Poparcie dla PiS nie słabnie. To Twoja i Moja wina

Poparcie dla PiS nie słabnie. To Twoja i Moja wina

Ludzie są z natury podatni na kłamstwa, jeśli tylko dobrze je spreparować. A „dobra zmiana” jest w tej konkurencji mistrzem świata.

Afera goni aferę. Rządzący nie kryją już nawet pazerności, dzieląc między siebie dobra, które im „się należą”. Nie widać pozytywnych efektów reformowania gospodarki i administracji. „Dobra zmiana” w sądownictwie budzi protest całego prawniczego świata. Polska, która jeszcze niedawno brylowała wśród rozgrywających, dziś jest już tylko pariasem Unii pod naporem zmasowanej krytyki cywilizowanych społeczeństw. Coraz bardziej widoczny jest chaos ogarniający struktury państwa. Parlamentarna większość produkuje kalekie ustawy, ostentacyjnie lekceważąc opozycję, własnych prawników i opinie ekspertów. Wdrażana idea kierowniczej roli partii i upowszechniany kult jednostki przywołują skojarzenia z najczarniejszymi czasami komuny. Mnożą się chamskie, obelżywe wypowiedzi rządzących, odsądzających od czci i wiary ludzi myślących inaczej. Społeczeństwo się rozpada. Rozpada się państwo. A mimo to poparcie dla rządzących nie słabnie. Dlaczego?

Odpowiedzi na to pytanie najczęściej nie wystawiają Polakom dobrej opinii. Jesteśmy narodem egoistów, daliśmy się kupić za pięćset plus i trzynastą emeryturę. Zdemoralizowała nas komuna, nie czujemy się współwłaścicielami dobra publicznego, więc nie jest ważne, że rządzący kradną, ważne, że się z nami dzielą. Naród jest leniwy i bezwolny, nie chce mu się myśleć samodzielnie ani samemu decydować o swoim losie. Polacy nie radzą sobie z demokracją, wolą silną władzę, potrzebują wodza. Jesteśmy społeczeństwem słabo wykształconym, wierzących w magiczne recepty i baśniowe teorie naprawiania świata. Polacy to patologiczni optymiści, zbyt ufni, chorobliwie podatni na sugestie i hipnotyzującą agitację.

 

Nie przekonuje mnie żadne z tych wyjaśnień. Może tylko w ostatniej opinii tkwi jakieś źdźbło prawdy. Tyle, że to nie naród jest winny. Nieufność, podejrzliwość i sceptycyzm, to nie są zalety. Ludzie zaufali tym, którzy obietnicami trafili w ich oczekiwania, a potem ich oszukali, bo do perfekcji opanowali sztukę manipulacji umysłami. Mimo, że wiele obietnic pozostało niespełnionych, rządzący z sakramencką precyzją podsuwają ludziom kolejnych wrogów rzekomo blokujących oczekiwane zmiany. Z powodzeniem tworzą atrakcyjne teorie spiskowe, umiejętnie bełtają rzeczywistość w kadzi pełnej półprawd i ćwierćkłamstw.  Wielu już przekonali, że „jeśli ktoś mówi, że my kłamiemy, to sam kłamie”, że źródła, które dowodzą, że jest inaczej niż my mówimy, są zmanipulowane i że nie krytykuje nas Europa, tylko wrogie Polsce ugrupowania, lewacy i „światowe lobby”.

Wiele narodów dobrowolnie rezygnowało ze swoich praw i wolności. I za każdym razem historia obarczała współwiną tych, którzy przewidywali rozwój wypadków i mieli świadomość, ze kraj zmierza w kierunku dyktatury i tyranii.  Bo jeśli mówili, czym grozi wsparcie dla groźnej populistycznej formacji, jeśli głośno protestowali, jeśli nawet burzyli się na ulicach, to jednak nie potrafili przekonać tych współobywateli, którzy zdecydowali się zaufać populistom . Naprawdę myślę, że ja, że Ty, że każdy z nas jest współodpowiedzialny za przyzwolenie na obecną demolkę Polski. Jesteśmy odpowiedzialni, bo uwierzyliśmy, że państwo PiS musi się w końcu samo zawalić pod ciężarem swego łajdackiego bezprawia. Bo wbrew doświadczeniu ciągle wierzymy, że kłamstwo ma krótkie nogi, a prawda samoistnie wypływa jak oliwa sprawiedliwa. Wierzymy, że prawda jest atrakcyjniejsza od łgarstwa i zawsze przebije się w publicznej narracji przez gęstwinę fałszywych wiadomości. Tymczasem prawda jest taka, że ludzie są z natury podatni na kłamstwa, jeśli tylko dobrze je spreparować. A PiS jest w tej konkurencji mistrzem świata. Wykorzystuje fakt, że wyborcy nie lubią sprawdzać, szukać prawdy i dowodów. Wolą przyjąć do wierzenia to, co mówi ktoś, kogo lubią i do kogo mają zaufanie. Inżynierowie dusz wiedzą, że kłamstwo powtórzone 100 razy staje się prawdą, a kłamstwo z ust charyzmatycznego idola – świętą prawdą.

