Prezes PiS desperacko walczy o życie

Prezes obronił nas przed zła Unią. Chwała mu za to!

Jarosław Kaczyński czuje pismo nosem i doskonale wie, że władza wymyka się mu z rąk.

Desperacja, z jaką Jarosław Kaczyński walczy o wybory 10 maja, naprawdę robi wrażenie: w minionym tygodniu osobiście rozmawiał z posłami Porozumienia Jarosława Gowina, próbując ich nakłonić do przejścia na swoją stronę. Żaden normalny, demokratyczny polityk nie miałby dość determinacji ani chęci utrzymania się u władzy za wszelką cenę, by tak jak on pazurami drzeć ziemię i zębami wgryzać się w darń. Większość dawno już by odpuściła. Ale nie wódz. On walczy o władzę tak, jakby chodziło o jego życie.

Dla normalnego, demokratycznego polityka stawką w tej grze nie jest życie, lecz po prostu przejście do opozycji. Owszem, fajnie jest rządzić, ale gdy się nie da, to czasem trzeba powiedzieć „pas” i odpuścić – może na jedną kadencję, a może na więcej. Trudno.

 

W porównaniu z osobnikami takimi jak Jarosław Kaczyński normalni demokratyczni politycy robią wrażenie słabo zmotywowanych. Jakby im nie zależało. Zorganizują konferencję prasową, coś tam powiedzą o ciepłej wodzie w kranie, a potem pójdą do domu poczytać książkę albo położą się spać. A w tym czasie pan prezes nie śpi. Po nocach kombinuje, knuje, pazurami drze ziemię.

Nic więc dziwnego, że nawet skądinąd bardzo mądrzy ludzie jak prof. Marcin Król dają się nabrać. Uznają, że patologia reprezentowana przez Kaczyńskiego powinna być normą. – „Bardzo chętnie bym wybrał panią Kidawę-Błońską, ale niestety ona nie powala energią i parciem do przodu. Elegancka pani, która chyba na prezydenta się nie nadaje, a w każdym razie jej się chyba po prostu tak bardzo nie chce” – powiedział Król w wywiadzie dla „Gazety Wyborczej”.

Tymczasem jest dokładnie odwrotnie – w tej dwójce to właśnie Kidawa-Błońska sprawia wrażenie osoby normalnej, której nie strach powierzyć władzę. W przeciwieństwie do prezesa PiS. Ograniczam się oczywiście do oceny czysto psychologicznej, pomijając kwestię programu politycznego. Ogólna zasada brzmi bowiem tak: im bardziej dany osobnik demonstruje, że niezwykle zależy mu na władzy, tym więcej jest powodów, by mu tej władzy nie powierzać.

Obecna desperacja Kaczyńskiego wynika z faktu, że władza wymyka się mu z rąk. I doskonale o tym wie. Czuje pismo nosem. Zapowiedź Gowina, że w sprawie wyborów będzie głosować razem z opozycją, oznacza, że PiS prawdopodobnie stracił w Sejmie większość. A z tego wynikają konsekwencje katastrofalne dla „dobrej zmiany”.

Po pierwsze, wybory prezydenckie odbędą się w terminie późniejszym, który nie gwarantuje Andrzejowi Dudzie zwycięstwa. Przeciwnie – wysoce prawdopodobna jest jego przegrana.

Po drugie, także w kolejnych głosowaniach sejmowych PiS musi liczyć się z przegraną. Strata Senatu w wyborach była rzeczą przykrą, ale nie katastrofalną. Izba wyższa nie była w stanie pisowskiego walca zatrzymać, a jedynie mogła spowolnić (o miesiąc) jego parcie do przodu. Jednak strata Sejmu to już inna sprawa. Bez Sejmu „dobra zmiana” staje się zmianą bezsilną.

Po trzecie, zdobycie przez opozycję z Gowinem większości w izbie niższej zapowiada przetasowania na szczytach sejmowej hierarchii. Do tej pory Sejm był posłuszną maszynką do zatwierdzania pomysłów pana prezesa, bo kierowali nim osobnicy w rodzaju Marka Kuchcińskiego czy Elżbiety Witek. To oni decydowali, którego posła ukarać, a którego dopuścić dogłosu, której ustawie nadać przyspieszony bieg, a którą wsadzić do zamrażarki. Jednak już słychać pogłoski o planach zmiany na stanowisku marszałka Sejmu. To zapowiedź końca pisowskiego eldorado.

Po czwarte, utrata większości w Sejmie i możliwe zwycięstwo opozycji w wyborach prezydenckich otworzyłyby drogę do demontażu całego pisowskiego systemu władzy, który pozwala Kaczyńskiemu trzymać Polskę pod kontrolą. Na początek można by się spodziewać neutralizacji narzędzia, którym PiS zatruwa umysły obywateli: TVP. Sejm kontrolowany przez opozycyjną większość błyskawicznie mógłby zmienić ustawę o Radzie Mediów Narodowych, usuwając z kierownictwa mediów państwowych pisowskich hunwejbinów i stopniowo przywracając partyjnym tubom propagandowym charakter mediów publicznych. Gdyby wyborów nie wygrał Andrzej Duda, ustawa taka nie napotkałaby na prezydenckie weto.

