Prawdziwy obraz Polski po dwóch latach rządów PiS

Już Antoni Słonimski opisywał przed wojną mechanizm straszenia przez endeków Żydami, mówiąc, że strach bazuje na niewiadomym. Jeśli powiedzieć Kowalskiej spod piątki, pisał Słonimski, że Żydzi podpalą Polskę i będą podrzynać gardła, Kowalska śmiertelnie się przerazi i poleci zagłosować na endeków, którzy ją niby przed Żydami obronią. Ale jeśli ta sama Kowalska usłyszy, że Polskę podpali i poderżnie jej gardło Żyd Icek spod siódemki, jej sąsiad, którego zna od małego, Kowalska popuka się w czoło i roześmieje endekowi w twarz.

Na półmetku wyraźnie widać, jak dalece obecnie rządzący skupiają władzę w swoich rękach. W dojrzałą fazę weszła nacjonalizacja sfery publicznej.

Takiej kadrowej karuzeli w spółkach skarbu państwa jak obecnie jeszcze nigdy nie było. Stanowiska stracili niemal wszyscy prezesi powołani na stanowiska za czasów PO-PSL. Walka o władzę w ramach rządzącej koalicji utopiła też menedżerów powołanych już po wyborach z 2015 r. Przykład? Giełda Papierów Wartościowych w ciągu dwóch lat miała czterech prezesów, a dodatkowo przez sześć miesięcy stanowisko to pozostało nieobsadzone. Do tego rząd w sferze rynku kapitałowego poczyna sobie nader nonszalancko. Nie wypracował porozumienia w sprawie reformy systemu emerytalnego, która miała stanowić jeden z filarów budowania krajowych oszczędności i źródła kapitału dla polskich firm. Jednocześnie ze wspomnianych spółek skarbu państwa, w większości notowanych na giełdzie, niemal 200 mln zł popłynęło do Polskiej Fundacji Narodowej (PFN) – odpowiedzialnej za kampanię popierającą reformę sądownictwa forsowaną przez PiS. Słowem, jak pisze portal dziennik.pl, PiS pokazał, że jest w stanie połamać wszelkie obowiązujące na rynku kapitałowym standardy.

W dziedzinie energetyki rząd zaplanował rozbudowę infrastruktury, dlatego w grudniu 2015 r. stworzono stanowisko pełnomocnika rządu ds. strategicznej infrastruktury energetycznej. Na czele stanął Piotr Naimski – jeden z najbliższych współpracowników Jarosława Kaczyńskiego. I teoretycznie dywersyfikacja kierunków dostaw może doprowadzić do obniżki cen, ale jednocześnie rząd wprowadził regulacje, które ograniczają konkurencję na rynku (ustawa o zapasach znacznie ograniczająca opłacalność importu gazu do Polski przez prywatne firmy). Efekt? Wzmocnienie PGNiG… grozi wzrostem cen surowca na krajowym rynku.

Kwestia kolejna – zbrojeniówka. Kontrolę nad nią odebrano Ministerstwu Skarbu już w pierwszych dniach urzędowania rządu na rzecz Ministerstwa Obrony Narodowej. Resort Macierewicza forsuje koncepcję rozwoju państwowego przemysłu zbrojeniowego, tyle że za cenę marginalizowania polskiego przemysłu prywatnego w tej branży. Przykładowo zamówienie na system kierowania polem walki (tzw. BMS) złożono Polskiej Grupy Zbrojeniowej, podczas gdy co najmniej dwie prywatne firmy dysponowały dużo bardziej dojrzałym rozwiązaniem. Sprawa podobna: zakup bezzałogowców – unieważniono przetarg (bo wygrał „prywaciarz”), a kolejny rozpisano pod PGZ. Efektem polityki stawiania na państwowe jest to, że Wojsko Polskie sprzęt dostanie później i drożej.

W państwie PiS również postawiono na „budowę cybersuwerenności” poprzez centralizację. Promuje się instytucje rządowe – Centralny Ośrodek Informatyki oraz Naukową i Akademicką Sieć Komputerową. W jaki sposób? COI po prostu zleca się bez przetargów (!) kolejne inwestycje, od budowy portalu Obywatel.gov po prace nad mDokumentami. NASK uzyskał natomiast pozycję krajowego instytutu naukowego i ustawowo przyznano mu funkcję operatora dla ogromnej inwestycji budowy Ogólnopolskiej Sieci Edukacyjnej. Wartość programu to, bagatela, 1,6 mld zł. Do tego rośnie znaczenie Exatela, czyli operatora przejętego od Polskiej Grupy Energetycznej przez Skarb Państwa. Exatel zarządzający ok. 20 tys. km światłowodu i odpowiedzialny za sieci szczególnie wrażliwe ze względów bezpieczeństwa, bez przetargu dostał zlecenie od MSWiA na dalszy rozwój tej sieci.

