Prawda sama się nie obroni

Prawda sama się nie obroni

Ludzi, którzy oszukują, trzeba nazywać oszustami. Kłamcy trzeba mówić, że kłamie, a nie, że mija się z prawdą.

Nawet najwięksi cynicy z obozu rządzącego obnoszą teraz zatroskane twarze, a ich wypowiedzi ociekają wręcz życzliwością dla oponentów. Przed kamerami całymi sobą demonstrują niezłomną wolę porozumienia i współpracy. Ku zaskoczeniu opozycji pozwolili im się w Sejmie wygadać, a nawet krytykować, nie wyłączając mikrofonu. Funkcjonariusze PiS dokładali starań, by na zarzuty nie reagować jak zwykle krzykiem ani obelgą. Doszło nawet do tego, że projektodawcy wycofali się z kilku przepisów budzących największe kontrowersje. Ale potem było już jak zawsze. Ponad 200 poprawek do ustawy, która ma chronić Polskę przed katastrofą, nie zostało rozpatrzonych ani nawet przeczytanych, bo do komisji nie trafiły, a w trzecim czytaniu wszystkie wylądowały w koszu. W jedną noc rządzący przepchnęli przepisy wymyślone w ekspresowym tempie, bez niezbędnych opinii i poważnych konsultacji, obarczone licznymi wątpliwościami prawnymi. I jak zwykle, w ostatniej chwili dorzucili do ustawy zdechłego szczura. Nie oglądając się na Konstytucję i regulamin Sejmu, PiS zmienił Kodeks Wyborczy, montując w nim przepisy ułatwiające swemu elektoratowi głosowanie na Andrzeja Dudę.

W rządowych mediach przyznanie sobie dodatkowych uprawnień odtrąbiono jako wielki sukces rządu PiS – absolutnie nieświadomego, że ogromna władza przy szczątkowej odpowiedzialności to przepis na wielką katastrofę. Widzom ukazano posągową postać Pana Prezydenta jako herosa z tarczą, którą osłoni Polaków i będzie ich bronić przed wirusem, przed gospodarczą katastrofą i od wszelkiego złego. A w sondażach przybyło Dudzie kilka kolejnych punktów.

 

Wyborcom jakoś dotąd nie przeszkadzało, że Andrzej Duda kompromituje urząd prezydenta, że łamie swoją przysięgę ostentacyjnym związkiem z jedną tylko opcją polityczną, że usprawiedliwia liczne afery z udziałem rządzących i legalizuje ich bezprawne ustawy. Również dzisiaj jego zwolennikom nie przeszkadza, że nawołując Polaków do pozostania w domach, sam odbywa tournée po kraju, dezorganizuje pracę szpitali, administracji terenowej, policji i rozmaitych zawłaszczonych spółek. Wyborcom Dudy nie przeszkadza, że ich kandydat, wzorem dygnitarzy z PRL, odbywa bezsensowne „gospodarskie wizyty”, nie dbając o bezpieczeństwo ochroniarzy, obsługi i tych, których odwiedza. Kilka dni temu usłużne media pochwaliły prezydenta za to, że przemierzył pół Polski, by w większym gronie pomodlić się o pomyślność Polski i Polaków w czasach pandemii – łamiąc tym samym rozporządzenie zakazujące zgromadzeń powyżej 5 osób.

Premier ogłosił z mównicy, że „rząd działa tak szybko jak to możliwe” – i nikt nie zaprotestował przeciw oczywistemu łgarstwu. Nikt nie zwrócił uwagi, że nawet gdyby to była prawda, to dużo lepiej byłoby, gdyby działał mądrze i skutecznie, bo skutki pracy na tempo obejrzeć można podczas wielokrotnego poprawiania i wycofywania ustaw przyjmowanych ekspresem. Słuchając ostatnich obrad, zabrakło mi palców, by zliczyć choćby tylko najbardziej horrendalne bujdy. Coraz więcej kłamstw uchodzi kłamcom bezkarnie. Suwerenowi już jakby nie przeszkadza, że Prezydent RP sam notorycznie kłamie i wspiera tych, dla których kłamstwo jest tylko niewinnym narzędziem uprawiania polityki. Dlaczego? Może ludzie nie wierzą, że są okłamywani? Może nie chcą wierzyć, bo w informacyjnej bańce TVPiS i mediów prorządowych czują się bezpieczniej? Może potrzebna im jest wiara w uzdrowiciela i jego cudowne leki na wszystko? Może boją się, że bez tej wiary zły świat zwali im się na głowę? Tak czy owak w dniach wielkiej próby bardzo wielu Polaków wierzy w największą blagę sezonu, że PiS postawił na nogi zdemolowaną przez Platformę służbę zdrowia i że władza zrobiła wszystko, co było możliwe, by przygotować się do epidemii.