Prawda nie jest jednak jokerem rzuconym na stół, który przebija każdą kartę i kończy grę. Kiedy wiceminister Michał Wójcik oświadcza, że zaproszenie Komisji Weneckiej narusza jej statut oraz polską Konstytucję, bo tylko prezydent i przedstawiciel rządu ma prawo zaprosić Komisję Wenecką, to dziennikarzowi nie wolno wzruszać ramionami, a opozycja nie powinna kwitować, że to nieprawda. Trzeba od razu zażądać wskazania, który artykuł Konstytucji zabrania marszałkowi Senatu zaproszenia KW oraz pokazać przed kamerą i wrzucić do sieci statut Komisji, gdzie jak byk stoi, że znamienitych prawników europejskich zaprosić może również reprezentant parlamentu. I równocześnie trzeba publicznie, głośno i wyraźnie zawiadomić wyborców, że wiceminister Wójcik jest kłamczuchem i wierzyć mu nie warto.  Kiedy premier opowiada o niebywałej wiarygodności swojego rządu i sukcesach w rozwoju polskiej infrastruktury komunikacyjnej, nikt go nie pyta, dlaczego w minionym roku zamiast obiecanych 490 km nowych dróg i autostrad zbudowano jedynie 103 km. Kiedy Jarosław Gowin opowiada dyrdymały o swoich sukcesach w reformowaniu szkolnictwa wyższego i zmianach, które mają nas zbliżać do standardów światowych, nikt nie zapyta, dlaczego Uniwersytet Warszawski, który w 2015 r. w światowym rankingu Times Higher Education plasował się między 300 a 350 miejscem, po pięciu latach rządów PiS i ministra Gowina sturlał się do siódmej setki. Kiedy funkcjonariusze PiS biadają nad upadkiem obyczajów polskich sędziów, którzy nie wahają się bezprawnie występować na ulicy w togach, trzeba ich spytać, który przepis traktuje togę jak całun turyński i zabrania pokazywania jej publicznie, a także czym tradycyjny ubiór prawnika różni się od np. galowego stroju górnika, oglądanego przecież na wielu protestach?  A tych, którzy twierdzili, że frekwencja w marszu tysiąca tóg była nikła, należało z miejsca spytać, ile osób mieści się na ulicy o długości 4 km, bo podczas Marszu Wolności na podobnym odcinku ci sami ludzie naliczyli prawie 100 tys. uczestników.

Morawiecki odpytywany przez „Die Welt” wyjaśnił niemieckim sąsiadom, z których połowa przeszła podobną drogę zniewolenia sowieckim reżimem, że : „Komunistyczni sędziowie w Polsce ukształtowali swych następców”.  Cytat zrobił furorę w mediach i w Internecie, ale nigdzie nie znalazłem pytania, kto wobec tego ukształtował Kaczyńskiego, Ziobrę i wszystkich funkcjonariuszy PiS oprócz tych, którzy sami byli komunistami.  Zabrakło też odpowiedniej reakcji na kosmiczne łgarstwo premiera, który na spotkaniu w USA powiedział: „fakt, że sędziowie nigdy nie byli odpowiednio traktowani w przypadku naruszenia prawa, stworzył taką sytuację, że 80 do 85 procent społeczeństwa popiera nas”. 