 

To tylko kilka najprostszych i bezpośrednich konsekwencji utracenia przez PiS większości w Sejmie. Oprócz nich z pewnością nastąpiłyby inne przesunięcia, a przede wszystkim – nastąpiłby przełom psychologiczny, zmieniłby się generalny klimat polityczny w Polsce. Po pisowskiej epoce lodowcowej nastałaby odwilż. To byłby początek końca „dobrej zmiany”.

Nie dziwmy się więc desperacji Kaczyńskiego. To zrozumiałe, że kombinuje, knuje, pazurami drze ziemię i wgryza się w darń. To najważniejszy polityczny bój jego życia. Wie, że jeśli teraz przegra – przegra ostatecznie. Nie tylko nigdy już nie odzyska władzy, ale prawdopodobnie po kolejnych wyborach stanie przed nadzwyczajną sejmową komisją śledczą, badającą zbrodnie PiS przeciw Konstytucji.

To naprawdę kluczowy moment. I nie byłbym zaskoczony, gdyby teraz wódz „dobrej zmiany” zdecydował się na kolejne złamanie prawa.

Wojciech Maziarski
  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media
Subscribe
Powiadom o
guest
24 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Grzegorz
Grzegorz
2 maja 2020 21:05

bo wie co sie stanie jak przegra, ludzie go rozszarpią….

Maciek123454321
Maciek123454321
2 maja 2020 21:22

Panie Wojciechu, w stu procentach zgadzam się z Pana oceną sytuacji. Posunę się nawet krok dalej – Kaczyński nie walczy o władzę, on walczy (w dosłownym tego słowa znaczeniu) o własne życie. Nie użył Pan metafory, to jest rzeczywistość. Znajduję w historii bardzo dosadny odpowiednik i trąbię na tym forum od dłuższego czasu – przypomina mi to ostatnie dni Hitlera. To samo miotanie się w bunkrze, ta sama niemoc, ta sama frustracja. To samo odklejenie się od realiów. Bądźmy więc konsekwentni i tu posuwam się o krok dalej niż Pan. Jeżeli Kaczyński przegra głosowanie 7 maja, to będzie to z ogromnym prawdopodobieństwem koniec PiS-u i koniec Kaczyńskiego – w sensie dosłownym. Jego sens życia zasadza się na posiadaniu władzy – władzy absolutnej. Nie ma władzy, nie ma życia…… w sensie dosłownym. 7 maja 1945 – kapitulacja III Rzeszy. 7 maja 2020 – ?????????????????????

Tomasz
Tomasz
3 maja 2020 13:40

dzienki Panu Dziennikażowi w. Maziarskiemu powstało bardzo trafne skojarzenie i poruwnanie – polaczkom sie spodoba – tylko Armia czerwona moze nas wyzwolic i zatknac flagie w du…e kurdupla

Zgredzinka
Zgredzinka
4 maja 2020 18:56
Reply to  Tomasz

Ta ortografia to celowo tak skopana?

Damian.POZ
Damian.POZ
2 maja 2020 21:23

Kaczyński założył sobie że będzie rządził do śmierci to wynika z jego zachowania

Jacek Doliński
Jacek Doliński
3 maja 2020 14:03
Reply to  Damian.POZ

A ja mam nadzieję, że umrze w zakładzie karnym, odsiadując długoletni wyrok. Bo nie posądzam go o to, że w ostatnich dniach swej władzy popełni samobójstwo.

Maciek123454321
Maciek123454321
3 maja 2020 18:13

A ja posądzam. Drogi Jacku, to tchórz, a tchórze uciekają przed odpowiedzialnością

Nutka
Nutka
4 maja 2020 14:46

Myślę, że do popełnienia samobójstwa, to chyba jednak trzeba odwagi, której ten osobnik nie ma za grosz. On będzie się tłumaczył, że przecież był tylko szeregowym posłem, żadnych funkcji państwowych nie pełnił, żadnych dokumentów nie podpisywał….

Zgredzinka
Zgredzinka
4 maja 2020 18:58

W samobójstwo?
Toż to dopiero trzeba mieć odwagę, albo … nasrane w głowie.

Maciek123454321
Maciek123454321
3 maja 2020 18:12
Reply to  Damian.POZ

To już chyba niedługo? tak na oko – do jesieni?………. A potem…. Coś może, co przytrafiło się Andrzejowi Lepperowi?

Zgredzinka
Zgredzinka
4 maja 2020 19:00

Maćku, skończ z tym myśleniem życzeniowym.

