Poznańska Pyra a „armia” prezesa

Poznańska Pyra a „armia” prezesa

Dyktatorzy, poza tym, że łamią wszystkie zasady państwowości, demokracją zwane, mieli zawsze swoją grupę wsparcia. Ludzi, którzy zapatrzeni w nich, zakochani, skutecznie prowadzili demolkę, byle tylko zasłużyć na uśmiech, jakiś awansik i zaspokoić własne, rozdmuchane ego. Miał Mussolini swoje Czarne Koszule, Hitler swoją  czarną gwardię czyli SS, Mao Zedong  czerwoną gwardię czyli Hunwejbinów. Wiadomo dyktator bez walecznego zaplecza nie miałby szans.

Na naszej scenie politycznej też mamy takiego swojskiego, małego człowieczka, którego sny o potędze prowadzą nas nieuchronnie w kierunku ciemnej strony mocy. Miesza on ostro w polskim kotle państwowości szykując nam niespodziankę w postaci rządów autorytarnych, a może nawet dyktatury. Popatrzmy, jak wygląda jego armia, która coraz bardziej się rozkręca, nakręca i aż bucha żądzą niszczenia każdego, komu w głowie inna wizja Polski niż ich.

Chłopcy narodowcy
Bacznie obserwował ich prezes już od dobrych kilku lat. Wzrastająca popularność, patriotyzm idealny do rozgrywania własnych interesów, odwołanie do nacjonalistycznych elementów w historii Polski, ogromna niechęć do rządów PO/PSL, zamiłowanie do zadym, demolki jako zdrowych objawów swego istnienia to po prostu miód na serce prezesa. Bo jak tu nie kochać chłopaków, jak oni tacy silni, zdeterminowani, konkretni? Rozpoczęła się więc polityka oswajania zwierza, udomawiania go i wmawiania, że tylko z PiSem mu po drodze. Bo przecież ileż dumy w hasłach  „raz sierpem raz młotem, czerwoną hołotę”, „śmierć wrogom Ojczyzny”, „j…ć Tuska” . Jakiż wspaniały pokaz siły i wiary we własne przekonania na państwowych obchodach rocznicowych, gdy tak pięknie buczeli i gwizdali na „zdrajców” narodu. I tak sobie z prezesem zaczęli spijać z dziobków, że ani się obejrzeliśmy, a już  narodowcy stali się częścią pisowskiej Polski. Chłopaki  maszerują sobie, wykrzykują, co im ślina na język przyniesie, a papcio Kaczyński nadal ich lubi i hołubi. Rząd nie reaguje na pobicia obcokrajowców ze zbyt śniadą karnacją ani na język nienawiści. Mało tego, rozwiązuje Radę ds. walki z rasizmem i ksenofobią. Jakiż to ukłon w stronę maszerujących łysolków. A co się mają chłopaki obawiać reperkusji jakiś, prawda? Jest też odgórne przyzwolenie, by narodowcy wchodzili do szkół ze swoimi projektami edukacyjnymi, ładując w młode główki tony fałszywej historii. Jeszcze trochę, a zapewne to oni staną się główną siłą Gwardii Narodowej, która w zamierzeniu Macierewicza ma być również wykorzystana do tłumienia antyrządowych demonstracji. Mądry facet z prezesa, ale oby się nie przeliczył. Pupilek może poczuć się tak ważny, że uzna, iż lepiej mu przejąć władzę w Polsce niż wysługiwać się prezesowi. I co wtedy zrobi PiS?

Kibole
Prezes kocha kiboli od czasu, gdy okazało się, że oni nie kochają Donalda Tuska i PO. Każdy chyba pamięta, jak to brzydkie PO wsadziło za kratki kibola „Starucha” . Łzy rzęsiste w PiSie  polały się  ostro  i każdy, kto mógł ruszył na ratunek „prawdziwego patrioty”. Kempa, Czarnecki, Hofman, Romaszewscy. I poszła fama między kiboli, że prezes utuli, wesprze, wyciągnie z tarapatów. Dzisiaj panowie bezkarnie szaleją na trybunach wznosząc hasła przeciwko Żydom i uchodźcom, organizują swoje ustawki, biorą udział w różnego rodzaju burdach. Im wolno, bo PiS ochroni, a w zamian za to są wierni, oddani i pójdą jak w dym, pod warunkiem, że przeciwko słabszym od siebie.

