Prezes PiS i „mała Emi”

Prezes PiS i „mała Emi”

W aferze hejterskiej pojawiły się kolejne „kwiatki”. Okazuje się, iż prezes Jarosław Kaczyński znał „małą Emi” i miał z nią korespondencyjny kontakt. Wiosną 2017 roku pomógł jej w „sprawie postępowania dotyczącego ustalenia kontaktów Pani małżonka, Pana Tomasza Szmydta, z małoletnimi córkami” z poprzedniego małżeństwa.

 

Szmydt również i potem zwracała się do prezesa. Sama przyznała, że od 2017 roku kilkakrotnie wysyłała do niego emaile dotyczące ministerstwa Ziobry, a w jednym z nich opisała ogólnie te działania, które nie powinny mieć miejsca. Ostatni list wysłała 16 lipca 2019 roku, gdy okazało się, że za swoją działalność propagandową wspierającą władzę nie może liczyć na pomoc prawną i wsparcie prokuratury. Kiedy pokłóciła się ze swoimi mocodawcami i została pozostawiona sama sobie, napisała do Kaczyńskiego, że „nie podoba mi się to, co się dzieje w ministerstwie, i że nie tak miało być”.

Na odpowiedź nie musiała długo czekać. Prezes odniósł się do jej emaila, pisząc, że „z treści listu wynika, że czuje się Pani pokrzywdzona działaniami wymiaru sprawiedliwości, ale także Pana Łukasza Piebiaka, Podsekretarza Stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości. W związku z powyższym uprzejmie informuję, że jeśli będzie Pani oczekiwała ode mnie wsparcia, którego mógłbym udzielić działając w ramach uprawnień przysługujących parlamentarzystom, proszę o informację o zajętym stanowisku oraz sprecyzowania problemu”. Szmydt jednak nie przekazała żadnych materiałów do biura poselskiego Kaczyńskiego. Prawdopodobnie uznała, że to już nic nie da i zwróciła się do dziennikarzy portalu Onet.pl, dzięki czemu prawda o fabryce hejtu w Ministerstwie Sprawiedliwości wyszła na jaw.

 

Dziennikarze „Gazety Wyborczej” zwrócili się z kilkoma pytaniami do biura posła Kaczyńskiego. Zapytali, „czy przed sierpniem 2019 r. prezes Jarosław Kaczyński wiedział, kim jest Emilia Szmydt? Czy poznał ją osobiście, a jeśli tak, to kiedy i przez kogo? Czy kiedykolwiek interweniował w sprawie związanej z panią Szmydt lub jej rodziną? Czy prezes weryfikował informacje uzyskane od pani Szmydt? Czy rozmawiał o tym z wiceministrem Piebiakiem albo ministrem Ziobrą?”

Odpowiedź była krótka. Poseł Kaczyński nie znał pani Szmydt, nie interweniował, ale tylko wskazał możliwości, „którymi dysponuje w ramach kompetencji Posła na Sejm RP, co jest stałą praktyką wobec zgłaszających się osób”, a w sprawie „opieki nad dziećmi męża Emilii „Jarosław Kaczyński skierował wystąpienie do Rzecznika Praw Dziecka; w jego wyniku 20.04.2017 r. uzyskał stanowisko RPD, a Państwo Szmydt zostali poinformowani o wystąpieniu odrębnym pismem w tej samej dacie”.

Najciekawsza wydaje się odpowiedź dotycząca weryfikacji informacji uzyskanych od „małej Emi”. Jak zapewnia biuro poselskie „posłowie nie posiadają takich uprawnień ani możliwości. Pan Prezes nie rozmawiał również na ten temat z żadnym z wymienionych ministrów”.

Wynika z tego jasno, że prezes Kaczyński wiedział o nieprawidłowościach w Ministerstwie Sprawiedliwości, ale w tym przypadku wolał zapomnieć, że trzęsie dzisiejszą Polską. Czy to oznacza, że w zależności od sytuacji, mamy albo posła Kaczyńskiego, albo przywódcę narodu, który trzyma wszystkich na smyczy? Ot, takie rozdwojenie jaźni...

Tamara Olszewska

Źródło: wyborcza.pl

  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media
Subscribe
Powiadom o
guest
2 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Zwinka
Zwinka
4 września 2019 10:29

Jednak niemal przysłowiowa galanteria prezesa wobec kobiet to prawda. Np. Falencie na list nie odpowiedział, chociaż też wiedział …

smętek
smętek
4 września 2019 16:55

No to mamy „Bo wszystkie pisiory to jedna rodzina starszy i młodszy chłopak i dziewczyna”. Jakoś tak zapiewa gwiazdor disco polo.