Ludzie w to wierzą, mimo że na wyciągnięcie ręki (do klawiatury) jest informacja, że już w 2015 r. rząd PiS zrezygnował z przygotowanego przez rząd PO programu ochrony przed zagrożeniem biologicznym – programu, który dziś pomógłby w walce z epidemią (w zamian MSWiA skupiło się na usprawnianiu metod inwigilacji). Nie trzeba wybitnego fachowca, by znaleźć jedyny opracowany przez rząd PiS plan przeciwepidemiczny i dostrzec, że jest on zlepkiem różnych dokumentów i koncepcji sprzed niemal 40 lat, z czasów PRL. Również bez trudu można odkryć, że w 2018 r. polski system ochrony zdrowotnej spadł w rankingu Euro Health Consumer Index, oceniającym 35 systemów europejskich, na 32 miejsce.

Prawie bez echa przeszła wiadomość, która w każdym cywilizowanym kraju wywołałaby polityczne trzęsienie ziemi, że już w styczniu Agencja Wywiadu ostrzegała rząd o bardzo realnym zagrożeniu Polski koronawirusem. Informacje z raportu polskiego wywiadu znalazły się nawet w dwóch poufnych biuletynach informacyjnych NATO – z którego skorzystały inne kraje (np. Estonia przygotowała odpowiednią ilość sprzętu ochronnego, maseczek, kombinezonów i płynów odkażających oraz całe mobilne laboratoria). Ale rząd PiS nie zareagował. Gdy 28 stycznia Koalicja Obywatelska chciała, by powstał sztab kryzysowy, taki jak w Czechach, przedstawiciele władzy oskarżyli przeciwników o sianie paniki, a 2 lutego premier Morawiecki uspokajał, że „trzymamy rękę na pulsie i monitorujemy sytuację”. Trzymając rękę nie pomyślał jednak o dodatkowym zakupie sprzętu i wyposażenia ochronnego – przeciwnie, jeszcze w połowie lutego Polska wysłała do Chin transport maseczek ochronnych…

Do świadomości wielu Polaków nie dotarła prawdziwa informacja, że Polska zajmuje dziś jedno z ostatnich miejsc w Europie pod względem liczby łóżek na intensywnej terapii: w Niemczech na 100 tys. ludności przypada prawie 34 wyposażonych miejsc, na Litwie, w Chorwacji i Estonii – ok. 15, a w Polsce o połowę mniej. Z łatwością natomiast przyswajane jest łgarstwo, powtarzane w duecie przez prezydenta i premiera, że Unia pozostawiła nas samym sobie i grosza nie dała, żeby wspomóc nas w dramatycznej sytuacji. Prezydent Duda ogłosił podczas jednej z ostatnich swoich wycieczek po kraju, że „Kryzys jest ogólnoświatowy, ale nikt nam nie pomoże, dlatego nasz program wsparcia zakłada, że radzimy sobie kompletnie sami”. Tymczasem jest mnóstwo faktów dowodzących, że w UE aż roi się od pomysłów, inicjatyw i zrealizowanych już dokonań wspomagających kraje członkowskie w pokonaniu pandemii. Ironią losu jest fakt, że Unia byłaby w porządku, gdyby naprawdę nic nie robiła, bo m.in. z inicjatywy PiS ustalono regułę, że problematyka zdrowotna pozostaje w wyłącznej dyspozycji rządów krajów członkowskich. Ciekawe czy ten fakt wryje się w pamięć Polaków skuteczniej niż łgarstwo o egoistycznej Unii, która ma Polskę w pompie.

Wicemarszałek Terlecki poinformował przed kamerami, że „dla swoich interesów partyjnych (Platforma) jest gotowa narazić życie i zdrowie posłów”. Czy w pamięci telewidzów pozostanie ten bezczelny bonmot, czy może wyjaśnienie, że PO protestowała przeciw „zdalnemu” uchwaleniu zmian w regulaminie Sejmu, które zgodnie z Konstytucją wymagają fizycznej obecności posłów – rzecz jasna z zachowaniem środków ostrożności – czyli tak, jak to się w końcu odbyło. Nawiasem mówiąc pan Terlecki tak dbający o bezpieczeństwo parlamentarzystów, podobnie jak inni członkowie rządu z ministrem zdrowia na czele, nie skorzystał podczas tych obrad z przydzielonych mu rękawiczek i maski. Rządzący mają gdzieś wprowadzany przez siebie reżim sanitarny, podobnie jak wszystkie inne prawa, które właścicieli Polski nie dotyczą.

