Prezydent Andrzej Bezsilny

Nie dwa a dziesięć miliardów zafundujemy PiSowskim mediom publicznym. Lwia ich część trafi do TVP

Polski system polityczny nie przewiduje silnego prezydenta. Owszem, głowa państwa ma wiele możliwości blokowania złych pomysłów parlamentu czy rządu, ale niewiele narzędzi do realizowania swoich pomysłów. Pozostaje mu dobijanie politycznych targów z większością parlamentarną, metodą swoistego szantażu: ja podpiszę wam to, jeśli wy zaakceptujecie mój pomysł w tamtej sprawie.

Ten prosty, konstytucyjny fakt ówczesny kandydat PiS, Andrzej Duda, zignorował już na etapie kampanii wyborczej. Czy celowo, zgodnie ze scenariuszem rozpisanym na Nowowiejskiej, czy też ze zwykłej ignorancji – pewnie już się nigdy nie dowiemy. Ważny był efekt. Oto uśmiechając się na prawo i lewo, składając daleko idące obietnice i krytykując Bronisława Komorowskiego za zbyt małą aktywność oraz kapitulowanie przed Donaldem Tuskiem, wygrał wybory – zauważa Kamil Sikora na łamach portalu wp.pl. Dalej przez chwilę też było dobrze. Kilka obietnic Dudy, przede wszystkim 500+, zostało zrealizowanych. Ale nie jego rękoma oczywiście, tylko PiS, które także miało je w swoim programie. Natomiast sprawy, które dla większości parlamentarnej nie są priorytetowe, utknęły. Takie chociażby, jak podniesienie kwoty wolnej od podatku czy sprawy frankowiczów.

Na tym tle deklaracje, jakie poczynił dziś w wywiadzie dla TVN24 („Andrzej Duda o ustawach sądowych i sporze z Macierewiczem”) prezydent Andrzej Duda zaczynają nabierać nowych, dość zaskakujących znaczeń. Oto za swoje niepowodzenia (?) obwinił lekceważących go polityków Zjednoczonej Prawicy: premier Beatę Szydło, Antoniego Macierewicza i Zbigniewa Ziobrę. Długo też tłumaczył, że nic nie może. Że realizacja jego obietnic zależy od PiS i rządu. Najbardziej zdumiewająco zabrzmiały jego słowa w kwestii ustaw sądowych. Po prostu „Problem, który tam zaistniał” – jak zgrabnie określił wydarzenia, które wyprowadziły dziesiątki tysięcy ludzi na ulice – „wziął się z tego, że mnie tych ustaw wcześniej nie przedstawiono jako Prezydentowi RP. Ja nie miałem możliwości ocenić ich, nie miałem możliwości co do nich się wypowiedzieć, bo tych projektów mi nie przedstawiono” – mówił w TVN24.

Tyle i tylko tyle. Było się liczyć z prezydentem w sprawach ustawowych, a wszystko poszłoby dobrze – bije z wypowiedzi Dudy. Argumenty prawnicze nie padają. Nawet w przypadku dość zabawnego pytania na temat skracania wieku emerytalnego sędziów. Przytoczmy fragment, bo jest bardzo znamienny. Gdy Bogdan Rymanowski zauważył, że skoro skraca się konstytucyjną kadencję I prezesa Sądu Najwyższego, kiedyś opozycja może skrócić kadencję Andrzeja Dudy, ustanawiając wiek emerytalny dla prezydenta. Co na to prezydent Rzeczypospolitej Polskiej?  Stwierdził jedynie, że jeśli taki pomysł się pojawi, „to będziemy się martwić” i że… jemu do 65. roku życia całe szczęście daleko.

W tym tkwi cały ambaras. Niedojrzały i wiekiem, i duchem konstytucyjny szef państwa, w czasach pop-polityki najbardziej cieszy się z faktu, że jest młody. Jest w tym porażająca uczciwość – wszak młoda buzia była jego największym, wyborczym atutem. Komentatorów – choćby z portalu wp.pl – dziwi jawne pokazywanie słabości politycznej. A także to, że łamanie konstytucji zdaje się prezydenta nie martwić bardziej, niż zeszłoroczny śnieg. Tymczasem rzecz w tym, że – jak widać na powyższym przykładzie – bezpośrednio go nie dotyczy. Cały ten hałas o konstytucję trudno jest prezydentowi zrozumieć, najpewniej dlatego, że przecież sam z niej (ani tym bardziej na niej) nie korzysta.

/mpm/

Źródło: wp.pl

  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

4
Dodaj komentarz

avatar
3 Comment threads
1 Thread replies
1 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
4 Comment authors
antyuzurpatorbartTedMaciek123454321 Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Maciek123454321
Maciek123454321

A czy my mamy jakiegoś prezydenta? Ta kukiełka z głupawym uśmiechem?????? Minusujcie, głąby pisowskie.

bart
bart

Wywiad u Rymanowskiego (choć moim zdaniem ten redaktor jest pisowską wtyką w TVN i nigdy nie dociska specjalnie swoich prawicowych gości) pokazał zestrachanego, mocno zdenerwowanego gościa na stanowisku prezydenta. Wydaje mi się, że do Dudy zaczyna docierać, jak parszywa jest jego sytuacja, to zaś wywołuje widoczne gołym okiem zachowania nerwicowe.

Ted
Ted

To, że AD został wybrany na Prezydenta, było pewnie zaskoczeniem dla samego JK. Wystawił go, bo sam nie chciał ryzykować a nie wierzył w przegraną BK. Cóż, życie płata różne figle. Nie ma się więc co dziwić, że ta marionetka tak się zachowuje. Pewnie to co piszę już nie raz usłyszał od JK.

antyuzurpator
antyuzurpator

Kiedyś mówiło się, że mamy „strażnika żyrandola” i wydawało się, że gorzej być nie może.
Teraz mamy pajacyka przyczepionego do żyrandola, za którego sznurek pociąga gnom z Nowogrodzkiej.