Przeciętnemu Polakowi trudno jest zrozumieć meandry argumentacji, że „zrównoważony budżet” premiera to wytwór księżycowej ekonomii. Niełatwo też mu udowodnić, że likwidacja OFE jest zwykłą kradzieżą i nie tak prosto przekonać, że „trzynastki” dla emerytów są wyborczą kiełbasą sfinansowaną przez niepełnosprawnych, z puli przeznaczonej na ich potrzeby.  Ale są kłamstwa, które można obalić jednym zdaniem, jednym obrazkiem, jednym porównaniem, analogią, czy antytezą. Na wyobraźnię słabo podziała opinia, że kagańcowa ustawa jest niekonstytucyjna, narusza niezależność sędziowską i łamie trójpodział władzy. Dużo skuteczniejsza jest taka np. argumentacja, że jeśli sędzią ma być teraz osoba powołana przez prezydenta – i kropka, bez dotychczasowego dopowiedzenia, że kandydata wskazuje konstytucyjnie ustanowiona KRS – to Andrzej Duda może mianować sędzią każdego, kogo wskazał prezes: perukarza, pomocnika aptekarza z Łomianek, wójta Pcimia oraz Zenka Martyniuka.  Niemożliwe? Ależ to już się dzieje, tacy ludzie są dziś tuzami polityki, gospodarki i kultury.  Chcesz żeby oni właśnie Ciebie sądzili?

Funkcjonariuszom PiS zakodowano metodę reagowania na zarzuty, która doprowadza mnie do białej gorączki, bo nie spotyka się już z żadną reakcją dziennikarzy ani oponentów.  W odpowiedzi na oskarżenia reprezentanci władzy wyciągają prawdziwą lub rzekomą wtopę opozycji z czasów, gdy rządziła – na czele z klasycznym już idiotyzmem „musieliśmy wybrać nielegalnie sędziów TK, bo wcześniej wy bezprawnie wybraliście swoich”.  I nikt już na to nie reaguje, a w świadomości wyborców utrwala się przekonanie, że prapoczątkiem zła jest obecna opozycja i że przewiny z przeszłości legalizują obecne przestępstwa. A przecież to taki sam argument, jak tłumaczenie pirata drogowego, który wyjaśnia w sądzie: owszem, przejechałem człowieka na przejściu, ale miałem prawo, bo przecież ten facet wczoraj przeszedł na czerwonym świetle…  Inny przykład: bez reakcji, albo nawet z życzliwym zainteresowaniem spotyka się upowszechniana ostatnio opinia, że w obecnej sytuacji „jest potrzeba cofnięcia się o krok obu stron”. W odpowiedzi trzeba głośno pytać, czy można mówić o kompromisie między napastnikiem a napadniętym? Co z tego, że bandzior zgodzi się wyjąć połowę nabojów z magazynku pistoletu, którym nadal celuje nam w głowę?

 

Do wyborców PiS dotrzeć można wieloma sposobami, byle działały na wyobraźnię. Ustawę kagańcową, która jest pewnie gwoździem do trumny polskiej praworządności, nie wystarczy krytykować pokazując jej rozbieżności z obowiązującym prawem. Na moich znajomych wyborców PiS podziałał następująca poparta paragrafami argumentacja: Korzystając z tej ustawy oraz innych przepisów wprowadzonych w ostatnich latach łatwo można PiS zdelegalizować. Można skazać na długoletnie więzienie dyspozycyjnych prokuratorów i sędziów. Niemal każdego urzędnika można oskarżyć o nadużycie władzy lub niedopełnienie obowiązków, a Jarosława Kaczyńskiego i wysokich funkcjonariuszy opresyjnego systemu o próbę zmiany ustroju. Bazując na prawie PiS można dziś przeprowadzić weryfikację w policji i służbach, cofnąć nominację nowych sędziów bezprawnie powołanych przez Ziobrę, a także dopisać rządowe struktury do listy „organów państwa totalitarnego”- tak jak dopisano BOR po to tylko, żeby dopaść gen. Janickiego, który głosił współodpowiedzialność ludzi z kancelarii prezydenta za katastrofę smoleńską. Można też będzie legalnie obniżyć emerytury funkcjonariuszom ścigającym i szkalującym obecną opozycję, postawić przed sądem każdego, kto świadomie kłamał, i skazać go na rujnującą grzywnę, a najwyższych dostojników skazać przed Trybunałem Stanu na dożywotni zakaz pełnienia stanowisk państwowych.