Państwowy i narodowy ma być przewoźnik lotniczy i koleje. LOT – zdaniem wicepremiera Mateusza Morawieckiego – kwitnie dzięki przejęciu przez PiS. Tyle że to nieprawda! Restrukturyzacji firmy dokonał przede wszystkim Sebastian Mikosz, który kierował nią od lutego 2013 do września 2015 r. Dalszy rozwój zapewnić miał firmie strategiczny partner – amerykański fundusz Indigo Partners, ale na sprzedaż udziałów nie zgodził się ówczesny minister skarbu z PO. Nowy rząd PiS nie wykluczał dofinansowania przez prywatnego partnera, ale temat porzucił. Za to snuje plany budowy wielkiego portu przesiadkowego w Baranowie koło Grodziska Mazowieckiego. Jeśli chodzi o kolej, też mamy ważne zmiany: nie będzie prywatyzacji najważniejszych spółek kolejowych. Jeszcze w 2015 r. ówczesne władze PKP dokonać tego ze spółkami PKP Intercity, czyli głównego przewoźnika kolejowego, który obsługuje połączenia dalekobieżne. Skarb Państwa miał zachować pakiet kontrolny.

Centralizacja PiS obejmuje nie tylko gospodarkę. W oświacie np. objawia się zwiększeniem roli kuratorów. Mają oni prawo wstępu na zajęcia w charakterze obserwatora bez zawiadomienia – to pisowska nowość. Co ważniejsze, wcześniej ich wybór odbywał się w trybie konkursowym – obecnie są powoływani przez MEN spośród grona sympatyków PiS, za to bez żadnych procedur.

Działania na polu oświaty to element szerszego zjawiska, jakim jest okrajanie samorządów z kolejnych kompetencji. Przykłady? Na szczeblu wojewódzkim praktycznie straciły one już wpływ na obsadę władz funduszy ochrony środowiska, które dysponują aktywami rzędu 8 mld zł. Podobny los spotkał ośrodki doradztwa rolniczego, wcześniej podlegające władzom regionalnym, dziś Ministerstwu Rolnictwa. Poza tym tzw. nowa ustawa wdrożeniowa zwiększyła nadzór wojewodów nad systemem dystrybucji środków unijnych przez marszałków województw. A do tego od 2018 r. marszałkowie stracą też kompetencje w kwestii wypłat 500 zł na dziecko na rzecz wojewodów. napływają coraz szerzej o pomysłach centralizacji funkcjonowania nadzoru budowlanego, powiatowych urzędów pracy, sanepidu, stacji kontroli pojazdów czy regulowania taryf wodnych.

Także trzeci sektor uwiera rząd PiS. Właśnie powołał Narodowy Instytut Wolności – Narodowe Centrum Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego przy Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, oprotestowywane przez przedstawicieli organizacji pozarządowych. Dlaczego? Ich zdaniem decyzje o przyznaniu pieniędzy dla NGO będą miały charakter stricte polityczny. Co więcej, na mocy ustawy powstanie też Komitet ds. Pożytku Publicznego, w którego składzie będą reprezentanci poszczególnych ministerstw w randze sekretarzy stanu. Komitet ma m.in. opiniować wszystkie projekty, które w jakikolwiek sposób dotyczą społeczeństwa obywatelskiego. A wystarczy przypomnieć, że dla rządu PiS ogromna część działających u nas organizacji nie realizuje tych zadań, które jego zdaniem winny być wspierane finansowo przez państwo. Na przykład Fundacja Batorego… Rząd tymczasem tworzy własne organizacje, m.in. wspomnianą PFN. Niejasne są do końca fundusze Reduty Dobrego Imienia czy Reduty PWPW. Właśnie powołano kolejną organizację – Fundację Polskiej Grupy Zbrojeniowej, która „ma służyć umacnianiu, rozbudowywaniu i upowszechnianiu wartości, które towarzyszyły naszemu narodowi od tysiąca lat” – czytamy na dziennik.pl. Jej pierwszym zadaniem jest zakup… rękopisów „Potopu” Henryka Sienkiewicza.

Wracając do gospodarki, zgodnie z planami PiS, ma być więcej inwestycji, ale to rząd zdecyduje, jakich i gdzie. Na razie ich udział w PKB spadł do 18,1 proc.!, czyli jest najniższy od przeszło dwóch dekad. Poza tym w myśl planów Mateusza Morawieckiego innowacje mają powstawać nie z potrzeby rynku, ale planu. Ten nakreślą instytucje wyposażone w miliardy złotych i kontrolowane przez państwo.
(Źródło: dziennik.pl)

mpm
  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

2
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
2 Comment authors
Polka gorszego sortuDodo Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Dodo
Dodo

Czy wspomniany na koncu plan ma byc 6-letni, czy 5-letni?

Polka gorszego sortu
Polka gorszego sortu

Na początku sześcio, a potem pięciolatki. Zgodnie z jedynym słusznym wzorcem. Ciekawe, kiedy prezes zapuści wąsy jak wujaszek Stalin.