Słychać, że wyborcy PiS albo są odporni naprawdę, albo tolerancyjni wobec nieprawdy. Tak czy owak główną przyczyną niesłabnącego poparcia dla rządzących jest paradoksalnie ich wiarygodność. Bo ludzie władzy do perfekcji opanowali sztukę manipulacji umysłami i emocjami. Po mistrzowsku szczują, pomawiają i oskarżają. Pierwszorzędnie fałszują lub dorabiają fakty. Znakomicie konstruują i propagują rzekome sukcesy swojej formacji. Arcymistrzowie PR na blachę wykuli tajniki mowy ciała. Potrafią przemawiać głosem drgającym ze wzruszenia, gdy mowa o tragediach ludzkich, głosem podniosłym w patriotycznych uniesieniach, głosem zduszonym z przejęcia, gdy opowiadają o własnej krzywdzie, głosem miodem płynącym, gdy dziękują Polakom za to, co robią w zastępstwie rządu, a najczęściej głosem gromkim w udawanym oburzeniu, gdy trzeba gromić opozycję, no bo jakże to atakować rząd w trudnych czasach!

Ale czy hipnotyzerzy z PiS naprawdę są niepokonani? Czy nie da się przeciągnąć na jasną stronę mocy jakiejś znaczącej część elektoratu PiS? Myślę, że to możliwe, pod warunkiem jednak, że pozbawi się rządzących chociaż części wiarygodności. Jak? Najkrócej: NIE ODPUSZCZAĆ! PiS potrafił z jednego niefortunnego sformułowania Schetyny o „totalnej opozycji” ukręcić skuteczny bat na całą kadencję. Opozycja o wiele ważniejsze wypowiedzi puszcza mimo uszu lub kwituje jedną konferencją prasową. O wpadkach i aferach rządzących trzeba trąbić głośno i bezustannie. Trzeba krzyczeć o szaleństwach i głupocie władzy. Mówić o lekarzach na pierwszej linii frontu bez maseczek i ubiorów ochronnych. Wypominać posłance Hrynkiewicz jej lekceważące „Niech jadą!”. Gromić podłość funkcjonariuszy opowiadających, że lekarze żywią się kawiorem, a rezydenci wolontariusze, którzy wyjeżdżają leczyć w krajach afrykańskich, byczą się tam na wakacjach. Wypominać władzy, że jedną ręką oferuje firmom wsparcie w ramach tarczy, a drugą ręką właśnie ściąga podatki za luty, bo w lutym przecież formalnie epidemii jeszcze nie było. Ujawniać cynizm Kaczyńskiego, który prze do wyborów za cenę życia – głównie swoich wyborców, których dotąd z udawanym szacunkiem nazywał suwerenem, a teraz namawia ich do wyborów ze świadomością, że oni właśnie pójdą, a pójdą, bo mu wierzą, że głosowanie będzie bezpieczne. Trzeba głośno i wyraźnie powiedzieć, że ktoś, kto świadomie ryzykuje życie nawet własnych wyborców, kto idzie do władzy po trupach, nie ma prawa funkcjonować w sferze publicznej, a w gruncie rzeczy nie powinien opuszczać zakładu zamkniętego. Warto przy okazji wspomnieć, że równocześnie z forsowaniem terminu majowych wyborów na Radzie Bezpieczeństwa Narodowego postawiono wniosek o zawieszenie wyborów w kołach łowieckich do końca epidemii.

 

Trzeba walić jak w kaczy kuper w ludzi umoczonych w coraz liczniejsze afery.  Pokazywać palcem tych, którzy zbijają kokosy na ludzkich tragediach. Nie odpuścić Wojciechowi Ahnertowi związanemu z PiS prezesowi firmy świadczącej dotąd usługi doradcze i konsultingowe, któremu rząd zlecił produkcję 5 milionów maseczek za ponad 10 milionów zł.  Nie odpuścić radnemu PiS Jerzemu Milewskiemu z rady nadzorczej firmy, gdzie rząd zamówił testy na obecność koronawirusa za ponad 3,5 mln zł.