Andrzej Karmiński

PS. Marzy mi się nowa akcja billboardowa opozycji, jakaś wielka tablica hańby, pod hasłem KŁAMSTWO i KŁAMCZUCH DNIA. Marzy mi się, by kłamstwo znów stało się nieakceptowaną żenadą wykluczającą z przyzwoitego towarzystwa i pozbawiającą zaufania wyborców. Chciałbym też rozmaitym Kaczyńskim, Dudom, Morawieckim, Ziobrom, Warchołom i każdemu ich łgającemu bez opamiętania kolesiowi powiedzieć w oczy: – Jeśli oszukujesz mnie świadomie, dla własnej czy grupowej korzyści, to jesteś człowiekiem podłym. Jeżeli kłamstwo myli ci się z prawdą, bo nie sprawdziłeś, to jesteś zwyczajnie głupi. A jeśli łżesz, bo ci kazali, to żal mi Ciebie.

  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

23
Dodaj komentarz

avatar
12 Comment threads
11 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
18 Comment authors
DanutaPan WojtekEugeniaDarioWłodzimierz Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Barney Gumble
Barney Gumble

Jaka jest cena kłamstw? Nie chodzi o to, że mylimy je z prawdą, ale o to, że usłyszawszy dość kłamstw, przestajemy w ogóle rozpoznawać prawdę. Co wtedy? Mamy do czynienia z degradacją moralności, a publiczne kłamstwo staje się normalnością. Stajemy się najpierw cokolwiek cyniczni, a potem już tylko amoralni i obojętni. Oficjalne stanowisko najwyższych władz PiS jest takie, że PiS jest samym dobrem i miłością, a każdy, kto stara się podważyć ten aksjomat, jest zdrajcą, nienawistnikiem, ekstrema, politycznym bankrutem, obcym agentem, wichrzycielem, mąciwoda i sabotażystą (czyli “zaplutym karłem reakcji”). Partia PiS ma być w centrum. Ma w swej niezmierzonej mądrości… Czytaj więcej »

Archie
Archie

Dziękuję za jasny i pełen racjonalnych argumentów tekst. Powinien być lekturą obowiązkową dla polityków, dziennikarzy i całej reszty, którym zależy na ratowaniu demokracji.

Elżbieta
Elżbieta

Gdyby to było takie proste… I KOD i wiele lokalnych pism próbuje te kłamstwa weryfikować i obalać. Przez 4 lata jak grochem o ścianę. Może zamiast nazbyt łatwej recepty zastanówmy się, dlaczego do wyborców pisu nic nie dociera? Bo nie wierzę że nawrócą się po tak naiwnej kontrpropagandzie, jaką proponuje autor. W Krakowie są ludzie, którzy od lat już próbują tych metod – i nic. . Nad wyborcami pis pracowano 20 lat. Prano im mozgi w odpowiednio przygotowanych pismach i Radiu Maryja, umacniano lokalne więzi między nimi. To nie są ludzie myślący racjonalnie, którzy jakiekolwiek argumenty rozpatrzą z pozycji prawda/fałsz.… Czytaj więcej »

BGmble
BGmble

Podobnie do wyborcow Trumpa – rzeczowe argumenty i fakty nie docieraja. Jedynie klamstwa, „postprawdy” i „alternatywne fakty”.

W mojej opinii tak sie dzieje poniewaz zarowno #dojnazmiana jak i Trump odwoluja sie do UCZYC i EMOCJI. Logika zawsze przegrywa z emocjami i mysleniem stadnym.

andrzej
andrzej

Artykuł nie tyle dotyczy tego co trzeba robić., ile JAK przeciwstawiać się tym, którzy oszustwem pochwycili władzę, . Wyborcy PiS nie są zahipnotyzowanymi oszołomami. Wierzą w to, o czym bredzi TVPiS i i funkcjonariusze Kaczyńskiego, bo im zaufali, bo wierzą, że tylko oni trafnie ocenili społeczne potrzeby i tylko oni potrafią je zaspokajać. Trzeba więc pozbawić obecnych dygnitarzy zaufania. Trzeba głośno, wyraźnie prezentować ich kłamstwa, ale używając języka elektoratu i skojarzeń najbardziej działających na wyobraźnie. A demaskując oszustwa trzeba zawsze wskazać kłamcę, z imienia, nazwiska, funkcji i wizerunku i publicznie nazwać go kłamczuchem! I o tym jest ten tekst.