Obrońcy Krzyża
Pojawili się zaraz po katastrofie smoleńskiej. Najpierw w obronie krzyża przed Pałacem Prezydenckim, ale szybko przeobrazili się w kółko adoracji prezesa. Jarosław Kaczyński skutecznie przekonał ich, że krzyż to symbol walki o właściwą Polskę, Polskę prawdziwych patriotów, prawdziwych katolików, prawdziwych Polaków, którymi tylko oni. Na każde skinienie swego guru lecą do Warszawy, by wesprzeć, szaleją w mediach, żądają pomników wszędzie, gdzie się da i walczą, walczą z każdym, kto widzi Kościół, katastrofę smoleńską i prezesa innymi oczami niż oni. To najwierniejsza i najbardziej oddana PiSowi gwardia. Jak trzeba to różańcem, krzyżem i modlitwą zdzielą wroga po łbie. Dadzą radę, bo boża siła ich napędza. Boża siła i miłość do pisowskiej Ojczyzny.

Rodzina Radia Maryja
To zdaje się największa miłość prezesa. Miłość oparta na wspólnocie interesów każdego typu. Ojciec Rydzyk napędza wyborców PiSowi, a w zamian za to dostaje kasę, szacunek i priorytet we wszystkich działaniach partii. Jak to mówi Kempa „rodzina Radia Maryja jest kręgosłupem „biało-czerwonej drużyny”, do której Prawo i Sprawiedliwość pragnie zaprosić wszystkich, którzy stoją po stronie Boga, honoru i ojczyzny.” Cechą wspólną rydzykowej rodziny i obrońców krzyża jest ta niezwykła podatność na słowa prezesa. Bezkrytycznie wierzy ona we wrogów wewnętrznych i zewnętrznych, zamach na chrześcijaństwo, upadek wartości. Prezes rozgrywa nimi jak tylko mu się chce, a oni pójdą za nim w ciemno, niosąc na transparentach nienawiści Miłosierdzie Boże i Dekalog. Obok Obrońców Krzyża to najwierniejsza, najbardziej oddana gwardia Nowej Polski. W walce z niewiernymi chętnie wykorzystają też  swoje różańce, świece, biblię, a to broń dość skuteczna i umiejętnie użyta, może być i bolesna.

Trzeba przyznać, że dość różnorodna ta armia prezesa. Czy może na nią liczyć, to czas pokaże, choć w przypadku dwóch ostatnich jej elementów ten czas może znacznie osłabić siłę armii w sposób naturalny, delikatnie mówiąc. W końcu ludzie starsi nie żyją wiecznie. Porównując moce przerobowe do gwardii znanych nam z historii dyktatorów mogę powiedzieć jedno. Każdy ma taką armię na jaką zasługuje. I tyle w temacie.

Tamara Olszewska

 

  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

2
Dodaj komentarz

avatar
2 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
2 Comment authors
ZwinkaAdam Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Adam
Adam

Zgadzam się z tezami tekstu powyżej , ale nie można zapomnieć że wzrasta pokolenie ładowane patriotyzmem pszenno – buraczanym , oflagowane i godłem tatuowane , o myśleniu tak płytkim jak ramówka Polsatu i TVN .
Płacenie podatków to frajerstwo a nie patriotyzm, tak zresztą jak szacunek dla innych Polaków .To efekt nie pracy funkcjonariuszy PIS tylko edukacji szkolnej , poprzednie ekipy dokładnie zadbały by tak się stało. Cóż wypada sparafrazować słowa postaci na którą w tym kraju powołują się niemal wszyscy ( z autorem komentarza włącznie)
„……kto jest bez winy niechaj ………..”

Zwinka
Zwinka

I w końcu każdy dyktator spotyka swoją Nemezis …