Popierać nie przeszkadzać! Kontrowersje wokół Tarczy 3.0

Komu „Zioberko po krakowsku” w restauracji „Polski Nie-Rząd” w Sosnowcu?

Nowa „tarcza antykryzysowa” wprowadza rewolucję na polskim rynku pracy, niekoniecznie w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Od ponad tygodnia minister rozwoju Jadwiga Emilewicz zapowiadała ją na konferencjach prasowych, przemilczając najbardziej kontrowersyjne rozwiązania projektu. Opinię publiczną świadomie informowano tylko o zaletach projektu. Najważniejsze z nich to poluzowanie przepisów związanych z zamówieniami publicznymi i dopłaty do odsetek przy kredytach dla firm oraz większe możliwości zadłużania się samorządów. Jeśli projekt zostanie dziś przyjęty, nowe zapisy mają obowiązywać od maja.

 

Tymczasem w projekcie „tarczy antykryzysowej 3.0” zaszyto takie kurioza, jak zwalnianie pracowników mailem czy wysyłanie ich na przymusowy urlop (zaległy lub połowę bieżącego – bez pytania o ich zgodę). Można się będzie odwołać, ale przewidywane terminy będą krótsze niż w zwyczajnych okolicznościach. Pracownikom odbierze się również prawo do odprawy. To nie wszystko. Osoby mające „inne źródła utrzymania” (czyli takie, które oprócz etatu mają umowę-zlecenie, umowy o dzieło albo tantiemy z praw autorskich) będzie można zwolnić bez konsekwencji, a informacji na temat posiadania takich źródeł udzielić będzie musiał sam pracownik „na wniosek pracodawcy”!

Pracę mogą stracić także osoby, które osiągnęły wiek emerytalny. Przypomnijmy: w 2017 został on obniżony decyzją partii rządzącej. Znacznie łatwiej będzie można ciąć pensje pracownicze. Wystarczy spadek obrotu firmy o 15 proc. w ciągu roku – i można obniżyć wynagrodzenie wszystkim pracownikom o 10 proc., bez konieczności uzyskania zgody załogi czy związków zawodowych. Tarcza daje szefom firm możliwość zawieszenia postanowień układów zbiorowych oraz innych porozumień zawartych z załogą, np. w sprawach socjalnych.

Gdy w poniedziałek media, m.in. „Wyborcza”, opisały założenie nowej „tarczy”, minister Jadwiga Emilewicz nagle odwołała konferencję prasową. Ciekawą taktykę obrał z kolei Piotr Müller, rzecznik rządu. Otóż zasugerował na Twitterze, że ułatwienia przy zwalnianiu pracowników to … jedynie „propozycja partnerów społecznych” (czyli pracodawców).

W domyśle – PiS ma czyste ręce. W rzeczywistości 48 artykułów w nowej „tarczy” nie stworzyli związkowcy czy pracodawcy, ale właśnie rząd. Wychodzi przy okazji kompletne niezrozumienie przez rządzących roli „czwartej władzy”, czyli prasy. Dowód? „Zdenerwowanie” Łukasza Schreibera, szefa Komitetu Stałego Rady Ministrów. „Chciałbym wiedzieć czemu służy pisanie o projektach, które nawet nie przeszły przez Stały Komitet RM” – zapytał on w poniedziałek.

 

Za edukowanie rządu w tej oczywistej sprawie musieli wziąć się internauci. – „To ja Panu wyjaśnię. Otóż pisanie o projektach i nagłaśnianie idiotycznych zapisów służy temu, żeby złe projekty nie stały się obowiązującym prawem. Choć rozumiem, że dla przedstawiciela władzy, której się marzy autorytarny zamordyzm, może być to trudne do pojęcia” – napisał jeden z internautów.

Stanowisko w sprawie zapisów nowej tarczy zajął NSZZ „Solidarność”. – „Nie godzimy się na nieskrępowane zwolnienia zarówno indywidualne, jak i grupowe, obniżanie wynagrodzenia, dysponowanie połową urlopu wypoczynkowego pracowników, zawieszanie układów zbiorowych pracy i regulaminów, przejęcie i dowolne dysponowanie zakładowymi funduszami świadczeń socjalnych” – napisano w oświadczeniu związku. Ogłosił on także przygotowania do akcji protestacyjnych, mimo pandemii.

mpm

Źródło: wyborcza.pl

  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media
Subscribe
Powiadom o
guest
3 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Maciek123454321
Maciek123454321
28 kwietnia 2020 09:03

Niech ten głupi rząd weźmie przykład z Tłuściocha Toruńskiego, który rozkręca nowy biznes. Po maseczkach i przyłbicach oferuje święte obrazki, krzyże i modlitewniki, które mają pomóc odwrócić zarazę. W ofercie powinien jeszcze mieć urny oraz trumny. I biznes się kręci.

smętek
smętek
28 kwietnia 2020 12:20

Kurcgalopem wrócono do XIX wieku kiedy liczył się przedsiębiorca a pracownicy, wtedy nazywani robotnikami, byli mierzwą. Ciesz się polski narodzie jak jeden chory z nienawiści staruch, nie mający pojęcia o współczesnym świecie, zgotował nam piekło.

Antoni
Antoni
30 kwietnia 2020 01:15
Reply to  smętek

I za………dalaj za miskę ryżu. ( cytat z premiera Morawieckiego – jego marzenie się spełnia)