Marek
Marek

Dla czego popularność dla Kaczyńskiego nie spada odpowiedz jest tylko jedna, bo Polak był kretynem jest kretynem i zdechnie DEBILEM.

Goool
Goool

Uuu. Na autorefleksje Marka naszło.

Marek
Marek

PiS działa na zasadzie „kłamstwo powtórzone sto razy staje się prawdą”. Cóż nastąpił powrót do czasów minionych i znowu mamy dyktat jednej partii. Za komuny nawet ciemny lud chciał sprawdzić to co opowiada władza. Prawie w każdym domu słuchało się „Głosu Ameryki”, „Wolnej Europy” czy BBC. i każde kłamstwo wychodziło jak przysłowiowe „szydło z worka”. Dziś jakoś tak bezkrytycznie znaczna część społeczeństwa przyjmuje brednie które opowiadają PiS-owscy funkcjonariusze za „prawdę objawioną”. Nagle zwykły mgr ma większą wiedzę niż profesor, i wcale nam to nie przeszkadza. Nie przeszkadza nam to że awansują na stanowiska zwykłych kretynów których jedyna zasługa jest to… Czytaj więcej »

Zwinka
Zwinka

1/ NAM przeszkadza, że awansowane są miernoty. Nie przeszkadza ciemnemu ludowi, który od zawsze nienawidzi ludzi wykształconych ( kompleksy, zawiść ) i w to mu graj.
2/ Za tzw. komuny kościół był przeciwko władzy, bo akurat ta władza trzymała kościół za twarz. PiS kościół tuczy NASZYMI pieniędzmi i ma gdzieś NASZE protesty. A suwerenowi też to nie przeszkadza, bo nijak nie jest w stanie zrozumieć, że z własnej kieszeni karmi zdemoralizowanego (pedofilia, chciwość i inne grzechy główne ) pasożyta.

smętek
smętek

Stosunki między klerem a partią w PRL zmieniały się falowo. Raz było niby tępienie i aresztowania księży, później jakoś się układano. Proszę zobaczyć ile kościołów wybudowano w PRL.

Pan Wojtek
Pan Wojtek

Smętek ma rację. Stosunki państwo-kościół za PRL-u to złożona sprawa i nie da się jej streścić w kilku zdaniach. Wprawdzie przez cały PRL uważało się, że kościół jest po stronie naszej, a nie „onych”, sam kościół jednak… troszeczkę wtedy siedział okrakiem na barykadzie. Gdy Wyszyńskiego internowano – episkopat wystosował służalczy wobec władzy liścik. W stanie wojennym i latach po nim odnosiłem wrażenie, że komuna próbuje kościół ugłaskać, żeby osłabić jego poparcie dla Solidarności i ten kościół w znacznej mierze temu głaskaniu uległ. Owszem, byli jawnie piętnujący komunizm ks. Popiełuszko czy ks. Tischner, większość księży jednak siedziała cicho. Podobnie jak większość… Czytaj więcej »

Witold
Witold

To że pis ma tak duże poparcie w społeczeństwie to niestety ale ,,zasługa” kościoła, który zawsze w przeszłości popierał systemy totalitarne gdzie łatwiej jest zapanować nad owieczkami niż w demokracjach liberalnych gdzie owieczek zaczyna ubywać.

Polka gorszego sortu
Polka gorszego sortu

Betonowy elektorat PiSu ocknie się dopiero wtedy, gdy w portfelu wiatr zahula. Ale obawiam się, że i wtedy ulegnie propagandzie, że winni są mityczni „totalni”, a wtedy zrobi się bardzo groźnie, co po kompletnej deformie sądownictwa może doprowadzić do systemowego zamordyzmu i całkowitej koreizacji, że tak to nazwę.

Zwinka
Zwinka

„Ludzie są z natury podatni na kłamstwa, jeśli tylko dobrze je spreparować. A „dobra zmiana” jest w tej konkurencji mistrzem świata.”
I po takim stwierdzeniu pisze Pan, że to MOJA ( Obywatela ) wina ?
A co jeszcze może zrobić Obywatel, mając przeciwko sobie całą machinę przemocy i propagandy bandyckiego państwa oraz połowę zachwyconej tą przemocą i propagandą populacji ?