Nie wolno litościwie odpuszczać przekrętów ani błędów. Ludzi, którzy oszukują, trzeba nazywać oszustami. Kłamcy trzeba mówić, że kłamie, a nie, że mija się z prawdą. Nie trzeba obawiać się, że wielokrotnym powtarzaniem zarzutu wpadnie się w banał.  To prawda, że wielokrotne wypominanie przeciwnikowi błędów i znęcanie się nad jego wypowiedziami bywa nieeleganckie, a czasem i nieprzyzwoite. Ale trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie: czy należy elegancko i przyzwoicie przegrać wybory? Czy w imię dobrych manier, w zgodzie z savoir vivre, warto przegrać Polskę?

Andrzej Karmiński
  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

11
Dodaj komentarz

avatar
7 Comment threads
4 Thread replies
1 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
9 Comment authors
ZwinkaIwonaMajaMaciek123454321Rafał P Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Dociekliwy
Dociekliwy

Tak, tak, tak. Po wielokroć tak.

Zbyszek
Zbyszek

Polska…

andrzej
andrzej

Dzieli i rządzi a wspólnego frontu opozycji brak.

smętek
smętek

Bardzo, bardzo dziękuję za ten mądry artykuł. Naszym nieszczęściem (w mojej ocenie) jest chyba to, że większość Polaków to idioci, którzy łykają wszystkie łgarstwa jak gęsi karmione na stłuszczenie wątroby, karmę.

Rafał P
Rafał P

Proszę zajrzeć na prawicowe portale. Tam nawet można przeczytać coś takiego: „Codziennie Bogu dziękuję że dał nam ten Rząd.” Oni pójdą głosować na Budynia, nawet jeśli z lokalu wyborczego mieli by tarfić na oddział zakaźny. I takich, bez owijania w bawełnę, idiotów nie brakuje. Może nawet w każdej rodzinie.

Zwinka
Zwinka

Jak za komuny. Dopiero po obaleniu okazało się, że wszyscy z nią walczyli. A rzeczywiście odważni tracili wolność, albo i życie… Jak za faszyzmu, Po wojnie okazało się, że wszyscy byli przeciwko, a Hitler wszystko zrobił sam. Kolaborantów też nie było, no skąd. Teraz jest to samo. Trump, Kaczyński, Erdogan, Orban i in. bez poparcia dużej części społeczeństwa nie mogliby zrobić tego, co zrobili i zamierzają zrobić. To swoim sąsiadom i rodzinom ( niestety ) „zawdzięczać” będziemy bagno, w jakim się znajdziemy. I nawet najlepsza opozycja z takim oślim uporem sobie nie poradzi.

Maciek123454321
Maciek123454321

No cóż, serdecznie życzę Kaczyńskiemu i jego wiernemu lokajowi Dudzie, aby szybko złapali tego syfa zwanego koronawirusem. Wyborów w maju nie będzie, a na jesieni gospodarka będzie w totalnej rozsypce. Tak czy siak, pisiory mają już przesrane.

Iwona
Iwona

Też jestem przekonana, że w maju wyborów nie będzie. Te wszystkie PiS-ie wrzutki są po to aby odwracać naszą uwagę od braku przygotowania i indolencji rządu. A naiwni dziennikarze to łykają. Uważam, że opozycja nie powinna dawać się naciągać na dyskusję na ten temat i ani jednego zdania poświęcać majowym wyborom. Za to na każde pytanie dziennikarza celnie punktować niezborne działania władzy, szczególnie w dziedzinie opieki zdrowotnej. Strateg pilnie potrzebny.

smętek
smętek

Nie mam pewności co do tego, że nie zorganizują wyborów w maju. Naszym obywatelskim obowiązkiem jest zbojkotować je. Złości mnie postawa prawdziwych dziennikarzy, którzy zamiast punktować łotrostwa pisiowatych, wracać do ich złodziejstwa i niszczenia państwa, na okrągło piszą o wirusie z koroną. Przecież nikt w Polsce nie wie, razem z Szumowskim, ilu Polaków jest zakażonych. Zaczynam przerabiać dwuwiersze z PRL. To jeden z nich: Chcesz coś dobrego nie chodź do Kaczyńskiego on nawet jak ma to ci nie da!

Maja
Maja

Bardzo słuszna teza, oczywiście prawda nie obroni się sama, gdy kłamstwa pis są rozpowszechniane przez cały aparat państwa

Iwona
Iwona

Marszałek Grodzki powinien wygłaszać orędzia co drugi dzień w TVPis i walić całą prawdę wprost. Strateg pilnie potrzebny.