dziś dzień miałeś stanowisko w organach bezpieczeństwa, cieszyłeś się renomą w partii, sekretarze darzyli Cię wielką estymą i nigdy nie można Cię było załatwić. Twój majątek zbierany przez lata na lewych szwindlach jest ogromny, a Twoja czujność w tropieniu wszelkich nieprawości czyni Cię sławnym i niezastąpionym” – Dobro na moment przerywa swoją przydługą nieco mowę i zerka na Zło.

Mały, pokurczony, pocący się, pożółkły człowieczek z drżącą wargą wydaje się wreszcie w miarę kontent. Dobro uśmiecha się z ulgą.

– „Czy teraz możemy już podzielić się jajkiem?” – Dobro patrzy na Zło. – „Chrystus właśnie zmartwychwstał, żeby odkupić moje winy. Warto, żebyś i Ty się z tego ucieszył”.

Zło waha się jeszcze chwilę, w końcu kiwa głową, odrobinę się prostuje, jego warga przestaje drżeć, a na twarzy pojawia się po raz pierwszy uśmiech, który jest odrobinę mniej cierpki.

Igor Brejdygant
  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o