Marek
Marek

Co może koleżanka zrobić to już postaram się podpowiedzieć, po prostu nic czekać i w odpowiednim czasie w miarę możliwości opuścić ten kraj i pozostawić w tym śmierdzącym szambie wszystkich zwolenników obecnej tyktatury niech pomału zdychają w tym co sobie stworzyli na własne życzenie, ja mam tak zamiar zrobić tylko mam lepszą sytuację bo mogę z małymi problemami mieszkaniowymi wyjechać tam gdzie byłem do poprzedniego roku przez 26 lat i tylko z własnej głupoty opuściłem to miejsce gdzie czułem się dobrze i szczęśliwie, ale jak to powiedział Sokrates ( Myślenie nie boli, ale jego brak czasami drogo kosztuje ).

andrzej
andrzej

Tak, to również moja i Pani wina, bo historia zawsze obwiniała o dopuszczenie do totalitaryzmów tych, którzy to przewidywali, którzy wiedzieli więcej niż inni. i nie zapobiegli nieszczęściu. Nas obwini tym razem albo o rezygnację i gnuśność, albo o brak rzetelnego namysłu nad przyczynami klęski demokracji i niewłaściwy wybór metod przeciwstawienia się najeźdźcom, albo o nadmierną i nieskuteczną poprawność polityczną lub przesadny radykalizm, a generalnie o to, że nie trafiliśmy z przekazem dramatycznej prognozy do ludzi którzy nie widzieli i nie rozumieli niebezpieczeństwa. Na sto sposobów jesteśmy współodpowiedzialni za to co się dzieje w Polsce – chociaż i Pani i… Czytaj więcej »

Zwinka
Zwinka

Dziękuję i wzajemnie serdecznie pozdrawiam.

gustaw
gustaw

To nie moja wina. ale wstyd straszny

smętek
smętek

Szanowny Panie, Pana artykuły są zawsze mądre i poruszające. Wymagają od czytającego skupienia i refleksji. Mnie tych refleksji dopadło wiele i najbardziej boli mnie, że nie mamy w Polsce prawdziwych dziennikarzy. Na potkania z przedstawicielami „wadzy” idą w charakterze dziennikarzy osoby, które nie potrafią układać pytań i otrzymywanych odpowiedzi w logiczny ciąg. Ja nie występuję na oficjalnych spotkaniach ale przy każdej możliwej okazji i w różnych gremiach moich równolatków (40+) zadaje pytania: Kto nas wykształcił? Kim byli nasi profesorowie w szkołach średnich i na studiach? Miałem szczęście i zaszczyt pobierać nauki u przedstawicieli elity, prawdziwych intelektualistów. Wychowali mnie i mój… Czytaj więcej »

Włodzimierz
Włodzimierz

„:Aby zło zatriumfowało, wystarczy, by dobry człowiek niczego nie robił” – Edmunt Burke.

I tak się stało – wszyscy byliśmy zbyt bierni…..

Dario
Dario

Szkoda słów na te brdenie wyzej napisane. Proponuje zeby autor tego tekstu cofnal swoje przemyslenia o 10 lat wczesniej kiedy to rzadzila po i moze zobaczy jakasanalogie do tego co piszs. Z jednej strony dzisiejsza opozycja mowi o wojnie z hejterami a to jak sie nazywa co jest wyzej napisane? Ludzie nie badzmy smieszni. Dajcie ludziom pomysl i nadziejd na lepsze jutro anie tylko wszystko do bani

Eugenia
Eugenia

Boję się, zostało mi już mało czasu, aby zobaczyć tą, pokonaną,
złą siłę w naszym kraju.
Mogę tylko powiedzieć, że żadne „trzynastki” z moich pieniędzy, jak i wielu emerytów,
nie przekupią nas.

Danuta
Danuta

Może i poparcie dla PiS nie spada ale i też nie rośnie. Jak na taką ilość rozdanej kasy to wynik w wyborach parlamentarnych 43% jest raczej mizerny. Teraz za wszelką cenę trzeba „zreformować” sądownictwo aby „raz oddanej władzy nie oddać nigdy”.