Premier Morawiecki nie ma nic przeciwko hasłom pełnym nienawiści na Marszu Niepodległości, ale boi się „prowokatorów”

Premier Morawiecki nie ma nic przeciwko hasłom pełnym nienawiści na Marszu Niepodległości, ale boi się „prowokatorów”

To, że premier Morawiecki nie weźmie udziału w Marszu Niepodległości, organizowanym 11 listopada przez narodowców, nikogo nie dziwi. Jednak wyjaśnienie przyczyn tej decyzji, bardzo zaskakuje.

Morawiecki wraz z prezydentem Dudą zapraszali wszystkich Polaków na ten marsz, który miał być wspólny, miał łączyć i pokazać, że tego właśnie dnia warto postawić na zgodę narodową. Rząd jednak zmienił swoje stanowisko, bo nie mógł dogadać się z organizatorami. Jak twierdzi premier, „środowiska organizujące ten marsz nie zgodziły się, by powiewały na nim wyłącznie biało-czerwone flagi, żeby nie było żadnych transparentów. W związku z taką postawą zrezygnowaliśmy z udziału w tej manifestacji”.

Bardzo ciekawie brzmią słowa Morawieckiego, gdy wyjaśnia, że „wiemy bowiem, co się działo rok temu – znalazła się grupka osób: przysłowiowa łyżka dziegciu w beczce miodu, która zepsuła całą uroczystość, cały marsz. Nie chcemy uczestniczyć w imprezie, na której mogą znaleźć się również prowokatorzy, a organizatorzy Marszu Niepodległości nie są w stanie zapewnić spokojnego przebiegu manifestacji, nie są w stanie zagwarantować, że nie dojdzie do żadnych prowokacji”.

Prowokatorzy, czyli…kto?  Kogo ma na myśli premier, mówiąc o prowokatorach? Kiedy zajrzymy na stronę Marszu Niepodległości na Facebooku, to możemy dowiedzieć się, kim są ci „prowokatorzy”: „Mam teorię, niekoniecznie słuszną że za zaproszeniami tych organizacji ( chodzi ponoć o przyjazd na marsz banderowców – przypomnienie autora) stoi w rzeczywistości KOD i inne lewackie ruchy. Zapraszają je po to aby mieć argument iż jest to marsz faszystów”, „Wzbiera fala wiadomości o grupach, które tylko i wyłącznie pojawiać się mogą w celu sprowokowania zamieszek” czy też „Jak dorwę prowokatora-antifiarza to nie będę patrzył na kamery tylko za fraki biorę łachudrę, wrzucam do kosza i kulturalnie czekam na śmieciarkę aż zabiorą syfa”.

Nie potrafię zrozumieć, że to właśnie ci „prowokatorzy” odebrali panu premierowi chęć uczestnictwa w Marszu Niepodległości. Nie pełne nienawiści hasła, nie „Biała Europa”, „Polska dla Polaków”, race i agresja, ale ci bliżej nie określeni „prowokatorzy”. Ktoś tu ma ogromny problem z oceną sytuacji i postaw, całkowicie niezgodnych z obowiązującym oraz ponadczasowym systemem wartości.

Tamara Olszewska

Polecamy również

  •  
  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

3
Dodaj komentarz

avatar
3 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
3 Comment authors
AndaWaldemarZwinka Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Zwinka
Zwinka

Czytelniku, masz dwie fotki, Znajdź 10 różnic.

Waldemar
Waldemar

Kolejny raz PiS puszcza oko do patriotów w kominiarkach. Prowokatorzy? Dokładnie tak uważa ONR i reszta tego radykalnego towarzystwa. Od lat słyszę o niedobrej policji, która sprowokowała parę lat temu łagodnych jak baranki narodowców i zmusiła do rzucania w policję kostka brukową czy palenia wozu transmisyjnego TVN.. Transparenty i hasła? Gdyby rzeczywiście stanowiły prowokację, nie byłyby noszone na czele pochodu i szybko uporałaby się z nimi służba porządkowa Marszu. Jak widac, organizatorom absolutnie nie przeszkadzają. Można oczywiście rżnąć głupa jeszcze długo, ale fakty mówią same za siebię

Anda
Anda

Moi drodzy, gdyby Morawiecki powiedział coś przyzwoitego, logicznego lub prawdziwego, po godzinie nie byłby już premierem. Ciągle kłamie i mówi draństwa – to jest są jego kwalifikacje. Jak widać, jedyne potrzebne, żeby być pisim premierem. Jest w kłamaniu i mówieniu draństw lepszy od Szydło, dlatego ją zastąpił.