Jacek Doliński
Jacek Doliński
2 maja 2020 21:56

Kaczyński nie odda władzy pokojowo, bo doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że jeżeli nie będzie rządzić, to będzie siedzieć. A za sobą ma cały tabun swoich przydudasów, którzy są dokładnie w tej samej sytuacji.
Bez PolMajdanu się nie obejdzie. A jego detonatorem nie będzie kolejne złamanie konstytucji czy kolejny zamach na wymiar sprawiedliwości, tylko załamanie gospodarcze wobec którego PiSi rząd będzie bezradny, a w konsekwencji bezrobocie, i nędza.

Tom&Jary
Tom&Jary
2 maja 2020 22:24

Pobożne życzenia pisane na zamówienie wymienionej powyżej Pani. Jak już tu kiedyś pisałem pani Kidawa nie ma szans a wystawienie tak słabej kandydatki świadczy że dla PO liczą się tylko interesy partyjne. To jakiego mamy prezydenta i kto rządzi zawdzięczamy właśnie im. Przykre jest to, że patrzymy jak niszczony jest nasz kraj i nic nie możemy zrobić bo opozycji praktycznie nie ma. Brak prawdziwego lidera wszyscy zawiedli.
Ps
Opozycja nie ma zamiaru przejąć władzy bo dobrze wiedzą jak ciężkie czasy nadchodzą i jak nie popularne decyzję będzie trzeba podejmować, do tego potrzebny jest prawdziwy przywódca a takiego brak.

Mariola
Mariola
2 maja 2020 23:06

A ja desperacko trzymam się myśli : „że to początek końca dobrej zmiany” Jestem tak umęczona rządami tej obrzydliwej partii, że łaknę optymistycznych informacji jak ” ziemia dżdżu”. Trzymam mocno kciuki, za upadek PiS-u. Życzę zdrowia i siły wszystkim, którzy to przeczytają. Pozdrawiam.

Zwinka
Zwinka
2 maja 2020 23:19

Oczywiście, że złamie prawo. Jeśli w ogóle jeszcze coś do złamania pozostało. Co za burdel.

gboor
gboor
3 maja 2020 08:01

To charakterystyczny rys psychopaty tego rodzaju co kurdupel. Władza jest jego paliwem emocjonalnym, daje mu poczucie że żyje. Fakt, że są ludzie, którzy się go boją, których los zależy od niego, którzy czekają pokornie na jego decyzję, którzy są bezsilni wobec jego działań – potrzebuje tego jak tlenu, bez tego rozpadłby się psychicznie.

Jantar
Jantar
3 maja 2020 11:46

A w „Kawie na ławie” Buda walnął, że PiS „PRZYWRACA NOWĄ NORMALNOŚĆ”. Ciekawe sformułowanie…

George
George
3 maja 2020 12:50

Rączęta cały czas złożone do modlitwy. To jedno co mu zostało to liczyć na opatrzność boską.

Jacek Doliński
Jacek Doliński
3 maja 2020 13:59

Tajemnica jest łatwa do wyjaśnienia: w głosowaniu pocztowym w większości wezmą udział wyborcy PiS. W sondażu OKO.press aż 6 na 10 respondentów deklarujących udział w majowych wyborach to właśnie osoby popierające ugrupowanie Jarosława Kaczyńskiego.
Stąd też bardzo ostrożnie należy podchodzić do wyników kandydatów opozycji, bo 2 proc. Małgorzaty Kidawy-Błońskiej z całą pewnością nie oznacza, że w normalnych warunkach polityczka KO miałaby równie niskie poparcie. (Źródło: oko.press)

Predator
Predator
3 maja 2020 14:40

Po pierwsze zwykły lump z po budki z piwem byłby lepszy od tego pajaca dudy, prezydenta. Po drugie zastanówcie się co by było gdyby samolotem do Smoleńska lecieli zwykli ludzie i kapitan zdecydował by lądować w takich warunkach doprowadzając do katastrofy???. Ale prezydent kaczyński za namowa brata doprowadził do tragedii i co? Zrobili z nich bohaterów, jaden w dowód bochhaterstwa został pochowany na Wawelu z honorami, drugi w nagrodę dostał władze absolutną, właśnie rozpier….la Polskę. Czy ten naród jast tak ślepy czy głupi czy może naiwny???

smętek
smętek
3 maja 2020 17:14

W kampanii wyborczej 2015 Pan Prezydent Komorowski miał 80% poparcia i do akcji ruszyli troll i hejterzy ze stajni Schafernakera no i wybrano dupusia.

Maciek123454321
Maciek123454321
3 maja 2020 18:07

Niuniek, ten przekaz dnia już się zużył. Weź spadaj.

Jerry
Jerry
3 maja 2020 23:20

Rzeczywiście, świetny cytat: „Żaden normalny, demokratyczny polityk nie miałby dość determinacji ani chęci utrzymania się u władzy za wszelką cenę, by tak jak on pazurami drzeć ziemię i zębami wgryzać się w darń”.
Nic tu dodać, ni ująć.

Johny
Johny
7 maja 2020 17:55

To nie Jarek jest winny tylko jego psychopatyczny kot. Biedny starszy pan jest tylko bezwolnym wykonawcą poleceń swojego właściciela.