Porządki, czyli jak górnicy z panem prezydentem Polskę sprzątają

Porządki, czyli jak górnicy z panem prezydentem Polskę sprzątają

Jak „pozbyć się” problemu stu tysięcy górników nagle pozbawionych dobrze płatnego (acz coraz mniej sensownego ekonomicznie) zajęcia?

Pan prezydent, w ramach niemającej – oczywiście – nic wspólnego z kampanią akcji „Z wizytą u was” niedawno odwiedził Górny Śląsk. I w ramach kolejnej akcji – „Sprzątania Świata” – prosił tam górników o wsparcie. Chodziło konkretnie o pomoc w domowych porządkach. No, wiecie, żeby wreszcie było czysto i w ogóle…

Na górnikach, przywykłych do podobnych wizyt, zawsze można polegać. Gromkie „pomożemy!” wyraźnie należy już do śląskiej tradycji. Toteż obiecali ogarnąć to i owo.

Jak powiedzieli, tak zrobili. Zaczęli od siebie. Załadowali zalegający na hałdach węgiel do worów i wysypali przed biurami posłów PiS. Bo gdzieś trzeba było, a nawet w samouczku „Wyborczej” brakuje informacji, do jakiego koloru kontenera wrzucać świeże owoce górniczego trudu. No a porządek musi być!

 

Sprzątanie rzeczywiście wypadało zacząć nie od sądów, jak niedwuznacznie sugerował pan prezydent, ale od kopalni. Bo wszak węgiel to najbrudniejsze z używanych obecnie źródeł energii, które odpowiada za smog duszący polskie wsie i miasteczka i pokrywający lepkim czarnym osadem fasady, zieleń, szaliki, chodniki i umysły połowy przechodniów. Nic więc dziwnego, że górnicy zaczęli porządki od węgla właśnie, zwłaszcza że z powodu największego w historii importu tego surowca z Rosji nasz, a konkretnie ich urobek zalega na wspomnianych hałdach i tylko patrzeć, jak zasypie całe Zagłębie.

Tak więc, zgodnie z życzeniem pana prezydenta, górnicy sprzątają na Śląsku (bo tam akurat z powodu stałej i intensywnej wszechobecności węgla jest najbrudniej). Ale zapewne wkrótce rozszerzą akcję na przyległe województwa, z mazowieckim na czele.

W ten sposób rozwiązane zostaną kreatywnie i twórczo dwa problemy naraz. Po pierwsze – będzie czyściej. Po drugie zaś, górnicy będą mieć zajęcie. W ten sposób rząd nie będzie się już musiał dłużej kłopotać, co zrobić z kadrą z likwidowanych kopalń. Te zaś trzeba zamknąć jak najprędzej, bo ich eksploatacja jest coraz bardziej niebezpieczna, a też nieuzasadniona ekonomicznie. Wydobycie węgla w Polsce już dawno przestało być opłacalne, czego nie ukrywają już nawet paskowi z TVP.

Na świecie fedruje się taniej, a tamtejszy węgiel jest też lepszej jakości (co znaczy, że mniej kosztuje, brudzi oraz „truje”). Więc się go kupuje, bo – jak odkrywczo stwierdził ostatnio pan poseł Cymański – „mamy kapitalizm”.

Patriotyzm patriotyzmem, ale pokażcie takiego polityka, który powie wprost wszystkim Kowalskim, że stawiamy oto wyłącznie na polski węgiel narodowy.  Reszta społeczeństwa musi więc pogodzić się z fundowaniem z własnej kieszeni corocznych podwyżek górniczych pensji (teraz życzą sobie niewiele, bo zaledwie 12 procent) oraz zwyczajowych trzynastek, czternastek, wczesnych emerytur i różnych tam deputatów. Oraz zapłacić za wyższe rachunki za prąd i z radością przyjąć kilku-, a może nawet kilkunastoprocentową inflację. Bo taka jest cena trwania przy węglu, a szczególnie przy węglu z naszych kopalń. Rozsądnie byłoby więc jak najszybciej je zamknąć.

Ba, ale jak „pozbyć się” problemu stu tysięcy górników nagle pozbawionych dobrze płatnego (acz coraz mniej sensownego ekonomicznie) zajęcia, nie ryzykując spadków w sondażach?

I tu nadchodzi (and here comes, jak mawiają ci, co nie będą nam w obcych językach… i tak dalej) pan prezydent i podsuwa genialne w swej prostocie rozwiązanie problemu. Wystarczy skierować ich do prac porządkowych!

 

Z tym, że pojawił się drobny problem natury komunikacyjnej. Górnicy wzięli słowa pana prezydenta dosłownie. Nie chwycili za kilofy, by – wzorem swoich kolegów z Ursusa, którzy w roku 1968 też chętnie odpowiedzieli na wezwanie partii – „wykopać” ze stołków sędziowskie i wszelkie inne gorszosortowe elity. Zabrali się do pakowania węgla w worki i wysypywania ich w biurach posłów PiS.

W tej sytuacji te dwa miliardy, o które teraz telewizja partyjna toczy boje z onkologią, jak nic należą się telewizji właśnie. Bo w ’68 ludziom ciężkiej pracy pałującym studentów z UW nie trzeba było tłumaczyć, co miał na myśli pierwszy sekretarz, kiedy wzywał aktyw robotniczy do „zrobienia porządku” w „naszym polskim domu”. Prezes Kurski i jego redaktorzy, choć kręcą materiały środkowym palcem, tym razem nie dali rady, bo najwyraźniej robienie ludziom wody z mózgu podrożało bardziej niż polski węgiel. Nawet Zenek nie pomógł. Tak więc te dwa miliardy słusznie się im – po prostu – należały!

Bożena Chlabicz-Polak

  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

2
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
2 Comment authors
Jacek DolińskiNihil Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Nihil
Nihil

6 % podwyżki….. Naszych pieniędzy (bo górnictwo węglowe od lat przynosi straty) za głosy na Budynia. To jest kampania wyborcza za nasze pieniądze

Jacek Doliński
Jacek Doliński

Z naszych pieniędzy idzie nie tylko ta 6% podwyżka, którą rząd przekupił protestujących górników – be najwyraźniej przestał już im przeszkadzać import rosyjskiego węgla. Z naszych pieniędzy jest finansowana cała działalność kopalń! Skoro od dłuższego czasu nie sprzedają swojego węgla, tylko gromadzą go na hałdach, to nie mają żadnych przychodów. Znając mizerną kondycję finansową kopalń nie podejrzewam, aby miały tak wielkie rezerwy finansowe, które umożliwiłyby im jałową z punktu widzenia gospodarki działalność.